
W miarę dorastania dziecko chłonie w siebie, niczym gąbka, taktykę zachowania, którą obserwuje w rodzinnym domu. Z czasem potwierdza w praktyce znaną mądrość o tym, że jabłko nie pada daleko od jabłoni. To nastąpi później, a póki co leży ono poprzecznie w łóżeczku, a jego zachowaniem rządzą gwiazdy. Jeśli cenisz swoje mienie, to wszystko pod solidną kłódką. Ponieważ twoje dziecko z igłą w jednym miejscu odczuwa nieprzezwyciężoną potrzebę kontroli. Potrzebuje ono wyczerpujących informacji o tym, gdzie i dlaczego leży dany przedmiot oraz co się stanie, jeśli zmieni się jego lokalizację. Nawiasem mówiąc, nie spodziewaj się radosnego pisku małego Barana, gdy zobaczy zabawki — dla ciebie ten przedmiot niesie określone znaczenie, natomiast on sam podejmuje decyzję, co jest zabawką, a co jakimś bełkotem. Dlatego nie dziw się, jeśli drogie lalki i konstruktory będą leżeć zapomniane, a jako ulubioną zabawkę dziecko wybierze na przykład blender. Jego zresztą nie zaleca się odbierać — i tak nie wyjdzie, poczekaj, aż mu się znudzi. Jakie kaprysy? Logika żelazna, blender jest fajniejszy od chińskiego dziecięcego szmelcu.
W dorosłym życiu umiejętność przebijania głową murów w drodze do wyznaczonego celu Bykowi się przyda, ale te cechy staną się dla rodziców malucha groźniejsze niż wojna atomowa. Na przykład może postanowić więcej nie chodzić do przedszkola. Kropka. Wtedy rodzice zobaczą, gdzie raki zimują, gdzie mieszka matka Kuzko i że z raju zostali jednak wygnani. Temu razem nie do przebicia będzie jego „nie pójdę”, o które rozbiją się wasze pochlebstwa, zaloty, przekupstwa, marchewki, a nawet bat.
Mały Byk doskonale opanował jeszcze jedną umiejętność, która przyda mu się później, a póki co doprowadza rodziców do białej gorączki — robi wszystko gruntownie. I na nic zdadzą się histerie w przedpokoju, krzyki zrywające więzadła głosowe: „Spóźnimy się, zawiąż te cholerne sznurówki!”. Głębokie westchnienie — Byk podrośnie, na pewno zarobi dużo pieniędzy, a rodzice będą mieli świetną okazję, by dzięki swojemu dorastającemu dziecku podreperować swoje wyczerpane nerwy.
Możesz zamówić transport kontenerowy, by dostarczyć swojemu maluchowi encyklopedii. Gdy tylko opanuje alfabet, zajmie się studiowaniem encyklopedii, przy czym zupełnie nie będzie czuł zakłopotania z powodu tego, że w większości są one napisane po łacinie. Sekret jest prosty — on nie czyta, tylko się uczy, i przygotuj się na słyszenie kilkuset „dlaczego?” na minutę. Jedyną pociechą dla ciebie będzie to, że mały Bliźniak nie oczekuje odpowiedzi na te pytania — czerpie radość z samego procesu ich zadawania. Ale milczeć nie wyjdzie, trzeba będzie jakoś na nie odpowiadać.
Wśród jego „ulubionych” znajdują się także straszydła, jednakże przy tym drży ze strachu przed koszmarami, które te bajki wywołują. Dlatego czeka was taki scenariusz: najpierw zażąda on w najdrobniejszych szczegółach opowieści o tym, jak lis zjadł Koloboka lub wilk Czerwonego Kapturka, a potem wgramoli się do waszego łóżka z żądaniem, by do rana zorganizować mu ochronę przed żądnymi łupieżcami.
Jeśli nie zamierzasz należycie wypełniać obowiązków rodzicielskich, to nie rodź Raka. To naturalny rejestrator, który zapamiętuje wszystko. Dosłownie wszystko. Taka uważność wobec rzeczywistości nie przeszła dla niego bez echa — tworzy on w swojej wyobraźni inny świat, który zaspokaja jego wymagania, i osiada w nim na stałe. W jego wyimaginowanym świecie przyjaciele są bardziej niezawodni niż marne ziemskie odpowiedniki (dzieci z podwórka itp.), a ponadto istnieje tam możliwość latania, ponieważ w jego świecie fantazyjnym na to pozwalają prawa fizyki.
Uważni rodzice, dostrzegłszy coś takiego, natychmiast włączą wszystkie dzwonki alarmowe, studiując informacje dostarczone przez psychologów dziecięcych. Natomiast nieuważni rodzice przeoczą ten fakt. Tak, urodziłeś chameleona. On wie, co dorośli chcą od niego usłyszeć, dlatego będzie mówił tylko to. A póki ty rozczulasz się nad narodzonym aniołkiem w ciele, on będzie cicho bombardował planetę Tatooine.
Być może on nie zna pojęcia Feng-shui, ale na pewno wie o rozmieszczeniu przedmiotów we wszechświecie — w centrum jest ON, a reszta, kręcąc się wokół niego w niewielkim promieniu, spełnia wszystkie jego życzenia. Zła wiadomość jest taka, że wraz z dorastaniem zachowanie Lwa się nie zmienia, dlatego rodzice nie powinni liczyć na odprężenie. Ale Lew to zwierzę stadne, to w nim zapisane jest z natury. I dołoży wszelkich starań, by otoczyć swoją sforę troską. Dlatego całkiem możliwe, że znajdziesz w jego kieszeniach rozpuszczone lizaki, posypane piaskiem z placu zabaw. Jaki troskliwy maluch — ktoś poczęstował go cukierkiem, a on pamięta o mamie i przynosi jej smakołyk. Innej drogi nie ma, skierowany jest ku tobie wzruszający wzrok dziedzica — zjedz poczęstunek.
Trudny przypadek. Nie lubi konfliktów. Zawsze posłuszny. Czy naprawdę? Jego umiejętność bycia zawsze w porządku wprawia dorosłych w osłupienie. Jak to? Przecież to maluch! Niesprawiedliwe! Nie można potępiać rodziców, którzy tak myślą. Jedyną łyżką dziegciu jest jego zamiłowanie do malowania tapet. Gry ruchome nie bardzo odpowiadają małym Pannom, one fascynują się szachami i wkrótce zaczynają stawiać matkę i dziadka w szachu, a on, między innymi, jest posiadaczem pierwszego stopnia. To niesprawiedliwe! Dziadka rozumiemy i nie potępiamy. Panna to osoba ufna, która słabo rozpoznaje pochlebstwa. Dlatego nie każdy rodzic ma możliwość chwalenia malucha bez przerwy przez cały dzień, nie ryzykując, że on popełni błąd przy budowaniu swojej samooceny.
Pedagogiczna praktyka proponuje niezłą metodę, polegającą na tym, by pozwolić maluchowi samemu podejmować decyzje. Mniej więcej tak: „Możesz zjeść jeszcze jedną porcję lodów, co może doprowadzić do anginy i w tym przypadku jutrzejsza wycieczka do zoo zostanie odwołana. Albo możesz nie narażać się na ryzyko i jutro pójść do zoo. Sam zdecyduj”. Ale! To nie działa w przypadku małych Wag. On nie jest w stanie podjąć decyzji i nie lubi tego robić. Przecież to takie kuszące! Będziesz ostatnim sadystą, jeśli zaprowadzisz go do półki z zabawkami z propozycją, by coś sobie wybrał. W tej chwili u niego dochodzi do eksplozji mózgu, ponieważ każda zabawka musi spełniać kilka tysięcy kryteriów, według których jest dobra lub nieodpowiednia dla niego. Nie dręcz malucha, kup coś dla niego, nie stawiając go przed wyborem. A poza tym to wspaniałe, wesołe i ciekawskie dzieci, które nie robią niepotrzebnego hałasu — bajka, a nie dziecko.
Przychodzi na myśl film „Braveheart”. Jego fabuła dotyczy szkockiego oporu. W rzeczywistości to film o małym Skorpionie. Od pieluch walczy z systemem. Plan dnia (sen, posiłki) ustalany jest według jego decyzji, podobnie jak to, którą babcię odwiedzi dzisiaj. Protesty rodziców i próby dostosowania dziecka do swoich wymagań i potrzeb rozbijają się o mur w postaci metaforycznego dwuręcznego miecza oraz niemetaforycznego krzyku: „Wol-ność!”.
Gwiazdy Skorpiona tradycyjnie obdarzają go maksymalną ilością smacznych pluszaków przy całkowitym ignorowaniu zdania rodziców. Tak więc los rodziców to pokora i udzielanie pomocy. I oczywiście powinni być dumni ze swojego Skorpionka. Nawiasem mówiąc, to świetnie dla tych, którzy pojęli zen (rodzącemu Skorpiona nie ma innej drogi — odkrywaj zen).
Dobrze, jeśli nie jesteś alergikiem. Ponieważ możesz już planować, gdzie będziesz umieszczał bezdomne koty z całej okolicy. Mały Strzelec ma wielkie serce, które domaga się okazania wszystkim litości i czułości. Co więcej, nie ma tu miejsca na udawane wzruszenie, byle tylko ulżyć sumieniu — misja ratowania jest w toku. Tak więc, póki nie zaczął ściągać wszystkich osieroconych do domu, huśtając się w kołysce, zaopatrz się w karmę. Niedługo pójdzie i wtedy…
Dalej nie jest łatwiej, maluchy Strzelce przygotowały wam jeszcze jeden niespodziewany prezent – miażdżącą szczerość. Najpierw rąbie prawdę, a potem zastanawia się, jakie będą tego konsekwencje. Tak więc krąg przyjaciół u małego Strzelca może być bardzo wąski. Ale to drobiazg. Najgorsze jest to, że on sam również wymaga od siebie tej miażdżącej szczerości. Dlatego nie myślcie, że obiecując mu rozrywkę na wesołym miasteczku, posadzicie go w fotelu w gabinecie stomatologicznym. Wówczas wasz domowy zwierzyniec powiększy się o ptaszka jerzyka z połamanym skrzydłem – „on lepiej ode mnie wie, co jest dobre, mamo”.
Przebiegły troll. Bez trudu potrafi rozedrzeć nocną ciszę dziko rycząc, a kiedy senna mama, rzucając na oślep grzechotki i smoczki, dobiegnie do niego, oślepi ją niewinnym uśmiechem. Cześć, mamo! Jesteś cudowna! Nie, nie chcę jeść, a pieluchę też nie trzeba zmieniać, po prostu tak mi się zachciało zobaczyć cię. W tym momencie w spojrzeniu dwutygodniowego szkraba wyraźnie przebija się wielowiekowa mądrość i doświadczenie z poprzedniego życia. Pewnie był wtedy inkwizytorem, który budził heretyków w środku nocy przeraźliwym krzykiem: „Nawróć się!”. Rówieśnicy budzą w nim nudę, ponieważ z małym Koziorożcem zawsze jest mądrość wieków. W ogóle dla niego cokolwiek nudne, jeśli zwraca się do niego jak do małego. Osoba mówiąca do niego pieszczotliwie spotka się z jego nieco znużonym, pobłażliwym spojrzeniem, które pyta: „Dobry Boże, czy wy w ogóle macie pojęcie, jak wyglądacie z boku?”.
Pragnienie wiedzy (koniecznie na poziomie „Boga”) pojawia się u małego Wodnika wcześniej niż on sam. Co więcej, dla niego ważna jest wiedza zdobyta wyłącznie doświadczalną drogą. Dlatego gdy mówicie: „Słoneczko, nie bierz mojego tabletu do wbicia gwoździa, gwoździa nim nie wbije, a tablet zepsujesz”, dziecko uzna, że taki scenariusz jest całkiem realny. Trzeba to jednak sprawdzić. I nie uda wam się odgadnąć, jakie praktyczne doświadczenie zdobywa właśnie mały Wodnik, gdyż popycha go ku temu Kosmos, a on nie podlega wcześniejszym kalkulacjom. Dlatego jeśli w pomieszczeniu, w którym jest choćby jeden mały Wodnik, zapadnie podejrzana cisza, to właśnie powinniście zacząć się martwić. Możliwe, że zajmuje się on rozszczepianiem uranu w łazience.
Prawie całe życie Ryby spędzają w bajce. I całe otoczenie dziecka powinno znajdować się w bajkowej rzeczywistości, stworzonej przez małego Twórcę. Z jednej strony brzmi to wspaniale, ale z drugiej – jest niebezpieczne. Zmęczona mama, która nie ma sił dalej pełnić obowiązków dobrej wiedźmy, może zostać przez nie przemieniona w żabę. Dlatego w celu własnego bezpieczeństwa zaopatrzcie się w flamastry, kredki, ołówki i papier – ta biurowe wyposażenie potrafi zdziałać cuda, powstrzymając fantazje dziecka i kierując je na ścieżkę, która na przykład doprowadzi do Nagrody Nobla w dziedzinie „literatury”. Pomimo takiego wrażenia, małe Ryby wcale nie są leniwe. Jeśli zaskoczycie swoje dziecko, które siedzi zadumane pośrodku pokoju zasypanego zabawkami, nie myślcie, że leniuchuje i nie sprząta – ono po prostu zajmuje się przywoływaniem Demona Czarodziejskiej Torby, która potrafi sama posprzątać wszystkie zabawki.




