Овен
Baran – on jest baranem i tyle. Zawsze ma rację. Łatwiej od razu kogoś zabić, niż z nim dyskutować, bo Owiec można przeperswadować tylko w jednym przypadku – jeśli jest ślepy, głuchy i niemy, bez rąk i nóg (i nawet wtedy jest duża szansa, że i tak pokaże ci język). Za to Owiec jest szczery. Czasem tak szczery, że aż zęby bolą: powie wprost, że twoja fryzura nie leży albo że sukienka ci nie pasuje. Na to nie ma rady, trzeba się z tym pogodzić (albo go zabić, jak już wspomniano wyżej).
W sprawach domowych Owiec z reguły jest bezużyteczny – umie tylko wymyślać genialne pomysły, a brudną robotę stara się omijać szerokim łukiem. Jeśli jednak dasz mu do zrozumienia, że Strzelec myje podłogi lepiej od niego, to padnie trupem, ale co sobotę będzie polerował twój parkiet, bo nie ma na świecie rzeczy, której Owiec ustąpiłby Strzelcowi.
Z Owiecem nigdy nie bywa nudno – ten znak ma jakiś karmiczny talent do szukania przygód na własną głowę. Łatwo i szybko potrafi zarobić pieniądze, ale jako dumna i zasadnicza osoba nienawidzi ich, więc stara się pozbyć ich jak najszybciej. Mimo to zawsze ma jakieś oszczędności, które o wiele bardziej pasowałyby Pannie. Z powodu nieprzeniknionego roztrzepania zapomina o nich, co bardzo ucieszy jego serdecznego przyjaciela, zwłaszcza jeśli to Bliźnięta.
—
Byk
Byk to jeden z koronnych dzieł natury i więcej na ten temat nie mam nic do powiedzenia. Jeszcze bardziej uparty niż Baran, ale pozbawiony jego czarującego roztrzepania. Pylaszyn, zdolny przez wieki pielęgnować w domu każdą bezużyteczną rupieć, bardzo się dziwi, gdy ktoś próbuje wyrzucić na śmietnik jego połamane radio, łożyska, szmaty, makulaturę i inne śmieci. Stały w swoich upodobaniach, także w kwestii płci przeciwnej, przez co nierzadko bywa nieszczęśliwy w miłości. Podejrzany o nerwowe załamania, zazdrosny jak Otello, wcale nie jest nowatorem, więc na pierwszy rzut oka może wydawać się ponurym dziwakiem. Tajemny zboczeniec. Nieufny wobec nowych ludzi, ale dla starych przyjaciół rozdarłby na piersi ostatnią koszulę. Tylko po co przyjacielowi podarta koszula – o tym nie myśli. Altruista, choć stale za to dostaje po mordzie.
—
Bliźnięta
Bliźnięta to bardzo fajne, jeśli jest ich jedno, i totalna porażka, jeśli jest ich choćby dwóch. Potrafią gadać non stop nawet trzy doby bez powtórzenia się, co ogólnie jest fajne, ale czasem męczące. Bliźniętom zazwyczaj wszyscy zazdroszczą, bo jest i rzeźnikiem, i czytaczem, i grajkiem na dudach – jednym słowem, we wszystkim się znajdzie. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy, jak ciężko Bliźniętom jest wyżyć i wybrać w tym ogromnym świecie możliwości – zawsze wydaje im się, że życie mija obok, nawet jeśli toną po uszy w gnój.
Lubi jeść i przyswajać nową wiedzę – najlepiej równocześnie. Za to uchodzi za dziwaka, choć w rzeczywistości po prostu oszczędza czas. Fenomenalnie leniwy – dziewięćdziesiąt procent swojej burzliwej aktywności rozwija tylko po to, by wreszcie go zostawiono w spokoju. Sprawia wrażenie totalnego durnia, choć wcale nie jest głupi. Potrafi poczytać, w przerwach między roztrzepaniem, Kanta i Kierkegaarda (czytanie zwykle towarzyszy idiotycznym śmiechom i okrzykom typu „yłyły”, co wygląda uroczo, bo humor Kierkegaarda naprawdę rozumie tylko Bliźnięta).
Sentymentalny, wierzy w romantyzm, choć stale się od niego odżegnuje i demonstracyjnie szczerzy zęby na tych, którzy o nim mówią. W miłości zwykle nieszczęśliwy (można by powiedzieć – dlatego, że wierzy w romantyzm), bo tylko Baran potrafi znieść jego szalone festiwale idiotycznych uciech i wesołego idiotyzmu.
—
Rak
Obawiam się, że mogę się wydać stronniczy, ale – nie ma gorszego znaku, przynajmniej dla mnie. Rak to nieufne monstrum, które ciągle zanudza wszystkich pytaniami. Skłonny do wyobrażania sobie końca świata, wpada w panikę, wpada w histerię i ucieka się do Panny po pocieszenie. Wstrętny jak cholera – na bezludnej wyspie umarłby z głodu, bo fizycznie nie jest w stanie zjeść produktu nie owiniętego w folię, a ten, który leży, powiedzmy, pod palmą.
Żyje jakoś bez ognia. Wprawdzie, jeśli zechce, potrafi dać się poznać, ale potem zżera się z tego powodu, że tak naprawdę na próżno się starał. Kobiety-Raki to te, które oglądają porno w nadziei, że na końcu na pewno się pobiorą. Lubią długo i ponuro rozmyślać o swoich bolączkach i innych życiowych niepowodzeniach, co odstrasza od nich wszystkich oprócz Byków – oni są jeszcze nudniejsi w kwestiach dotyczących własnego organizmu. Wierni, bo boją się chlamydii i rzęsistkowicy. Skłonni do pijaństwa i filozofii, jedno i drugie zwykle nie prowadzi Raka do niczego dobrego.
—
Lew
Dzieli ludzi na dwie kategorie – otoczenie, któremu pozwala zbliżyć się do ciała, i hołotę, o której ostrzy pazury i zęby. Egoista, oczywiście, ale egoizm Lwa wybacza się za jego świętą i, przepraszam, nieugiętą wiarę we własną charyzmę. Uwielbia pochlebstwa – dzięki nim można od Lwa wyciągnąć wszystko, co się chce. Hojny i nie wstydzi się z siebie pośmiać. Wszystkim innym odradza się kpienie z Lwa, jeśli nie chcą spędzić reszty godzin w bolesnym istnieniu na reanimacji. Chamowaty, ale elegancki. Potrafi kogoś wdeptać po uszy w ziemię, co czasem robi z czystej ciekawości i dziecięcej niepohamowanej chęci „popisywania się”. Pan we wszystkim. Partnerowi daje do zrozumienia, jakie to szczęście, że trafił się mu Lew, i wymaga odpowiedniego traktowania. Nie ma nic przeciwko temu, by w życiu codziennym nazywano go po prostu Wszechmogącym. Wierny przyjaciel, lubi obdarowywać drogimi i cennymi prezentami, by wszyscy jeszcze raz podziwiali jego hojność. Lubi jeść, spać i gadać, dlatego często zaprzyjaźnia się z Bliźniętami. Nieznośny w dużych ilościach, jeśli jesteś Panną, Raka lub Rybą.
—
Panna
Co można powiedzieć o tym znaku, skoro już wszystko powiedziała sucha nauka? Panna to najokrutniejszy i najbardziej nieludzki znak zodiaku. Według międzynarodowych statystyk najwięcej maniaków-psychopatów wyrasta właśnie z Panny. Ta dziewica potrafi uśmiechać się do ciebie słodko, a w myślach układać piękną wizję twoich jelit wiszących na żyrandolu. Wyznam ci sekret – wszystkie małe Panny w dzieciństwie planują zostać Czarodziejami Planety, a gdy dorastają i zdają sobie sprawę, stają się po prostu bezsercowymi potworami i zatruwają życie swoją pedanterią oraz miłością do prawa i porządku (a korzenie, rzecz jasna, tkwią jeszcze w dziecięcych pragnieniach zjedzenia wszechświata z gwiazdami na deser).
Żona-Panna to ta ciotka, która ci ścieli łóżko, gdy wstajesz o trzeciej w nocy do toalety. Mąż-Panna to najgorszy nauczyciel matematyki, jakiego możesz sobie wyobrazić. Kontrolerzy, oczywiście. Wszystko musi być w porządku. Powodów swoich czynów nikomu nie tłumaczy – wina znowu wynika z dziecięcej manii wielkości. Może jednak wpaść w drugą skrajność – nie liczyć się z sobą i udawać codziennie ofiarę i baranka, co doprowadza otoczenie do szału. W ogóle lubi igrać z nerwami bliskich i zaczyna publicznie cierpieć, przy czym sama zwykle wierzy w swoje cierpienia, przez co zaczyna chorować i marnieć. W życiu codziennym jest pożyteczna, bo zna i umie mnóstwo różnych trików. Ogólnie można z nią żyć, jeśli całkowicie się od niej oderwać i usunąć z domu broń.
—
Waga
Krótko mówiąc – esteta. Siedem piątków w tygodniu – a do tego jeszcze Picasso, Gauguin, o świętej sztuce, a o tym, by wynieść śmieci, nie pomyśli. Nie ma czasu. Przez całe świadome życie błądzi w poszukiwaniu ideału, dlatego nie znajduje czasu, by nauczyć się sprzątać czy cerować guziki. Lubi się strofić, przy czym doprowadza wszystkich do szału, wybierając między tą garsonką z macicą perłową a tamtą z jedwabną lamówką. Ogólnie niezły towarzysz.
Goni za równowagą duchową, która dla Wagi jest zasadniczo nieosiągalna, bo twarda natura zawsze przeważa nad wysokimi ideałami. Jak wszyscy niezdecydowani dziwacy, często cierpi na choroby nerwowe, takie jak zapalenie żołądka. Nie jest zły. Skłonny podsuwać ramię, i to robi wyłącznie z miłości masochistów do ludzkości, a nie po to, by coś uzyskać. Wygląda zwykle delikatnie i smutno, budząc niebezpieczną chęć przytulenia i wzięcia pod skrzydła, czego robić nie należy w żadnym wypadku, bo mózg Wagi umie kompostować lepiej niż wszystkie inne znaki razem wzięte. Cały czas tkwi w dysonansie między rzeczywistością a tym, czego pragnie, bo jest naiwny.
—
Skorpion
Terrorysta. Gdy nie ma na kim się wyżyć, zaczyna się wyżywać na sobie. Ciągle wymyśla jakieś szalone pomysły, zakochany w sobie do utraty pulsu, gotów godzinami wpatrywać się w lustro i wzruszonym głosem stwierdzać, że lepszego od siebie na świecie nie ma. Histeryk, i nawet się tym nie wstydzi.
W życiu interesuje się tylko sobą, w ostateczności – ludźmi, którzy się nim interesują. Dobroduszny, jeśli nie próbuje się dobrać do jego pieniędzy. Pieniądze, nawiasem mówiąc, uwielbia prawie tak bardzo jak siebie samego i umie je zarabiać. Ukryty, że nie ma sił, wyciągnięcie z niego informacji, której nie chce ujawnić, jest praktycznie tak samo trudne, jak wydanie za mąż pięćdziesięcioletniej brzyduli. Dwulicowy, ciągle miota się między wysokimi ideałami a chęcią zrobienia komuś krzywdy. W umiejętności przebijania głową muru może równać się tylko z Baranem – cele wybiera równie bezsensowne, ale z zasady nie odpuszcza.
Cierpliwie znosi całe to głupstwo, które ciągle mu się przydarza, bo wie – na to zasłużył. Ogólnie sprawia wrażenie strasznego, hałaśliwego, groźnego zwierza, ale w duszy jest prawdziwym tchórzem.
—
Strzelec
Strzelec to kolejny znak zodiaku, który jest dziwakiem. Jego osobista opinia ma stać się ostateczną prawdą dla wszystkich, którzy nieszczęśliwie znaleźli się w pobliżu. Wyraża ją chętnie, często i nawet wtedy, gdy mu się stanowczo odradza i grozi się, że się go rozbije za to. Szczerze dziwi się, jeśli ktoś obraża się na niego za to. Ogólnie Strzelec to bardzo szczęśliwy znak, co trochę rekompensuje jego stałe braki finansowe.
Strzelec, mimo skłonności do wygłaszania odkrywczych tyrad, zwykle ma wielu przyjaciół, którzy go, biedaka, dokarmiają i ogrzewają. Wszystko dlatego, że umie sprytnie udawać ofiarę, zwłaszcza gdy usta ma zajęte jedzeniem. Główny minus – nie umie się zamknąć i wygadać wszystkim prawdę o wszystkich, przez co często dostaje w skórę. Skłonny do wszelkich form uzależnień, także do religijnego fanatyzmu, co zasadniczo jest tym samym. Dobry, ale od razu tego nie widać.
—
Koziorożec
Na pierwszy rzut oka – ponury znak. Dewiza Koziorożca brzmi: „Nieważne, jak źle mi się dzisiaj powodzi, jutro na pewno będzie jeszcze gorzej”. Udaje wesołka, by nie okraść go za ponure oblicze, ale i tak cię okradnie. Szczęścia Koziorożec doświadcza tylko w jeden sposób – pracuje jak opętany. Leniwy Koziorożec to martwy Koziorożec. Jeśli pozbawisz go możliwości pracy, i tak wymyśli sobie mnóstwo dziwnych zajęć, bo bez dźina zen Koziorożec nie osiągnie, a Koziorożec, który nie osiągnął zeny, to Rak. Czy to wam potrzeba?
Na początku wydaje się łagodny i nawet oswojony, ale przy pierwszej dogodnej okazji wbijesz ci swoje chropawe rogi, zwłaszcza jeśli jesteś Bliźniętami lub Lwem – tych znaków nie cierpi za nieodpowiednią do statusu wesołość. Sprytny. Skąpy, ale nie zawsze. Czuje się najlepiej w objęciach sakiewki z pieniędzmi. Lubi żartować, nie umie przestać nawet wtedy, gdy sytuacja się rozgrzewa, ale robi to tak umiejętnie, że sam się dziwi, jak wyszedł sucho z opresji. Ogólnie nie jest taki zły, choć tak wygląda. Przy wyborze partnera kieruje się głównie zdrowym rozsądkiem i kalkulacją, dlatego w życiu rodzinnym jest szczęśliwy jak nikt.
—
Wodnik
Specjalne cechy charakterystyczne – każdej cholerze się podoba, jak legendarny grosz. Jeśli chodzi o dowcipkowanie, stanowi godną konkurencję dla Bliźniąt, w nieznanej kompanii rwie się do rozmowy jak marynarz z dalekiego rejsu do dzielnicy czerwonych latarni. Wygląda zawsze trochę jakby spadł z drzewa, a właśnie to nadaje mu niepojętego czaru, który przyciąga do niego naiwnych, zachwyconych fanów. Nawet jeśli w życiu Wodnika wszystko idzie nie tak, potrafi rozdawać otoczeniu rady, które działają. Pomimo widocznej puchości i atrakcyjności, potencjalnie jest wielkim przestępcą. Zawsze oszust, choćby tylko w marzeniach. Nie istnieje Wodnik bez kryminalnej przeszłości, łamie prawo bez żadnych wyrzutów sumienia, a nawet, nie boję się tego powiedzieć, z przyjemnością. Jednocześnie, w przeciwieństwie do tych samych Bliźniąt, doskonale rozumie, że postępuje nieetycznie, ale to ignoruje. Zewnętrznie przypomina mieszankę Szalonego Kapelusznika z Marilyn Monroe.
—
Ryby
Ryby bywają dwojakie: czarownice piekła, oszalałe od własnej bez zasadności, albo wierne, prawdziwie dobre anioły o nieugiętej moralności. Co dziwne, na złe Ryby zwykle się wszystko wybacza, podczas gdy anielskie Rybki-męczennice denerwują zwykłych ludzi niedoścignioną świętością.
Potrafią imprezować na potęgę, a złapać Rybę na zdradzie lub zmusić ją do przyznania się do niej jest trudniej niż zobaczyć żywego dinozaura. Do samego końca będziesz patrzył jej w szczere, pełne łez oczy i wierzył, wierzył. Bezduszni przedstawiciele ludzkości, pozbawieni jakichkolwiek zasad moralnych. Skłonni do czarnego humoru, nawet wtedy, gdy niby nie ma powodu, siać zamęt i wprowadzać w błąd, ale na Ryb nie można się za to obrażać – piekielne męki sumienia to dla nich rzecz normalna, a czasem cierpią za to, czego nawet nie zrobili.
Skłonni idealizować ludzi, a potem obrażać się na nich za to, że okazali się degeneratami. Potrafią bez powodu zacząć mścić się na całym świecie, abstrakcyjnie i nie po dziecięcemu. Wzruszający w swoich złudzeniach, a nawet gdy okazują się zdrajcami, mimowolnie się im wybacza za globalną nieumiejętność życia w naszym materialnym świecie.



