Kłamstwem jest twierdzenie, że kobiety stały się cyniczne i samolubne. To zupełna nieprawda, czego dowodem niech będzie kolejna opowieść.
Pewnego razu pracowałem w jednej przyjaznej ekipie. Wszystkie kobiety były po prostu wspaniałe, a ja utrzymywałem z nimi świetne, przyjacielskie stosunki — z wyjątkiem jednej. Z nią też mogłyby się ułożyć, gdyż była dobrą osobą, ale było jedno ALE. W jej kierunku emanowały wyraźne seksualne wibracje, i to o sporej sile. Nie jest w moim zwyczaju odmawiać kobietom, lecz bohaterka mojej opowieści była straszną kobietą w dosłownym znaczeniu tego słowa. Pomimo mojej zdrowej reakcji na wszystko, rozumiałem, że ta dama przerasta moje siły.
Niedługo potem zorganizowano wyjazdowy firmowy wieczór, który odbywał się w ośrodku wypoczynkowym. Uważnie wysłuchaliśmy uroczystych przemówień kierownictwa i przeszliśmy bezpośrednio do biesiady. Moja dama znalazła się nieprzypadkowo obok mnie. Przez cały wieczór otaczała mnie czułą opieką i usilnie dolewała mi wódki. Nic dziwnego, że się rozluźniłem i straciłem czujność. Seks wydawał się nieunikniony, a ja już pogodziłem się w myślach z moim losem, lecz trzeba było naprawdę dużo wypić, by jej wizerunek jakoś zatarł się i pozwolił mojemu grzesznemu ciału zapragnąć jej.
Cała sytuacja aż do czkawki przypominała film „Diamentowa ręka”. Kobieta wytrwale czekała, aż „klient dojrzeje”. Trzeba przyznać, że długo śpiewałem. W końcu jednak, dzięki staraniom tej kobiety, zostałem doprowadzony do pokoju na trzecim piętrze ośrodka.
Nadszedł czas na intymność. Jesteśmy sami w pokoju, łóżko jest rozścielone, miękkie półmrok, a kobieta oczekuje ode mnie zdecydowanych działań. Wówczas uświadomiłem sobie, że wypiłem za mało. Postanowiłem zejść na chwilę na dół i dolać sobie jeszcze pięćdziesiąt gramów. Starannie docieram do drzwi, chwytam za klamkę i otwieram je na oścież. Wtedy kobieta smutno mówi: „Matwiej, to jest okno… Drzwi są naprzeciwko”.
Przecież mogła nie powiedzieć, słusznie podejrzewając, że nie wrócę. Od tamtej pory, kiedy przy mnie zaczynają się rozmowy o złośliwości kobiet, oburzająco temu zaprzeczam. Nie, i jeszcze raz nie. Są wśród nas kobiet, które mają dobre serca i umieją wybaczać. Dziękuję im.



