USA, Boston, 19.01.1809 – 07.10.1849 Współczesna literatura masowa – trzy czwarte jej dorobku jest dziełem amerykańskiego romantyka Edgara Po. To on stworzył niemal cały zestaw jej głównych gatunków. Kryminał, science fiction, proza gotycka – to wszystko są jego wynalazki. Twórca „Maski Czerwonego Moru”, ojciec detektywa Dupina, inspirował także „wyższą” literaturę. Ideami i wierszami Edgara Po żywił się Charles Baudelaire, a wraz z nim cały francuski symbolizm. To właśnie Po wymyślił i ukazał światu czystą sztukę oraz czystą poezję. Tymczasem ten człowiek gotów był oddać wszystko, by „urzeczywistnić choćby połowę tych myśli i obrazów, które kryją się w wyobraźni”. Całe życie było teatrem… grozy. Historia życia – bolesno-fantasmagoryczna niczym zły sen. Rodzice Edgara Po byli aktorami, a w tamtych czasach bycie aktorem oznaczało życie wędrowne. Zmarli, gdy ich syn miał zaledwie dwa lata, czy to na suchoty, czy z powodu alkoholizmu. Urocze dziecko Edgara przyjęła pod opiekę rodzina zamożnego handlarza tytoniem Johna Allana, która bezgranicznie rozpuszczała swojego przybranego syna.
Przyjrzyjmy się jego horoskopowi. Pierwszą rzeczą, która uderza, jest potężne złączenie Księżyca, Wenus, Plutona, Jowisza, Ceres i Junony na granicy 4. i 5. domu – co można uznać za oznakę niezwykłego losu, wczesnej śmierci rodziców, zdobycia dobrej rodziny, najsilniejszej emocjonalności, głębokiej, lirycznej skłonności do sztuki, alkoholu i narkotyków. Tymczasem Mars (planeta męskiego początku) znajduje się w słabej pozycji w Wadze, a dodatkowo w 12. domu, co sprawia, że człowiek jest lękliwy, samotny, a nawet przygnębiony. Już w dzieciństwie Edgar wolał towarzystwo rówieśniczek, dlatego w szkole (nauczanie było oczywiście oddzielne) początkowo czuł się samotny.
Edgar Po, biorąc pod uwagę wszystko, należał do tych ludzi, którzy bardzo szybko roztrwonią przydzieloną im energię życiową. Sprzyjał temu Saturn w 1. domu jego horoskopu. Przy niskim wzroście i kruchej budowie ciała zawsze wyglądał na starszego od rówieśników. Lekki, miły, dowcipny, lubiący pogawędki, dusza towarzystwa, oczarowywał zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Czarująco recytował wiersze – swoje i cudze. Najdokładniejsze połączenie Słońca z Merkurym w 3. domu zapowiada literacki talent, skłonność do działalności intelektualnej, erudycję. Merkury był zaś władcą 8. domu, domu śmierci. To położenie zapowiada, że człowiek będzie pisał o śmierci, okultyzmie, mistyce. Jednak na Uniwersytecie Wirginijskim, do którego Po wstąpił w wieku siedemnastu lat, rozpoczął się jego zgubny romans z alkoholem, który tak smutno zakończył się po 23 latach. Dla studenckiej braci piątki to rzecz zwyczajna, ale na Po alkohol działał w dziwny sposób. Wystarczyło mu kilka łyków, by całkowicie się zmienić. Pił, gwałtownie odchylając głowę, jednym ruchem przewracając szklankę, a następnie z hukiem stawiając ją na stole, po czym stawał się podobny do opętanego – oczy miotały błyskawice, zwykle blade policzki płonęły ogniem, a przemowy nabierały czarującego odcienia.
W jego horoskopie widzimy złączenie Urana, który daje niezwykły układ nerwowy, ze Wschodnim Węzłem w Skorpionie oraz w 1. domu. Takim ludziom alkohol jest całkowicie przeciwwskazany, ponieważ nawet w stanie trzeźwości ich układ nerwowy jest nadmiernie napięty. Podczas upojenia alkoholowego znika kontrola i demony wychodzą na wolność. Było widać, że pije nie dla przyjemności, a jedynie dla efektu. Zewnętrznych oznak upojenia nie było – po prostu zmieniał się w inną osobę: złośliwą, zapalczywą, nieznającą żadnych hamulców. „Budził się w nim demon, a aura szaleństwa wokół niego była wręcz namacalna” – tak napisał w nekrologu kolega Edgara z pracy w redakcji.
Całe życie dręczyły go lęki i niepokoje. Był skłonny do manii prześladowczej, klaustrofobii, depresji i nerwic. Te manie i fobie wyraźnie nasilały się pod wpływem alkoholu. A pod koniec życia Po, według niektórych doniesień, stał się także morfinistą.
Co zaś go doprowadzało do szaleństwa? Przy uważnej analizie zauważymy złączenie Czarnego Księżyca, symbolizującego nałogi, z diabelską gwiazdą – Algolem. Czarny Księżyc tworzy astralne wiry, które wywołują silne emocje i pragnienia, uniemożliwiając świadomości kontrolowanie ich wpływu. W 7. domu Czarny Księżyc utrudnia harmonijną interakcję z ludźmi oraz zawieranie trwałych i długotrwałych związków, w tym małżeńskich. Zniekształca on obiektywną ocenę człowieka dotyczącą partnerów oraz własnych cech. Aktywny biegun znaku Byka manifestowany przez Czarny Księżyc prowadzi do nieograniczonego, nieracjonalnego marnotrawstwa energii – siły fizyczne i duchowe są bezsensownie lub nie na miejscu tracone. Algol zaś prowadzi do zboczenia z właściwej drogi. Na ścieżce życia człowieka wszystko staje się złowieszcze. Często daje różne rodzaje szaleństwa, w tym paranoję, manie, pokusy.
Badacze zauważyli jeszcze jedną słabość – namiętność do narkotyków. Uważa się, że Edgar Po zaczął regularnie przyjmować opium mniej więcej w 1832 roku, jednak istnieją dowody, że wypróbował je już na studiach. Opium rzekomo stało się tak zwyczajnym towarzyszem poety, że przyjmował je codziennie po śniadaniu. Co prawda, ani alkohol, ani narkotyki nie są w stanie wzbudzić w człowieku tak niepohamowanej wyobraźni i takiego daru opowiadania oraz poezji, jakimi obdarzony był Po. Środki te mogą jedynie stymulować wyobraźnię.
W pełni Edgar Po był także skłonny do psycho-seksualnych zaburzeń. Wszystkie jego romanse były próbami zbliżenia się do „normy” lub stworzenia choćby pozorów normalności. Jednak nawet jego małżeństwo trudno uznać za „normalne”: ożenił się ze swoją trzynastoletnią kuzynką Wirginią, która była opóźniona w rozwoju umysłowym i aż do śmierci zachowywała dziecięce zwyczaje. Mężczyźni znający znajome Po kobiet nie mieli się czego obawiać – dziwny człowiek o płonących oczach w czerni, częsty gość salonów ich żon, pretendował do dusz, a nie ciał.
Tymczasem w młodości Edgar Po był atletą, służył w armii i uchodził za doskonałego żołnierza. Do wojska zaciągnął się z biedy (Neptun i Żrebię losu w 2. domu). Opiekun nie dawał pieniędzy na zajęcia literackie, żądał „wybrania bardziej godnego i dochodowego zajęcia”. Postępując zgodnie z jego wskazówkami, Edgar nawet chciał wstąpić do prestiżowej Akademii Wojskowej w West Point. Jednak wówczas ojczym ożenił się po raz drugi i urodził mu się syn – więc Edgar nie mógł już pretendować do spadku. A zatem nie było sensu nawet próbować awansować na generała. Wtedy Po zaczął zarabiać na życie piórem. „Wiadomość w butelce” – pierwsze opowiadanie Edgara (wcześniej pisał jedynie wiersze), napisane dla pieniędzy.
…Z pewnego punktu widzenia ten człowiek był całkowitym szaleńcem, a może raczej – chorym psychicznie, z powodu niezwykłego gwiazdozbioru Księżyca w Rybach. A jednocześnie – geniuszem rachunku, matematykiem, logicznym myślicielem, kryptografem i wielkim detektywem, dzięki Uranowi w 1. domu oraz złączeniu Słońca, Merkurego i dobrych gwiazd. Altair (lub Serce Orła) daje wysokość lotu myśli, śmiałość, karierę, czyni z człowieka wojownika, który niczego się nie boi, jest także związany z przepowiadaniem, wyprzedzaniem epoki, okultyzmem i magią, często objawiając się u ludzi o ogromnym horyzoncie, daje nieoczekiwane i dziwne wydarzenia w życiu, podróże. To ogromna erudycja, smak wiedzy, różnorodne uczestnictwo w światowej kulturze. Jego teksty są przesycone odniesieniami do realiów przeszłości i dnia dzisiejszego, ale te realia w najbardziej dziwaczny sposób łączą się z fantastyką lub jawnym „nonsensem”. To utalentowany literat najwyższej klasy, który umiał zdobyć najszerszą czytelniczą publiczność. Własne emocje – jakkolwiek niezdrowe i bolesne – przemienił w narzędzie twórczości artystycznej. Stało się to dzięki harmonijnemu trygonalnemu aspektowi Urana do gwiazdozbioru Księżyca w Rybach. Jednak z powodu złączenia gwiazdozbioru Księżyca z Plutonem nieszczęścia szły za nim przez całe życie. Od samego urodzenia.
W szkole podstawowej mały osierocony Edgar zakochał się w matce swojego kolegi.
Dobra kobieta pokochała chłopca – zapraszała go do siebie, rozmawiała z nim, troszczyła się o niego. Ale potem Ołena (tak chłopiec nazywał swoją miłość) zachorowała, oszalała i umarła. Legenda głosi, że mały Poe przez wiele miesięcy chodził nocami na jej grób – aby duszy ukochanej nie było samotno. Pluton (jako symbol śmierci) w koniunkcji z Księżycem i Wenus – kobiety i dziewczęta zawsze jakoś tak od niego odchodziły: Ołena, przybrana matka Frances Allan, która traktowała go jak syna (a on kochał ją jak matkę), ukochana żona Wirginia – zmarły. A inne po prostu go opuszczały, przestraszone jego burzliwym charakterem. Pierwsza miłość Edgara – miłość do idealnej kobiety (Ołeny), bez zdobycia, bez zalotów. Żona Wirginia była chorowita i delikatna, a jak piszą biografowie, „nie mogła w pełni wypełniać obowiązków małżeńskich”. Życie w jego utworach zawsze przechodzi w śmierć, ale śmierć często obraca się w życie. Jedno z opowiadań nosi nawet tytuł: „W śmierci – życie”, a w innym grotesce bohater żyje, doskonale obywając się bez oddechu.
Był współczesnym Chopina, Lincolna, Tennysona, Darwina i Nikołaja Gogola. W 1809 roku rodziły się zarówno mistycy-wizjonerzy, jak i skrupulatni badacze-naturaliści, i silne osobowości, politycy oraz wodzowie. Kto wie, może Edgar Poe mógłby zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych – nie tylko posiadał wyjątkowo bystry umysł, ale był niezwykle pracowity, komunikatywny i zapalczywy. Pewnego razu niemal otrzymał posadę w gabinecie prezydenta Tylera, a przeszkodził w tym jeszcze jeden kieliszek. Po drodze do Białego Domu się napił i postanowił stanąć przed Johnem Tylerem koniecznie w płaszczu wywróconym na lewą stronę. Kolejna smutna historia o wpływie demona życia poety. Ale na sumieniu tej psychicznie niezrównoważonej osoby mogły być i znacznie straszniejsze (rzeczywiste!) zbrodnie. Istnieje wersja, że Poe zamordował dziewczynę Mary Rogers, której zaginięcie opisał w „Tajemnicy Marii Roget”. Policja nigdy nie zdołała rozwikłać tej sprawy. A przy okazji, według niektórych danych, Edgar Poe miał organiczne uszkodzenie mózgu, które powodowało odchylenia w jego zachowaniu.
Szeroka publiczność zaczęła mówić o pisarzu Poem po „Złotym żuku” (1843), a dwa lata później jego sławę – na całą Amerykę i poza nią – przypieczętował jako poetę nieśmiertelny „Kruk”. W tym roku tranzytujący Jowisz aspektował jego Słońce. Jego żona Wirginia zmarła w 1847 roku – w wieku 25 lat. Zachował się tylko jeden list Poego do żony. Te słowa boleśnie się czyta: „Od dawna straciłem wszelką nadzieję, gdyby nie myślał o tobie, moja droga żono… Ty jesteś teraz moją główną i jedyną motywacją w walce z tym nieznośnym, marnym i okrutnym życiem…”. A potem motywacji zabrakło. Latem 1849 roku znalazł się w rodzinnym Richmond i spędził wśród bliskich szczęśliwe i spokojne lato. Nawet się oświadczył po raz drugi – Elmirze Royster, wówczas wdowie po Sheltonie. Dawno, szesnastolatkowie, byli w sobie zakochani, ale ojciec dziewczyny szybko ją wydał za mąż. 27 września 1849 roku Poe odpłynął z Richmond do Baltimore jako narzeczony i szczęśliwy człowiek. Z Baltimore miał jechać pociągiem do Filadelfii, ale między przybyciem statku a odjazdem pociągu zostały jeszcze kilka godzin. One zadecydowały o losie pisarza. Na początku października pewien baltimorski lekarz, trochę znający Poe’go, został powiadomiony, że jakiś dżentelmen „bardzo źle ubrany” prosi go o pomoc. Znaleziono Poe’go w taniej oberży wśród najgorszego sortu publiczności. Był prawie obłąkany i nieprzerwanie majaczył.
Jednym z najsilniejszych lęków, które całe życie prześladowały Edgara Poego, był strach przed przedwczesnym pogrzebem, podobnie jak u Gogola. W rzeczywistości on jeszcze za życia znalazł się w piekle. Pięć dni w szpitalu były dniami majaczenia i najstraszniejszych wizji oraz halucynacji. Zmarł o trzeciej w nocy 7 października 1849 roku. Tranzytujący Jowisz i Węzeł Wstępujący utworzyli opozycję do Plutona, Jowisza, Księżyca i Wenus. Podejmowanie się przedruku dzieł Edgara Poego uważa się w środowisku wydawców za złą wróżbę, podobnie jak kręcenie filmów na podstawie jego opowiadań. Ci, którzy odważyli się na ryzyko, nie osiągnęli zbyt dobrych rezultatów. A nikt do tej pory nie stworzył filmowej biografii jednego z największych poetów i pisarzy Ameryki, którego imieniem dziś nazywa się nagrody literackie i który 157 lat temu zmarł w nędzy i samotności.




