
Koniec świata nie nastąpi 28 września — tak samo jak i w innych zapowiadanych terminach. Takie oświadczenie na żywo w programie „Obozriwatiel” złożył mag tradycji wedyjskiej Igor Miecheda.
„Koniec świata oczywiście nie nastąpi” — powiedział on, odnosząc się do daty 28 września. Ponieważ za przyczynę katastrofy uznano zaćmienie Księżyca, mag zauważył: „To zwykłe zjawisko astronomiczne, takich zjawisk zdarza się 2–3, a nawet 4 razy w roku przez tysiąclecia”. I dodał: „Koniec świata przeżywaliśmy już wiele razy. Wystarczy przypomnieć sobie choćby rok 2012, kiedy panikę na całym świecie wywołał kalendarz Majów, a jednak nic się nie stało”.
Jak opowiedział mag, „lokalne końce świata” ludzkość przeżywała wielokrotnie, między innymi w wyniku upadku starego porządku światowego, starych ideologii, katastrof naturalnych. „To dzieje się stale, ale, jak widzimy, ludzkość przetrwała i nadal się pomyślnie rozwija” — zauważył on.
Artysta przedstawił, jak będzie wyglądał koniec świata w Moskwie
„Globalnego końca świata nie będzie, a lokalne końce zdarzają się każdego dnia” — podkreślił Miecheda.
Jak przekonuje mag, doniesienia o zbliżającym się końcu świata służą wyłącznie celom merkantylnym pewnych grup. W ten sposób odwracają one uwagę ludzi od palących problemów, a także pozwalają zarobić na lękach. „To już stało się częścią gospodarki, dlatego przedsiębiorcom opłaca się promować ten temat, aby wywołać popyt na określone produkty” — powiedział mag.
Wychodząc z tego, on przewidział: „w tym roku na pewno zapowiedzą jeszcze jeden lub dwa końce świata”.
Na marginesie, wcześniej Igor Miecheda oświadczył, że Ukraina już zwyciężyła w wojnie na Donbasie, a także obiecał, że Ukraina stanie się duchowym centrum świata.
Pełną wersję programu z 17 września obejrzyj tutaj.



