Pewnego razu w Internecie natknąłem się na bardzo burzliwe głosowanie, którego celem było określenie – kim właściwie jest smerf? Wydawało mi się to równie dziwne, jak gdyby ktoś zapytał ludzi, co ich zdaniem jest młotkiem i jakie posiada cechy.
Okazuje się, że istnieją aż trzy wersje tego zjawiska.
Pierwsza: zjawisko to jest tak rzadkie, że niewielu wie, co kryje się pod tą nazwą. Na przykład, jeśli ktoś zaproponuje ci zrobienie relingu, najpierw musisz zrozumieć, czym jest to miejsce i gdzie się znajduje, zanim zrozumiesz, jak się przy tym poczujesz.
Druga: zjawisko to jest tak powszechne, że pod tą nazwą kryje się wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy. I jeśli „nie dała”, to smerf. Dała, ale pod warunkiem – smerf. Dała, ale nie mnie – smerf podwójnie. I tak dalej. To tak, jak z określeniem „kozioł”: posiadanie rogów, kopyt czy wegetariańskiego trybu życia wcale nie jest konieczne.
I wreszcie trzecia: zjawisko to ewoluowało tak bardzo, że wymaga doprecyzowania, podobnie jak słowo „maszyna” nie wyjaśnia do końca niczego. Maszyna może być samochodem, traktorem, samolotem, parowcem – i wieloma innymi rzeczami, które długo i niezawodnie pracują i poruszają się.
Z tego punktu widzenia głosowanie jest całkowicie uzasadnione, ponieważ ważne jest, aby zrozumieć, kto z dwojga jest większym smerfem: ten, który daje, ale nie mnie, czy ten, który nie zdradza, ale też nie daje. Bo maszyna – czy to parowiec, czy samolot – jedno i drugie jednocześnie.
Ludzie często mówią wiele słów, nawet nie próbując wniknąć w ich sens i zrozumieć – a co one właściwie oznaczają? I babcia na ławce, gdy mówi o „niemoralnym postępowaniu”, ma na myśli coś innego niż uczeń szkoły zawodowej, polityk – coś trzeciego, a lekarz-wenerolog – coś czwartego. Tymczasem sens cały czas może się zmieniać, a mowa idzie o różnych rzeczach, choć słowo pozostaje to samo.
Weźmy inny przykład: z ekranów telewizyjnych często słyszymy słowo „psych”. Pomyśl na chwilę, co może ono oznaczać?! Jeśli ktoś nagle zaczyna strzelać z pistoletu, to jest psych. Jeśli ktoś wyczynia głupoty, to jest psych. A jeśli nasz bohater skacze z ogromnej skały do wody, uciekając przed pościgiem, to też jest psych. Oczywiście, psych to także ten, kto wielokrotnie leczył się u psychiatry. Dzieci, jestem pewien, że nasz lekarz został porwany przez zielone ludziki! – No, tato, ty i psych, nie inaczej!
Wszyscy ci strzelający, skaczący i wierzący w kosmitów mają coś wspólnego, co daje nam prawo tak swobodnie rozrzucać się domowymi diagnozami. Wspólne jest to, że ich czyny lub sposób myślenia są nieprzewidywalne. Tu nie chodzi nawet o to, że są dziwaczne czy szalone, ale o to, że nie sposób ich przewidzieć. W tym tkwi coś wspólnego między szaleńcem, którego tok myślenia i postępowanie przeczy wszelkiej logice i zdrowemu rozsądkowi – a tym, kto jest całkowicie zdrowy psychicznie, ale postępuje wbrew wszelkim stereotypom zachowania.
Ale wróćmy do naszych cholernych smerfów. Próbując dostrzec w nich drobny szczegół (nie dała, jędza siedmiobaba), można łatwo „przeoczyć” coś znacznie ważniejszego. I logika jest tu bardzo prosta: podobnie jak w przypadku „psycha”, który może być szalony, ale nie musi, smerf to kobieta, która w każdym wyjaśnieniu zachowuje coś bardzo istotnego. Nie dała i smerf. Zemściła się ze złośliwością – smerf. Marnuje twój czas – smerf. A jeśli czerpie satysfakcję z upokarzania cię, to też smerf.
Przy tym, moi drodzy przyjaciele, co szczególnie ważne – żaden z tych czynów nie daje nam prawa nazwać jej smerfem. Czyż nie tak? Oceńcie sami, co powiedziałby każdy, kto widział „psycha”. Strzela na prawo i lewo – powie jeden. Właśnie, to psych. Nie, on jest psych, bo żadna normalna osoba nie skoczyłaby ze skały – powie inny. I tak dalej. Tak samo ze smerfami: jednemu smerf, bo nie dała, drugiemu – bo się z niego zaśmiała. Trzeci zaś twierdzi, że smerf to ktoś, kto robi ci na złość.
Teraz powiem wam, czym tak naprawdę jest smerf. Czyny smerfa, ich forma, a nawet treść nie mają żadnego znaczenia. Ważne jest tylko jedno: smerf to określenie dla każdej kobiety, która świadomie lub nie, chcąc lub nie, przyjęła wyraźnie męską linię postępowania, opartą na walce, rywalizacji, potrzebie dominacji i dążeniu do celu za wszelką cenę.
W najbardziej prymitywnym znaczeniu smerf to żona, która wiecznie dręczy męża, wiecznie naciska na jego bolące ego. Smerf to ta, która upokarza mężczyznę: zawsze, w każdej sytuacji, bez przerwy. To tak zwana sfermentowana smerfowatość. Jeśli to robi, to przynajmniej może sobie na to pozwolić. I mężczyzna nic z tym nie może zrobić. Może się upijać, uderzać pięścią w stół, bić żonę lub nie wracać do domu – nic to nie zmienia. Smerf pozostaje smerfem.
W bardziej zaawansowanym znaczeniu smerf to ta, która traktuje mężczyznę tak, jak on zwykł traktować ją. Mężczyzna dla smerfa jest takim samym obiektem seksualnego lub społecznego zainteresowania, jak kobieta dla mężczyzny. Smerf wie, czego chce, i jest gotowa to zdobyć za wszelką cenę. Dla smerfa nie istnieją żadne granice ani tabu – może pozwolić sobie praktycznie na wszystko. Jej stosunek do świata w ogóle, a do mężczyzn w szczególności, jest bardzo utylitarny: musi zdobyć to, czego pragnie, a cel uświęca środki.
Niektórzy są skłonni uważać, że smerfowatość to bunt na pokładzie, zemsta na płci męskiej i odreagowywanie na niej całego zła wyrządzonego kobietom. Ale to tylko jeden szczególny przypadek smerfowatości. Są mężczyźni, którzy przez całe życie mszczą się na kobietach, i kobiety, które mszczą się na mężczyznach. To ich prywatna sprawa i relacja z własnym nieświadomym.
W większości przypadków smerfowatość i chęć dokuczenia to czysto męska interpretacja. Smerf nie ma takich celów. Ale jeśli nie lubi mężczyzny lub on ją rozczarował, łatwo znajdzie sobie innego. Nie tylko go nie uwielbia, ale traktuje go tak, jak on traktował ją. Mężczyzna dla niej to jak garnek z zupą: może być smaczny lub nie. Mężczyzna jak książka – czy warto ją czytać, czy lepiej ją zamknąć. Widz, który wyłącza film w połowie, nie mści się na nim: to całkowicie naturalna niechęć do kontynuowania. Tak samo postępuje smerf wobec mężczyzny – jak z filmem czy artykułem w czasopiśmie.
Smerf to zawsze coś konfrontacyjnego, związane z oporem i walką, z atakami, zaczepkami czy wrogością. Smerf to czyn wyrażony w słowach, czynnościach lub zamiarach. Smerf to coś bliskiego znaczeniu, jakie matka nadaje słowu „łobuz”, nazywając tak swojego syna.
On może podglądać przez okno damskiej łazienki, torturować kota, ukraść pudełko zapałek, podpalić sąsiadową stertę siana lub po prostu robić coś na złość matce. „Łobuz” oznacza: robisz coś niezwykłego, postępujesz w sposób, który doprowadza mnie do szału, doskonale wiesz, że nigdy i w żadnych okolicznościach nie powinieneś tego robić. I smerf to prawie to samo. To, co robisz, jest całkowicie niewyobrażalne, całkowicie niedopuszczalne – tak grozi społeczeństwo, głównie męskie.
Przezwisko „smerf” to akt społecznego gniewu, gęsto zmieszanego z bezsilnością i niemożnością cokolwiek z tym zrobić. Nazywając kobietę smerfem, po prostu przyznajemy się do swojej bezradności i rozpaczy. Smerf to wyraźna diagnoza dla tego, kto gotuje się z powodu czyjejś smerfowatości. Nie w niej tkwi problem, ale w tym, kto widzi w kobiecie smerfa. Oburzam się, ale jestem bezradny i nie wiem, co z tym zrobić – oto co mówią oskarżyciele i oskarżający smerfy.
Jeśli nasze życie pozostanie mniej więcej takie samo, jakie jest teraz, odważyłbym się stwierdzić, że „sterwo” to zjawisko bardzo tymczasowe. Kto dziś pomyślałby bić się z powodu tego, że kobieta założyła spodnie?! Przecież pierwszą kobietę, która to zrobiła, prawie rozszarpano na ulicy.
Więc za kilkanaście lat „sterwo” stanie się zjawiskiem równie codziennym jak kobieta w spodniach, a samo słowo być może zupełnie zniknie z języka albo tak bardzo zmieni swoje znaczenie, że stanie się zwyczajne i nieszkodliwe, jak słowa „powietrze”, „człowiek” czy „mleko”.
Filozof Wasilij Rozanow napisał kiedyś, że o istocie męskiej i żeńskiej psychologii najlepiej powiedzą charakterystyki ich narządów płciowych. Weźcie zestaw epitetów dla każdego przypadku, a będzie to najlepszy system opisowy dla męskiego czy żeńskiego psychotypu.
I w tym sensie „sterwo” to kobieta, dla której męskie epitetu będą pasować lepiej niż żeńskie. „Sterwo” psychologicznie jest bardziej mężczyzną niż kobietą. W sensie fizjologicznym jest w pełni kobietą, wcale nie tracąc swej żeńskiej istoty. Ale w sensie psychologicznym jej początek jest bardziej męski niż żeński. U jej podstaw, jak już wspominałem wyżej, leży walka i rywalizacja, dążenie do dominacji oraz wyrażona potrzeba osiągnięcia postawionych celów za wszelką cenę.
Ze względu na to, że „sterwo” posiada masę bardzo użytecznych cech pozwalających jej osiągnąć postawiony cel, istnieje tendencja niemal zalecać kobietom bycia „sterwami”. Uważam taką radę za równie dziwną, jakby ktoś radził wam zostać psychopatami. Psychopatą można nie być – ale zostać nim się nie da. Z „sterwem” jest trochę inaczej: i stać się „sterwem” jest równie bezsensowne, jak bezsensowne jest kupowanie młotka w nadziei, że dzięki temu w mieszkaniu pojawią się gwoździe, które trzeba wbić.
Gwoździe to cel, a młotek („sterwozność”) to narzędzie osiągania tych celów. Jeśli zaś stawiacie sobie za cel bycie „sterwem”, to czeka was niespodzianka: zaczniecie wbijać młotkiem we własną głowę. Chcecie zostać „sterwem”? Nie ma problemu! Postawcie sobie kilka celów, których będziecie dążyć za wszelką cenę. I róbcie to! Reszta przyjdzie sama.



