„Ta piła! Całymi dniami piłuje i piłuje!” – któż z mężczyzn nie zgodziłby się z takim określeniem żony. Przykre – przecież jesteśmy tak różnorodne i możemy występować w roli każdego narzędzia. Ważne, by mężczyzna umiał się nim posługiwać. Ku swojemu dobru i – koniecznie – ku naszemu.
Przeprowadźmy szybką lekcję. Jakimi narzędziami możemy być?
Zacznijmy od najpopularniejszego – PIŁY. Ale której?
Piła-nóżówka. To narzędzie do indywidualnego użytku, i dopóki piłuje jednego, można być pewnym jej bezprzykładnej wierności. A czego chcieliście, panowie – za wszystko trzeba płacić. Ale skoro jesteście jedynym mistrzem, sterowanie piłą-nóżówką jest dość proste – wystarczy jej nie ruszać. Połóżcie ją w spokojnym miejscu i uspokójcie – obejmijcie, pocałujcie i obiecajcie spełnić wszystkie jej wymagania. Na jakiś czas obietnic wystarczy.
Piła dwuręczna – narzędzie poważniejsze. Jeśli wasza bezczynność nie wystarcza i piła nadal wierci się w mózgu, znaczy, że z przeciwnej strony ktoś nią porusza. Ciekawe pytanie – kto? Teściowa, zapiekła przyjaciółka czy… kochanek? Dopóki tak zwany partner nie zostanie zneutralizowany, spokoju wam nie będzie.
Piła łańcuchowa „Drużba” – najtrudniejsza opcja. Zapala się od półobrotu przy jednym waszym ruchu i uspokoi się dopiero wtedy, gdy skończy się paliwo. Histeria rzuca nią z miejsca na miejsce, więc waszym zadaniem jest dosięgnąć magicznego przycisku „Wyłącz”. – Niezwykle trudne. Można oczywiście odcinać dopływ benzyny, ale piła łańcuchowa – ta diagnoza przypomina alkoholizm – paliwo znajdzie. Można leczyć (u psychiatry), kodować (u babek), ale prędzej was przepiłuje na pół, niż wy ją naprawicie.
Młotek – solidne i konkretne narzędzie. W odpowiedniej chwili i bez zbędnych emocji uderzy w palec, kiedy naprawdę na to zasługujecie. Choć boli, to lepiej raz niż wieczne piłowanie. Zwłaszcza że młotek od razu pożałuje, zaoferuje pomoc i dalej będzie uczciwie współpracować. Do następnego waszego błędu. Ale potem, gdy ból w palcu ustąpi, będziecie jeszcze wdzięczni za w porę danego magicznego kopniaka.
A jeśli wasz młotek od dawna jest łagodny i wyrozumiały, nie zauważa oczywistych błędów, strzeżcie się – prawdopodobnie przemienił się w Kowadło. Narzędzie mocne i małomówne, nie będzie się o was troszczyć i popychać – ono czeka na swoją chwilę. I gdy nadejdzie, zaskoczy was nagłą (waszym zdaniem) decyzją – rozwodu, wyjazdu, nigdy więcej się nie zobaczymy. Przecież byliście pewni, że macie idealne małżeństwo. A teraz czeka was prawnie zabezpieczony podział majątku, podczas którego hojnie dostaniecie slipy i przetarte dżinsy, a koszule odebrane, bo jej wygodnie w nich spać. A jeśli Kowadło jest proste, nie tak nowoczesne, możecie dostać kilka uderzeń babcinym żelazkiem w afekcie, a rano propozycję zacząć wszystko od nowa. Dlatego rada – nie ryzykujcie, zaczynajcie się poprawiać przed pierwszym (i najpewniej ostatnim) uderzeniem Kowadła.
Jeszcze bardziej udoskonalona wersja młotka – to Podnośnik. Właśnie o nim śpiewał Niekrasow wraz z płonącymi chałupami i szalonymi końmi. Spokojna, niezawodna, wierna – marzenie wszystkich mężczyzn o narzeczonej. U niej wszystko będzie na najwyższym poziomie – dom pełen, dzieci mądre, mężczyzna na czele rodziny, a nawet własna kariera. I wszystko trzyma skromny, niewyróżniający się Podnośnik. Tylko pamiętajcie, że istnieje granica obciążenia, i nawet sprawdzony latami Podnośnik pewnego pięknego dnia może się złamać, a wasze tak przytulne życie runie. Co więcej, runie na was. Dlatego eksploatować go trzeba z umiarem, nie łamiąc norm instrukcji, a także okresowo kierować na przeglądy i solidny odpoczynek.
Całkowite przeciwieństwo – Wiertarka! Piła przy niej to słodka dziewczynka. Wiertarka znajduje najczulszą część waszego mózgu i zaczyna wiercić w czaszce właśnie tam. I początkowo wysuwa pozornie niegroźne żądania, na przykład kupić futro. I będzie wiercić z sadystyczną monotonią, dopóki nie zgodzicie się. Ale przerwa będzie krótka. Następny powód do wiercenia znajdzie szybko, i będzie on za każdym razem coraz straszniejszy. Ale dobrowolnie nie ustąpi nigdy, więc wyjście – nie ulegać szantażowi i nie zgadzać się nawet na małe, tym bardziej na futro. Jeśli chcecie żyć z Wiertarką – jesteście masochistą albo kupicie hełm tytanowy – może wiertło się złamie.
Ale ten numer nie przejdzie z Wiertłem dentystycznym. Ono jest podstępne i zdradzieckie. Udając fotel masujący, cierpliwie czeka, aż mężczyzna się rozluźni, otworzy się całkowicie i odsłoni swoje poranione nerwy. I wtedy po nich przejedzie. Po półgodzinnej preludium, na trzy minuty przed kulminacją, gdy mężczyzna już wierzy, że oto jest szczęście, ono zada pytanie: „No to futro kupisz czy co robimy?”. Normalny mężczyzna nie kupi, a jeśli kupi, to nie jej, tylko np. Młotkowi.
Żony, których się cicho nienawidzi – Lutownice. Metodycznie wydobędzie od was wszystko – gdzie byłeś, z kim, kiedy wróciłeś, dlaczego popatrzyłeś na tę dziewczynę, jakim tonem odpowiedziałeś… Jeśli dziś nie ma podejrzeń, to ani jeść, ani spać nie będziecie, dopóki nie spojrzycie jej w oczy i nie odpowiesz z zapałem – czy ją kochasz, jak bardzo, czy jest dobra w seksie i co. Odpowiedzi muszą być szczere i szczegółowe. Choć to wam nie pomoże – Lutownica znajdzie czym jeszcze spróbować. Dlatego jedyne pokojowe wyjście – słuchawki z ulubioną muzyką, a na wierzch czapka dla konspiracji. Z czasem i doświadczeniem nauczycie się w porę kiwać głową i mówić „Oczywiście, kochana!” z odpowiednią intonacją.
Kobieta, której nie może zapomnieć żaden mężczyzna – kobieta Korkociąg. To kobieta-święto, kobieta-fajerwerk! Gdy jesteście razem, gwarantujecie zazdrosne spojrzenia wszystkich mężczyzn. Z nią jest fajnie, wesoło, tą kobietą można się szczycić i równocześnie podziwiać siebie, posiadacza takiego skarbu. Ale żaden z zazdrosnych nie wie, jak trudno jest z tym skarbem w codzienności. Kobieta-bajka nie nadaje się do życia od poniedziałku do piątku, bo z nią od rana do wieczora nie wiadomo co robić. Chyba że samemu uczyć się obierać ziemniaki. Ale o tym nikomu nie powiesz.
Przyjaciele, którzy przeszli przez różne burze, wzbogaceni doświadczeniem wspólnego życia z Wiertarką lub Lutownicą, którzy omijają Korkociąg szerokim łukiem, często proponują zapoznać się z Podnośnikiem lub przynajmniej z Młotkiem. Ale jeśli was podnieca jedynie Wiertło dentystyczne, nie pozwólcie, by wasi przyjaciele popsuli wam wasze masochistyczne szczęście.



