Ezoteryczne rozumienie planet
Irina Bünter
Przede wszystkim należy określić pojęcie ezoteryki. Obecnie często spotykamy się z tym terminem. „Literatura ezoteryczna”, „praktyki ezoteryczne” itp. I powstaje wrażenie, że jest to po prostu zbiór pewnych doktryn, których nie da się udowodnić naukowo, które należy przyjąć na wiarę, gdyż uznawane są za różne magiczne i mistyczne prawdy tradycji.
Z drugiej strony uważa się, że wiedza ezoteryczna to tajemnice, których nie wolno ujawniać „niewtajemniczonym”.
Jednak w rzeczywistości termin ten ma inne znaczenie. Wiedza ezoteryczna nie jest tajemnicą, której nie można przekazać „niewtajemniczonym”, ani nieudowodnionymi naukowo doktrynami. Wręcz przeciwnie — są to oczywiste rzeczy, leżące na powierzchni. Jednak nie wszyscy są w stanie pojąć całej głębi ich istoty. Aby ta głębia się otworzyła, należy praktykować duchowo według dowolnego systemu dowolnej tradycji duchowej. Innymi słowy, wiedza ezoteryczna pochodzi z wewnątrz, kiedy człowiek jest gotowy ją przyjąć. Nie da się jej przekazać. Co zaś się dzieje, gdy praktykujemy duchowo? Podnosi się poziom naszej podstawowej wibracji. Przechodzimy świadomością z fizycznego postrzegania na poziom abstrakcyjny, zachowując przy tym harmonijną równowagę między ciałami (fizycznym, astralnym i kauzalnym). To właśnie ta harmonijna podwyżka wibracji, związana z kierunkiem uwagi na idee o abstrakcyjnym charakterze, prowadzi do zrozumienia ezoterycznych prawd.
Co zaś dokładnie się wówczas dzieje? Nasza ludzka, czyli ograniczona specjalnie zbudowanymi powłokami świadomość, nastawia swoje anteny odbiorcze na pewne wysokie częstotliwości, a informacja odbierana na tym poziomie niszczy iluzję, którą świadomość zbudowała przy formowaniu powłok. Przetwarzanie takiej jakości informacji przebudowuje obraz świata, a co za tym idzie — wszystkie żywe systemy organizmu od góry do dołu.
Wszystkie mistyczne tradycje opisują cel swojej nauki jako osiągnięcie stanu zjednoczenia ze świadomością boską. W różnych tradycjach stan ten opisywany jest różnymi słowami i terminami, lecz istota pozostaje taka sama: wchodząc w ten stan świadomości, człowiek odczuwa prawdziwe szczęście, wszechświatową miłość, uświadamia sobie, że wszystko we wszechświecie jest jedno i że to wszystko jest nim samym. Nie trzeba niczego udowadniać naukowo, gdyż wszystko jest oczywiste. Tylko później nie da się tego sensownie opowiedzieć, gdyż ludzkość nie wymyśliła odpowiednich słów, które mogłyby opisać to, czego człowiek doświadcza w stanie jedności ze światem.
To właśnie Jedność jest naszą istotą. Jedność świadomości. Człowiek jako ucieleśniona świadomość może nauczyć się nią kierować, podobnie jak ona kieruje sobą i swoim ciałem. Dlaczegośmy to rozumieli dotąd jedynie nieliczni — jedynie magowie i mistycy.
Pierwsza Zasada Hermetyczna głosi: „Świat jest mentalny”. Oznacza to, że świadomość jest pierwotna. To ona stanowi odwieczną istotę Bytu, to ona jest samym Bytem. „Cogito ergo sum”. Te słowa oznaczają, że nie jestem ciałem. Byt jest przejawem świadomości, przy czym wszelkim przejawem. Pierwszy przejaw na subtelnym poziomie, który można uchwycić, to myśl. Dlatego mówi się: „Myślę, więc jestem”.
Świadomość jednak nie jest myślą. Myśl jest jedynie kinetyczną cząstką świadomości. Natomiast świadomość to ocean potencji, przy czym potencji zarówno na poziomie mentalnym, jak i na poziomie materialnych form. Dlatego mówi się, że każda rzecz jest wyrazem świadomości. Nie oznacza to, że każda rzecz jest świadoma lub posiada samoświadomość. To po prostu wcielenie świadomości, która ograniczyła się w określony sposób w celu takiego właśnie wcielenia. Przecież jedynie pewnego rodzaju ograniczenia dają możliwość narodzin formy. Weźmy na przykład proces twórczy: zawsze potrzebne są surowe ramy. Aby stworzyć wiersz, należy ustalić jego miarę, a jeśli jej ściśle nie przestrzegać, wiersz nie powstanie. Dzieła muzyczne również mają zupełnie określoną formę, która przejawia się zarówno w metrum, jak i w ogólnym kształcie utworu.
O przedmiotach jako wcieleniach świadomości można mówić dlatego, że Trzecia Zasada Hermetyczna głosi: „Wszystko jest wibracją”. Nauka już udowodniła, że materia to jedynie rodzaj energii i odwrotnie, oraz że wszelkie rodzaje energii-materii są różnego rodzaju wibracjami. Świadomość zaś wciela się właśnie w formie wibracji, przy czym wszelkich.
Bóg to właśnie świadomość. Człowiek to świadomość ubrana w formę fizyczną. Każdy przedmiot to także świadomość ubrana w formę fizyczną. Jednak forma człowieka posiada możliwość samoświadomości i w ten sposób odkrywania tajemnic świadomości, czyli samopoznania — głównego i jedynego celu całego procesu wcielenia.
Do samopoznania należy między innymi zrozumienie, czym są planety Układu Słonecznego. Na podstawie tego, co zostało powiedziane, od razu można stwierdzić, że planety, podobnie jak wszystko inne, są pewnego rodzaju wibracjami, czyli świadomością, która ograniczyła się w określony sposób dla określonego celu.
Powstaje pytanie: jaki to cel i w jaki sposób dochodzi do takiego ograniczenia?
Jak już widzieliśmy, celem jest samopoznanie. Świadomość pragnie się przejawiać. Dopóki pozostaje bierna, można przypuszczać, że jej nie ma. Aby zaś istnieć, działa, czyli przejawia się i obserwuje. Ponieważ jej potencjał jest nieskończony, proces przejawiania się również nie ma granic. Granice świadomość stawia sobie celowo dla konkretnego przejawu. Stawia je zarówno przestrzenne, jak i czasowe, tworząc jedno i drugie jedynie na poziomie abstrakcyjnych koncepcji.
Jeśli zaś konkretnie odpowiedzieć na pytanie, czym są planety, można powiedzieć, że są to utrwalone w świecie materialnym stany świadomości, które są etapami na drodze fizycznego wcielenia.
Przyjrzyjmy się przykładowi wcielenia. Druga Zasada Hermetyczna głosi: „Jak na górze, tak i na dole”. Oznacza to, że prawa działające na jednym poziomie wcielenia działają na wszystkich innych poziomach. To, co działa w świecie fizycznym, działa także w świecie astralnym i kauzalnym. Weźmy choćby fizyczne prawo „akcja-równa się reakcja”. Działa ono w świecie astralnym (pomyśl o swoich snach) i na poziomie karmicznym (agresja rodzi agresję, strach rodzi przemoc i odwrotnie).
Zgodnie z tym prawem wnioski, które wyciągniemy z przedstawionego przykładu, będą odnosić się do wszelkich poziomów świadomości, zarówno do mikrokosmosu (człowieka i jego psychiki), jak i do makrokosmosu (procesów kosmicznych).
Wyobraź sobie, że wędrujesz lasem w poszukiwaniu ludzkiego schronienia. Mniej więcej wiesz, w którym kierunku należy iść, i wiesz, że droga będzie długa, wiele dni. Jesteś bardzo zmęczony, dręczy cię pragnienie, i docierasz do źródła czystej wody. Pijesz, obmywasz się, nabierasz nowej energii i siadasz pod drzewem. Czujesz się dobrze.
W półśnie przewijasz swoją sytuację. Potrzebuje nietrywialnego rozwiązania. Co teraz robić? Stąd odejść nie chce się wcale, gdyż nie wiadomo, czy na drodze trafi się kolejne źródło wody. Wyjście stąd może oznaczać śmierć z pragnienia, nie docierając do osady. Pozostanie tu na dłużej też nie wchodzi w grę. Człowiek to istota społeczna. Nie ma tu nic do jedzenia, w lesie dzikie zwierzęta…
Co robić?
Nagle budzisz się od nagłej myśli — trzeba zabrać wodę ze sobą!
Trzeba zrobić naczynie!
Sen, jakby go wiatr zdmuchnął. W świadomości zaczynają pojawiać się obrazy naczyń, które kiedykolwiek widziałeś. Duże i małe, o różnych kształtach, różnych kolorach, z uchwytami i bez, z różnych materiałów. Najpierw pozwalasz swojej świadomości działać bez kontroli, wydobywając z pamięci absolutnie nieprawdopodobne złote naczynia używane w pałacach podczas starożytnych misteriów, z podświadomości wyłaniają się jakieś postacie, obrazy ludzi pijących z tych naczyń… lecz potem przypominasz sobie, że nie ma czasu na marzenia, trzeba myśleć konkretnie.
Ograniczasz strumień świadomości i zmuszasz się do konkretnego myślenia: jakie dokładnie naczynie jest ci potrzebne, z jakich materiałów możesz je stworzyć, jakie narzędzia będą ci potrzebne.
Następnie, gdy już zrozumiałeś, jakiego rozmiaru powinno być, aby nie było zbyt ciężkie, ale wystarczająco pojemne, widzisz wyraźny obraz w swojej świadomości, jakie powinno być twoje naczynie.
I wtedy wstajesz, rozglądasz się na wszystkie strony i zaczynasz szukać potrzebnych materiałów. Trzeba pracować rękami. A w trakcie produkcji, rzecz jasna, wiele się zmienia – naczynie wychodzi mniej równe niż w wyobraźni, niektóre rzeczy nie działają, trzeba coś zmienić w pierwotnym planie, pogodzić się z czymś, włożyć dużo energii i starania, iść na kompromis.
W rezultacie powstał nowy przedmiot – naczynie, z określonym zadaniem istnienia. Proces wcielenia został zakończony.
Teraz przeanalizujmy ten proces etap po etapie, ponieważ każdy etap to stan świadomości, który jest utrwalany przez planetę.
Zatem:
1. Śpisz, a podświadomość przetwarza sytuację – Neptun. To jest środowisko, w którym zrodzi się idea. Jest ona wszechpotężna.
2. Niespodziewana idea – Uran. Natychmiast zyskuje nazwę i formę.
3. W postaci formy staje się Saturnem. Saturn zamyka energię idei Urana w obojętną formę, ograniczając i kończąc w ten sposób swobodny lot fantazji.
4. Należy zauważyć, że w tym uranicznym impulsie idei i saturnicznym pierwotnym formowaniu się tej idei, oprócz Neptuna, z drugiej strony, z zaświatów działa Pluton. Pluton stoi osobno w procesie wcielenia świadomości. Nie należy do jasnej dziesiątki. Jest ciemny. Nic dziwnego, że to planeta śmierci. Jest skarbnicą wiedzy i wszelkiej informacji, która była i będzie. Przysłowie „Wiele wiesz – szybko się zestarzejesz” jest w rzeczywistości niezwykle głębokie. Tylko stan świadomości dziecka, nieznającego, podejmuje zadanie samopoznania. Stan świadomości wszechwiedzącego starca jest sztywny, podobnie jak stare ciało. Nie jest w stanie przyjąć niczego nowego. Może jedynie dzielić się wiedzą. Pluton wie wszystko. Nie bierze bezpośredniego udziału we wcieleniu, nie jest mu to potrzebne. Działa jedynie pośrednio, dostarczając informacje z dawnego Bytu. To on przekazuje Neptunowi jego wszechpotężność, w której w potencjalnej postaci są już ukryte wszystkie możliwości.
5. Bezpośrednio od Saturna, który określił imię i formę (nama i rupa w sanskrycie), przejmuje pałeczkę Jowisz. Jowisz rozkręca i ujawnia całe bogactwo ukrytych przez Plutona wariantów naczynia, ładując ideę swoją majestatyczną energią wcielenia.
6. Energia nabiera rozpędu i przekształca się w energię Marsa, który, zarażony przez Jowisza pragnieniem ujawnienia się, zamienia energię w fizyczną siłę wcielenia. On zaś, z drugiej strony, bezwzględnie niszczy wszystkie te jowiszowe konstrukcje, które nie mają realnej możliwości wcielenia, nie przechodzą przez jego powłokę, czyli na przykład nie uda ci się w lesie ozdobić swojego naczynia złotem. Mars automatycznie odcina takie myśli.
7. Ta siła następnie przekształca się w twórczą energię, wcieloną przez Słońce. Następnie ta twórcza energia konkretyzuje się i okazuje się prawdziwie artystyczne podejście do sprawy.
8. Pałeczkę przejmuje Wenus. Zwróć uwagę, że Wenus odpowiada za piękno, miłość i harmonię. Dokładne harmoniczne proporcje to sygnał włączenia innych rodzajów świadomości, które pomagają przedmiotowi wypełnić jego przeznaczenie.
9. Gdy artystyczne cechy naczynia zostały ukończone, świadomość koncentruje się na konkretnym planie pracy: gdzie znaleźć materiały, jak stworzyć narzędzia do pracy itd. Taki stan świadomości nazywa się stanem Merkurego.
10. A gdy konkretny plan jest gotowy, ujawnia się gotowy obraz naczynia w skarbcu obrazów naszej świadomości pod nazwą Księżyc.
11. Następnie Ziemia wchodzi w swoje prawa, a nasze ręce zaczynają wykonywać konkretną fizyczną pracę z fizycznymi materiałami, tworząc naczynie i w ten sposób kończąc proces wcielenia.
Do tego przykładu należy podchodzić jak do przypowieści. W roli naczynia może występować dowolny przedmiot, dowolna idea, wydarzenie, a także każda istota żywa oraz każda planeta. Nazwy planet używane są w tej przypowieści nie jako nazwy fizycznych ciał kosmicznych, lecz jako nazwy stanów świadomości.
Chodzi o to, że w postaci fizycznych obiektów te stany świadomości ukształtowały się również w określonym celu. A celem tym było utrwalenie etapów wcielenia świadomości. Będąc fizycznie utrwalone, tworzą ograniczające środowisko – zestaw praw, według których dokonuje się manifestacja. I te prawa działają na wszystkich poziomach funkcjonowania Układu Słonecznego.
A samo Słońce, czyli Logos – jak nazywa się jego ciało kauzalne – powtarza system praw swojego ojca, w którym uczyło się wcielenia poprzez tworzenie etapów ograniczenia świadomości.
Same planety składają się z trzech ciał – kauzalnego, o którym była mowa powyżej, które niesie ich misję; astralnego – narzędzia wykonania misji – olbrzymiego elementala, który pełni określoną funkcję wyznaczoną przez zadanie; oraz ciała fizycznego, które odbija ich astralną istotę w świecie materialnym. Dlatego każda planeta jest unikalna pod względem swoich fizycznych cech i niepodobna do innych.
Jaką praktyczną korzyść można odnieść z takiego rozumienia istoty planet?
Korzyści nie sposób przecenić. Ale aby móc skorzystać z tego rozumienia, trzeba być do tego przygotowanym. To znaczy, aby pracować z planetami jako z powłokami naszej świadomości, należy przyzwyczaić się do uświadamiania sobie siebie jako Jedności Świadomości. Wtedy planety jawią się jako powłoki lub szaty nadające formę. Można nauczyć się rozbierać i ubierać, nauczyć się zmieniać szaty, nauczyć się kierować świadomością.
W ten sposób można przejść od zerowego arkanu, Głupca, od którego zaczęliśmy, błąkając się w lesie w naszej przypowieści, do pierwszego i stać się Magiem. Przy czym nie mówię o magicznych usługach reklamowanych w środkach masowego przekazu. Mówię o wyższej magii, kiedy to zmieniając świadomość, człowiek zmienia cały świat.
Przecież obiektywnego świata tak naprawdę nie ma. To iluzja. Nie ma czasu, nie ma przestrzeni. Nie ma mnogości przedmiotów i zjawisk. Jest tylko Świadomość. I od stopnia umiejętności jej kierowania zależy świat wokół nas. Otaczający świat jest w rzeczywistości projekcją stanów świadomości.



