Zdjęcie: DepositPhotos.com
Płonę)) Nie wolno lekceważyć wroga – grozi. Postanowiłyśmy, drogie panie, że mężczyźni kochają jędze, i masowo przebarwiłyśmy się na jędze. Bez skutku. Mężczyzna nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nadal musi szukać nowych miejsc – spokojniejszych.
Nie uwierzylibyście, drogie panie, ale natura mężczyzn jest różnorodna i wielowymiarowa. Ten sam barszcz codziennie nudzi, zwłaszcza jeśli to nie barszcz, tylko ostre, egzotyczne, jędzowate danie. A co dopiero, jeśli mężczyzna lubi pierogi ze śmietaną albo pulpetki w śmietanowym sosie. Oczywiście, są i masochistki, które nie mogą spać spokojnie, jeśli nie wytarły im nóg dzisiaj. Ale uwiercie, takich jest znacznie mniej niż kobiet, które z dumą nazwały siebie jędzami.
Jędza – to trend sezonu
Już od najmłodszych szkolnych lat dziewczynka, słuchając doświadczonych szesnastoletnich koleżanek, dochodzi do wniosku, że łagodna, uważna wobec otoczenia panienka to przegryw. A zdanie koleżanek jest w tym delikatnym wieku niezwykle ważne. I wraz z modą na kolor włosów, lakierem na paznokciach i kształtem skarpetek przy butach przejmuje również modę na jędzę. Oczywiście, jest jędzą. O tym ogłasza głośno i z wyzwaniem. Jakżeby inaczej. Mniej więcej w taki sam sposób, dziesięć lat temu, kręciła się przed lustrem, zachwycona własnym pięknem w mamusiowej szmince.
I dopiero z czasem (jego długość zależy od ilości rozumu pod urodziwą fryzurą) zrozumie, że prawdziwymi jędzami stają się jedynie mądre kobiety. A mądra nigdy od razu nie odsłoni swoich kart. A może w ogóle nigdy ich nie odsłoni. I z jej jędzowatością mężczyzna zetknie się dopiero wtedy, gdy nie tylko paznokieć utkwi, ale cała ptaszyna zniknie po same uszy. Albo i świętować będzie, pewny, że wszystko oddaje i robi tylko z miłości, a nie pod wpływem mistrzowskich manipulacji. A wszyscy przyjaciele i krewni, którzy próbują otworzyć mu oczy na tę jędzę, po prostu źle ją znają i nie rozumieją.
A najciekawsze jest to, że ten podgatunek jędz wcale siebie za takie nie uważa. Wręcz przeciwnie – są słodkie i mądre, których trzeba szukać. Po prostu mają czasem kaprysy, nieoczekiwane wybuchy skomplikowanej duszy. I co najważniejsze – wysoki poziom wymagań. Przede wszystkim wobec otoczenia. Nie wobec siebie. Ale spróbujcie powiedzieć o tym takiej nie-jędzy.
Jędzy dyplomowane
Popyt rodzi podaż. Tylko nie wiadomo, co jest przyczyną, a co skutkiem – czy to kobiety, pragnące stać się chłodno-przytomnymi deptaczkami męskiego ego, domagają się mistrzowskich kursów jędzologii, czy to przedsiębiorczy działacze od nauk społecznych tworzą modę, do której kursy podwyższania kwalifikacji jędz i kursy podwyższania kwalifikacji jędz. Ale jak grzyby po deszczu pojawiają się i mnożą artykuły w stylu „Jestem jędzą i tym się szczycę!”, broszury „Jak podporządkować sobie wszystkich mężczyzn” oraz całe strony z lekcjami online o wychowaniu w sobie wysokiej klasy jędzy. Jeszcze kilka lat, i w Dzień Kobiet dziewczyny będą mierzyć się w krętości dyplomów Wyższej Szkoły Jędzosofii oraz certyfikatów potwierdzających ukończenie kolejnych poziomów rozmazania facetów po szpilce.
Tak, drogie panie, staniecie się pewniejsze siebie, bardziej znaczące, a nawet bardziej odnoszące sukcesy w karierze. Ale zapewniam was, że szczęścia w życiu osobistym to nie przyniesie. Ponieważ faceci, jak przystało na prawdziwych kozłów, nie będą się pchać na spalone ziemie.
Ale prawdziwi jędzolodzy twierdzą, że jędzami się nie rodzi, lecz się nimi staje. Czasem jeszcze w wieku przedszkolnym, gdy chłopiec Petia zabrał zabawkę i popchnął, a mama, z życiem nieustabilizowanym, wyjaśniła, że nie chodzi o złe wychowanie dziecka, tylko o przynależność płciową tego samego Peti. On jest mężczyzną, a zatem z definicji łajdakiem, i należy się na nim mścić, upokarzać i wykorzystywać w najgorszy sposób jedynie dlatego, że ma penisa. I nie robić żadnej różnicy między Petią a Wasią, gdyż obaj są z założenia tacy sami.
Jeśli dziewczynka nie nauczyła się kontaktować z płcią przeciwną w inny sposób niż za pomocą działań wojennych, to oczywiście z niej wyrośnie jędza. Nieumiejętność zdobycia czegoś za pomocą czułości, miłości i uległości maskuje się agresją i prowokacją. I kategorycznym twierdzeniem o wielkiej wartości siebie, dumą z nieugiętego charakteru. Ale zaraz z żądaniem miłości do siebie, takiej wyjątkowej.
Powstaje pytanie – po co mężczyźnie w domu kolekcja kaktusów z wielkimi pretensjami? On dość już powalczył z innymi mężczyznami, i z kobietami również, a do domu idzie odpocząć. Człowiek jest taką istotą, która z natury dąży do przyjemności i stara się unikać nieprzyjemności. Mówimy o człowieku z normalną psychiką. No więc po co mi kobieta, do której idę, bojąc się powiedzieć lub zrobić coś nie tak, bo inaczej będzie awantura, nerwy i rozbijanie naczyń. Ja chcę do kobiety iść z radością i spodziewać się od niej radości. A wszyscy sadomasochiści to sprawa dla miłośników, których jest bardzo mało, niestety, zapisało się do jędz.
Wyjść z kliszy – czy podjąć ryzyko?
Przeczuwam zaprzeczenia – faceci tylko czekają, żeby usiąść na karku potulnego konia. I jędzy rozmnożyły się w niesamowitej ilości jako przeciwwaga dla alfonsów i pickup artistów, którzy, opowiadając piękną historię o miłości, wykorzystują naiwne durnie albo przez lata, albo w ciągu jednej nocy. I już lepiej być samotną jędzą niż mężatką-głupią.
Oczywiście macie rację. Ale czy wasz świat ogranicza się jedynie do tak ubogiego zestawu postaci? Od alfonsa i pickup artisty jest bardzo prosty sposób – nazywa się „szacunek do samego siebie”. I do jędzowatości ta cecha nie ma żadnego związku.
A może słabo podjąć ryzyko i wpuścić do swojego świata innych mężczyzn? Przecież oni istnieją. Zwłaszcza jeśli z góry nie przypisywać im wszystkich śmiertelnych grzechów razem wziętych. Ale rozumiem – to niełatwe. Przecież ze Prawdziwym Mężczyzną (przecież takiego szukacie?) trzeba budować relacje na równych prawach. A to znaczy – szanować, cenić, być przyjaciółką, a nie towarzyszką życia. I co najważniejsze – ustępować, bo inaczej jaki on jest Mężczyzną? A na równych prawach to trudno, jeśli zamiast tego nie masz nic do zaoferowania.
Po ostrzu brzytwy
Teraz powiem banały. Jędzy są bezpośrednie jak czołg, ich tak zwana nieprzewidywalność to po prostu wrażliwość i agresja, w najgorszym przypadku podstawa. A kobieta (jeśli jest Kobietą) to twarda ręka w aksamitnej rękawiczce. I kręci mężczyzną jak chce, a on jest przy tym szczęśliwy i zadowolony. Bo nie ze strachu kocha, tylko z zadowolenia, i boi się to zadowolenie stracić. A jaki idiota z radości odejdzie? Zwłaszcza gdy jest podjudzany zazdrosnymi spojrzeniami tych nieszczęśnic, u których w domu czeka rozczarowana i zapalczywa Pila.
I mądra zawsze umiejętnie balansuje na cienkiej granicy, która oddziela delikatność, czułość i wsparcie od bezkręgosłupowości i kompleksów. A jędzom takie subtelne sprawy są nie do pojęcia, nie do ogarnięcia.



