
Jakież to piękne dziewczyny! Zawsze i we wszystkim są schludne, wyglądają wytwornie w każdej sytuacji, umiarkowanie pedantyczne. Trudno sobie wyobrazić, by takie dziewczyny przyszły do pracy z włosami nieświeżymi lub z odpryskami lakieru na paznokciach – wolałaby raczej się utopić lub powiesić. Uciekają się do kłamstwa jedynie w ostateczności, a w gotowaniu barszczu mogłyby nawet przyćmić teściową… Mężczyźni uwielbiają dobre dziewczyny… lecz tracą dla nich głowę z powodu… złych.
Skład przeciętnej „złej dziewczyny”
I tak, aby przygotować egzotyczne danie „zła dziewczyna”, potrzebna jest mieszanka składników, które muszą być podane koniecznie z ostrym sosem. Uwaga, danie jest wybuchowe! Masz do czynienia z jakąś substancją pozbawioną wszelkich kompleksów, zarobioną na nieprzewidywalności, spontaniczności i awanturnictwie, doprawioną odrobiną eksperymentu i swobody.
Zła dziewczynka…
– Flirtuje wszędzie i zawsze – na targu, dobierając się do pęczka koperku, w kolejce do lekarza, w poczekalni swojego szefa.
– Jest jak pionierka, zawsze gotowa do seksu, i to burzliwego oraz w każdym miejscu: przy urzędzie skarbowym w zaparkowanym samochodzie, w pracy na biurku, obok niego i pod nim, w domu za ścianą podczas rodzinnego święta prowadzonego przez rodziców.
– Jest wielką specjalistką od seksu oralnego. Wspaniały seks oralny ukochanemu jest jej gwarantowany w każdej sytuacji, na przykład w domu: przyszła do biura – rozebrała się – zrobiła – poszła.
– Potrafi pogrzebać w Kamasutrze w poszukiwaniu pozycji, wcielać w życie każdy eksperyment w łóżku – to jej ulubiona rozrywka.
– Nie wstydzi się zagłuszać sąsiadów decybelami: „Zrób jeszcze raz! Tak! I tak! O! Tak!!! Jeszcze! I tak dalej…”.
– Lubi każdy swój gram i nie wstydzi się go eksponować w pierwotnej krasie, chodząc po domu, uzupełnionym jedynie kolorowymi kapciami.
– Nie umie się zaczerwienić w niezręcznej sytuacji (bo pojęcie „niezręczności” jest jej obce).
– Jako pierwsza może zabiegać o swojego partnera, o każdej porze dnia, i gotowa jest przejąć ster seksu, dosiadając ukochanego od góry.
– Zawsze wie, jak, gdzie, czego i z jaką intensywnością pragnie, nie wstydząc się opowiedzieć o tym „wykonawcy” i, nie krępując się, może nawet mu to pokazać.
…i rzadki samiec pomyśli o tym skarbie, nazywając go „złym”. Możliwe, że nie zna pewnych kulinarnych sztuczek, na przykład jak doprawić warzywa, ani nie wie, którą trajektorią lepiej zrzucić kurz, ale w łóżku jest bezsprzeczną tygrysicą – a idealnej partnerki nie istnieje!
A teraz najważniejsze: każda dama, nawet najwłaściwsza i najpiękniejsza, może stać się złą dziewczynką. Jak? Czytaj dalej…
5 sposobów, aby stać się „złą dziewczynką”

Pierwszy sposób – eksperymentuj.
Dobra dziewczynka robi co? Zawsze zgadza się na propozycję partnera. Zła zaś jest taką „łobuzierą” – zawsze pierwsza proponuje. Masz randkę zaplanowaną? Zapomnij o założeniu bielizny, o czym mimochodem wspomnij ukochanemu. Następnie zaproponuj wspólną zabawę: możecie grać w karty na strip-pokera albo w Twistera w łóżku (w tej zabawie wirująca strzałka ukręca partnerów w różnych konfiguracjach: „dłoń na pupie”, „usta na brzuchu”) – nikt nie odważy się odmówić takiemu mężczyźnie.
Drugi sposób – zabiegaj o niego.
I to wszędzie. Siedzi za kierownicą? Wsuwa wózek z zakupami w supermarkecie? A ty w tym czasie nieustannie go dotykaj! Cieszcie się posiłkami w restauracji? Baw się swoją stopą dotykając jego nogi! Kręcicie się w tańcu w klubie? Tańcząc, dotykaj go z całą stanowczością! Jego usta. Flirtuj z nimi – dotknij, wczep się do upadłego i nagle odepchnij! Nawet jeśli masz migrenę i poruszasz się powoli, kilka godzin uporczywego zalotnictwa – a sama ledwo dotrwasz do łóżka.
Trzeci sposób – przejmij inicjatywę.
Każdy mężczyzna przynajmniej raz marzył, by stać się niewolnikiem, którego pani w przypływie namiętności zwiąże po rękach i nogach. Zrób mu taki prezent! Przecież to takie proste – wystarczy dosiąść „ogiera” i doprowadzić go do upadłego! Jest jeszcze jeden dość skuteczny trik – drażnienie. Całujesz jego ciało, zaczynając od ust, i powoli schodzisz w dół do punktu „X” i… nagle wracasz do punktu wyjścia. Żadne babcine mikstury na podniecenie faceta nie dorównają takiemu „psikusowi”. Możesz też zastosować takie „znęcanie”: intensywnie pieścić „męską dumę”, doprowadzić do upadłego i… nagle, bez ostrzeżenia, przejść na wolny rytm. Stosując odpowiednią technikę, partner zaleje się łzami pożądania i będzie usiłował wyrwać się z więzów… dopóki mu się to nie uda.
Czwarty sposób – bądź szczera.
Są momenty, kiedy partnerowi przydaje się, by samemu sobie zrobił to… przed oczami drugiej osoby. Nie ma lepszego sposobu, by dowiedzieć się, co i jak mu się podoba. Wykaż inicjatywę (przypomnij sobie trzeci sposób) i pokaż na przykładzie – niech wie, JAK to należy robić. I zapamiętaj, podczas wzajemnych pieszczot nie warto wstydzić się podpowiedzieć partnerowi właściwą drogę do twojej przyjemności. Jedną z głównych zasad sukcesu w łóżku jest mówienie o tym, co się czuje. Żadnych niedomówień! Nic gorszego nie istnieje w łóżku! Natomiast odpowiednie: „Tak! Tak! Zrób to!..” poprawi proces we wszystkich aspektach.
Piąty sposób – atakuj.
To, czego nie wybaczą dobre dziewczynki, złej ujdzie na sucho. Śmiało drap, gryź i nazywaj go złym chłopcem! Co może być bardziej seksownego niż paski na plecach ukochanego? Najważniejsze, by nie przesadzić, a starać się uzyskać wzajemną satysfakcję i obudzić się rano jako przyjaciele, nie odczuwając bólu.
Nie tylko pożyteczne, ale i konieczne jest obudzenie w sobie takiej złej dziewczynki. Aby dodać ostrości waszym relacjom, a przy okazji puścić parę w łóżku. Powodzenia, zła dziewczynko, tylko nie przesadź!



