Błyszczące czasopisma roi się od porad, jak zrobić na mężczyźnie wrażenie, spodobać się, zainteresować, oczarować… No cóż, załóżmy, że się spodobałaś i oczarowałaś. Co robimy dalej?
Zaczynamy jakoś budować z nim relacje. I tu często popełniamy kilka typowych błędów i własnymi rękami niszczymy to, co tak pięknie się zaczęło.
W efekcie – złamane serce, stracone nerwy, niezadowolenie, frustracja wobec siebie i wybranego mężczyzny… I znów to samo retoryczne pytanie: co ja robię nie tak, dlaczego te same problemy powtarzają się raz po raz? Może wybieram niewłaściwych mężczyzn albo sama postępuję nieodpowiednio?
Na razie odłóżmy pierwszy wariant i spróbujmy szczegółowo przeanalizować główne błędy, które popełniamy. Zacznijmy od nieprzyjemnego – spójrzmy na sytuację tak, jakbyśmy chciały… stracić swojego mężczyznę. Zatem, jeśli chcesz stracić mężczyznę, to…
1. …Na pierwszej randce pokaż mu, jak poważne są twoje zamiary. Od niechcenia pokaż mu album ze szkicami swojej przyszłej sukni ślubnej, wymień imiona przyszłych dzieci, w każdy sposób napomknij potencjalnemu wybrankowi, że jesteście idealną parą. Nie bój się okazywać stanowczości – jesteś dorosłą i poważną osobą i dokładnie wiesz, czego chcesz.
2. Szczegółowo opowiadaj mu o swoich poprzednich związkach. Poprzedni mężczyzna nie potrafił cię zadowolić, za bardzo spotykał się ze swoimi przyjaciółmi, odmawiał zmywania naczyń, nie słuchał cię wystarczająco uważnie? O wszystkich tych ważnych sprawach musisz opowiedzieć swojemu obecnemu wybrankowi. Po co? On na pewno powinien cię zrozumieć i współczuć, a poza tym powinien wziąć pod uwagę błędy popełnione przez twojego poprzedniego mężczyznę. W przeciwnym razie jak się nauczy budować z tobą relacje?
3. Pamiętaj: jesteś Kobietą. To oznacza, że powinnaś… Musisz po prostu zaakceptować fakt swojego istnienia. I to nie podlega dyskusji. Co dokładnie powinnaś? Nie chodzi tu o elementarne zasady dobrego wychowania, takie jak ustąpienie miejsca w środkach komunikacji publicznej, otworzenie drzwi, zaproponowanie krzesła… Mężczyźni powinni ci wybaczać twoje małe słabości, takie jak brak równowagi emocjonalnej, obraźliwość, zwyczaj płaczu i krzyczenia, gdy coś pójdzie nie tak, gdy zepsuje się kran, powinni naprawiać twój samochód, kupować ci ubrania i inne drobne przyjemności… Po prostu dlatego, że są mężczyznami. Kropka. Niech ten sposób myślenia stanie się twoją drugą naturą. Idź przez życie z podniesioną głową i dumnie rozpostartymi ramionami. Przecież jesteś Kobietą, a to oznacza…
4. Mężczyzna to przede wszystkim niezawodne oparcie, twoja podpora i wsparcie. Dlatego nie wahaj się przyznawać mu się do swoich słabości. Masz cellulit w czwartym stadium, małe piersi, nadmiar tłuszczu na brzuchu, nosisz się ze swoim nosem, nie możesz wcisnąć się w ulubione dżinsy, masz nieładne ręce, nie potrafisz się zaprezentować i bardzo się tym przejmujesz? Śmiało mów o tym swojemu mężczyźnie. Niech nie będzie między wami żadnych sekretów. Przecież jesteście dwiema połówkami stanowiącymi jedno całość, więc po co robić z walki z cellulitem tajemnicę za siedmioma pieczęciami? Opowiadaj o wszystkich swoich przeżyciach i kompleksach jak najszczegółowiej, nie wstydź się jęczeć i płakać, a on na pewno cię wysłucha, uspokoi (jeśli zechcesz, żeby cię uspokoił) i wesprze.
5. Ale jednocześnie pamiętaj, aby regularnie okazywać swoją silną wolę. Mężczyźni szaleją na punkcie jędz, o tym wie każdy. Nie być jędzą dzisiaj po prostu nie wypada! Nie wstydź się stanowczo upierać przy swoim, zwłaszcza jeśli chodzi o drobiazgi (jeśli ustąpisz w małych sprawach, w ogóle przestaną liczyć się z twoim zdaniem). Nie wstydź się podnosić głosu, kiedy tego potrzebujesz. Możesz, przecież jesteś kobietą (patrz punkt 3).
6. Dzwon do niego co najmniej pięć razy dziennie, regularnie pisz SMS-y (co najmniej 20 wiadomości dziennie), wpadaj do niego do pracy na pogawędkę (codziennie, jakżeby inaczej?). A jeśli on na przykład nie odbierze twojego telefonu albo odbierze, ale nie dość radośnie, bez czułości w głosie, wiedz – coś jest nie tak. I nie wierz w wymówki typu „jestem zajęty, mam spotkanie”. Przecież spotkanie spotkaniem, ale kilka razy dziennie znaleźć pięć minut, żeby porozmawiać z ukochaną, zawsze i w każdych okolicznościach można.
7. Regularnie sprawdzaj jego telefon, włam się do jego skrzynki mailowej, aby dokładnie przejrzeć jego korespondencję. Jakie zaufanie, co ty? Zaufaj, ale sprawdzaj, jak mówi przysłowie. Dlatego od teraz tylko kontrola i ścisłe nadzór. Chcesz zapobiec ewentualnej zdradzie (tak, tak, mężczyźni są wszyscy tacy sami, daj im tylko wolną rękę…) – miej wszystko pod kontrolą. O każdej porze dnia i nocy powinnaś wiedzieć, gdzie on jest, z kim i czym się zajmuje. Dlatego śmiało dzwoń do niego o trzeciej w nocy z prostym i naturalnym pytaniem: „Co robisz?” I niech tylko spróbuje odpowiedzieć zniecierpliwionym głosem!
8. Żyj jego życiem, jego zainteresowaniami, bądź zawsze na bieżąco ze wszystkimi jego sprawami, innymi słowy – rozpuść się w nim. Poświęć dla niego swoich przyjaciół i pasje. Przecież to wszystko takie drobiazgi w porównaniu z twoją ogromną miłością. I on powinien docenić twoją ofiarę!
9. Ciągle rozmawiaj z nim o waszych relacjach. Relacje to poważna sprawa, jak wiadomo, trzeba nad nimi pracować solidnie i regularnie. Dlatego ciągle je omawiaj, śmiało przedstawiaj mu najróżniejsze pretensje (niech pamięta o swojej niedoskonałości!). Nie bój się zrobić z igły widły – w końcu tak lepiej widać!
10. I wreszcie, jak najczęściej pytaj go, czy cię kocha. Niech powtarza, przysięga, dowodzi – nie zapomnij tylko ciągle mu przypominać i wątpić w jego uczucia. A jeśli nie będziesz regularnie go pytać i wątpić, to może i przestać cię kochać!
Czasami, aby uzyskać „pożądany” efekt, wystarczy kilka szkodliwych rad, a czasami nawet jednej. Ale jeśli nagle chcesz nie stracić mężczyzny w jak najkrótszym czasie, a wręcz przeciwnie, zbudować z nim stabilne relacje oparte na miłości, wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu, nigdy nie stosuj się do tych rad. Nie powtarzaj cudzych błędów, zakochuj się, kochaj i bądź szczęśliwa!



