
Dziś chcę napisać o osobistych problemach ludzi, z którymi spotykam się jako astropsycholog. Blog nie jest mały, ale opiszę prawdziwą historię. Tak więc najczęściej w pracy z klientami dostrzegam takie głębokie problemy, jak: POCZUCIE WINY, LĘK PRZED SAMOTNOŚCIĄ, ZANIZONA SAMOOCENĘ, URAZĘ I NIEMOŻNOŚĆ BYCIA SZCZĘŚLIWYM W MIŁOŚCI.
Z takimi tematami ludzie przychodzą do mnie na konsultacje astropsychologiczne. Czasem mówią wprost: „Dzień dobry, Anżeliko. Dziś przyszedłem do Pani bardziej jak do psychologa niż astrologa”. Wtedy rozumiem, że ta osoba szuka pomocy, jest gotowa do pracy. I zaczynamy pracować z tym, co ją ciągnie, z tym, co przeszkadza jej być szczęśliwą.
Chcę Wam opowiedzieć jeden przypadek. O „Twarzy Dalekiej”…
Przyszła do mnie na konsultację kobieta, zadowolona, dojrzała – nieco po pięćdziesiątce. Tak ułożyło się jej życie, że wyszła za mąż za obiecującego mężczyznę, nie mieli dzieci, a pewnego dnia mąż doznał udaru, został sparaliżowany. Nie mógł już pracować. Kobiecie przyszło się nim opiekować, troszczyć o niego, a dochodów prawie nie było, nie było z czego żyć. Należy dodać, że z zewnątrz ta kobieta jest teraz dość efektowna: wysoka, szczupła, z pięknymi długimi nogami, wąską talią. Czy to genetyka, czy po prostu poważnie dba o siebie – faktem jest, że jest bardzo efektowną damą. Minęły lata, podniosła męża na tyle, na ile było to możliwe. Kiedy pojawiła się szansa na korzystne małżeństwo z innym mężczyzną, rozwiodła się, ale to nie wypaliło. Wtedy były mąż zaproponował jej, by została jego opiekunką, gdyż potrzebował pomocy (rekonwalescencja przebiegła pomyślnie) i kobieta się zgodziła. Okazało się, że pozostała od niego zależna, gdyż nie udawało jej się stanąć na własnych nogach, ale z obowiązkami radziła sobie dobrze. W jej sercu zaś tkwi marzenie o Księciu, a przynajmniej o Królu… I jakoś tak w życiu nie szło jej po myśli… Kobieta odwiedzała psychologów i coachów, uzyskała certyfikat masażysty, trochę pracuje, ale w duszy czuje, że wszystko jest nie tak i powinno być inaczej. Niedawno ta dama zwróciła się do mnie z pytaniem – kiedy wreszcie szczęście pojawi się w jej życiu. Ale podczas konsultacji nagle powiedziała: „Anżeliko, proszę popracować ze mną jak z psychologiem. Nie chcę żyć, pojawiają się myśli samobójcze. Nic nie mogę osiągnąć, co jest ze mną nie tak?” Oczywiście zapytałam ją: „Dlaczego tak mocno wierzy Pani, że nic w życiu nie może osiągnąć?” I kobieta opowiedziała mi swoją historię życia.

Okazało się, że przez całe dzieciństwo ta kobieta była pod presją ze strony matki, a wewnętrzne poczucie niepewności siebie było tak silne i nieświadome, że przesłaniało myślenie i postrzeganie życia. Wydawało jej się, że sama z siebie nic nie może osiągnąć, że nic jej nie wyjdzie, dlatego koniecznie trzeba być przy mężczyźnie, dążyć do małżeństwa. I kiedy była jeszcze bardzo młoda, postanowiła: wyjść korzystnie za mąż i zamknąć serce na innych. Ponieważ w sercu tkwił ból zadany przez matkę.
Jako astrolog, do tego momentu już przeanalizowałam jej horoskop urodzeniowy, oceniłam jej potencjały, porównałam jej portret psychologiczny z astrologicznym. Zobaczyłam „ostre kąty” tej osobowości oraz strefy, które w ciągu życia miały stać się najbardziej bolesnymi. Następnie, bazując na wypowiedziach klientki, przeprowadziłyśmy z nią razem pracę psychologiczną nad jej stanem.
Pracowałyśmy nad wybaczeniem matce, i dopiero po tym, na moje pytanie „Proszę powiedzieć, kto przez całe życie przeszkadzał Pani w rozwoju i pójściu naprzód?”, jej odpowiedź brzmiała: „Twarz Daleka!”. Następnie klientka dodała: „Ale teraz ja już nie jestem nią, teraz wreszcie wiem, dlaczego przez całe życie nie wierzyłam w siebie: dlatego, że czułam się zawsze jak Twarz Daleka! Ale teraz wiem – że ja jestem Oleną (zmieniłam jej imię), a Twarz Daleka to mój kompleks niższości”.
Następnie dodałam do pracy z tą klientką odrobinę astrologicznej motywacji i kobieta, która była nieudaczniczką z zaniżoną samooceną, napełniła się wiarą w swoje siły. Wyszła z otwartym, a nie zamkniętym sercem. Zazwyczaj takim klientom na pożegnanie daję astrologiczny wgląd w przyszłość i klient odnajduje nowe spojrzenie na swoje życie. Taka osoba zaczyna przyciągać do siebie zupełnie innych ludzi, zupełnie innych partnerów i nie czuje się już „Niczym”. Tak pracuję z tematem samooceny. Ogólnie zajęło nam to 3 spotkania.
Klientka odeszła ze zrozumieniem i przekonaniem, że teraz w jej życiu wszystko jest w jej rękach i może być inaczej…
Widzę, że takich ludzi, jak ta klientka, jest wiele, i im bardziej zagłębiam się w tę dziedzinę, tym więcej ich dostrzegam. Dlatego w ostatnim roku mam wyraźne wrażenie, że powinnam prowadzić tematyczne grupy liczące 5–7 osób i w 1–2 spotkaniach opracowywać poszczególne tematy osobowościowe: agresję, urazę, winę, lęki, problemy z radością, szczęściem… Ech, gdybym kiedyś sama trafiła do takiej grupy… Życie byłoby łatwiejsze…
Na dziś to wszystko…
Z poważaniem dla czytelników bloga
Astropsycholog

Anżelika Żurawska
P.S. Skontaktować się ze mną można mailowo: astrodata.pro@gmail.com
lub w dni robocze od 9:00 do 13:00 pod numerem 29942263



