Chcecie poznać człowieka? Zróbcie z nim remont! To niby taka spokojna czynność, która czasem przeradza się w prawdziwą katastrofę. Komórki nerwowe giną w takt topniejącego portfela. Dla własnego zdrowia nie zaszkodzi wiedzieć, czego można spodziewać się od partnera w tym trudnym okresie.
Owens
Wieczny remont. Tu nie ma miejsca na żarty, remont musi być idealny. I budżetowy. Idealny. Idealny i budżetowy. Aby sprostać tym wymaganiom, Owen z furią przegląda ceny wszystkich marketów budowlanych, kiosków i straganów. Niedługo znać będzie wszystkie aktualne i planowane promocje, a kieszenie wypełnią się kuponami oszczędnościowymi.
Po miesiącu żmudnego monitorowania cen pracownicy sklepu będą rozpoznawać Owena po natarczywym dzwonku, nie mówiąc już o jego głosie. Nic dziwnego, że proces remontowy posuwa się w żółwim tempie, dopóki nie zostanie doprowadzona do ideału jedna ściana, do drugiej Owen nie przejdzie. Dom to moja twierdza, a w niej wszystko musi być idealnie – mówi, patrząc, jak gniazdko należy zamontować o 1,5 cm wyżej. Wielkie pytanie, czy Owen dożyje końca swojego idealnego remontu.
Byk
Remont go kosztuje niewiarygodnych wysiłków. Stoi. Tak, cholera, remont oznacza opróżnienie portfela. A co może być gorsze dla Byka niż pożegnanie się z pieniędzmi? Do tego dochodzi kolejny problem – Byk odczuwa fizyczną potrzebę wieczności końcowego efektu remontu. Tu niezbędne są materiały „na wieki”, ale pułapka tkwi w tym, że są drogie.
I to wystarcza, by wybuchnął Wielki Wybuch Byka, a kolejny problem czai się w tle. W skromnym otoczeniu Byki żyć nie mogą, trudno im przebywać w takim „bombelku”. A szyk, blask, piękno wymagają jeszcze większych pieniędzy. Koło się zamknęło. W nim Byk żyć nie potrafi. I rwie i miota, rwie i miota, szmaty sypią się lawiną na nieszczęsnych domowników. Pozostać przy życiu – to zadanie dla tych, którym „poszczęściło się” wziąć udział w remoncie razem z Bykiem.
Bliźnięta
Miłośnicy spontanicznych remontów. Nowa magneska na lodówce automatycznie pociąga za sobą przeróbkę całej kuchni, bo kolor ścian nie pasuje do tej magneski. Albo tak było: weszli Bliźnięta, przepraszamy za pikantny szczegół, do toalety w markecie budowlanym i mimochodem kupili żyrandol. Piękny!!! Ale zielony. A tapety niebieskie. Nie dość, że nie na miejscu, to jeszcze Bliźnięta mają słabość do porządku. Łatwiej im zmienić tapety niż zwrócić nowy żyrandol.
Bliźnięta nie potrafią oszczędzać, dlatego przeprowadzić cały remont za jednym razem to dla nich problem. No i co? Nie robić remontu? Bzdura! Dlatego z dużym prawdopodobieństwem spotkacie Bliźnięta, które mieszkają w eklektycznym lokum, gdzie tak uroczo współistnieją potrójne szyby, supernowoczesny ocieplony balkon, tapety w stylu gazet sprzed stu lat (strasznie piękne!) i zrujnowana kuchnia z epoki Chruszczowa, do której nawet karaluchy wzdragają się włożyć swoje wąsy.
Rak
Rak podchodzi do remontu z technicznym podejściem. Ogólnie rzecz biorąc, praktyczni chłopcy z masą długotrwałych powiązań. Dlatego zawsze mają sąsiada, którego brat kolegi kumpla z przedszkola cudownie kładzie płytki, w elektryce u nich chodzi teść szwagra przyjaciela sąsiada siostry. Na to szczęście Raki mają też świetną abstrakcyjną myśl i pamięć, dlatego grając, określają, że do płytek podłogowych z pierwszego sklepu pasować będą tapety z drugiego sklepu. I trafiają! Jakby remontować i cieszyć się! Wszystko mogłoby być dobrze, gdyby nie przeszkadzało im…
Pies pogrzebany tkwi w ich rodzinnej przywiązłości. Tak, w „gniazdku” może mieszkać Bliźnię, któremu nie odpowiada idealna kuchnia, którą urządził Rak. Co tu tłumaczyć? Kuchnia nie pasuje do magneski na lodówce! Nieszczęsny Rak musi się rozrywać między własnym poczuciem piękna a miłością do bliskich. Dajcie Rakowi spokój! I wszystko będzie okej.
Lew
Ci remonty robią z ogniem. Oni generalnie uwielbiają harmider, a co może się równać z remontem? To najbardziej harmiderkowy ręcznik. Nie są mu obce faceci w brudnych roboczych fartuchach, którzy w jego domu stukają i wiercą bez przerwy. Po co się denerwować, skoro dom pełen jest niewolników, którymi można pomiatać?! Raj!
W wir remontu urządzonego przez Lwa wpada zwykle całe jego bliskie i dalsze otoczenie, które albo ma samochód, albo potrafi przesunąć szafę, albo może wnieść fortepian na dziewiąte piętro bez windy. I bliskimi też, nawiasem mówiąc, można pomiatać.
Remont, który niespodziewanie się przeciąga, i zerwane przez ekipę terminy nie są powodem, by Lew psuł sobie humor i wpadał w panikę. Z olimpijskim spokojem i uśmiechem Mony Lisy na twarzy przerzuca kotlety szpachelką, karze ekipę remontową tygodniową pensją i promienieje ze szczęścia.
Panna
Tylko gruntowny remont! Jakie tam „po prostu przykleimy tapety”? A co, jeśli nagle zechce się wymienić instalację elektryczną, to co wtedy? Zdzierać to, co dopiero co przyklejono? Ściany – wyrównywać. Gniazdka – wymieniać. Sufit – odnawiać. I nowe półki wieszać. Jeśli istnieje choć jeden procent szansy, że Panna poradzi sobie sama, bez pomocy ekipy remontowej, to Panna na pewno tak zrobi.
W ekipie remontowej są ludzie. A im ufać nie można, to nawet dziecko wie. W rzeczywistości Panny uwielbiają robić remonty, choć muszą mierzyć się z problemami, które nieuchronnie pojawiają się w trakcie tego procesu. Ich miłość jest całkowicie zrozumiała – głowa zawsze zapchana, a emocje wylewają się przez brzegi. Emocje Pannie są potrzebne jak powietrze. Panna bez emocji to już nie Panna, tylko jakiś Koziorożec.
Waga
Nie remont, a prawdziwe piekło. I zaczyna się ono, jak i teatr, od wieszaka, a w sklepie z elementami dekoracyjnymi jest ich 15 sztuk. To jakiś pies! 15 różnych rodzajów wieszaków! Jak tu wybrać? Jakie nerwy trzeba mieć, by to wytrzymać?! I to tylko te parszywe wieszaki… laminat, tapety, żyrandole, płytki… o matko!!!
Wagi mogą pół dnia przepaść w markecie budowlanym i wyjść z pustymi rękami. A posiwiali w tym czasie konsultanci sklepu „odgryzą sobie język”, że nie odważą się podejść do klienta z bezsensownym pytaniem: „Czym mogę służyć?”.
Tymczasem Wagi idą do projektanta, by ten wszystko zakupił. Ale ten idiota wyciąga album ze zdjęciami wykonanych prac i kładzie go przed nosem Wag, towarzysząc temu gestowi głosem: „Proszę wybierać”. To był ostatni dzień projektanta. Dopóki jego szczątki nie rozpuszczą się w kwasie solnym, Wagi przepijają odłożone na remont pieniądze gdzieś na Goa, byle tylko nie męczyć się tym przeklętym remontem.
Skorpion
Ci idą własną drogą. Ich remont nie przypomina żadnego innego. Jaka tam tandeta? Hard rock! Stylizacja na Dzikim Zachodzie czy na egzotycznym Wschodzie. Skromna siedziba samuraja też się nada. Do licha z euro-remontami! Dla Skorpiona to pestka – zburzyć ściany tak, by na balkonie zmieściła się jacuzzi.
Leżąc w pianie i spoglądając na nocne miasto – do tego został stworzony Skorpion! Skorpiony z artystycznymi zdolnościami (a wśród nich nie brakuje wrodzonych malarzy) sami pomalują ściany. Skorpiony, które nie przepadają za pędzlem, i tak zanurzą się po uszy w procesie remontowym. Nie przeraża ich brudna robota, nawet znajdują w niej coś szlachetnego w jedwabnej peniuarze pachnącym acetonem. Przy okazji, dziecko, chodź do mnie, zajmiemy się sprawą – na górze zerwanych tapet jeszcze tego nie robiliśmy.
Strzelec
Umiarkowane podejście do remontu. I oszczędne. Przecież samemu trzeba kontrolować proces, bo nie da się go zlecić firmom oferującym remont „pod klucz”. Zatrudni wujka Wasię, którego dostał w prezencie od znajomych. Będzie chodził za nim krok w krok, powtarzając: „Przepraszam”, „Bardzo dziękuję” i „O, chyba tu wyszło krzywo… nie? Przepraszam bardzo, wielkie dzięki!”.
U wujka Wasi psie nosy wyczuwają takich inteligentów, dlatego wszystko robi „byle jako” i wkrótce tam odpadnie, tam się przekrzywi, tam powyginają. Strzelec zniesie to kilka lat i zatrudni wujka Pietię, prosząc go, by nie używał perforatora, by ponownie nie niepokoić sąsiadów.
Koziorożec
Gruntowne podejście do remontu. Koziorożec zacznie od sporządzenia kosztorysu. Następnie pomnoży go przez dwa (Koziorożcom znana jest ta złota zasada) i zacznie zbierać pieniądze. A potem wyruszy do sklepu budowlanego, gdzie czekają na personel niezwykłe przygody. Najpierw sprzedawca-konsultant, z pobłażliwym uśmieszkiem, wciskającemu Koziorożcowi to, czego ten nie wymagał.
Po godzinie, z drgającym okiem, sprzedawca-konsultant zaklina się, że nie może zaproponować płytki z perełkowymi guzikami, i w ogóle o jakich guzikach mowa, to przecież płytka, co tu guziki?! Jeszcze po dwóch godzinach sprzedawca-konsultant, płacząc, klęczy, pytając: „Czy ja ich rodzę, czy co?”.
Ha! Koziorożec wie, co robi. Do końca dnia pracy szlochający sprzedawca-konsultant „rodzi” płytkę z perełkowymi guzikami, a Koziorożec, pogwizdując wesoło, wraca do domu, gdzie nadal czeka na niego beztroska ekipa budowlana, która nie ma pojęcia, jakie niezwykłe przygody ją czekają.
Wodnik
Do remontu zabiera się przypadkowo. Wszystko było spokojnie i cicho, Wodnik po prostu wpadł z wizytą do starych znajomych. A oni akurat niedawno zrobili remont. I zaczęło się – jaka piękna ta wasza nowiutka glazura, a gdzie się sprzedaje, a ile kosztuje, a dostawa jak, hm… naprawdę wygodnie i niedrogo… Do domu Wodnik wraca uzbrojony w adresy sklepu z magiczną nowiutką glazurą i niewolników z prostymi rękami, wprawiając w osłupienie nic nie podejrzewających domowników nową glazurą – można. Osłupiali domownicy nieśmiało informują, że na nową glazurę nie ma pieniędzy.
Wodnik natychmiast wysyła ich okradać bank. On nie powinien tracić głowy na głupoty, on powinien kąpać się w wannie z magiczną glazurą.
Ryby
Remont z rozmachem, taki wielki. Tu zburzyć, tam powiększyć – mnóstwo miejsca i powietrza. A tam, w tym kącie, skromnie ulokuje się dyskretny akwarium. Z hipopotamami. W euforii Ryby burzą pół mieszkania i nagle, bez ostrzeżenia, kończą im się pieniądze. I muszą Ryby przez długie miesiące potykać się o płytki w korytarzu, obiecując sobie, że od poniedziałku wreszcie zabiorą się za remont i w przyszłym miesiącu, jak nic, skończą.
W oczekiwaniu na obiecaną cudowność Ryby z przekonaniem w głosie i wymowną mimiką pocieszają osłupiałych gości, że obdarta do cegły ściana w kuchni to taki ultra-modny koncept „Czerwona pigułka” od twórców „Matrixa”. Najzabawniejsze, że niektórzy znani znakom, patrząc na ten tandet, ostrożnie myślą, że może i oni by tak zrobili.



