Randki przez internet – jedna z cech naszych czasów. Jak znaleźć w wirtualnej przestrzeni odpowiedniego mężczyznę i rozpoznać, kim on naprawdę jest?
Jak pokazuje praktyka, mężczyzn, którzy stale poznają się w internecie, można podzielić na kilka kategorii, zgodnie z ich celami i motywami.
1. „Filozof”
To mężczyźni w wieku 30–35 lat, żonaci, mający z reguły jedno dziecko. Ich małżeństwo im się znudziło, relacje z żoną wahają się od chłodnych do napiętych. Ale nie zamierzają się rozwodzić – jedni ze względu na dziecko, inni z powodów materialnych lub moralnych. „Filozofowie” szukają odskoczni – dziewczyny lub młodej kobiety, której całkowicie zawrócą w głowie. „Filozofami” nazwałam ich nie bez powodu: z reguły są naprawdę dość inteligentni, wykształceni i interesujący, aby przyciągnąć wolną młodą kobietę. Relacje z nimi to wybuchowa mieszanka romantyzmu, namiętności, narzekań na życie i na żonę, przechwałek sukcesami dziecka i pouczeń – ponieważ ich doświadczenie życiowe jest bogatsze ze względu na większą liczbę przeżytych lat niż u wirtualnych dziewczyn. „Filozof” będzie namawiał swoją wirtualną przyjaciółkę do realnych relacji miłosnych, jeśli spodoba mu się zewnętrznie. Albo nie będzie, jeśli nie jest aż tak atrakcyjna. Zazwyczaj „Filozofowie” są zazdrośni i autorytarni, więc zdobycie kochanki kosztuje ich sporo wysiłku. Dużo bardziej niż do cudzołóstwa, przyjaciółka w internecie jest im potrzebna jako „guma do żucia dla duszy”. Kiedy się znudzi – wypluje i znajdzie sobie nową, o innym smaku. Dlatego przy rozpoznawaniu „Filozofa” radzę uciekać od niego jak najdalej. Starajcie się nie „wplątywać” emocjonalnie w wirtualne relacje i nie spotykać się z nim. Ci ludzie, będąc sami nieszczęśliwi, rozprzestrzeniają nieszczęśliwe fluidy wokół siebie na wszystkich otaczających.
2. „Książę” To mężczyzna w podobnym wieku, ale albo bezdzietny, albo niezależnie od posiadania dzieci, który z sukcesem rozwalił swoją rodzinę. Bywa, że „Książę” pojawia się w sieci i stopniowo staje się jej stałym bywalcem, jeszcze będąc żonatym. Nie chcąc rozwiązywać problemów rodzinnych, ucieka od nich w piękny wirtualny świat. Tam nikt go nie „piłuje”. Tam panuje atmosfera maskarady, zmiany twarzy, masek, „nicków”. Może udowodnić całemu światu swoją wyjątkowość i wspaniałość, ponieważ jego potrzeba uznania, i tak bardzo wysoka, teraz się zwiększa. Żona go nie doceniała, takiego wspaniałego – cóż, on otrzyma zachwyt od dziesiątek innych dam. Ponieważ marzenie o księciu żyje w podświadomości każdej kobiety wychowanej na bajkach, u naszego bohatera wkrótce powstaje „fanklub”, z którego wybiera dziewczyny na spotkania. Zachowuje się, nawiasem mówiąc, bajecznie hojnie. I, ogólnie rzecz biorąc, jest uczciwy: nigdy nie powie, że jesteś jego jedyną kobietą i postara się nie flirtować na czacie przy jednej swojej przyjaciółce w obecności innej. Historie te, z reguły, kończą się dobrze: „Książę” w końcu wybiera sobie dziewczynę z „fanklubu”, a życie osobiste z czasem przyćmiewa dla niego wirtualny świat. Tak więc szansa na zostanie jego księżniczką jest niewielka, ale istnieje, jeśli jesteś najlepsza. Albo sprytniejsza. Ale, zdobywając „Księcia”, powinnaś uważnie pilnować, aby swoich ran miłosnych, otrzymanych w niełatwej sprawie współistnienia dwojga ludzi, nie leczył w sieci – tam pocieszycielki się znajdą, a jego emploi jest już z sukcesem wypracowane.
3. „Krasnoludek” Ci „chłopcy” spędzają w sieci lwią część czasu wyłącznie dla komunikacji. Najczęściej mają bardzo ładny język, obrazowe myślenie, subtelne poczucie humoru. Ponadto są wspaniali w korespondencji i niezrównani mistrzowie wirtualnych romansów. A jak grają na nerwach! Jakieś urazy, prośby o charakterze osobistym, zazdrość – wszystko to wiąże emocjonalnie, zmuszając wirtualną przyjaciółkę do przeżywania w offlinie z powodu jego uczuć. Wpadając w słodką pułapkę emocjonalnego uzależnienia, bardzo podobnego do zakochania, dziewczyna ryzykuje swoją równowagą psychiczną. Ponieważ z czasem okazują się dwie rzeczy: po pierwsze, w prawdziwym życiu ma dziewczynę. Ukochaną, co więcej. Więc po co grał w te miłosne gry? A dla samopotwierdzenia. Taki to kompot. Po drugie, okazuje się, że z naszym wspaniałym rozmówcą nie wszystko jest w porządku. Albo cierpi na otyłość, albo twarz ma pokrytą trądzikiem, albo jego wzrost ledwo osiąga półtora metra. A jeśli jest atrakcyjny zewnętrznie, to sprawy nie są dużo lepsze – oznacza to, że ma poważne problemy psychologiczne. Łączy wszystkich tych „przystojniaków” to, że mają kompleksy z powodu czegoś w swoim wyglądzie lub życiu. Jakaś dziewczyna pokochała go mimo wszystko. I on ją chroni, bo nie jest pewien, czy pokocha go inna. Przy tym jest całkowicie niezdolny do komunikowania się z dziewczynami w miejscach odpowiednich do poznawania się. Boi się osądu, odrzucenia. A w wirtualnym świecie osiąga dwa cele – zakochanie w sobie dla podniesienia samooceny, a przy okazji i zemstę na wszystkich kobietach, które odmawiają mu miłości w prawdziwym życiu. W rzeczywistości romans kończy się najczęściej jednym z dwóch wariantów. Albo „Krasnoludek”, przekonawszy się, że internetowa przyjaciółka jest do niego przywiązana i zakochana, online informuje ją, że ich relacje nic nie znaczą, ponieważ ma ukochaną, a potem cieszy się efektem rany. Albo, co zdarza się znacznie rzadziej, jednak decyduje się wykorzystać jej przywiązanie do niego i przenieść relacje do realnego świata. A tam już zachowywać się jak zwykły mężczyzna, który ma żonę i kochankę. Ale w tym „Krasnoludki” ponoszą porażkę: wirtualna przyjaciółka, przychodząc na pierwszą randkę, widzi, z jakim potworem komunikowała się przez cały ten czas, i natychmiast leczy się ze swojego zakochania. „Krasnoludek” wraca do sieci urażony i dalej postępuje według pierwszego scenariusza zakończenia romansu. Podsumowanie: nie wierz w szaloną miłość do ciebie osoby, która nigdy cię nie widziała. Z ostrożnością podchodź do tych, których nigdy nie widziałaś.
4. „Administrator systemu” „Administratorów systemu” łączy wspólna cecha: spędzają dużo czasu w pracy, siedząc przy podłączonym do sieci komputerze. Poznają się nie ze złośliwości – po prostu muszą zająć czas. I wśród nich zdarzają się bardzo towarzyskie osoby, które pół doby pracują, pół śpią. Jedyne, co zaciemnia jasny obraz towarzyskiego „Administratora systemu” z najlepszymi intencjami, to jego żona. Cywilna czy prawna, nie ma znaczenia. Po prostu „Administrator systemu” najczęściej jest żonaty. I też nie ze złośliwości, a z praktycznych względów – po prostu nie jest w stanie ugotować sobie pierogów i wyprać koszuli po zmianie w pracy. „Administratorzy systemu”, z reguły, są istotami niewymagającymi, więc karmienie i obsługa domowa ze strony żony lub partnerki są w stanie utrzymać ich w stanie małżeńskim. „Administrator systemu” jest leniwy. Jeśli celujesz w kochankę, powinnaś obrać kurs na udowodnienie swojej wyjątkowości. Metodycznie i celowo przekonując „Administratora systemu”, że jesteś samą doskonałością i po prostu świętem w porównaniu z tym, co szturcha mu skarpetki. Zasiejesz wątpliwości w jego udomowioną duszę i, najprawdopodobniej, osiągniesz intymną bliskość z nim. W wolnym od pracy i żony czasie, którego, śmiem cię zapewnić, jest bardzo niewiele. Jeśli zamierzasz zostać żoną „Administratora systemu”, będziesz musiała wybrać zupełnie inne emploi – będziesz musiała przychodzić do niego do pracy, przynosić mu gorące obiady, dbać o jego komfort. Nie zaszkodzi zabrać „Administratora systemu” do siebie do domu i pokazać, jaki tam panuje porządek i przytulność.
5. “Marcowy Kot” Prawdopodobnie jest to najprzyjemniejsza kategoria mężczyzn szukających znajomości: “Marcowy Kot” jest szcz



