<p>zalogować się/zarejestrować</p>
<p>zalogować się/zarejestrować</p>
Astro Way Logo Astro Way Logo

Howard Sasportas – Władcy Przeznaczenia

Howard Sasportas – Władcy Przeznaczenia (Mityczne podejście do rozwiązywania głównych kryzysów w życiu współczesnego człowieka)

Wstęp
Część 1. Współpraca z nieuchronnym
Rozdział I
W poszukiwaniu sensu
Jądro człowieka a mapa urodzenia
Rozkład wzrostu nasienia
Jak znaleźć sens w tranzytach i progresjach

Rozdział II
Upadek, aby się przebić
Teoria struktur dysypatywnych

Rozdział III
Interpretacja tranzytów: praktyczne instrukcje
Kwestia orbisów
Ruch wsteczny
Natura tranzytowego aspektu
Uwzględnienie aspektów natalnych
Tranzyty do punktów środkowych oraz do planet progresywnych
Tranzyty a domy

Część II. Tranzyty Urana
Rozdział IV
Uraniczne kryzysy
Uran w mitologii
Dylemat Saturn – Uran
Narodziny Wenus
Wolność wyboru czy przymus.
Uran a Prometeusz
Wyższy Umysł

Rozdział V
Tranzyty Urana przez planety i domy
Uran – Słońce
Uran – Księżyc
Uran – Merkury
Uran – Wenus
Uran – Mars
Uran – Jowisz
Uran – Saturn
Uran – Uran
Tranzytowy Uran w sekstylu do natalnego Urana
Tranzytowy Uran w kwadraturze do natalnego Urana
Tranzytowy Uran w opozycji do natalnego Urana
Tranzytowy Uran w domach horoskopu
1 dom
2 dom
3 dom
4 dom
5 dom
6 dom
7 dom
8 dom
9 dom
10 dom
11 dom
12 dom

Wstęp
„Twój ból to tylko pęknięcie skorupy, która przeszkadza w zrozumieniu rzeczywistości.”
Khalil Gibran

Życie nie zawsze jest łatwe. Nie da się żyć pełnią życia, nie doświadczając bólu, nie przechodząc przez kryzysy i głębokie przemiany. Oczywiście, nie da się tego uniknąć, ale nie zawsze pamiętamy, że ból i kryzysy odgrywają bardzo ważną rolę w naszym rozwoju i ewolucji. Podczas gdy niektórzy ludzie czują się wyczerpani i przygnieceni po ciężkich próbach, inni wychodzą z nich odnowieni i przemienieni, wręcz bardziej żywi. „Wracają” do życia z nowym zrozumieniem rzeczy, które do tej pory lekceważyli, z poczuciem ważności tego, co moglibyśmy nazwać „świętym”, z wzbogaconym postrzeganiem życia innych. Starożytni Chińczycy, określając kryzys, użyli mądrego słowa – wei-chi, które jest połączeniem dwóch pojęć: niebezpieczeństwo (wei) i możliwość (chi). Kryzys można postrzegać jako katastrofę, coś strasznego, czego należy za wszelką cenę unikać, ale można go również uznać za punkt zwrotny, ważny etap rozwoju – jako możliwość nowego życia, szansę na zmianę i stanie się kimś innym. Po ludzku można zrozumieć pragnienie unikania bolesnych sytuacji, pragnienie pozostawienia wszystkiego tak, jak było przed kryzysem. Istnieje jednak możliwość wykorzystania czasu kryzysu do rozwoju i wzrostu, do nowego zrozumienia siebie i życia wokół. Coś musi umrzeć, ale rodzi się coś nowego. Nic nie pozostaje niezmienione: stare ginie, ustępując miejsca nowemu. Dlatego pytanie nie brzmi: „Jak uniknąć kryzysu, bólu, zmian?”, lecz raczej: „Jak możemy wykorzystać okresy kryzysu w sposób jak najbardziej twórczy?” Roberto Assagioli, założyciel Psychosyntezy, nazywał to „współpracą z nieuchronnym”. Żyć pełnią życia oznacza przeżywać i akceptować zarówno jego ciemne strony, jak i jasne, zarówno radość, jak i ból. Nieuchronnie nadchodzi czas rozłamów, zniszczeń, zmian, ale nic nie jest w stanie zmusić nas do zaprzestania poszukiwań dróg doskonalenia, nic nie jest w stanie zmusić nas do rezygnacji z lekcji, które niesie ze sobą czas prób.

Często pytano mnie: „Co skłania ludzi do zwracania się do astrologów?” Niektórzy moi klienci są po prostu bardzo ciekawi – ktoś z ich znajomych był u astrologa, zinterpretowano mu mapę, a teraz, usłyszawszy relację znajomego na temat astrologicznej interpretacji, ta osoba zainteresowała się, co astrolog może jej powiedzieć. Inni liczą na to, że astrologia pomoże odkryć ich potencjał i ukryte zasoby. Jednak moje doświadczenie mówi, że większość ludzi zwraca się do astrologa dlatego, że przeżywa stan kryzysowy. Dzwonią do astrologa, ponieważ muszą dowiedzieć się, co się z nimi dzieje; zwykle tracą panowanie nad sytuacją, wszystko wymyka się spod kontroli, zwyczajne sposoby rozwiązywania problemów przestają działać, zaczynają czuć się zagubieni. Przeżywają rozpad w życiu rodzinnym, stykają się z poważnymi problemami w pracy, nie są w stanie nawiązać kontaktu z dziećmi, nie mogą porozumieć się z rodzicami; chorują na poważną chorobę lub tracą bliską osobę; popadają w depresję i tracą wolę życia.

Niektórzy przychodzą do mnie, myśląc, że magicznie w krótkim czasie rozwiążę wszystkie ich problemy. Są jednak i tacy klienci, którzy patrzą na moją rolę bardziej realistycznie – widzą we mnie osobę, która może pomóc im znaleźć sens w tym, co się z nimi dzieje. W większości przypadków okresy depresji, stresów, gwałtownych zmian zbiegają się w czasie z tranzytami Saturna, Chirona, Urana, Neptuna, Plutona lub progresjami, które dotyczą tych planet. Każda z tych planet niesie ze sobą swój specyficzny problem, swój szczególny rodzaj próby. Konflikt związany z Saturnem ma naturę odmienną od konfliktu dotyczącego Urana; zamieszanie wywołane przez Neptuna ma niewiele wspólnego z naporem Plutona, który przypomina nam przysłowie, że „życie jest jak kamień – albo powala nas z nóg, albo poleruje”. Czasami dwie, trzy lub cztery planety jednocześnie dotykają kilku ważnych punktów mapy urodzeniowej, jakby kosmos postanowił poważnie „najechać” na człowieka. Jednak jakiegokolwiek rodzaju konflikty, traumy i dylematy nie przynosiłyby ze sobą planety, jedno obserwujemy w każdym przypadku: nie chcą one pozostawić nas w sytuacji, w której nas zastają.

Dane Radjar kiedyś napisał, że „nie wydarzenie przytrafia się człowiekowi, lecz człowiek przytrafia się wydarzeniu”. Człowiek spotyka pewne wydarzenia dlatego, że ich potrzebuje, aby stać się tym, kim jest potencjalnie. Dlatego też nasze nastawienie do kryzysów wpływa na to, jak je przechodzimy: jeśli uznamy, że kryzys to coś strasznego i naszym głównym celem jest cofnięcie zegara i jak najszybsze pozbycie się kryzysu, to bardzo prawdopodobne, że pozostaniemy w sytuacji kryzysowej na dłużej. Jeśli jednak, jak starożytni Chińczycy, uznamy, że kryzys jest możliwością odnowy, zwiększymy naszą zdolność do konstruktywnego wykorzystania tych okresów. Są ludzie bardziej szczęśliwi: w szczycie kryzysu potrafią dostrzec racjonalne ziarno we wszystkim, co się z nimi dzieje. Potrafią postrzegać kryzys z punktu widzenia swojego wzrostu i rozwoju, a to zrozumienie pomaga im przejść przez problemy. Inni potrzebują więcej czasu, aby zacząć dostrzegać sens nieszczęść, które ich dotykają, i możliwości odnowy, jakie oferuje ta sytuacja. Niestety, istnieją też ludzie, którzy w żaden sposób nie mogą wyjść z kryzysu – nadal koncentrują się nie na przyszłości, lecz na przeszłości, kurczowo trzymają się tego, co było, pragną, by życie było takie jak przed kryzysem, i tracą szansę rozpoczęcia nowego życia. Nasze nastawienie do tych faz procesu życiowego wpływa nie tylko na to, jak je przechodzimy, ale także na to, jak my, astrolodzy, współdziałamy z naszymi klientami. Jeśli mamy tendencję do postrzegania okresów kryzysowych jedynie w kategoriach negatywnych, jak możemy pomóc innym ludziom znaleźć sens w trudnościach, które przeżywają? Jeśli mamy skłonność do unikania konfliktów, prób, bólu wszelkimi sposobami, to najprawdopodobniej bezpośrednio lub pośrednio przyczynimy się do tego, że nasi klienci będą postępować tak samo. Będziemy starali się załagodzić wszystkie problemy i „uratować” ludzi jak najszybciej, nie zdając sobie sprawy, że postępując w ten sposób, odbieramy im siłę lub szansę przemiany, jaką daje kryzys.

Celem tej książki jest omówienie wszystkich rodzajów kryzysów związanych z tranzytami Urana, Neptuna i Plutona oraz ukazanie możliwości wzrostu i przemiany, jakie one oferują. Tam, gdzie to możliwe, włączyłem przykłady z własnej praktyki astrologicznej, a w ostatnim rozdziale szczegółowo analizuję trzy przypadki. Książkę tę można wykorzystać jako przewodnik do interpretacji tranzytów planet górnych, ale mam nadzieję, że da ona czytelnikowi możliwość głębszego zrozumienia, jak przemienić kryzys w szansę.

Howard Sasportas, Londyn, 1988

Część 1. Współpraca z nieuchronnym

Rozdział I
W poszukiwaniu sensu

„Biada temu, kto nie widzi sensu w swoim życiu, nie dostrzega celu, do którego dąży. Wkrótce straci samego siebie.

Viktor Frankl

K.G. Jung kiedyś napisał: „Jeśli widzimy sens, to wiele jesteśmy w stanie wytrzymać, prawie wszystko”. Obecność sensu pomaga nam przetrwać problemy życia. Poradzimy sobie z bólem i kryzysem, jeśli znajdziemy jakieś znaczenie lub cel w tym, co się z nami dzieje. Trudno znaleźć lepszy przykład niż w książce Viktora Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. W niej Frankl opisuje lata 1943–1945, kiedy przebywał w faszystowskim obozie koncentracyjnym. Ten czas stał się punktem zwrotnym w zachodniej samoświadomości, podważył bowiem nasze pojęcia o moralności, o dobru i złu, o istnieniu dobra. Opierając się na własnym doświadczeniu, Frankl dochodzi do wniosku, że (jeśli pominąć czysty przypadek) więźniowie, którzy potrafili dostrzec jakiś sens w swoich cierpieniach, mieli znacznie większe szanse na przeżycie. Niektórzy znajdowali sens w przekonaniu, że Bóg ich odczuwa, inni mieli bardziej konkretny, osobisty powód, by chcieć żyć: „Muszę przeżyć, aby zobaczyć swoją rodzinę ponownie”. Sam Frankl przetrwał wszystkie okropności obozu, ponieważ pragnął za wszelką cenę opowiedzieć innym o tym, przez co przeszedł. Frankl opisuje dzień, kiedy poczuł, że nie jest już w stanie wytrzymać – wiatr był zbyt zimny, był chory, głodny i musiał przejść wiele mil zranionymi nogami. Chciał umrzeć. Ale nagle stanęła przed nim wizja: zobaczył siebie stojącego na scenie wygodnej sali wykładowej, przed uważną publicznością, która przyszła posłuchać jego wykładu o psychologii więźniów obozów koncentracyjnych. Ta wizja pomogła mu przeżyć, dała sens i cel temu, przez co musiał przejść. Musiał przeżyć, aby opowiedzieć światu o okropnościach, które działy się w obozie. W tym momencie Frankl uświadomił sobie coś, czego nigdy nie zapomniał i co później stało się filozoficzną podstawą jego własnej formy terapii (logoterapii): „Więzień, który stracił wiarę w przyszłość – swoją przyszłość – jest skazany. Z utratą wiary w przyszłość traci on także psychiczną odporność, traci duchowy punkt odniesienia; rozprasza się i poddaje się psychicznemu i fizycznemu rozkładowi… Po prostu się poddaje”. Nietzsche pisał: „Kto ma po co żyć, może wytrzymać prawie wszystko”. Jak odkrył Frankl na własnym strasznym doświadczeniu, jeśli potrafimy znaleźć jakiś sens w ciężkiej próbie, jeśli jesteśmy choć trochę otwarci na możliwość znalezienia sensu, możemy zmobilizować swoje zasoby, aby spotkać się z kryzysem z podniesioną głową.

Jądro człowieka a horoskop urodzeniowy
Jedną z możliwości znalezienia sensu życia dostrzegam w przekonaniu, że wszyscy posiadamy głębokie jądro, które kieruje i reguluje nasz wzrost oraz rozwój. Tak jak pestka jabłka wie, że jej przeznaczeniem jest wyrosnąć w jabłoń, a nie w gruszę, tak pewna część naszej istoty wie, kim mamy się stać i jaką drogę musimy przejść, aby stać się tym, kim jesteśmy powołani do bycia. Takie koncepcje jak „indywiduacja”, „samoaktualizacja” opisują proces stawania się tym, czym jesteśmy powołani. Pierre Ferrucci w książce „Kim możemy się stać” opisuje swoje spojrzenie na to, jak przebiega rozwój człowieka zgodnie z pewnymi wewnętrznymi ustawieniami: „Oczywiście, każda rzecz ma swoją wewnętrzną drogę rozwoju, która jest jej właściwa: stają się tym, czym są powołane być. Arystoteles nazwał dopełnienie tego procesu entelechią – pełną i zakończoną realizacją tego, co znajdowało się w stanie potencjalnym”. Czy objawia się to w momencie, kiedy motyl wylatuje z kokonu, kiedy dojrzały owoc spada z drzewa, czy kiedy z żołędzia wyrasta dąb – każdy z tych procesów jasno ukazuje jakość harmonii i plan Stwórcy: zgodnie z doktryną Dharmy wschodniej filozofii każdy z nas jest powołany do osiągnięcia szczególnego celu życiowego… każdy z nas powinien starać się odkryć ten cel i przyczynić się do jego realizacji”.

Właśnie tutaj horoskop urodzeniowy może okazać się szczególnie pomocny w odkryciu natury naszego „nasienia”: informuje nas o tym, co nasze głębokie „ja” przygotowało dla nas. Horoskop mówi nam coś o tym, jakim rodzajem „nasienia” jesteśmy, albo – jak mówi Liz Greene – kim jesteśmy: soczewicą, awokado czy brukselką. Astrolog-konsultant Christina Rose porównuje badanie mapy urodzeniowej do studiowania obrazka na opakowaniu z nasionami. Na tym obrazku możesz zobaczyć, co dokładnie wyrośnie z nasienia, czym się stanie. We wstępie do „Tranzytów planetarnych” Rob Hand czyni podobną uwagę: „Jestem całkowicie przekonany – choć nie mogę tego tutaj udowodnić – że w każdym z nas istnieje twórcze, kreatywne jądro, które aktywnie tworzy wszechświat, albo odtwarzając każdą część z niczego, albo zgadzając się z góry, jeszcze przed naszym fizycznym wcieleniem, rozegrać określoną grę według określonych reguł. W tym przypadku horoskop staje się wskaźnikiem twoich intencji, a nie harmonogramem wszystkiego, co ma się z tobą wydarzyć. Charakter jest bowiem losem”.

Pojęcie, że istnieje głębokie „ja”, które kieruje naszym rozwojem, spotykamy u Liz Greene, choć ona wolała nazwać je inaczej: „Moje doświadczenie pracy z astrologicznymi klientami doprowadziło mnie do wniosku, że istnieje coś – nie ma znaczenia, jak to nazwiemy: losem, Przeznaczeniem, prawem natury, karmą czy nieświadomością – co zawsze bardzo silnie reaguje, kiedy naruszamy obszar jego kompetencji lub kiedy nie widzi po stronie człowieka szacunku i pragnienia współpracy. Wydaje się ono posiadać »absolutną wiedzę« o tym, czego potrzebuje dany osobnik i nawet to, czego wkrótce może potrzebować dla dalszego rozwoju… Nie pretenduję do wiedzy, czym jest to »coś« w rzeczywistości, ale skłonna jestem nazwać to czymś losem”.

Rozkład wzrostu nasienia
Horoskop urodzeniowy to zamrożony moment czasu – obraz sfery niebieskiej takiej, jaka ukazała się w chwili narodzin w miejscu urodzenia. Ale planety nie zatrzymują się po narodzinach człowieka: nadal się poruszają i nadchodzi moment, kiedy wracają na to samo miejsce, które zajmowały podczas narodzin danej osoby, lub przechodzą przez miejsce, które zajmowała inna planeta, albo tworzą aspekt do innej planety. Tranzyty pokazują, gdzie znajdują się planety w danym momencie względem położenia planet w chwili narodzin. Inny rodzaj tymczasowej analizy horoskopu – progresje – ukazuje w formie symbolicznej, jak ruch planet po narodzinach wpływa na horoskop. Horoskop urodzeniowy pokazuje rodzaj „nasienia”, jakim jesteśmy, a tranzyty i progresje mówią nam o rozkładzie wzrostu tego nasienia. Czy coś już dojrzało? Czy puści nowe pędy? Jednemu nasieniu potrzeba kilku tygodni na pełne dojrzewanie, innemu – lat. Każdy z nas znajduje się w procesie ciągłego rozwoju i jestem przekonany, że tranzyty i progresje ukazują nam, co w każdej chwili czasu pragnie, abyśmy robili nasze głębokie „ja”. Nasze jądro ożywia różne aspekty naszej duszy, różne części naszego horoskopu urodzeniowego w zależności od tego, jakie zadania rozwojowe stoją przed nami w danym momencie. Tranzyty i progresje odsłaniają przed nami to, co wewnętrzne „ja” pragnie zaproponować naszej uwadze, co powinniśmy przepracować. Jeśli chcemy współpracować z naszą ewolucją, musimy uważnie wsłuchiwać się w to, co dzieje się wewnątrz nas. Tylko wtedy będziemy postrzegać tranzyty i progresje jako sygnały płynące z samego centrum naszej indywidualności.

Nie możemy jednak zaprzeczyć, że tranzyty i progresje bardzo często korelują z zewnętrznymi wydarzeniami, które czasem spadają na nas z jasnego nieba. Nawet jeśli tak jest, nadal jestem przekonany, że te wydarzenia są synchronicznymi zewnętrznymi manifestacjami wewnętrznych zmian lub nasze wewnętrzne jądro może wykorzystywać zewnętrzne wydarzenia, aby wspierać zmiany, których potrzebujemy, aby stać się tym, czym jesteśmy powołani. Właśnie zacytowałem Roberta Handa, który uważa, że horoskop urodzeniowy ukazuje nam intencje naszego wewnętrznego, twórczego „ja”. A oto, co pisze on o tranzytach i progresjach:

„Zarówno tranzyty, jak i progresje wskazują na różne fazy rozwoju pierwotnej intencji wewnętrznego »ja«. Choć często posługuję się terminologią »przyczynowości«, nie wierzę, że planety są przyczyną czegokolwiek. Są one jedynie znakami manifestacji pierwotnej intencji, która częściowo jest doświadczana jako wola przechodząca przez nas. Ta intencja, którą rozumiesz”.

Inna część intencji jest doświadczana jako coś, co rozgrywa się poza nami. Można to nazwać fatum, losem lub okolicznościami, na które nie mamy wpływu. Ale to również się z nami dzieje — musimy wznieść się do świadomości tego. Jednym z zadań astrologii jest podnoszenie indywidualnej świadomości w taki sposób.

Jeśli nie słuchamy, nie zwracamy uwagi na ścieżkę rozwoju, którą jądro osobowości wybrało dla nas, najprawdopodobniej przyciągniemy zewnętrzne wydarzenia, które zmuszą nas do zmian lub przystosowania. Na przykład, kiedy tranzytujący Uran tworzy koniunkcję z naszą Wenus, nadchodzi czas przemyślenia relacji. Jeśli jesteśmy świadomi naszego wewnętrznego świata, rozumiemy to i możemy zrobić wszystko, co konieczne. A jeśli zaczynamy stawiać opór i niechętnie przyjmujemy uraniczny impuls, tranzyt może objawić się jako wydarzenie zewnętrzne, które zmusi nas do zmiany. Nasz partner może odejść, popychając nas do zmian w tej sferze życia. Oznacza to, że nasze jądro będzie działać za pomocą wydarzeń, które pomogą nam uświadomić sobie, jakiego rozwoju się od nas oczekuje w danym okresie życia.

Ponownie cytat z Hendy, opisujący związek między wewnętrznymi znaczeniami psychologicznymi tranzytów a rodzajami zewnętrznych wydarzeń, które przyciągamy:

„Jestem pewien, że ostatecznie tranzyt oznacza zmiany, które zachodzą — w nas samych — psychologiczne zmiany, ale w szerokim sensie. Możesz jednak doświadczać tych wewnętrznych zmian albo jako psychologicznych zmian w zwykłym rozumieniu, w postaci interakcji społecznych, albo jako wydarzenia, które rozgrywają się całkowicie w świecie zewnętrznym. Wydarzenie może być również odczuwane jako choroba. W ten sposób twoje wewnętrzne energie mogą być doświadczane na różnych płaszczyznach istnienia. Trzeba to dobrze zrozumieć, ponieważ jeśli nie rozumiesz, w jaki sposób jesteś zaangażowany w wydarzenie, oznacza to, że działasz nieświadomie i tym samym nie kontrolujesz sytuacji.”

Liz Greene w „Astrologii losu” przypisuje nadprzyrodzoną inteligencję temu, co nazywa losem, a co ja odnoszę do jądra osobowości:

„Przejawia się to w tym, że tworzone są okoliczności szczególnie zdumiewające, które zderzają jedną osobę z drugą lub z zewnętrzną sytuacją dokładnie w odpowiednim momencie. Wszystkie zmiany odczuwa się jednakowo na płaszczyźnie wewnętrznej i zewnętrznej. Przejawia się to zarówno na poziomie fizycznym, jak i na poziomie psychicznym — osobistym oraz zbiorowym, może przybrać maskę Mefistofelesa, a może ukazać się jako sam Bóg… Czuję, że gdybyśmy lepiej rozumieli te sprawy, moglibyśmy znacznie bardziej pomóc naszym klientom, nie mówiąc już o sobie samych.”

Jak znaleźć sens w tranzytach i progresjach

Jeśli astrolog prawidłowo rozumie tranzyt i progresje, dają mu one możliwość ujawnienia istoty przeżywanego przez klienta okresu życia lub fazy rozwoju jego osobowości. Badanie horoskopu za pomocą tych metod wyraźnie pokazuje, które części osobowości dojrzały do świadomej integracji lub transformacji. Głównym zadaniem astrologa-psychologa jest znalezienie sposobów zbliżenia klienta do jego własnego „ja”. Nawiązując taki kontakt, konsultant może skutecznie skierować klienta do współpracy z jądrem jego osobowości, do wcielenia w życie planu, który przygotowało dla niego wewnętrzne jądro.

W Psychosyntezie — odmianie psychologii transpersonalnej opracowanej przez włoskiego psychiatry Roberto Assagioliego — kolejny krok w rozwoju osobowości nosi nazwę „zadania”. Zadanie odzwierciedla zamiar wewnętrznego jądra w danym momencie i zazwyczaj ma bezpośredni związek z życiowymi problemami klienta, z tym, co go obecnie najbardziej nurtuje.

Analizując tranzyt i progresje, astrolog może zadać sobie następujące trzy pytania, aby wyjaśnić, co zaplanowało wewnętrzne jądro dla danej osoby:

  • Co może się ujawnić, narodzić poprzez rozwiązanie tego problemu?
  • Jakie archetypowe jakości wewnętrzne jądro klienta pragnie ujawnić w jego świadomości?
  • Jaki jest kolejny etap, na który wewnętrzne jądro chce doprowadzić tę osobę?

Chociaż francuski filozof Pascal twierdził, że „gałąź nie może znać zamiaru drzewa”, Frankl był pod tym względem bardziej optymistyczny. Uważał, że możemy wyjaśnić zamiary naszego wewnętrznego „ja”. Frankl opisuje zachowanie małp, które próbowały smaku szczepionki przeciwko polio, którą im regularnie wstrzykiwano. Małpy nie miały żadnej szansy, aby zrozumieć sens tej procedury, ale człowiek — dzięki wysoce zorganizowanemu mózgowi — jest w stanie uświadomić sobie, dlaczego coś się dzieje.

Za pomocą horoskopu urodzeniowego oraz systemu tranzytów i progresji możemy określić sens doświadczenia — zarówno pozytywnego, jak i negatywnego — które tworzymy lub przyciągamy do naszego życia. Czasami bardzo łatwo jest zrozumieć, do czego skłania się nasze głębokie jądro. W innych przypadkach powody, dla których jądro naszej osobowości prowadzi nas przez okresy kryzysu, nie zawsze są oczywiste i łatwe do określenia.

Nie wierzę, że nasze wewnętrzne „ja” urządza nam prób, dręczy nas po prostu dla sadystycznej przyjemności. Wewnętrzne „ja” nie może działać w ten sposób. Jego celem jest przewidywanie i kierowanie naszym rozwojem ku pełnemu ujawnieniu indywidualności. Dlatego też to, co wewnętrzne „ja” wprowadza do naszego życia — nawet jeśli są to trauma, stres i utrata sił — wszystko to wiąże się z procesem wzrostu. Wewnętrzne „ja” może wymagać, abyśmy doświadczali okresów bólu i stresu w celu rozwoju w nas pewnych cech, które w przeciwnym razie by się nie ujawniły. Innymi słowy, konflikty — z punktu widzenia ogólnej perspektywy naszego rozwoju — mogą odgrywać rolę twórczą.

Podobnie, jeśli odchyliliśmy się od ścieżki indywidualnego rozwoju, pewna dawka negatywnych emocji może być potrzebna, aby pomóc nam ponownie nawiązać kontakt z naszą prawdziwą indywidualnością, aby powrócić na drogę, która nam została przeznaczona. Ból może być wskaźnikiem tego, że postępujemy niewłaściwie, że naruszamy harmonogram naszego rozwoju. Jeśli przez pewien czas stale zaniedbujemy podstawowe potrzeby naszej osobowości, ta dysharmonia objawia się w postaci napięcia, choroby, stresu. Niezależnie od tego, czy zwracamy uwagę na te symptomy, czy nie — fizyczne złe samopoczucie lub inne trudności życiowe są najczęściej próbami naszego wewnętrznego „ja”, aby przekazać nam informację, że gdzieś zboczyliśmy z właściwej ścieżki.

Niektórzy ludzie ujawniają w życiu tylko część swojego horoskopu urodzeniowego, ignorując inne konstelacje, które zmuszają ich do odczuwania dyskomfortu. Biata Bishop — praktykująca astrolog i psychoterapeutka — podczas wykładu dla członków Astrological Association of Great Britain podkreśliła wyjaśnienie konsekwencji tłumienia pewnych części naszej istoty, a co za tym idzie — części naszego horoskopu urodzeniowego.

Jedna z jej klientek — kobieta ze Słońcem w Lwie, Księżycem w Baranie i Ascendentem w Rybach — miała tendencję do ujawniania jedynie neptunicznej strony swojej osobowości, a problemy, które ją dotykały, dotyczyły manifestacji jej znaków ognistych — Barana, Lwa, Strzelca — tej części jej natury, która była bardziej ekstrawertyczna i bardziej woluntarystyczna. Podążając za wzorcem wstępujących Ryb, stale zaniedbywała własne interesy, pomagając innym, poświęcając całe swoje życie mężowi i rodzinie.

Kiedy tranzytujący Uran w Strzelcu przechodził przez MC, zaniedbanie ognistej strony horoskopu urodzeniowego objawiło się w następujących symptomach: koszmary nocne, ataki panicznego niepokoju i nerwowości.

Wniosek Biaty Bishop powinien zainteresować wszystkich, którzy używają astrologii jako narzędzia konsultacyjnego:

„Sądzę, że ludzie, którzy nie są podobni do swoich horoskopów, którzy nie ujawniają głównych czynników swoich horoskopów, prędzej czy później ujawnią u siebie fizyczne symptomy wewnętrznego konfliktu. Kobieta z mojego poprzedniego przykładu obeszła się dość łagodnie — swoimi koszmarami nocnymi i dzienną paniką, ale mogło być znacznie gorzej…”

Fizyczne symptomy tej kobiety były sposobem, w jaki jej wewnętrzne „ja” próbowało ją poinformować, że straciła kontakt z główną częścią swojej prawdziwej natury.

W rezultacie ból i dyskomfort zmusiły ją do szukania pomocy, jakby jej wewnętrzne „ja” posłużyło się tymi środkami, by dać jej do zrozumienia, jak powinna zorganizować swoje życie. Nie można powiedzieć, że dyskomfort był bardzo silny, ale był wystarczający, by uruchomić proces samouzdrowienia. W następnym rozdziale przyjrzymy się dokładniej, jak stres i kryzys służą naszej transformacji, i w szczególności, jaka jest rola Urana, Neptuna i Plutona w tym procesie.

Rozdział II Upadek, by się przebić

Bóg jest blisko, choć zrozumieć Go niełatwo,
Ale pojawia się niebezpieczeństwo
I siły ochronne rosną
Hölderlin

Czy odnosimy to do przejawu losu, czy do pracy naszego wewnętrznego „ja”, transity Urana, Neptuna i Plutona wystawiają na próbę i niszczą nasze wyobrażenie o własnym „ja”, abyśmy mogli je odtworzyć na nowo. Jednak zanim omówimy specyfikę tych planet, musimy dojść do wspólnego rozumienia terminu „ego”; musimy także nieco zrozumieć, jak nasze ego rozwija się w dzieciństwie. „Ego” jest zwykle określane jako część psychiki, która odczuwana jest jako indywidualność, czyli ego to nasze poczucie „ja”, odczucie „ja-tu-i-teraz”. Nie rodzimy się z wyraźnym poczuciem „ja”. W łonie matki nie mamy świadomości siebie jako odrębnej istoty. Uważamy, że wszystko dookoła to nasze „ja”; myślimy, że zajmujemy cały wszechświat. Po narodzinach znajdujemy ciało i uświadamiając sobie, że je posiadamy, zdajemy sobie również sprawę, że mamy granice; moje ciało gdzieś się kończy, a ciało innej osoby gdzieś się zaczyna. Nazywamy to „ciałowym ego”. Z czasem rozwija się „mentalne ego”: odczucie, że mamy własną świadomość i własne uczucia. Inni ludzie mogą dzielić nasze myśli i uczucia, ale w ogólnym przypadku to, co myślimy i czujemy, nie zawsze odpowiada temu, co myślą i czują pozostali. „Ego” to nasze poczucie odrębności własnego „ja” wraz z jego ciałem, uczuciami i myśleniem, raz ustanowione, nadal się rozszerza, obejmując coraz więcej różnych atrybutów. Zaczynamy myśleć o sobie jako o inteligentnej, miłej i hojnej osobie lub jako o głupiej, bezużytecznej i nieznośnej osobie. Pojawiają się różne potrzeby i cele, z których niektóre są akceptowalne i dopuszczamy je do świadomości, inne budzą lęk i je tłumimy, zwykle dlatego, że otoczenie ich u nas nie akceptuje. W ten sposób zaczynamy żyć, myśląc, że jesteśmy całym światem, lecz stopniowo nasza samoidentyfikacja zawęża się i obejmuje tylko pewne cechy i charakterystyki. Nasze „ego” jest ograniczoną manifestacją naszej istoty, składającą się z tych stron naszej natury, które są dla nas akceptowalne. Nasza samoidentyfikacja ma postać linii granicznej. Wszystko, co znajduje się po tej stronie granicy, określamy jako „my”, wszystko, co poza tą linią, to „nie-my”. Najbardziej ogólną linią demarkacyjną jest skóra. TO, co znajduje się wewnątrz mojej skóry, to „ja”, a to, co poza moją skórą, to „nie-ja”. Rzeczy poza granicą mojej skóry mogą do mnie należeć – mój samochód, mój dom, moja rodzina – ale nie są mną. Jednak nasza skóra nie jest jedyną granicą, którą tworzymy. Stawiamy granice także wewnątrz własnego ciała. Jedne rzeczy i procesy zachodzące w nas akceptujemy w naszym ego, inne staramy się odrzucić. Możemy przyjmować tę część siebie, która wydaje nam się miła, kochająca, twórcza itd.; i odrzucać destrukcyjną, nietolerancyjną część siebie. Niektórzy postępują odwrotnie: identyfikują się z twardą i chłodną częścią swojej osobowości i nie uznają miękkiej i wrażliwej części. W ten sposób, nawet w sobie samych, dokonujemy rozgraniczenia między „ja” a „nie-ja”. W psychologii jungowskiej nazywa się to granicą ego-cień, czyli granicą między tym, co uświadamiamy sobie w sobie, a tym, co pozostaje nieświadome – granicą między tym, co pokazujemy światu zewnętrznemu, a tym, co pozostaje ukryte i ciemne. Z punktu widzenia astrologii skóra i funkcję rozgraniczenia własnego i cudzego symbolizuje Saturn. W swoim pozytywnym wyrażeniu Saturn pomaga nam określić, kim jesteśmy, pomaga skoncentrować, ustabilizować naszą energię w ramach danych struktur i form. Saturn uczy nas dyscypliny i odpowiedzialności. Saturn reprezentuje także granicę, którą stawiamy między tymi częściami osobowości, które dopuszczamy do własnego „ja”, a tymi, którym wstęp do naszego „ja” jest zakazany. W tym sensie Saturn symbolizuje dążenie ego do strukturyzacji siebie – system obronny ego – mechanizm budowania i podtrzymywania status quo danej samoidentyfikacji. Ta zdolność Saturna może przejawiać się także negatywnie – może „chronić” nas przed wszystkim nowym, zachowywać nietknięte wyobrażenia, myśli, zachowania, które odeszły w przeszłość. Każdy, kto zna wojskową strategię, rozumie, że linia graniczna jest potencjalną linią frontu, na której rozwijane są działania wojenne. Gdy tylko stworzyliśmy granice między sobą a innymi, między różnymi częściami w nas samych, stworzyliśmy możliwość konfliktu między elementami znajdującymi się po różnych stronach granicy. Uran, Neptun i Pluton są wrogo nastawione do wszelkich granic i w tym sensie są antypodami Saturna. Tranzytując przez mapę urodzeniową, zagrażają stabilności naszego ego, ponieważ ich energie niszczą granice zbudowane przez ego. Uran, Neptun i Pluton niszczą granice między nami a otoczeniem i pomagają nam uświadomić sobie naszą jedność ze wszystkim, co dzieje się na świecie, ze wszystkim życiem (przede wszystkim dotyczy to Neptuna). Jeszcze ważniejsze jest to, że niszczą one mur między świadomą a nieświadomą, ukrytą częścią nas samych. W ten sposób musimy zmierzyć się z tymi treściami naszej psychiki, które znajdowały się w stanie stłumienia. Saturn, oczywiście, będzie próbował przywrócić status quo i przywrócić rzeczy do stanu pierwotnego, ale ostatecznie Saturn przegra. Sami pójdziemy ścieżką zmian lub zmuszą nas do tego Uran, Neptun i Pluton, ale żyć po staremu już nie będziemy mogli. Będziemy musieli nakreślić nowe granice ego.

Teoria struktur dysypatywnych
W 1977 roku Nagrodę Nobla otrzymał belgijski chemik Ilja Prigogine. Stworzył on teorię struktur dysypatywnych, a jego praca naukowo dowiodła tego, co w starożytnych Chinach wiedziano bardzo dobrze: stres i kryzys odgrywają bardzo znaczącą rolę w procesie transformacji. Wyniki Prigogine’a miały ten sam sens co chińskie wyrażenie Wei-Chi: upadki i wzloty w naszym życiu są możliwościami przejścia na nowy poziom istnienia. Prigogine badał to, co w fizyce nazywa się „układami otwartymi”. Układ otwarty to system, który uczestniczy w pewnego rodzaju wymianie energetycznej ze środowiskiem. Miasta, osiedla, instytucje, grupy ludzi – to wszystko są struktury otwarte. Miasto, na przykład, nie jest izolowane od otaczającego świata: jego przemysł korzysta z surowców okolicznych regionów, a następnie w przetworzonej postaci energia ta wraca do tych obszarów. Tak jak i wy, i ja możemy się zmieniać, oddziałując ze środowiskiem lub pod wpływem nieświadomych treści naszej psychiki, nasze świadome ego jest także układem otwartym, który opisuje teoria Prigogine’a. Według teorii Prigogine’a, jeśli fluktuacje i zakłócenia wprowadzane do układu otwartego nie wykraczają poza pewne granice, system samoregulacji jest w stanie podtrzymać swoje istnienie i tożsamość. Innymi słowy, system może poradzić sobie ze wszystkimi zakłóceniami normalnego funkcjonowania i nie ulec zniszczeniu. Tak samo nieuniknione wewnętrzne i zewnętrzne zakłócenia mogą okresowo zakłócać płynny bieg naszego życia. Ale jeśli te wpływy nie są zbyt silne, homeostaza naszego ego pozwala nam łatwo się przystosować, nie zmieniając poważnie naszego stylu życia. Nieznacznie się przestrajamy, pozostając w zasadzie tymi samymi, kim byliśmy wcześniej. Jeśli jednak wpływ na układ otwarty przekracza pewien poziom, wprowadza go w stan „twórczego chaosu”. Wszystko, co było wcześniej i co miało sens, teraz nie może być kontynuowane w dawnym kluczu. Zbyt wielkie zakłócenie uniemożliwia istnienie w dawnych formach, pojawia się kryzys. Jeśli system w ogóle jest w stanie przetrwać, musi przejść na inny poziom istnienia. Taka jest natura wzrostu i transformacji. Gdy nasze życie płynie spokojnym nurtem, nie ma powodów do transformacji. Tylko gdy wszystko idzie nie tak, gdy cierpimy, gdy zaczynają nas prześladować niepowodzenia we wszystkich ważnych obszarach naszego życia, zaczynamy zastanawiać się nad zmianami w naszym istnieniu. Gdy zwyczajne relacje ulegają zniszczeniu, umiera partner, umiera dziecko, tracimy rodziców; gdy bankrutuje filozofia, w którą wierzyliśmy, gdy naszemu życiu zagraża poważna choroba, jesteśmy zmuszeni zrewidować nasze życie. Staje się niemożliwe kontynuowanie życia w dawny sposób; jesteśmy zmuszeni poddać ponownej ocenie całe nasze życie, nasze relacje, motywy.

Związek między teorią struktur dyssypatywnych a możliwymi konsekwencjami tranzytów Urana, Neptuna i Plutona jest oczywisty. Jak już wspominałem, Saturn kojarzy się z formą, granicą i strukturą, natomiast Uran, Neptun i Pluton w tym znaczeniu są wrogami Saturna. Podkopują istniejące struktury, aby mogło się wydarzyć coś nowego. Z jednej strony Saturn jest zasadą homeostazy naszego ego — dążeniem do utrzymania „status quo”. Z kolei Uran, Neptun i Pluton, każdy na swój sposób, wprowadzają fluktuacje i zakłócenia: niszczą nasze życie, abyśmy mogli zacząć je od nowa. Czasami ich wpływ jest bardzo nieprzyjemny: choroba, depresja i tym podobne. Jednak zakłócenia mogą być także pozytywne: małżeństwo, miłość, zakup domu, niespodziewany sukces, a nawet wygrana na loterii. Wydawać by się mogło, że te pozytywne wydarzenia wywołują mniejszy stres i zakłócenie porządku naszego życia niż te negatywne. Bez względu na naturę destrukcyjnych wpływów, niezależnie od tego, w jaki sposób Uran, Neptun i Pluton starają się wytrącić nas z równowagi, zawsze jest to wezwanie do rozpoczęcia nowego życia. Dokonywanie zmian nie zawsze jest łatwe. Ludzie w dużej mierze są istotami przyzwyczajenia, wiele energii poświęcają na unikanie bólu i kryzysów. Większość z nas z trudem godzi się ze stratą czegoś znajomego, nawet — jak zauważa jungistowska psycholog Sally Nichols — ze stratą „naszych zepsutych zębów i wypadających włosów”. Szczególnie żałujemy utraty rzeczy, z którymi wiążemy poczucie własnego „ja”, z którymi się identyfikujemy: relacji, pracy, dochodów, ideałów, zasad. Stare, nieużyteczne części naszego psychicznego aparatu, takie jak stare nawyki, negatywne wyobrażenia o sobie lub to, co w analizie transakcyjnej określa się mianem „scenariuszy”, które tak naprawdę nigdy nie przynosiły nam żadnych korzyści, wywołują taki sam ból przy rozstaniu, jak strata bliskich osób.

Maharishi Mahesh Yogi lubił opowiadać przypowieść o rodzinie, która przeprowadziła się z chaty do wspaniałego pałacu, ale wciąż tęskniła za tą brudną, starą chatą, którą tak dobrze znała. Elisabeth Kübler-Ross, pracując z pacjentami terminalnie chorymi, wyróżniła pięć etapów, które musieli przejść, zanim pogodzili się z nieuchronną śmiercią. Obserwacje Kübler-Ross są zgodne z reakcjami, jakie wywołują u ludzi tranzyt Urana, Neptuna i Plutona. Ponieważ te planety starają się nas przebudować, zagrażają śmiercią naszemu ego, a my możemy stawiać im opór w taki sam sposób, w jaki pacjenci Elisabeth Kübler-Ross nie chcieli przyjąć do wiadomości swojej nieuchronnej śmierci. Większość chorych, dowiedziawszy się o nieuleczalności swojej choroby, zwykle reagowała następująco: „Nie, tylko nie ja! To nie może być prawda!” Pierwszą reakcją jest zaprzeczenie: „Musiał być błąd, moje wyniki musiały zostać pomieszane z czyimiś innymi”. Tak samo, gdy zaczynamy odczuwać działanie Urana, Neptuna i Plutona i zdajemy sobie sprawę, że wkrótce wybuchnie kryzys, za wszelką cenę staramy się uniknąć uznania tego faktu. Możemy stosować taktykę selektywnego postrzegania — nie patrzymy w tamtym kierunku, gdzie zbliża się kryzys.

Kilka lat temu układałem horoskopy dla małżeństwa. Spotkałem się z nimi osobno — rano z mężem, wieczorem z żoną. U męża Słońce znajdowało się w Wadze w 7. domu, a tranzytujący Uran właśnie przechodził przez jego Słońce. W tym samym czasie tranzytujący Uran tworzył kwadraturę do Słońca żony w Raku. Podczas rozmowy z mężem zapytałem go o jego relacje z żoną. Odpowiedział, że układają się świetnie, lepiej być nie może. Wieczorem, na początku rozmowy, żona powiedziała: „Wie pan oczywiście, dlaczego tu jestem — nie mam już sił wytrzymać tej relacji”. Takie selektywne postrzeganie jest bardzo powszechne.

Drugi etap lub drugi typ reakcji, który obserwowała Elisabeth Kübler-Ross u swoich pacjentów, to gniew. Zamiast „Nie, tylko nie ja!”, krzyczeli: „Dlaczego ja? To niesprawiedliwe. Dlaczego to nie spotkało Joe Bloggsa z sąsiedniego domu, który wypala czterdzieści papierosów dziennie i wypija sześć pint wieczorem?” Fakt, że ich życie dobiega końca, wywołuje w nich złość. Wszystkie nadzieje na przyszłość, wszystkie projekty, które realizowali, wszystkie relacje, które utrzymywali — wszystko się skończy. Większość przenosi swoje niezadowolenie na otoczenie: lekarze są niekompetentni, pielęgniarki robią wszystko źle, łóżko niewygodne i tak dalej. Ludzie znajdujący się w każdej innej krytycznej sytuacji mogą reagować w podobny sposób — obwiniając za to, co się stało, bliskich. Niektórzy są niezadowoleni z Boga, kosmosu, planet, które sprowadziły na nich tak ciężką próbę. Możesz znaleźć osoby, które są niezadowolone z Plutona za to, co im robi.

Po etapie zaprzeczenia i etapie gniewu następuje etap targowania się. Pacjenci nie mogą już zaprzeczać, że są poważnie chorzy. Wyrazili swoje niezadowolenie z życia, lekarzy, pielęgniarek i tak dalej, ale nic się nie zmieniło, więc próbują negocjować z siłami losu. Zaczynają się targować z chorobą: „Jeśli obiecuję zmienić styl życia, prawidłowo się odżywiać i codziennie rano ćwiczyć, czy mogę mieć nadzieję na wyzdrowienie?” Lub: „Jeśli wyzdrowieję, resztę życia poświęcę Bogu i kościołowi”. Próby odroczenia śmierci to kolejny sposób targowania się z przeznaczeniem: „Daj mi szansę doczekać przynajmniej ślubu mojego syna” lub „Nie pozwól mi umrzeć, zanim zaśpiewam po raz ostatni na koncercie”. W niektórych przypadkach, przy poważnej zmianie stylu życia, diety i tak dalej, targowanie się przynosi sukces i pacjent wraca do zdrowia. Jednak dla większości jest to zbyt późno. Zachowanie chorych przypomina często zachowanie dzieci. Na przykład, jeśli trzynastoletnia dziewczynka poprosi matkę o pozwolenie pójścia wieczorem do dyskoteki, matka najprawdopodobniej odpowie, że jest na to jeszcze za wcześnie. Dziewczynka może początkowo zareagować zaprzeczeniem: „A i tak pójdę”. Matka, rzecz jasna, stwierdzi: „Tylko po moim trupie” i położy kres etapowi zaprzeczenia. Wówczas reakcją dziewczynki będzie gniew: „Nienawidzę cię! Jesteś najgorszą matką — nigdy niczego mi nie pozwalasz!” Matka nadal obstaje przy swoim, a w końcu dziewczynka przechodzi do targowania: „No dobrze, a jeśli obiecuję codziennie zmywać naczynia, nie bić się z bratem i utrzymywać w czystości swój pokój, to mogę?”

Ludzie, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, w krytycznym położeniu, symbolizowanym przez tranzyt Urana, Neptuna i Plutona, bardzo często stosują taktykę targowania: „Dobrze, kochanie, jeśli obiecuję od dzisiaj być wiernym mężem i nocować tylko w domu, czy zaprzestaniesz procesu rozwodowego?” Szukają sposobów na uwolnienie się od bolesnych uczuć. Jeśli jednak ustępstwa nie pomagają, mogą ponownie powrócić do zaprzeczenia i agresji.

Lub może rozpocząć się czwarta faza — depresja. Kübler-Ross wyróżnia dwa rodzaje depresji u terminalnie chorych: depresję reaktywną i depresję przygotowawczą. Depresja reaktywna pojawia się jako pierwsza, gdy pacjent uświadamia sobie, że nie da się poradzić z chorobą. Objawy się nasilają, organizm słabnie. Ogarnia go poczucie straty. Biznesmen, który przez całe życie pracował, aby udowodnić wszystkim, na co go stać, i który utożsamiał swoje „ja” z tą działalnością, teraz nie jest w stanie pracować i musi rozstać się z tym samym „ja”. Troskliwi i rozumiejący krewni i przyjaciele mogą pomóc w przystosowaniu się do nowej sytuacji. Mogą wlać wiarę w człowieka, zapewnić go, że nie utracił swojej wartości jako członka społeczeństwa, że jest potrzebny swoim bliskim. Jeśli depresji reaktywnej, przy odpowiednim wsparciu, można pomóc, to depresja przygotowawcza przebiega inaczej: jest ona ostatnią próbą, którą muszą przejść ludzie opuszczający ten świat. Nadchodzi czas żalu za sprawami, których nie uda się dokończyć, za ludźmi, których już się nie zobaczy. W tym momencie próby skierowania uwagi chorego na pozytywne strony życia nie pomagają. Aby spokojnie przyjąć śmierć, umierający potrzebuje tego uczucia głębokiego smutku i straty wszystkiego, co cenne. Te same prawidłowości działają zarówno w przypadku fizycznej śmierci, jak i śmierci w przenośni, gdy rezygnujemy z pewnego stylu życia, gdy coś znajomego dobiega końca. Smutek jest częścią procesu oczyszczenia ze starych struktur. Przygotowuje nas do kontynuowania podróży.

Ludzie, którzy doświadczają tranzytów Urana, Neptuna i Plutona, potrzebują okresu smutku, żegnając się z tym, co odchodzi na zawsze. W końcu, po żałobie i smutku przychodzi czas akceptacji. Jeśli umierający pacjent ma wystarczająco dużo czasu i otrzymuje odpowiednią pomoc, często dochodzi do pogodzenia się z nieuchronną śmiercią. Gdy wszystkie emocje zostaną uwolnione, człowiek może spokojnie przyjąć fakt nieuchronnej śmierci. Ta faza oznacza kapitulację. Jest ona związana z ukojeniem, a nie z rozpadem. Jedna z pacjentek Kübler-Ross porównała tę fazę do „ostatniego odpoczynku przed długą podróżą”. To nie zawsze radosny etap, ale niemal zawsze pogodny. Pacjent bierze dłoń lekarza i siedzą w milczeniu, wsłuchując się w śpiew ptaków za oknem.

Ludzie, którzy doświadczają tranzytów Urana, Neptuna i Plutona, mogą również ostatecznie osiągnąć ten etap i świadomie zaakceptować zmiany, które przynoszą te planety. Na tym etapie rozgrywa się to, co pisarz i psychoanalityk James Hillman nazwałby wolnym ujściem naszych emocji w koryto naszego losu. Albo jak jeszcze wyraził się „związek miłości i konieczności”. Kryzys zostaje przyjęty, a wraz z akceptacją przychodzi zrozumienie, że to, co musimy przeżyć, jest koniecznym warunkiem naszego wzrostu. Gorzkie łzy przemieniają się w sól mądrości. Akceptacja umożliwia uzdrawiający wpływ magii. Oczywiście, osiągnięcie tego etapu nie jest proste i nigdy nie następuje od razu. Uznać, że ból, rozczarowanie, stres są konieczne, to rzecz trudna. Konflikt i napięcie są jednak przejawem wzrostu. W ten sposób coś nowego wchodzi do naszego życia. Odmawiając ich przyjęcia, pozbawiamy się szczęścia przemiany. A wraz z akceptacją zaczyna się transformacja.

Rozdział III Interpretacja tranzytów: praktyczne instrukcje

W praktyce astrologicznej należy najpierw dokładnie przeanalizować całą mapę horoskopu, zanim oceni się wpływ danego tranzytu. Z tego powodu astrologiczne „książki kucharskie” dotyczące tranzytów mają oczywiste ograniczenia. Pomimo tych ograniczeń, stanowią one jednak pożywkę dla naszego umysłu, pozwalając ocenić możliwe przejawy danego tranzytu. Trudno opisać to zagadnienie, nie posługując się językiem przyczynowości. Na przykład mogę napisać, że Uran przynosi zniszczenie, Neptun wymaga dostosowania się do otoczenia, a Pluton w jakiś sposób nas rozrywa. Nie wierzę jednak, że planety same z siebie oddziałują na nas w taki sposób, że coś nam „robią”. Tranzyty planet nie są przyczynami wydarzeń, lecz symbolizują energie i siły psychiczne, które na nas oddziałują i decydują o tym, co nas spotka oraz do czego zostaniemy przyciągnięci.

Biorąc to pod uwagę, zanim przeanalizujemy konkretne tranzyty Urana, musimy ustalić kilka założeń dotyczących badania i interpretacji tranzytów planet zewnętrznych.

Kwestia orbisów
Jakie orbisy należy uwzględnić, analizując tranzytowe aspekty? W astrologii istnieją różne podejścia do tego zagadnienia. Moje osobiste doświadczenie pozwala mi wyciągnąć pewne wnioski dotyczące tranzytów Urana, Neptuna i Plutona. W przypadku koniunkcji, kwadratury lub opozycji tranzytowej planety zewnętrznej do planety natalnej, zwykle zauważamy jej wpływ około 5 stopni przed dokładnym aspektem, a w niektórych przypadkach nawet wcześniej. Proces zaczyna się rozwijać, a jeśli wsłuchamy się w to, co dzieje się wewnątrz nas, możemy odczuć narastający niepokój i niezadowolenie. Zauważymy, że pojawia się pragnienie zmian, chęć czegoś nowego. Takie odczucia są preludium do wydarzeń, które mogą nastąpić, gdy aspekt stanie się dokładny. W przypadku trygonu i sekstylu skróciłbym orbis do 3–4 stopni przed dokładnym aspektem.

Jestem przekonany, że możemy w pełni przygotować się na tranzyt planety zewnętrznej, zanim aspekt stanie się dokładny. Na przykład, jeśli wiemy, że zbliża się ważny aspekt Urana, możemy zacząć eksperymentować z nowościami, zwracając większą uwagę na tę część naszej istoty, która domaga się odnowy. Nie musimy całkowicie niszczyć starych struktur, musimy jedynie zrobić miejsce dla nowego. Jeśli przewidujemy dany aspekt i staramy się z nim współpracować, to raczej nie zaskoczy nas on w pełni, nie uderzy w nas z całą siłą. Jeśli jednak nie uświadamiamy sobie konieczności zmian i nie podejmujemy działań, aby zintegrować coś nowego w naszym życiu, to tranzytowy aspekt, osiągając pełnię swej mocy, może nas przewrócić. W rezultacie zmiany będą przebiegać w niekontrolowany sposób, przybiorą skrajne formy, nadejdą z zewnątrz i będą działać w sposób przymusowy.

Betty Lundsted w swojej książce „Tranzyty: czas twojego życia” stosuje orbis 10-stopniowy, a jej uzasadnienie tak dużego orbisu nie ma sensu: „Tranzyty oznaczają okresy wzrostu. Jeśli chcemy wykorzystać tranzyt na rzecz naszego rozwoju, powinniśmy zacząć działać w momencie, gdy ziarno tranzytu dopiero trafia w glebę… Wielu astrologów stara się zrozumieć tranzyt, gdy jest on już w zasadzie za nami, ponieważ zaczynają się nim zajmować, gdy plon jest już zebrany, a ten plon może być bardzo nieprzyjemny, jeśli nie uświadomiliśmy sobie wpływu ciężkiego tranzytu wystarczająco wcześnie”. Ja stosuję 10-stopniowy orbis w podobnym aspekcie. W takim przypadku mam czas, aby przemienić energię poprzez zrozumienie i świadomość.

Jej zdanie podziela Tracy Marks: „Jeśli nie chcemy, aby kosmos spalił nasze domy, zniszczył samochody i wysłał naszych mężów i żony do łóżek innych osób, aby zmusić nas do zastanowienia się nad tym, co się dzieje, musimy aktywnie przeżywać tranzyty. Musimy nastroić się na energię tranzytu od samego początku i opracować sposoby konstruktywnego wykorzystania tranzytowych energii”.

Rob Hand opracował dość złożony system śledzenia tranzytów. System ten obejmuje przede wszystkim obserwację tranzytów planet wewnętrznych, które uruchamiają tranzyty planet najwyższych. Na przykład, jeśli tranzytujący Uran tworzy kwadraturę do waszego natalnego Księżyca, najwyraźniej odczujecie rezultaty tego tranzytu, gdy szybka planeta, takie jak Słońce lub Mars, utworzy aspekt z tranzytującym Uranem lub waszym natalnym Księżycem. Aby zapoznać się z metodą Handa bardziej szczegółowo, zainteresowany czytelnik odsyłany jest do rozdziału drugiego jego książki „Tranzyty planet”.

Z reguły odczuwamy wpływ tranzytu planety zewnętrznej nawet wtedy, gdy oddali się ona o 2–3 stopnie od dokładnego aspektu. Ocenę wpływu aspektu w fazie rozkładu utrudnia jednak ruch wsteczny, do którego przejdziemy teraz.

Ruch wsteczny
Termin „ruch wsteczny” oznacza pozorny ruch wsteczny planety. Słońce i Księżyc nigdy nie są ruchome wstecznie, natomiast pozostałe planety, po ruchu prostym, zatrzymują się na jakiś czas (faza stacjonarna) i zaczynają poruszać się wstecz. Po okresie ruchu wstecznego planeta ponownie zatrzymuje się i następnie kontynuuje ruch do przodu. Ruch prosty, stacjonarny i wsteczny Urana, Neptuna i Plutona należy uwzględnić podczas badania ich tranzytów.

Gdy jedna z tych planet tworzy aspekt do planety natalnej, powinniśmy zająć się przebudową w tej sferze życia, która jest symbolizowana przez daną planetę natalną. Jeśli jednak planeta tranzytowa porusza się ruchem wstecznym, wszelkie zmiany, które chcielibyśmy wprowadzić, najprawdopodobniej zostaną zablokowane. Może osłabnąć także chęć wprowadzania korekt w życiu. Gdy planeta ponownie zaczyna poruszać się ruchem prostym i zbliża się do dokładnego aspektu, wszystkie przeszkody na drodze zmian zostają usunięte i znacznie łatwiej jest zrealizować zamierzone cele.

Gdy planeta tranzytowa się cofa, zatrzymuje się tymczasowo – następuje okres stacjonarności. Jeśli planeta stacjonarna znajduje się w granicach jednego stopnia od planety natalnej, wpływ tranzytowej planety odczuwamy bardzo mocno.

Charakter tranzytowego aspektu
Analizując tranzyty Urana, Neptuna i Plutona oraz ich aspekty do planet natalnych, pogrupowałem trygony i sekstyle razem i nazwałem je aspektami łagodnymi lub harmonijnymi, natomiast koniunkcje oraz główne aspekty trudne – kwadratury i opozycje – zaliczyłem do kategorii napiętych lub trudnych. Mimo to zachęcam czytelnika do elastycznego podejścia w tej kwestii. Trygon tranzytującego Urana może wywołać bardzo poważne zmiany i w tym względzie ujawnić się jako aspekt napięty. I odwrotnie, koniunkcja lub kwadratura tranzytującego Urana może dać odczucie uniesienia i być postrzegana jako bardzo szczęśliwy okres, podczas gdy trygony i sekstyle od Neptuna i Plutona mogą wywołać taką samą napięcie, jak opozycje i kwadratury tych planet.

Aby ocenić rezultaty koniunkcji tranzytowej planety zewnętrznej z planetą natalną, należy przeanalizować, w jaki sposób dana planeta natalna jest aspektowana w horoskopie urodzeniowym. Na przykład, jeśli tranzytujący Uran aspektuje wasz Mars natalny, który ma kwadraturę do Jowisza i opozycję do Saturna, taki tranzytowy aspekt najprawdopodobniej wywoła dość duży konflikt. Jeśli natomiast tranzytujący Uran aspektuje wasz Mars natalny, który ma trygon do Jowisza i sekstyl do Wenus, to raczej nie wywoła on poważnych napięć.

Na poziomie wewnętrznym, psychologicznym, tranzyty planet zewnętrznych wywołują podobną reakcję. Jednak mamy tendencję do postrzegania opozycji jako wpływu zewnętrznego, który albo stymuluje zmiany, albo je utrudnia. Poniżej przedstawiono założenia, które warto wziąć pod uwagę podczas analizy kwadratur i opozycji tranzytowych planet zewnętrznych:

1. Sfera życia związana z aspektowaną planetą znajduje się w fazie odnowy.
2. Potrzeba zmian odczuwana jest bardziej intensywnie niż w przypadku aspektów łagodnych: trygonu i sekstylu.
3. Bardzo możliwy jest wewnętrzny konflikt między tą częścią naszej osobowości, która pragnie zmian, a tą, która chce zachować status quo. W przypadku tranzytowej opozycji źródłem blokady mogą być okoliczności zewnętrzne, lecz jest to jedynie odbicie naszego wewnętrznego stanu rozdwojenia.

Poprawne i przeciwne, w przypadku tranzytowej opozycji zewnętrzne przyczyny mogą zmuszać nas do wprowadzania nowości, jednak najprawdopodobniej jest to jedynie odzwierciedlenie ukrytego w nas niezadowolenia z aktualnego stanu rzeczy, którego nie do końca jesteśmy świadomi. Choć nie omówiliśmy tranzytowego kwinkunksu, półkwadratu i seskwikwadratu, radziłbym interpretować je podobnie jak opozycje, kwadratury i koniunkcje. Ich wpływ nie zawsze jest tak silny i wyraźny, ale nadal mogą wywierać dość mocny wpływ na bieg życia, zwłaszcza dotyczy to kwinkunksu. Dokładnie w ten sam sposób należy podchodzić do półsekstylu i kwintylu, które zaliczam do grupy lekkich aspektów — trynów i sekstylów.

Włączenie aspektów natalnych

A spekt tranzytowej planety do planety natalnej aktywizuje wszystkie aspekty natalne tej planety. Miejcie to na uwadze, korzystając z poradnikowych rozdziałów tej książki. Na przykład, jeśli przy narodzinach mieliście Marsa w 28 stopniu Ryb, a Jowisza w 4 stopniu Koziorożca, to przy napiętym aspekcie tranzytowego Neptuna do Marsa włączy się również natalny Jowisz. Tranzytowy Neptun ujawni, wyprowadzi na zewnątrz natalny kwadrat Marsa i Jowisza. Przy analizie aspektu tranzytowego Neptuna do natalnego Marsa należy uwzględnić wpływ natalnego Jowisza. W ten sposób wzburzone instynkty Marsa-Neptuna powinny napotkać na rozważania etyczne Jowisza. Wpływ aspektu tranzytowego Neptuna do natalnego Marsa będzie trwał dopóki Neptun nie przejdzie dokładnego aspektu do natalnego Jowisza.

Tranzyty do mipunktów oraz do planet progresywnych

A spekt tranzytowych planet wyższych do mipunktów jest bardzo ważny i może zbiegać się w czasie z głębokimi kryzysami oraz kluczowymi wydarzeniami w życiu człowieka. Jeśli w karcie urodzenia Słońce stoi w mipunkcie Marsa i Plutona, to przy przejściu tranzytowej planety przez Słońce zostaną również aktywizowane zasady Marsa i Plutona. Średnie punkty natalnych kwadratur i opozycji są szczególnie znaczące. Gdy tranzytowa planeta przechodzi przez taki mipunkt, natalna kwadratura lub opozycja ożywają. Tranzyty, które aspektują mipunkt planet, które nie mają aspektu w karcie natalnej, również są istotną sprawą. Na przykład, jeśli 15 stopni Wagi to mipunkt między Wenus a Marsem, to tranzytowa planeta przechodząc przez 15 Wagi pobudzi zarówno Wenus, jak i Marsa.

Nie można lekceważyć tranzytowych aspektów do planet progresywnych. W poradnikowym rozdziale omawiam tranzytowe aspekty planet wyższych do planet natalnych. Można to jednak wykorzystać przy analizie tranzytowych aspektów planet wyższych do planet progresywnych. Nie ma żadnych powodów, które mogłyby temu podejściu przeszkodzić.

Tranzyty i domy

Tranzyty Urana, Neptuna i Plutona przez domy karty natalnej oznaczają zmiany, napięcia i destrukcje w sferach życia, którymi rządzą te domy. Planeta wyższa przechodzi przez dom dość długi okres, ale nie oznacza to, że doświadczamy zmian przez cały czas, gdy planeta znajduje się w domu. Oprócz momentu wejścia planety do domu, ważne jest połączenie tranzytowej planety z planetą natalną stojącą w tym domu, aspekt tranzytowej planety z domu do innej planety natalnej oraz moment, gdy inna tranzytowa planeta tworzy aspekt z planetą wyższą przechodzącą przez dom. W przypadku, gdy tranzytowa planeta wyższa aspektuje planetę w karcie urodzenia, wpływom ulegają domy, którymi zarządza aspektowana planeta. Na przykład, jeśli Uran aspektuje natalnego Saturna, to domy, w których Koziorożec i Wodnik znajdują się na cuspidzie lub wewnątrz domu, zareagują na ten tranzytowy aspekt. Oczywiście należy również uwzględnić dom, w którym stoi Saturn, oraz dom, którym przechodzi Uran. Nie będę więcej powtarzać tych ogólnych uwag, gdy będę omawiał konkretne tranzyty Urana, Neptuna i Plutona, dlatego zawsze miejcie je na uwadze.

Część II Tranzyty Urana

Rozdział IV Uraniczne kryzysy

Wygląda na to, że idee same wybierają czas na swój pojaw. Francuski astronom Pierre Lemonnier (1715–1799) widział Urana co najmniej 12 razy, ale nie mógł sobie wyobrazić, że ten maleńki punkt może być planetą. Być może trudno mu było uwierzyć, że poprawny model Układu Słonecznego z siedmioma ciałami krążącymi wokół Słońca przestanie obowiązywać. Nie mógł wiedzieć, że Uran właśnie symbolizuje obalenie utartych wyobrażeń i przełamanie starego porządku. Prawdziwym odkrywcą Urana był William Herschel (1738–1822). Ogłosił swoje odkrycie w Królewskim Towarzystwie Astronomów 26 kwietnia 1781 roku. Ciekawe, że odkrywca Urana nie był zawodowym astronomem, lecz muzykiem, który zajmował się astronomią jako hobby. Czyż to nie pasuje do planety ekscentryczności i niespodzianek?

Uran znajduje się dwa razy dalej od Słońca niż Saturn, a jego odkrycie podwoiło rozmiary Układu Słonecznego. Pojawienie się Urana wyjaśniło niektóre zakłócenia i nieprawidłowości w ruchu znanych wówczas planet, które od dawna trapiły astronomów. Już od samego początku Uran okazał się buntownikiem, nie okazując żadnego szacunku dla ustalonego porządku kosmologicznego. W pełnej zgodzie z teorią synchroniczności pojawienie się Urana zbiegło się z trzema największymi rewolucjami społecznymi, mającymi na celu obalenie istniejącego ładu. Rewolucja amerykańska i francuska podniosły uciskanych przeciwko istniejącym autorytetom. Rewolucja przemysłowa oznaczała bezprecedensowy przełom w nauce i technice. Powstałe wówczas wynalazki, zwłaszcza środki łączności, zmieniły świat nie do poznania.

Na poziomie indywidualnym tranzyty Urana wiążą się ze zmianami, a nawet przemianami, kiedy coś nowego pragnie wkroczyć do naszej świadomości. To okres poszukiwań i eksperymentów, czas, w którym trzeba podejmować ryzyko i próbować nowych podejść do starych problemów. Czasami sami świadomie podejmujemy zmiany, a czasami zmuszają nas do tego okoliczności zewnętrzne. W każdym razie Uran zwraca naszą uwagę na niezbadane strony naszej istoty. Tam, gdzie z powodów bezpieczeństwa zbudowaliśmy mocną zbroję, Uran daje nam do zrozumienia, że stare ramy są zbyt ciasne i ograniczają nasz rozwój. Chcemy tego czy nie, Uran działa jak budzik, wyrywając nas ze snu w nowy dzień. Jedni chętnie wyskakują z łóżka i rzucają się na spotkanie nowych możliwości, inni zaciągają koc na głowę i nie chcą nic wiedzieć o tym, co ich czeka.

Uran w mitologii
Niewiele napisano o Uranie w mitologii, ale główny mit dotyczący tej postaci pomaga nam zrozumieć działanie tranzyów Urana. U Greków Uran odegrał kluczową rolę w epopei stworzenia. Na początku był Chaos, z którego narodziła się Gaja, czyli Matka-Ziemia. Gaja powołała do życia Urana, a choć był jej synem, został także jej mężem. Gaja rządziła Ziemią, podczas gdy Uran panował nad gwiaździstym niebem i całą nieskończoną przestrzenią kosmosu. Już z tego można wywnioskować, że Uran nie jest związany z rzeczami materialnymi; jest mężem Ziemi, ale sam odnosi się do powietrza, przestrzeni, sfery myślenia. Panuje w królestwie ideałów i nie jest związany z konkretną, codzienną rzeczywistością.

Co noc gwiaździste niebo okrywa Ziemię, a w wyniku tego pojawiają się dość dziwne dzieci. Najpierw byli to Tytani – rasa olbrzymów, którzy według podań dali początek plemionom ludzkim, później na świat przyszli Cyklopi i inne potwory z setkami rąk i głów. Uranowi nie podobały się jego dzieci. Wydawały mu się odrażające. Wcale nie takie, jak sobie wyobrażał. Nie chcąc ich widzieć, ukrył je ponownie w łonie Gai – metafora odzwierciedlająca proces wypierania do podświadomości tego, co uznajemy za niegodne.

W umyśle Uran stworzył idealny obraz swoich dzieci, ale to, co zobaczył naprawdę, daleko odbiegało od jego ideału. Podobnie większość osób z silnym Uranem w horoskopie rodzi się rozczarowana, kiedy próbuje porównać swoje wizje z konkretną rzeczywistością. Na przykład tworzą w myślach idealny obraz partnerski, ale kiedy wchodzą w realny związek, okazuje się on zupełnie inny, bardzo daleki od wyobrażeń. Albo taka osoba może nosić w sobie obraz doskonałego systemu społecznego. Ale kiedy projekt zostaje wcielony w życie, dopada ją nieuchronne rozczarowanie. Wtedy taka osoba zwraca się ku kolejnemu projektowi. Według typu uranicznego ciągnie się za nim sznur nieukończonych projektów.

Podobnie Uran przechodząc przez jakiś dom, wywołuje uczucie niezadowolenia z kwestii związanych z tym domem. Pojawia się pragnienie zmiany biegu wydarzeń, przejścia na inne tory, i chwytamy się wszystkiego, co obiecuje nam inne, nowe życie.

Matka-Ziemia, rzecz jasna, nie była zachwycona, kiedy jej dzieci Uran sprowadzał z powrotem do łona, dlatego, posługując się stalowym sierpem, podsunęła jednemu ze swoich synów pomysł, aby wykastrować ojca Urana. Kronos, czyli Saturn, bardzo odpowiedzialnie podszedł do tego zadania. Kiedy nocą Uran zstąpił, aby położyć się na Gai, Kronos odciął mu fallusa i wyrzucił go do morza. Kastracja Urana przez Kronosa astrologicznie oznacza, że Saturn pozbawia Urana twórczego impulsu. Ten wątek jest metaforą najważniejszego konfliktu ludzkiej psychiki: pragnieniu Saturna, aby zachować i podtrzymywać istniejący porządek rzeczy, przeciwstawia się dążenie Urana do zmian i różnorodności. Jedna część nas stara się zachować status quo (zasada homeostazy), podczas gdy druga pragnie rozwoju i wzrostu. Saturn buduje, chroni i preferuje to, co sprawdzone przez czas; Uran chce zniszczyć wszystko stare i dać szansę temu, czego jeszcze nie było.

Dylemat Saturn – Uran
Mit to zawsze to, co się dzieje, ale nigdy nie może się wydarzyć. W wymiarze psychologicznym Saturn kastruje Urana za każdym razem, kiedy siły hamujące – zewnętrzne lub wewnętrzne, a czasami i te, i te – przeszkadzają w aktywności w nowym, niezbadanym kierunku.

Możemy blokować Urana z wielu powodów. Może to być poczucie obowiązku, odpowiedzialności wobec kogoś lub czegoś; może to być potrzeba bezpieczeństwa i lęk przed nieznanym. Oddając Saturnowi należne mu miejsce, zatrzymujemy się i zamykamy, ale uraniczny poryw wciąż drzemie w nas, nie znikając. Następstwa kastracji Urana przez Kronosa są wyraźnie ukazane w micie. Trochę krwi z odciętego fallusa spadło na Ziemię i dało początek Furiom, których imiona tłumaczą się jako zazdrość, zemsta, niekończąca się nienawiść.

Jeśli tłumimy impuls Urana do zmian, wewnątrz nas ożywiają się Furie. Zewnętrznie możemy pozostawać spokojni, ale wewnątrz buzuje niezadowolenie z tych, którzy, jak nam się wydaje, przeszkadzają nam iść naprzód, rozwijać się, osiągać nowe szczyty. I my także, świadomie czy nie, jesteśmy pełni niezadowolenia z samych siebie. Uran wymaga od nas podjęcia jakichś działań, ale jeśli stoimy w miejscu, energia, która mogłaby zostać skierowana na realizację tych działań, nie mając ujścia, zaczyna atakować nas samych, wywołując choroby. Albo może przez jakiś czas pozostawać w ukryciu głęboko w środku, a pewnego pięknego dnia wybuchnąć w niekontrolowany sposób, zmiatając wszystko na swojej drodze. Albo wydajemy tyle sił na blokowanie Urana, że brakuje nam energii na wszystko inne w naszym życiu. Nic więc dziwnego, że stajemy się rozdrażnieni, apatyczni i zmęczeni. Tranzyty Urana zwykle nie wiążą się ze zmęczeniem, słabością i depresją; ale jeśli takie stany towarzyszą tranzytom uranicznym, oznacza to, że energia Urana została zablokowana.

Wyobraźmy sobie teraz, że postanowiliśmy podporządkować się naszym uranicznym impulsom i zniszczyć zwyczajowe struktury dla czegoś nowego. Innymi słowy, co się stanie, kiedy Saturn weźmie urlop? Teraz Uran jest na koniu, a Saturn gromadzi złość. Jeśli rzeczywiście działamy w duchu Urana i burzymy status quo, Furie rzucają się na nas z zewnątrz, ze strony tych, których zagrażają nasze rewolucyjne działania. Zrobiliśmy wszystko, aby zrealizować uraniczne pragnienia i Furiom brakuje energii wewnątrz nas, ale teraz przychodzą one z zewnątrz. Takie przesunięcie nie jest rzadkością, na przykład w przypadkach, kiedy rozpadają się związki.

Pewnego razu sporządzałem horoskop dla kobiety, która była mężatką od wielu lat, ale kiedy Uran podszedł do jej Wenus, zaczęła odczuwać dotkliwe niezadowolenie ze związku z tym mężczyzną. W sposób jawny i ukryty jej partner dawał jej do zrozumienia, że nie może pretendować do wiele, przeszkadzając jej w rozwoju.

On sprzeciwiał się jej uczestnictwu w wieczorowych zajęciach z astrologii, na które liczyła nie tylko jako na formę samodoskonalenia, ale także jako na szansę otwarcia nowych horyzontów zawodowych. Nawet gdy Uran po raz pierwszy przeszedł przez Wenus i cofnął się, trzymała się mocno i nie okazywała niezadowolenia. Furię miała w sobie. Próbowała porozmawiać o sytuacji z partnerem, a on początkowo starał się zmienić swoje podejście do niej, lecz wkrótce powrócił do starego sposobu myślenia i zachowania. Gdy Uran powrócił do ruchu wstecznego i trzykrotnie przeszedł przez Wenus kobiety, nie chciała już dłużej znosić ograniczeń nakładanych przez związek i wyjechała do innego miasta. Jej pierwszą reakcją było ulga. Żałowała zakończenia relacji, lecz w obliczu nowych perspektyw smutek szybko ustąpił. Teraz jej życie nabrało nowego ducha. Była pewna, że podjęła właściwą decyzję. Cierpiał jej partner: ogarnęła go nienawiść do niej. Furię już nie nosiła w sobie. ALE jeszcze przez kilka miesięcy po jej odejściu furie męża dopadały ją przez pocztę i telefon. Ta historia pokazuje, że furie są bardzo żywotnymi istotami i znajdują pożywkę nie tylko w relacjach rodzinnych, ale także w instytucjach rządowych, gdzie ożywają z powodu wewnętrznych rozbieżności. Rodziny również tworzą struktury określające zachowania swoich członków. Niepisane reguły i powtarzające się transakcje tworzą wzorce regulujące dopuszczalne typy zachowań w rodzinie. Kto co może robić lub mówić. Jeśli któryś z członków rodziny zaczyna postępować w sposób zagrażający stabilności rodziny, na taką osobę spadają wszystkie furie.

Coś podobnego przydarzyło się pewnemu młodemu mężczyźnie, którego konsultowałem przez kilka lat. Przyprowadziła go do mnie matka. Chciała, by został księgowym – taka była specjalność jej męża. Jednak u młodego człowieka Słońce znajdowało się w Rybach w 5. domu, a w 10. domu stał Księżyc w Lwie. Nie wykazywał szczególnego zainteresowania karierą w dziedzinie ekonomii i finansów. MARZYŁ o tym, by zostać aktorem. Jego matka miała nadzieję, że dzięki psychoterapii uda się „naprostować” mu w głowie i zmusić go do zaakceptowania jej oczekiwań. W miarę jak trwały nasze spotkania, tranzytowy Uran przeszedł przez jego Ascendent w Skorpionie i utworzył kwadraturę do natalnego Słońca. Zamiast dostosować się do wymagań matki, chłopak jeszcze bardziej uparcie obstawał przy swoim. Stopniowo matka zrozumiała, że terapia nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Ona i pozostali członkowie rodziny zaczęli szykanować mojego klienta i robili wszystko, by uniemożliwić mu uczestnictwo w sesjach psychoterapeutycznych. Chłopak znalazł się między młotem a kowadłem – z jednej strony wewnętrzne uraniczne impulsy, z drugiej – furie krewnych. Popadł w depresję i rozgoryczenie. Ostatecznie jednak Uran zwyciężył i młody człowiek wstąpił do szkoły sztuk dramatycznych.

Narodziny Wenus

Na szczęście furie nie są jedynymi istotami, które rodzą się w zetknięciu Urana (zmiany) z Saturnem (utrzymania stabilności). Według mitu Kronos odciął i wrzucił odrąbany fallus Urana do oceanu, gdzie zmieszany z morską pianą, powołał do życia Afrodytę, czyli Wenus. Co to oznacza? Ta część mitu sugeruje, że Wenus – zasada miłości, piękna, harmonii i równowagi – może pojawić się w konflikcie pomiędzy siłami saturnicznymi porządku i homeostazy a uranicznymi siłami zniszczenia i zmian. Narodziny Wenus wskazują na możliwość przedstawienia nowych idei i alternatyw w bardzo taktowny sposób, nie poważnie naruszając istniejący porządek. Uran, który nie zna granic, pragnie rozbić na kawałki kajdany Saturna, a Saturn broni status quo za wszelką cenę. JEDNAK jeśli działania Urana są przesiąknięte Wenus, staje się możliwe osiągnięcie większej elastyczności ze strony Saturna. Uran z wenusjańskim odcieniem potrafi przedstawić swoje potrzeby w łagodnej formie: „Niech to, co najlepsze ze starego, zostanie zachowane, ale należy także znaleźć miejsce dla nowego” lub „Posłuchaj, Saturnie, wiele rzeczy, które robisz, mi się podoba, ale może istnieć też inny sposób, inny punkt widzenia. Co by było, gdybyśmy spróbowali działać trochę inaczej?” Dzięki Wenus Uran może przygotować Saturna na konieczność zmian. Na przykład załóżmy, że musimy wykonywać pracę, która nam się nie podoba. Zamiast od razu rzucać posadę, możemy przez jakiś czas ją zachować, jednocześnie wykorzystując wolny czas na poszukiwanie nowej pracy lub przekwalifikowanie się. Jeśli to możliwe, możemy wygospodarować z czasu pracy kilka dodatkowych godzin, aby zająć się sprawami, które nas interesują. Ostatecznie tak opanujemy nową dziedzinę, że będziemy mogli znaleźć pracę odpowiadającą naszym gustom. Działając w ten sposób, tworzymy w starej niszy miejsce dla pojawienia się czegoś nowego. Przeszliśmy od Saturna do Urana, lecz w łagodny, wenusjański sposób.

Albo załóżmy, że trafiliśmy do nowej pracy i zauważyliśmy, że wiele aspektów można usprawnić. Jeśli od razu rzucimy się do szefa i wręczymy mu listę wszystkich możliwych reform i nowinek, prawdopodobnie szef, spoglądając na nas z ukosa, pomyśli: „Z młodych, to i zielonych. Jesteś tu tydzień bez tygodnia, a myślisz, że wiesz lepiej od wszystkich!” Oznacza to, że jeśli zbyt gwałtownie przeciwstawimy się istniejącemu porządkowi rzeczy, istniejący system zacznie bez wątpienia stawiać opór. JEDNAK jeśli przez pewien czas będziemy milczeć i spokojnie pracować według starych reguł, zdobywając autorytet, to później będziemy w lepszej sytuacji, gdy zechcemy zabrać głos w sprawie koniecznych reform. Postępując w ten sposób, nadamy większą wagę swoim słowom, a szefostwo będzie szanować naszą opinię i nie będzie mogło tak po prostu zignorować proponowanych przez nas zmian. Ale jeśli dyplomacja i takt nie pomagają, a istniejący system nie chce ustąpić, nie mamy innego wyboru, jak stanąć z nim twarzą w twarz i stawić czoła wszelkim możliwym konsekwencjom. Czasem nie pozostaje nam nic innego, jak zburzyć przestarzałe struktury i obrać drogę, która bardziej odpowiada naszym potrzebom i została stworzona dla nas.

Poza swoją rolą jako bogini piękna i miłości Wenus może również działać jako czynnik przywracający sprawiedliwość, równowagę i harmonię. Jeśli na przykład znajdujemy się w relacji partnerskiej, która blokuje naszą samorealizację, być może będziemy musieli zakończyć te relacje, aby zacząć żyć zgodnie z tym, co jest nam pisane przez nasze głębsze „ja”. W tym przypadku poprzez konflikt powracamy do stanu wewnętrznej harmonii, harmonii z naszą pierwotną naturą.

Wolność wyboru czy przymus

Jeśli podczas tranzytu Urana jesteśmy zaangażowani w coś, co nie odpowiada naszym potrzebom i nie jest zgodne z naszą głębszą naturą, jeśli nie zmieniamy tej sytuacji, nie wprowadzamy niczego nowego, wówczas zewnętrzne wydarzenia mogą nas do tego zmusić. Innymi słowy, efekt tranzytu Urana ujawni się albo poprzez wolną wolę, albo poprzez przymus. Gdy nasza praca lub nasz związek blokuje nasz rozwój, a my unikamy wprowadzania korekt w swoim życiu i stawienia czoła potrzebom chwili, nasze wewnętrzne „ja” w jakiś sposób organizuje okoliczności zewnętrzne, aby zmusić nas do zmian. Nasz partner może nas zostawić, szef może nas zwolnić itd. Gdy to nastąpi, naszą pierwszą reakcją mogą być oskarżenia rzucane w stronę innych ludzi. Będziemy obwiniać ich za to, co się stało. I rzeczywiście, być może nasz partner był nam niewierny lub szef nas niedoceniał; jednak z punktu widzenia intencji naszego wewnętrznego „ja”, które chce otworzyć nam oczy na nowe ścieżki rozwoju, możemy dostrzec sens w tych pozornie niekorzystnych wydarzeniach.

Wszystko powyższe starałem się wytłumaczyć jednej Francuzce, która przyszła do mnie na konsultację kilka lat temu. W jej horoskopie natalnym Saturn w Wodniku znajdował się w „rękojeści” – Saturn był jedyną planetą w połowie mapy. Tworzył on również kwadraturę do połączenia Słońca i Wenus w Byku. Aż sześć planet znajdowało się w żywiole Ziemi. To właśnie ludzie, u których akcent położony jest na żywioł Ziemi i wyróżnia się Saturn, mają największe trudności podczas tranzytów Urana.

Saturn i planety ziemskie dążą do zachowania status quo, walczą o konsolidację, bezpieczeństwo i stabilność struktury. Typy ziemskie z reguły opierają się wewnętrznym impulsom uranijnym. Boją się nieznanego i nie chcą podejmować ryzyka, nawet jeśli w rezultacie otwiera się bardzo korzystna możliwość. Nie mają takiej pewności co do ostatecznego pomyślnego finału, która zdarza się u znaków ognistych, nie mają przekonania, że wszystko jakoś się ułoży. I ta kobieta nie była wyjątkiem od tej reguły. W momencie naszego spotkania nawet nie musiałem patrzeć na mapę urodzeniową, aby zrozumieć, że znajduje się w stanie szoku. Przez 25 lat była mężatką, a nagle jej mąż uciekł z młodą dziewczyną. Tranzyty Urana w tym okresie były bardzo wymowne. Poruszając się powoli przez środek Skorpiona, tranzytowy Uran stał się stacjonarny naprzeciwko jej Słońca w trzynastej stopniu Byka. Słońce często symbolizuje męża w kobiecej karcie. Kiedy Uran wreszcie ruszył do przodu, od razu utworzył kwadraturę do jej Saturna w piętnastej stopniu Wodnika i wszedł w opozycję do jej Wenus w siedemnastym stopniu Byka. Biedna kobieta, pomyślałem, co jej ten Uran robi i jeszcze ten facet, łajdak, który ją porzucił po tylu latach małżeństwa. Jednak w miarę jak zaczęliśmy omawiać sytuację, okazało się kilka dodatkowych faktów. Tak, była wierną żoną przez wiele lat, ale przyznała się, że większość czasu była niezadowolona z tego związku. To naprawdę była unia dla samej unii. Wspólnota bez miłości. Była na tyle szczera, że przyznała, iż utrzymywała małżeństwo z poczucia obowiązku, z obawy przed utratą stabilnego życia i bezpieczeństwa, które ono zapewniało. Przerażała ją myśl o samotności i nieznanym. Kim by była, gdyby przestała być mężną żoną? Co mogłaby jeszcze robić? Tak trwało do momentu, aż tranzytowy Uran, przechodząc przez Skorpiona, nie zniszczył tej unii. Nie chciała przyznać się do całej prawdy o swoim małżeństwie, ale w momencie, gdy Uran dotarł do środka Skorpiona, dalsze oszukiwanie siebie stało się niemożliwe. Uran nie toleruje kłamstwa, a kiedy ostatecznie wszedł w opozycję do Słońca i Wenus, jej mąż stał się narzędziem Urana i zniszczył wszystko fałszywe i martwe. Ignorując swoje wewnętrzne impulsy uranijne i nie chcąc zerwać tej puste związku, stworzyła sytuację, w której siły zewnętrzne zostały zmuszone, aby wykonać za nią tę pracę. To znaczy, została zmuszona do spotkania z Uranem – nie był to jej wolny wybór.

Jeśli pracujesz tam, gdzie dla ciebie stało się to nie do zniesienia, i chcesz odejść, ale boisz się zrobić ten krok, twoja frustracja może przybrać różne formy. Możesz stale się spóźniać lub szukać powodów, aby żywić niechęć do szefa. Wtedy jedynie kwestią czasu jest twoje zwolnienie. Zaczynasz myśleć: „Patrz, co ten facet mi zrobił”, choć w rzeczywistości nieświadomie prowokowałaś swojego szefa, aby zrobił to, co ty sama powinnaś była zrobić – zmienić swoją sytuację. Można przypuszczać, że coś podobnego wydarzyło się także w małżeństwie tej kobiety. Jej ukryte poczucie nieszczęścia, niezadowolenie z męża i ich związku musiały przejawiać się w setkach różnych drobiazgów, pomimo jej starań, aby być wzorową żoną i dążenia do zewnętrznego dobrobytu. Ostatecznie on zrobił to, czego ona sama nie mogłaby zrobić. Astrologicznie wszystko to wydarzyło się podczas opozycji tranzytowego Urana – wyglądało to tak, jakby Uran przyniósł jej to wszystko z zewnątrz, ale w rzeczywistości zetknęła się ze swoimi własnymi tłumionymi impulsami Urana za pośrednictwem innej osoby. Próbowałem jej to wytłumaczyć, ale nie chciała mnie słuchać. Zbyt pochłonięta fazą rozgoryczenia, nie była gotowa dostrzec, że przez wszystkie te lata tłumiła własne pragnienie zakończenia związku. A to pragnienie ma bezpośredni związek z odejściem jej męża. Nie była gotowa zrozumieć, że zniszczenie jej małżeństwa oznacza ratunek od niepotrzebnego ciężaru i możliwość znalezienia czegoś nowego w życiu. Raczej chciała obwiniać męża: „Jak on mógł mi to zrobić?”. Wolała dzielić się ze mną mnóstwem planów, jak zemścić się i zatruć mu życie. Stawało się oczywiste, że najbardziej potrzebowała popłakać się i poskarżyć. Podczas kolejnych konsultacji próbowałem jej wytłumaczyć, że nie wszystko jeszcze stracone, starałem się pokazać jej, jakie możliwości ma do dyspozycji – podniesienie samooceny, wzmocnienie niezależności i bezpieczeństwa poza małżeństwem. Pomimo pewnych przebłysków zrozumienia, była zbyt rozgoryczona i wzburzona (opętały ją furie, które narodziły się z tak długiego kastrowania Urana), aby poważnie potraktować to, co mówiłem. Nie chciała dostrzec, jak ten rozstanie może uczynić jej życie bardziej sensownym i szczęśliwym. Afrodyta jeszcze nie wyłoniła się z piany.

Uran i Prometeusz

Jeśli tłumi się impulsy uranijne, rodzi to furie w naszym wnętrzu. Jeśli podąża się za tymi impulsami, furie spadają na nas ze strony tych, którym nasze śmiałe czyny się nie podobają. Tak czy inaczej, musimy zapłacić jakąś cenę za nasze działania. Nawet jeśli jesteśmy pewni, że robimy to, co słuszne i szlachetne, wchodząc w konflikt z ustalonym porządkiem, musimy być gotowi na karę. Historia Prometeusza w tym sensie wiele wyjaśnia. Prometeusz był jednym z tytanów. Jego imię oznacza zdolność przewidywania przyszłości, przewidywania rozwoju wydarzeń. Kiedy Zeus walczył z tytanami, Prometeusz przewidział wynik – zwycięstwo Zeusa – i stanął po jego stronie. Na początku Zeus i Prometeusz byli wiernymi sojusznikami i świadczyli sobie wzajemnie liczne usługi. Prometeusz, na przykład, pomógł narodzić się Atenie z głowy Zeusa; Atena z kolei uczyła Prometeusza astronomii, matematyki i innych nauk. W rezultacie Prometeusz zdobył mądrość. Ale długo nie trwała ta idylla. Z czasem Prometeusz coraz bardziej nie podobała się niesprawiedliwość, która panowała wokół: dlaczego bogowie zachowywali monopol na wiedzę i korzystali ze wszystkiego najlepszego w życiu? Próbując poprawić położenie zwykłych śmiertelników, Prometeusz podjął się uczenia ludzi nauk. Zeus, któremu nie spodobała się próba Prometeusza, aby uczynić ludzi równymi bogom, ukarał ludzi, odbierając im ogień. Wtedy Prometeusz zbuntował się przeciwko bogom, ukradł im ogień i oddał go ludzkości. Na zemstę Zeus przykuł Prometeusza do skały i nakazał sępowi przylatywać codziennie i wyjadać mu wątrobę. Prometeusz przedstawia w każdym z nas uraniczny impuls do postępu i doskonalenia, do zmiany istniejącego stanu rzeczy i poszukiwania lepszego życia. Prometeusz przedstawia tę część naszej psychiki, która pragnie wznieść się ponad naturę zwierzęcą i stać się lepszym od naszego obecnego stanu. Natomiast Zeus symbolizuje tę część naszej psychiki, która stawia opór zmianom i która kalkuluje cenę, jaką przyjdzie zapłacić za rozwój i postęp. Zeus nie chce dzielić się swoimi przywilejami i karze Prometeusza za próbę wydania jego sekretów. Wszystko to można odnieść także do tranzytów Urana. Podczas tranzytów Urana możemy otrzymać objawienie, które zmienia nasz pogląd na rzeczy, na siebie i na swoje życie. Jednak natychmiastowe rezultaty takiego objawienia nie zawsze są przyjemne: na przykład, jeśli zawsze myślałeś o sobie jako o życzliwej i dobrej osobie, możesz odkryć, że pod dobrotliwą maską kryje się zazdrosna istota, której nie na rękę, gdy bliscy i przyjaciele odnoszą sukcesy. Uświadomienie sobie, że nie jesteś taką dobroduszną osobą, jaką się uważałeś, może być dość silnym szokiem. Swego rodzaju karą za oświecenie świadomości. Albo możesz nagle zobaczyć, że nieuświadomiony negatywny obraz samego siebie przeszkadzał ci w pełni cieszyć się życiem. Uświadamiasz sobie, że przez wiele lat nieświadomie uważałeś, że ludzie odnoszą się do ciebie jak do niższej istoty, i to przeszkadzało ci korzystać z wszystkich możliwości, w rezultacie bezsensownie traciłeś wiele sił i czasu. Twój niski poziom samooceny spowolnił twój rozwój.

Bez wątpienia uświadomienie sobie własnego negatywnego wzorca jest rzeczą dobrą, gdyż sprzyja zmianie destrukcyjnych wzorców zachowania, ale co zrobić, gdy przyjdzie nam do głowy myśl, że gdybyśmy uświadomili to sobie wcześniej, moglibyśmy przeżyć bardziej szczęśliwe i udane życie? Nawet radosne odkrycie może towarzyszyć rozczarowaniu, oburzeniu i poczuciu winy z powodu tego, co działo się z nami dotąd. Każda zmiana ma swoją cenę. Czy otoczenie wymaga od nas rewolucyjnych działań, do których zmusza nas Uran, czy nie, i tak będziemy musieli zmierzyć się z wewnętrznym poczuciem winy oraz tą częścią naszej psychiki, która oczekuje kary za zakłócenie ustalonego porządku.

Pewnego razu do mnie na konsultację przyszła kobieta. Tranzytowy Uran tymczasem przecinał cuspidę jej 7. domu. Postanowiła zerwać swój aktualny związek na rzecz nowej znajomości, którą niedawno nawiązała. Mimo że była całkowicie pewna, iż postępuje słusznie, wciąż odczuwała pewną dozę winy z powodu swoich działań i przewidywała, że w jakiś sposób przyjdzie jej za nie zapłacić. W szczególności obawiała się, że osoba, którą opuszcza, zachoruje lub nawet popełni samobójstwo. Wydawało jej się, że nowe relacje mogą być nietrwałe i ostatecznie pozostanie sama.

Czasem nasze poczucie winy i lęk przed karą są nieświadome – nawet nie zdajemy sobie sprawy, że sami oczekujemy odpłaty. Niestety, nawet rzeczy nieświadome mogą ingerować w nasze życie. Nieświadomie przyciągamy do siebie to, czego się boimy, na przykład jeśli zerwałeś relacje i wszedłeś w nowy związek, nieświadomy lęk, że powinieneś ponieść karę za swoje czyny, zagrozi stabilności nowych relacji. Jeśli jednak uświadomisz sobie swoje oczekiwania dotyczące kary za uraniczne działania, będziesz mógł nad sobą zapanować. Możesz analizować swoje poczucie winy i podjąć odpowiednie kroki.

Wyższy Umysł

Każdy z nas posiada Wewnętrzne Jądro, które prowadzi nas przez życie i kontroluje nasz rozwój. Nasze „ja” określa, jakie sytuacje i okoliczności są nam potrzebne do wzrostu i rozwoju, jednak przez większość czasu nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ta praca naszego „ja” odbywa się nieświadomie. Tranzyty Urana czasem odsłaniają działanie naszego „ja”. Zasłona się podnosi, a szerszy obraz naszego życia ukazuje się naszemu spojrzeniu. W tej perspektywie rozumiemy prawdziwe znaczenie tego, co działo się z nami w różnych okresach, oraz kierunek, w którym nasze „ja” zmusza nas podążać. Uraniczny wzrok rozjaśnia, jakie kroki powinniśmy podjąć lub jakie działania powinniśmy podjąć, aby dostosować nasze życie do głębokiego programu naszego rozwoju. Nawet w szczycie kryzysu, jeśli tranzyty obejmują Urana, często bardziej jasno uświadamiamy sobie, dlaczego właśnie takie okoliczności nas spotkały i czego mogą nas one nauczyć.

Na przykład pewien mężczyzna przyszedł do mnie na konsultację, gdy tranzytowy Uran był w koniunkcji z Jowiszem w 10. domu – domu kariery. Firma, w której pracował, właśnie zbankrutowała i został zwolniony. Mimo to dość jasno odczuwał, że zwolnienie służyło jakiemuś celowi: nigdy nie był w pełni zadowolony ze swojej pracy i teraz stanął twarzą w twarz z nową sytuacją – koniecznością znalezienia zajęcia, które da mu satysfakcję. Przeżywał stres charakterystyczny dla tranzytów Urana i w większości mógł zrozumieć, co się z nim dzieje.

Podobną historię przeżył pewien aktor, gdy tranzytowy Uran z 8. domu aspektował jego Słońce w 5. domu. Wcześniejsze lata przyniosły mu wielki sukces, jednak gdy zaczął działać aspekt Urana, „szczęście” go opuściło. Nie popadł jednak w depresję. Powiedział mi, że wie, dlaczego to się z nim stało. Zawsze marzył o spróbowaniu sił w literaturze, a zmiana „szczęścia” pozwoliła mu zrealizować to marzenie. Podobnie jak mężczyzna z poprzedniego przykładu, aktor przeżył ciężkie chwile, ale zdołał zrozumieć, że trudności te służą wyższemu celowi.

Zupełnie inaczej bywa w przypadku tranzytów Neptuna i Plutona – w tym przypadku bywa niemożliwe zrozumienie, jakiej służą one celowi. To nie tylko nasze wewnętrzne jądro prowadzi przez życie – najwyższe „ja”. Wielu filozofów uważa, że cały kosmos rozwija się według jednego planu. Innymi słowy, musi istnieć wyższy twórczy umysł, który kieruje i kontroluje ewolucję całego życia. W tym kluczu rozważania prowadził wielki amerykański filozof i okultysta Dane Rudhyar. Uważał on, że Uran ma związek z „siłą uniwersalnego umysłu”. Tranzyty Urana na jakiś czas łączą nas z Wyższym Umysłem, pozwalając „uchwycić” pewne intencje i plany tego, co można nazwać Wyższym Intelektem. Pod wpływem Urana pojawia się w nas uczucie, że znamy Prawdę z wielkiej litery „P”. W związku z tym możemy podjąć działania, które według nas odzwierciedlają wolę Boga lub Kosmosu. Jesteśmy przekonani, że to nie nasza osobista wola, lecz sam Bóg żąda, abyśmy postępowali właśnie w ten sposób. Albo, jak mówił Rudhyar, „przemieniona jednostka staje się ogniskiem wyzwolenia sił wyższej inteligencji”.

Oczywiście w niektórych przypadkach pewność, że działamy w imieniu jakiejś wyższej instancji, daje pożywkę dla zarozumiałości i próżności – w najlepszym razie – a w najgorszym – dla zaburzeń psychicznych. Historia zna wiele przykładów, gdy poszczególne osoby lub całe narody dopuszczały się okrucieństw, twierdząc, że działają wolą Boga. Mimo to nie powinniśmy lekceważyć koncepcji Wyższego Umysłu. Mistycy i wielcy nauczyciele różnych cywilizacji nieustannie głosili istnienie wyższej jednoczącej siły przenikającej wszystkie sfery naszego życia. Jak pokazują ostatnie badania, niektórzy naukowcy zgadzają się z tym punktem widzenia. Nasz współczesny fizyk Fritjof Capra (Wodnik z Uranem w Byku w 12. domu w koniunkcji z Ascendentem) mówi o wzajemnej zależności wszystkich elementów życia:

„Współczesna fizyka odkrywa fundamentalną jedność Wszechświata. Pokazuje, że nie możemy rozpatrywać świata jako zbioru niezależnych małych obiektów. Wnikając w głąb materii, widzimy, że nie istnieją izolowane podstawowe cegiełki budulcowe wszechświata. Przeciwnie, świat jawi się jako złożona sieć wzajemnych powiązań między różnymi częściami jednego całego organizmu”.

Heisenberg wyraził to następująco: „Świat ukazuje się nam w postaci pajęczyny wydarzeń, w której kombinacje różnych powiązań określają substancję całości”. To stwierdzenie Capry wspiera mistyczną koncepcję Wyższego Umysłu, która scala Wszechświat w najbardziej złożoną sieć wzajemnych oddziaływań. Nic nie może być zrozumiane w izolacji, lecz jedynie w odniesieniu do innych rzeczy. Na pewnym głębokim poziomie wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni; myślenie i ciało każdego człowieka jest złożenie powiązane z całym bogactwem wszechświata.

Jeśli nasze umysły są ze sobą powiązane, nietrudno przyjąć ideę wysuniętą przez księdza i filozofa Pierre’a Teilharda de Chardin: „To, co prawdziwe, raz ujrzane, nawet tylko przez jeden umysł, zawsze ostatecznie rozprzestrzenia się na całe pole ludzkiej świadomości”. Rupert Sheldrake, angielski naukowiec, wysunął podobną hipotezę. Uważa on, że istnieją niewidzialne struktury kształtujące (które nazywa polami morfogenetycznymi), łączące przedstawicieli jednego gatunku. Gdy tylko jeden przedstawiciel gatunku dowiaduje się czegoś nowego, następuje zmiana pola morfogenetycznego, pozwalająca innym przedstawicielom gatunku uzyskać tę informację. Ponownie powracamy do koncepcji zbiorowego umysłu.

Tranzyty Urana mogą aktywizować naszą zdolność rozumienia intencji Wyższego Umysłu. Gdy to się dzieje, możemy stać się kanałem, przez który może zostać zaszczepiona pewna nowa idea krążąca w zbiorowej inteligencji. Oczywiście, nie każdy Uran wpłynie w ten sposób. Jednak moje własne doświadczenie pokazuje, że istnieje wiele osób, które pod wpływem znaczących tranzytów tego rodzaju służą jako mediumy przekazujące nowe idee. W związku z tym nasunęły mi się dwa przykłady. Jeden dotyczy reżysera, u którego Wenus w Bykach była w trygonie do Urana w Bliźniętach. Tranzytowy Uran zbliżył się do opozycji do Urana natalnego i zaczął eksperymentować z nowymi technikami w teledyskach muzycznych. Osiągnął wielki sukces w udoskonalaniu starych podejść i zapoczątkował nowy kierunek w tej dziedzinie.

Inny przykład dotyczy kobiety z połączeniem Merkurego i Marsa w Rybach w kwadraturze do Urana w Bliźniętach. Gdy tranzytujący Uran w Strzelcu tworzył kwadraturę do połączenia Marsa i Merkurego, zaproponowała kilka nowych koncepcji edukacyjnych, które później zyskały szerokie rozpowszechnienie. Wierzmy lub nie w teorię Umysłu Powszechnego, ale jedno jest pewne – tranzyty Urana często wywołują znaczące konsekwencje polityczne. Niektórzy ludzie pod wpływem Urana odkrywają nowe teorie, które, jak sądzą, mogą zmienić istniejący porządek rzeczy. Albo znajdują ideały, które rzucają wyzwanie istniejącym strukturom społecznym. W ten sposób Uran stymuluje zarówno wzrost osobisty, jak i rozwój całego społeczeństwa.

Teraz, gdy wyjaśniliśmy niektóre kwestie dotyczące Urana, możemy przejść do omówienia przejścia Urana przez planety i domy w horoskopie urodzeniowym.

Rozdział V Tranzyty Urana przez planety i domy

Uran — Słońce

Sam w sobie trójkąt lub sekstyl tranzytywnego Urana do Słońca zwykle nie powoduje poważnych problemów. Niemniej jednak wyznacza on okres, w którym znajdujemy się w zgodzie z naszą wewnętrzną potrzebą rozwoju, w taki sposób, w jaki wcześniej jeszcze się rozwijaliśmy. Część naszej istoty pragnie się otworzyć i poeksperymentować z życiem, a my możemy wykorzystać harmonijne aspekty Urana do Słońca, aby podążać za tym pragnieniem. Możliwości zmian mogą pochodzić od ludzi, nowej pracy, nauki. Dom, w którym znajduje się tranzytywny Uran, dom, w którym stoi Słońce w radixie, oraz dom, na którego cuspidzie znajduje się Lew, wskazują na sfery życia, w których najprawdopodobniej nastąpi wzrost i ekspansja.

Podobnie jak w przypadku wszystkich tranzytywów Urana do Słońca, niektóre z istniejących struktur naszego życia będą musiały ustąpić miejsca nowym rzeczom. Stopień, w jakim zajdzie konieczność przebudowy, zależy w dużej mierze od tego, jak Słońce jest aspektowane w karcie urodzeniowej. Jeśli Słońce nie ma napiętych aspektów do Saturna i planet wyższych, proces zmian nie będzie zbyt bolesny. Jednak koniunkcja, kwadratury i opozycje tranzytywnego Urana do Słońca często prowadzą do poważnych prób. Jeśli z natury czerpiemy zadowolenie ze zmian, nie mamy trudności z poradzeniem sobie z tymi tranzytywami. Ale jeśli boimy się nieznanego i nieprzetestowanego — jeśli robimy wszystko, aby zachować istniejący porządek rzeczy, nawet jeśli on nas nie zbytnio cieszy — wówczas przyjdzie nam się nieźle natrudzić. Takie tranzyty zwykle towarzyszy uczucie silnego niepokoju. Możemy czuć, że wpadliśmy w pułapkę okoliczności. Będziemy mieli ochotę obwiniać innych o nasze niepowodzenia: „Gdybym miał inną żonę (męża, szefa, matkę, ojca), nie wpadłbym w takie tarapaty”. Do pewnego stopnia może to być prawdą, ale jednak to nie ludzie wokół powinni się zmieniać, a przede wszystkim my sami. Powinniśmy zwrócić uwagę na tę część naszej istoty, która jest niezadowolona i zaniepokojona, i stworzyć możliwość, aby coś nowego weszło do naszego życia. Wewnętrzne „ja” chce, abyśmy się zmienili, i jeśli się temu sprzeciwiamy, najprawdopodobniej przyciągniemy destrukcyjne siły z zewnątrz, które zmuszą nas do zmiany. Albo, ponieważ zużywamy dużo energii na powstrzymywanie naszych rewolucyjnych impulsów, w końcu wpadniemy w chorobę lub depresję.

Skomplikowane aspekty Słońca z Uranem niekoniecznie wymagają przebudowy całego naszego życia, ale być może musimy wprowadzić coś nowego, aby umożliwić naszej osobowości dalszy rozwój. Zwracając ponownie uwagę, klucze należy szukać w domach karty urodzeniowej, które są dotknięte tymi tranzytywami. Słońce jest także symbolem ojca, i tranzyty Urana do Słońca często wskazują na zmiany w relacjach z nim. Znów wiele zależy od tego, jak Słońce jest aspektowane w karcie radix: jeśli Słońce ma napięte aspekty, trójkąt lub sekstyl tranzytywnego Urana zapewnia wsparcie pozytywnych zmian w relacjach z ojcem. Komunikacja może stać się bardziej intensywna, a negatywne wzorce relacji zmienią się w kierunku lepszego zrozumienia i otwartości. Jednak koniunkcja, kwadratura i opozycja tranzytywnego Urana do napiętego Słońca w radixie doprowadzą do ujawnienia wewnętrznych sprzeczności między nami a naszym ojcem. Niektórzy moi klienci z takimi tranzytywami odczuwali potrzebę buntu przeciwko ojcu, rzucenia mu wyzwania w kwestii jego władzy nad nimi lub jego wymagań. Nadchodzi czas zerwania z ojcem; czas, aby wyjaśnić, kim naprawdę jesteśmy.

Tranzyty Urana, które tworzą aspekty do Słońca, mogą także symbolizować odkrycie „ojca” w nas samych — chodzi o zdolność do brania odpowiedzialności za własne życie, umiejętność kontrolowania swojego zachowania. W tym okresie nie wystarczy dostosować się do potrzeb otoczenia, zwłaszcza jeśli jest to sprzeczne z tym, co sami odczuwamy. Raczej będziemy stawiać wymagania innym, niż sami się przystosowywać. Tranzyty, które wiążą Słońce z Uranem, pozwalają nam uświadomić sobie naszą własną siłę, i może to wyrazić się w walce z figurami władzy, w buncie przeciwko ludziom, którym wcześniej pozwalaliśmy kontrolować i wpływać na nas. Jeśli kobieta jeszcze nie odkryła swojej wewnętrznej siły i nie rozwinęła asertywnej części swojej istoty, w tym okresie konieczne jest to zrobienie. Oprócz możliwości samoafirmacji może ona doświadczyć nowych uczuć w związku z mężczyznami — na przykład może spotkać mężczyznę z silnym Uranem w karcie radix, lub może spotkać kogoś, u kogo tranzytywny Uran także tworzy znaczące aspekty w horoskopie. Może to być śmiała, dynamiczna osoba, która wniesie do jej życia wiele nowego, otworzy nowe perspektywy i nowy punkt widzenia. W ten sposób importuje Urana do swojej wewnętrznej sfery, transformując osobowość.

W niektórych przypadkach, w momencie przechodzenia tranzytywnego Urana przez Słońce, kobieta uświadamia sobie, że w jej partnerze zachodzą poważne zmiany. W rezultacie tych zmian jej własne życie także się zmienia. Niezależnie od płci, przy napiętych aspektach Urana do Słońca możemy stracić spokój, stać się łatwo pobudliwymi i nieprzewidywalnymi. Pragniemy uwolnić się od wszelkich ograniczeń nakładanych przez tradycję, możemy być pochłonięci nowymi ideami i nowym spojrzeniem na nasze życie. Jeśli jesteśmy w stanie przyjąć i przyswoić tę energię oraz dokonać koniecznych zmian, wówczas te tranzyty, choćby na pierwszy rzut oka wydawały się trudne, będą oznaczać wielki krok w naszym samorozwoju.

Uran — Księżyc

Podczas gdy Słońce opisuje sposoby naszej samorealizacji i samoafirmacji, Księżyc jest związany z naszymi emocjami i odczuciami — pokazuje, jak instynktownie reagujemy na innych. Księżyc opisuje także nasze życie domowe, naszą matkę i wszystko, co dotyczy naszych relacji z kobietami. Gdy tranzytywny Uran aspektuje Księżyc w radixie we wszystkich wymienionych obszarach, należy spodziewać się zmian. Jeśli Uran tworzy trójkąt lub sekstyl do Księżyca, zwykle łatwo poddajemy się zmianom. W ten sposób nasze uczucia mogą być poruszone i jesteśmy gotowi doświadczyć nowego emocjonalnego doświadczenia. I mężczyźni, i kobiety w tym czasie poszerzają zakres swoich emocjonalnych reakcji. Dla mężczyzn często wiąże się to ze spotkaniem z kobietą. W kobiecych kartach harmonijne tranzyty Urana względem Księżyca wskazują na dalszy rozwój jej żeńskiej istoty. Na przykład kobieta została po raz pierwszy matką, gdy Uran tworzył trójkąt do jej Księżyca. Jeśli zmieniamy miejsce zamieszkania, gdy Uran tworzy harmonijny aspekt do naszego Księżyca, ta zmiana okaże się na lepsze, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydawała się destrukcyjna. Trójkąt lub sekstyl mogą także wyrażać się w postaci pozytywnych zmian w relacjach z naszą własną matką. Rośnie zdolność do wzajemnego zrozumienia i okazujemy się zdolni do bycia z nią szczerymi, możemy się z nią komunikować bez emocjonalnego przeciążenia. Stajemy się zdolni do odseparowania się od niej i jednocześnie spojrzenia na nią bardziej wyraźnie.

Jednak przy napiętych tranzytywach Urana do Księżyca nie da się uniknąć problemów z matką. Jeśli nasza indywidualność jest zbyt mocno związana z macierzyńską, w tym momencie możemy wznieść bunt, aby wyraźniej zaznaczyć swoją indywidualność. Koniunkcja, kwadratura i opozycja tranzytywnego Urana do Księżyca mogą także opisywać okres, w którym nasza matka przechodzi zmiany w swoim życiu. Niektóre młode matki z napiętymi aspektami tranzytywnego Urana do Księżyca mogą doświadczać frustracji związanej z ograniczeniami, jakie wnosi w ich życie macierzyństwo, a pozytywnym podejściem dla nich może być poszukiwanie innych aspektów samowyrażania. Dla kobiet w starszym wieku takie tranzyty często odpowiadają okresowi klimakterium, oznaczając, że konieczne jest poszukiwanie nowych sposobów na wyrażanie księżycowej potrzeby troszczenia się i opieki nad innymi.

Mężczyźni z tranzytywami Urana do Księżyca mogą angażować kobiety o naturze uranicznej, które zmieniają ich spojrzenie na życie, lub mogą spotkać kobietę, która sama przechodzi okres uranicznej przemyślenia, co nieuchronnie odbije się na życiu mężczyzn. Dzieci z tranzytywami Urana do Księżyca zwykle odczuwają ten wpływ w relacjach z matką, która sama przeżywa bardzo trudny okres.

Koniunkcja, kwadratura i opozycja tranzytywnego Urana do Księżyca mogą również opisywać bardzo niezwykłe stany emocjonalne. Jeśli należysz do osób, których niełatwo wzruszyć, możesz nagle zapłakać z byle powodu. Zaskoczysz nie tylko innych, ale i siebie samą/samego uczuciami, które w tym momencie odczuwasz. Niektórzy ludzie z napiętymi tranzytywami Urana do Księżyca są tak przestraszeni nowymi emocjami, że wydaje im się, iż mają załamanie nerwowe i tracą kontrolę nad sobą. Uczucia, które dotąd były kontrolowane, wybuchają świadomością i odrzucają wszystkie ograniczenia, które je powstrzymywały. Jeśli tranzytywny Uran dotyka Księżyca słabo aspektowanego w horoskopie urodzeniowym, być może konieczna jest konsultacja ze specjalistą psychologiem oraz analiza twoich uczuć.

Pewnego razu przyszła do mnie kobieta, której tranzytywny Uran przechodził przez jej Księżyc, który w karcie urodzenia znajdował się w kwadrze do Plutona. Niedawno urodziła drugie dziecko i popadła w bardzo silną depresję poporodową. Zwykle kwadrat natalnego Księżyca do natalnego Plutona opisuje ciemne lub intensywne uczucia, które zostały aktywizowane przez tranzytywny Uran. Odczuwała winę z powodu destrukcyjnych fantazji dotyczących jej samej oraz nowonarodzonego dziecka, jednak omówienie tych przeżyć pomogło jej osiągnąć obiektywne zrozumienie tego, co się dzieje.

Księżyc odsłania wiele ważnego w naszym wczesnym doświadczeniu związanym z kontaktem z matką i otoczeniem, a kiedy tranzytywny Uran dotyka Księżyca, niektóre stare wzorce zachowania wychodzą na jaw pod maską dzisiejszych problemów. Do mnie na konsultację przyszedł mężczyzna, kiedy tranzytywny Uran aktywizował natalny kwadrat Księżyca do Saturna. Wychowany został przez surową matkę, która stosowała tradycyjne metody wychowawcze i nie uważała za konieczne zaspokajania jego potrzeb emocjonalnych. Gdy tranzytywny Uran aktywizował ten aspekt, problem ponownie się pojawił — w relacjach z kobietą, która nie rozumiała jego emocjonalnego nastroju. Dzięki obecnemu partnerstwu Uran ujawnił problemy sięgające jeszcze z dzieciństwa. Nastał czas, kiedy musiał nie tylko uporządkować relacje z obecnym partnerem, ale także rozwiązać emocjonalne problemy, które miał z matką.

Kiedy Uran tworzy napięty aspekt do Księżyca, zwykle odczuwamy dyskomfort w tych obszarach naszego życia, na które wskazują domy zaangażowane w ten tranzyt (dom, w którym w karcie urodzenia stoi Księżyc, dom, do którego zmierza Uran, oraz dom, którego cuspida znajduje się w Raku). Może pojawić się pragnienie, aby pozbyć się ograniczeń zatruwających nasze życie. Ale nie spiesz się, aby ulegać tym impulsom, jeśli nasz zwyczajowy wzorzec zachowania obejmuje gotowość do zakłócania status quo, ilekroć odczuwamy jakikolwiek dyskomfort. Zanim podejmiemy decyzję, potrzebujemy nieco czasu na spokojną analizę naszych pragnień, naszego pragnienia zakończenia istniejących struktur i relacji. Jeśli nasza ewolucja i osobisty rozwój są naprawdę zablokowane, być może powinniśmy ulec uranicznym impulsom i uwolnić się. Możemy jednak odkryć, że przeszkodą nie jest sytuacja zewnętrzna; możemy stwierdzić, że blokada ma charakter wewnętrzny i że rzutowaliśmy na otoczenie nasze wewnętrzne lęki. Obwinialiśmy innych o to, że nam przeszkadzają, podczas gdy tak naprawdę to my sami wahamy się i boimy się pójść nową drogą rozwoju. W takim przypadku nie należy obwiniać okoliczności zewnętrznych ani ich zmieniać; należy raczej zająć się naszym wewnętrznym oporem.

Możemy doświadczyć wpływu tranzyty Urana do Księżyca poprzez zewnętrzne wydarzenia, które z pozoru wydają się nie do opanowania, przewracające cały nasz świat i zagrażające naszemu bezpieczeństwu. Mogą zostać zerwane nasze relacje z innymi ludźmi lub możemy zostać zmuszeni do zmiany miejsca zamieszkania. Niemniej jednak, nawet jeśli wszystko to jawi się w fatalistycznym świetle, powinniśmy przeanalizować nasze uczucia i zrozumieć, czy nie były one jakoś powiązane z tym, co przyciągnęliśmy do naszego życia. Nasze własne stłumione pragnienia zmian, rzutowane na zewnątrz, mogą powrócić w postaci wydarzeń zakłócających status quo. Jeśli zaś podczas badania sytuacji nie znajdziemy związku między zewnętrznymi wydarzeniami a tłumionymi impulsami wewnętrznymi, prawdopodobnie „wewnętrzne Ja” zainicjowało te próby po to, abyśmy mogli rozwinąć w sobie cechy, których w spokojnym przebiegu życia rozwinąć byśmy nie mogli.

Uran–Merkury

Jeśli chcemy spokojnie rozmyślać, to czas, kiedy Uran przechodzi przez Merkurego, nie jest na to odpowiedni. Nawet jeśli tranzytywny Uran tworzy trójkąt lub sekstyl do Merkurego, charakter naszego myślenia ulega zmianie. Nasz umysł staje się bardziej podatny na nowe idee. Uczenie się nowych przedmiotów to dobre zastosowanie takiego tranzytu. Stare sposoby myślenia oraz utarte wzorce aktywności intelektualnej zostają zastąpione nowymi nastawieniami. Pojawia się zdolność postrzegania życia w nowym świetle. Podczas tego tranzytu dobrze działa intuicja i możemy znaleźć rozwiązania niektórych problemów, które dręczyły nas przez długi czas. Odpowiedzi i rozwiązania nagle pojawiają się w naszym umyśle w najmniej spodziewanych momentach.

Kiedy tranzytywny Uran tworzy trójkąt lub sekstyl do Merkurego, możemy z powodzeniem badać miasto lub okolicę, w której mieszkamy. Podczas takich badań zapoznajemy się z nowymi ludźmi, grupami, środowiskami, które stymulują nasze zainteresowania intelektualne. W tym czasie możemy zainteresować się różnymi „uranicznymi” tematami: astrologią, metafizyką, ekologią, technologią komputerową lub informacyjną. Chłoniemy nowe idee, unoszące się w atmosferze. Możemy działać niczym attaché prasowy, który upowszechnia je szerokiej publiczności. Otoczenie jest zwykle gotowe przyjąć to, co mówimy. Tranzyty te są korzystne dla proponowania nowych schematów, wdrażania wynalazków, organizowania kampanii reklamowych i innych przedsięwzięć. Jeśli mamy związek z pisaniem lub inną formą komunikacji z szeroką publicznością, to w tym czasie nasze myślenie będzie zdolne zręcznie operować nowymi ideami.

Koniunkcja lub inne napięte aspekty tranzytywnego Urana do Merkurego symbolizują okres mentalnej stymulacji, ale może on wiązać się z o wiele większą liczbą problemów niż w przypadku trójkąta lub sekstylu. Nasz umysł może być w stanie nadpobudliwości i hiperaktywności przez cały ten czas; odczuwamy niepokój i nerwowość, niezdolność do rozwiązywania nawet prostych problemów. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do pracy w spokojnym rytmie, w dobrze zorganizowanej przestrzeni, napięte aspekty Urana do Merkurego mogą wywołać poważne trudności. Bez zwyczajnej koncentracji umysłowej i stabilności możemy czuć się zagubieni — niektórzy ludzie zapadają w tym okresie na choroby nerwowe. Korzystne jest znalezienie konstruktywnego ujścia dla nadmiaru energii mentalnej, jakiegoś kanału, do którego moglibyśmy odprowadzać nadmiar nerwowej energii. Rozsądny program ćwiczeń fizycznych, uprawianie sportu lub jogi mogą być zaworem bezpieczeństwa, który odprowadza nadmiar energii mentalnej i pomaga nam się zrelaksować. Nowe idee i objawienia uderzają w nas z taką siłą, że istnieje niebezpieczeństwo utraty równowagi umysłowej, a choć niektóre z tych idei są całkowicie uzasadnione, wciąż istnieje ryzyko, że stracimy orientację i będziemy rozproszeni w stosunku do zwykłego harmonogramu pracy. Dlatego potrzebne jest podejście oparte na zdrowym rozsądku; być może powinniśmy omówić nasze myśli z kimś, komu ufamy. I wśród mnogości idei wybrać te najcenniejsze, odrzucając skrajności. Niektórzy z nas pod wpływem tego tranzytu mogą popaść w władzę idei, które stają się niekontrolowaną siłą. Może powstać przekonanie, że odkryliśmy prawdę i musimy wcielać ją w życie. Później, kiedy tranzyt minie, spoglądając wstecz, zdziwimy się, co mogło nas w tych ideach pociągać.

Czasami nasze myślenie nabiera radykalnego i niestandardowego charakteru. Idee same w sobie mogą być całkiem niezłe, ale siła, z jaką na nas oddziałują, wymaga, abyśmy byli bardzo ostrożni. Jeśli starczy nam rozsądku i zdrowego rozsądku, będziemy mogli przejść ten okres, nie tracąc równowagi umysłowej i zdolności do interakcji z otoczeniem. Cały obraz naszego myślenia może diametralnie się zmienić.

Kiedy Uran tworzy trigony i sekstyle do Merkurego, jesteśmy gotowi przyjąć nowe idee, a nasze otoczenie z kolei jest gotowe zaakceptować nasze objawienia. Zupełnie inaczej może się przedstawiać sytuacja, gdy tranzytowy Uran tworzy kwadraturę lub opozycję do Merkurego w horoskopie urodzeniowym: w tym przypadku inni ludzie oraz zewnętrzne siły będą dążyć do zmiany kierunku naszego myślenia dokładnie w momencie, gdy nie jesteśmy gotowi do przebudowy. Szczególnie w przypadku opozycji odczuwamy, jak Uran napiera na nas z zewnątrz, próbując zniszczyć fundamenty naszego życia. Jeśli jednak podejmiemy tego rodzaju sytuacje, najprawdopodobniej „wewnętrzne Ja”, działając poprzez innych ludzi i zewnętrzne siły, stara się w jakiś sposób nas wstrząsnąć, aby zapewnić dalszy rozwój. Odwrotnie, może to być czas, gdy nasze oryginalne idee i olśnienia nie są akceptowane przez innych ludzi, którzy mogą uznawać je za zbyt kontrowersyjne, dziwne, niepraktyczne lub przedwczesne.

Merkury jest zwykle kojarzony z rodzeństwem oraz naszymi relacjami z bliskimi krewnymi. Gdy tranzytowy Uran tworzy trigon lub sekstyl do Merkurego, pozytywne zmiany mogą nadejść do naszego życia poprzez rodzeństwo i najbliższą rodzinę. Nowe zainteresowania, projekty lub badania, w których uczestniczą, mogą nas również zainspirować i wciągnąć. Jeśli natomiast tranzytowy Uran tworzy napięty aspekt z Merkurym, mogą pojawić się kłótnie, rozstania i zerwania. Może być konieczna pewna elastyczność lub gotowość do kompromisów. Jeśli zbyt mocno identyfikowaliśmy się z bratem, siostrą lub bliskim krewnym, rozwój naszego spojrzenia na życie będzie wymagał zerwania z nimi, aby ujawnić naszą indywidualność.

Każdy kontakt między tranzytowym Uranem a Merkurym wskazuje na czas, gdy nasz umysł lub myślenie stają się potężniejsze niż zwykle i może podlegać silnym wpływom zarówno ze strony naszego własnego „ja”, jak i innych ludzi. W tym okresie możemy konstruktywnie wykorzystać nasze zdolności umysłowe i wyobraźnię, tworząc pozytywne obrazy. Stare powiedzenie głosi, że energia podąża za myślą. To naprawdę tak działa!

Uran – Wenus

Gdy tranzytowy Uran aspektuje Wenus, zmiany i burzenia dotykają sfery miłości, relacji i kreatywności. Może dojść do przesunięcia w naszym postrzeganiu: wszystko, co uważaliśmy za piękne, pociągające i pożądane, przestaje się nam takim wydawać. Istnieje prawdopodobieństwo, że sposób, w jaki wyrażaliśmy siebie, przestaje nas satysfakcjonować. Poszukujemy nowych dróg twórczej samorealizacji.

Gdy tranzytowy Uran tworzy trigon lub sekstyl do Wenus w horoskopie urodzeniowym, zmiany te zachodzą dość płynnie. To dobry czas, aby wprowadzić coś nowego do waszych relacji z bliską osobą; odstąpić od nużących schematów, na przykład pójść w inne miejsca rozrywki i odpoczynku, spróbować tego, czego wcześniej nie robiliście. Jeśli byliśmy zbyt mocno przywiązani do jakiejś osoby, w tym okresie możemy się od niej odłączyć i zrozumieć, kim jesteśmy sami w sobie. Niezależnie od tego, czy utrzymujemy jakieś bliskie relacje, czy nie, możemy spotkać nową osobę, która będzie czymś niezwykłym i wywrze na nas stymulujący wpływ. Ta osoba zapozna nas z nowymi ideami, nowymi wartościami i nowym spojrzeniem na świat. Nowa więź może mieć również charakter seksualny, choć Uran zwykle sprzyja spotkaniu dwóch umysłów, umożliwiając owocną interakcję intelektualną. Fizyczny pociąg może być obecny, ale okoliczności zwykle uniemożliwiają rozwój relacji na tym poziomie.

Moje doświadczenie pokazuje, że aspekty Urana do Wenus mają bezpośredni związek z twórczym samowyrażaniem się. Jeśli do tej pory twórcza strona twojej osobowości była nieujawniona, w tym okresie możesz odkryć naprawdę swoje twórcze możliwości. Jeśli już pracujesz w jakiejś twórczej dziedzinie, nadszedł czas, aby eksperymentować z nowymi technikami, próbować nowych form samowyrażania.

Jeśli jednak tranzyty Urana mają bardzo napięty charakter, nasze twórcze poszukiwania będą postrzegane jako zbyt ekstremalne, szokujące i bardzo wyprzedzające czasy. Połączenie, opozycja i kwadratura tranzytowego Urana do Wenus w horoskopie urodzeniowym mogą wywołać takie samo podniecenie i intensywne uczucia jak w przypadku trigonów i sekstylów, ale ostatecznie mogą doprowadzić do niszczycielskich konsekwencji. Jeśli w naszych relacjach dominowała niezadowoloność i frustracja, to podczas tranzytu Urana, jeśli nie podjęliśmy żadnych działań naprawczych, czeka nas rozstanie, nasze drogi z partnerem się rozejdą. Zwykle wiążemy działanie Urana z całkowicie nieoczekiwanymi wydarzeniami, które spadają na nas znikąd, ale uważam, że nagłe zerwanie relacji zawsze wskazuje na to, że podświadomie gromadziły się nierozwiązane problemy i w momencie, gdy Uran dotknął Wenus, one ujawniły się dramatycznie.

Rozumiem, że wszystko to brzmi nie najprzyjemniej i rzeczywiście niewiele tu jest przyjemnego. Istnieje jednak zawsze możliwość podejścia do tych tranzytów w konstruktywny sposób. Gdy frustracja i niezadowolenie przelewają się przez brzegi, Uran daje możliwość przeanalizowania, co robiliśmy źle w naszych relacjach, i może działać jak spust do eksperymentów w związkach, które wniosą nową energię do naszego związku. Jeśli byliśmy w ścisłym związku z partnerem, Uran niekoniecznie dąży do zniszczenia naszych relacji, ale może wymagać od nas ustanowienia bardziej niezależnych relacji – jeśli jesteśmy zbyt zależni, dąży do tego, abyśmy stali się bardziej autonomiczni. Jeśli natomiast unikaliśmy zbyt ścisłych, głębokich relacji, jeśli nie przypadła nam do gustu ufność i wierność, aspekt Urana do Wenus może oznaczać czas, gdy uświadomimy sobie potrzebę bycia wiernym jedynemu partnerowi.

Uran sprzyja temu, abyśmy spróbowali czegoś nowego, czego jeszcze nie próbowaliśmy, i zbudowali nasze relacje w inny sposób. Nawet jeśli obie strony są pełne dobrej woli i dobrych intencji, napięte aspekty Urana do Wenus mogą zakończyć się zerwaniem więzi. W większości przypadków, które obserwowałem, rozstania, do których doszło podczas tych tranzytów, były generalnie akceptowane przez jedną lub obie strony. Jeden z partnerów lub oboje uważali, że rozstanie było nieuniknione. Bardzo głęboko odczuwamy, że partnerstwo się zużyło lub wymaga reformy, aby dać nam możliwość rozpoczęcia nowego życia, w którym partnerstwo byłoby przeszkodą. Uran pomaga nam wprowadzić konieczne korekty, gdyż aktywizuje tę część naszej osobowości, która dostrzega konieczność zakończenia jednej fazy życia, aby mogła się rozpocząć następna.

Pewnego razu tworzyłem horoskopy dla małżeństwa, które żyło razem siedem lat. U męża tranzytowy Uran tworzył opozycję do Wenus w horoskopie urodzeniowym, a u żony tranzytowy Uran tworzył kwadraturę do Wenus w tym samym czasie. Niezadowolenie, które gromadziło się przez kilka lat, za sprawą Urana wybuchło na zewnątrz. Próbowali na różne sposoby tchnąć nowe życie w swoje relacje, ale nie odnieśli sukcesu. Pewnego pięknego dnia, w szczycie odpowiednich aspektów Urana do Wenus, spojrzeli sobie w oczy i powiedzieli: „Cóż, nadszedł czas się rozstać”. Tranzytowe aspekty Urana do Wenus w obu horoskopach oznaczają czas, gdy możemy uznać konieczność rozstania. Nikt z nich nie wiedział, co będzie dalej, każde z nich żałowało, że nie można już wrócić do tego, co było, ale jednocześnie nikt z nich nie miał wątpliwości, że postąpili słusznie.

Oczywiście nie zawsze zdarza się, że oboje partnerzy jednocześnie doświadczają tranzytowych aspektów Urana do Wenus. Czasami osoba, która ma tranzyt, może dążyć do zerwania relacji, ale jej partner może myśleć zupełnie inaczej. Może się również zdarzyć coś przeciwnego: to ty masz Wenus aspektowaną przez Urana, ale to twój partner chce rozstania. Jeśli tak się dzieje, oznacza to, że twój partner działa jako kanał uwalniania frustracji i niezadowolenia, które tłumisz przez długi czas. Tranzytowe aspekty Urana do Wenus mogą również spowodować tymczasowe rozstanie. Ty lub twój partner możecie chcieć przez jakiś czas być niezależni, być może nawet spędzić czas samotnie; ale gdy tranzyt mija, wraz z nim odchodzi i to pragnienie, i ponownie się łączcie.

Napięte aspekty Urana do Wenus nie zawsze oznaczają zerwanie związku, jeśli nie pozostawałeś dotychczas w poważnym związku, te tranzyty mogą oznaczać nawiązanie relacji z nową osobą, jednak mając na uwadze nieprzewidywalność Urana, wielkie pytanie, czy przeżyją one okres tranzytu.

Uran — Mars

Uran zawsze stymuluje, aktywizuje i intensyfikuje przejawy planety, którą dotyka podczas tranzytów. Gdy tworzy on trigon lub sekstyl do Marsa, możemy spodziewać się, że napłynie do nas więcej energii niż zwykle. To nie jest czas, w którym możesz siedzieć obok i oglądać telewizję. Idź i szukaj projektów, w których możesz spożytkować wzmożoną energię, siły życiowe. Odrzuć rutynowe zajęcia, szukaj dogodnej okazji, by się zmierzyć, włączyć w to, co cię interesuje, znajdź sobie górę, na którą możesz się wspiąć. Rzuć wyzwanie samemu sobie, a wtedy będziesz mógł wykorzystać harmonijne aspekty tranzytowego Urana do Marsa do rozwoju.

Gdy Uran łączy się z Marsem lub tworzy do niego kwadrat albo opozycję, wzmożona energia i pragnienie działania nie mogą zostać zrealizowane w normalny sposób. Możemy stać się bardziej niespokojni, lękliwi, zagniewani, bardziej niż zwykle nietolerancyjni. Nie pozwalamy niczemu iść własnym torem, ponieważ jesteśmy nastawieni na walkę i konfrontację. Dążymy za wszelką cenę do obrony siebie; i desperacko oburzamy się, gdy inni ingerują w nasze sprawy lub przeszkadzają nam. Każda przeszkoda na naszej drodze wywołuje silny gniew: jeśli chcemy iść naprzód, a coś z boku nas zatrzymuje lub ciągnie do tyłu, stajemy się rozdrażnieni. Taka dynamika podczas tranzytu Urana do Marsa może jedynie narastać. Jeśli potrzebujemy samoafirmacji lub postępu naprzód, ale nie zwracamy uwagi na te impulsy, Mars skieruje swoją siłę przeciwko nam samym i zaatakuje nasze ciało, co doprowadzi do fizycznych dysfunkcji i chorób. Również jeśli większość naszej energii zostaje włożona w hamowanie zmian lub postępu, którego potrzebujemy, pozostanie nam znacznie mniej energii, by coś w naszym życiu zrobić. Jeśli cierpimy na depresję podczas tranzytu Urana do Marsa, być może musimy sięgnąć do samego siebie, zrozumieć, co powinniśmy zacząć robić. Potrzebujemy czegoś, co całkowicie nas pochłonie w tym okresie, jakiegokolwiek projektu, który by nas zainspirował, w który moglibyśmy włożyć cały nadmiar energii marsjańskiej. Mars jest związany z pragnieniem samoafirmacji. Jeśli będziemy w stanie skierować Marsa w konstruktywny nurt, nawet najtrudniejsze tranzyty Urana do Marsa będą oznaczać czas, kiedy nasza samoafirmacja i rozwój przyspiesza, robimy duży krok w naszym rozwoju.

Napięte aspekty tranzytowego Urana do Marsa są zwykle związane z nieszczęśliwymi wypadkami i katastrofami, i z wielu względów jest to rzeczywiście prawdą. Kombinacja Urana z Marsem daje nadmierną porywczość i impulsywność: rzucamy się na wszystko z podwójną energią i często tracimy kontrolę nad swoimi działaniami, a jeśli jesteśmy jeszcze w stanie frustracji, gniewu i nerwowości, na pewno przyciągniemy nieszczęśliwy wypadek. Mamy możliwość uniknięcia wielu nieprzyjemności, jeśli przeanalizujemy swoje uczucia i nie pozwolimy im doprowadzić do punktu wrzenia. Szeroki wachlarz emocji i nastrojów towarzyszy tranzytowym aspektom Urana do Marsa. W pozytywnym sensie będziemy podekscytowani i pełni entuzjazmu, w negatywnym — ogarnie nas złość i agresywność, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziemy wahać się między tymi dwoma biegunami. Jednak te tranzyty pozwalają nam wejść w bliższy kontakt z naszym życiowym jądrem, z naszą siłą i mocą. Nasz zwiększony potencjał siłowy będzie się realizował w sferach, za które odpowiedzialne są domy w radixie, w których stoi Mars, tranzytowy Uran, gdzie na szczytach znajdują się Baran i Skorpion.

Uran — Jowisz

Gdy tranzytowy Uran aspektuje Jowisza, nasz światopogląd, nasza filozofia życia zaczynają się zmieniać. Odczuwamy, że przyszłość kryje w sobie kuszące możliwości, że otwierają się przed nami nowe drogi. Niektóre z tych wizji urzeczywistnią się, inne okażą się nierealistyczne lub zbyt optymistyczne. A jednak do czasu, kiedy tranzyt Urana się zakończy, nasz pogląd na życie i jego perspektywy ulegną istotnej zmianie. Trigon lub sekstyl tranzytowego Urana do Jowisza często zwiastuje fazę intensywnego wzrostu i rozwoju, ekspansję naszego wpływu, otwarcie nowych dróg samorealizacji. Sukces może nadejść w postaci dużych sum pieniędzy, korzystnych propozycji pracy, pożytecznych znajomości, pojawienia się nowych zainteresowań i nowego podejścia do otaczających zjawisk, które nadaje życiu sens. Możesz przeżyć niezapomniane przygody w dalekich krajach. Harmonijne aspekty Urana do Jowisza zwykle sygnalizują, że nadszedł czas na realizację śmiałych przedsięwzięć, ryzykownych przedsięwzięć, wcielenie w życie awanturniczych planów. Właśnie wtedy wychodzimy poza granice naszych zwykłych ograniczeń. Możemy wykorzystać te tranzyty konstruktywnie, docierając do wyższych granic naszego „ja”, znajdując wiarę w swoje nieograniczone możliwości. Jeśli jednak wahamy się i nie odważamy się na wielką rzecz, nie wierzymy w swoje możliwości, znaczy to, że marnujemy możliwości, które otwierają się dzięki harmonijnym aspektom Urana do Jowisza.

Połączenie, opozycja, kwadrat tranzytowego Urana do Jowisza w radixie są również związane z ekspansją, poszerzaniem i nowymi możliwościami, ale w tym przypadku mogą pojawić się problemy i przeszkody, których nie byłoby przy aspektach harmonijnych. Często w takich okresach ogarnia nas niepokój umysłowy i odczuwamy potrzebę przemyślenia naszych poglądów oraz rezygnacji z teorii, które przeszkadzają nam w rozwoju. Okres ten prowadzi z reguły do obalenia bożków i autorytetów. Jesteśmy gotowi bezrefleksyjnie rzucić się tam, gdzie, jak nam się wydaje, czeka na nas wzbogacenie i spełnienie wszystkich pragnień, które, jak uważamy, leżą u podstaw głównego sensu życia. Uran podważa dążenie Jowisza do osiągnięcia maksimum we wszystkim, ale napięte tranzyty wnoszą ekstremizm, zawodność i ekscentryczność we wszelkich przejawach Jowisza. Ktoś składa ci bardzo atrakcyjną propozycję, ale za dwa tygodnie doprowadza do upadku. Jednak nie masz czasu na rozczarowanie — na horyzoncie majaczy nowa przygoda. Nie sposób ocenić realność przedsięwzięć i pomysłów bez pełnej analizy całej mapy urodzeniowej. Mimo to nie zaszkodzi trochę pomyśleć, zanim zbyt zapalczywie rzucisz się w coś nowego. Dobrze jest w tym czasie sformułować plan działania na dłuższy okres, przemyśleć wszystkie szczegóły przedsięwzięcia, które, jak sądzisz, odmieni twoje życie i da ci wszystko, o czym marzysz. Istnieje niebezpieczeństwo, że podążając za marzeniami, zajdziesz zbyt daleko. Lepiej nie polegać całkowicie na swojej wyobraźni, nie być zbyt pewnym siebie, a znaleźć czas, by omówić wszystkie perspektywy z ludźmi, którym ufasz. Wtedy jest szansa, że pozostaniesz w zysku. Również jak przy harmonijnych aspektach tranzytowego Urana — połączenie, opozycja, kwadrat tranzytowego Urana do Jowisza w radixie może doprowadzić do radykalnej zmiany światopoglądu i filozofii życia. Ogólnie ten czas bardzo nadaje się do tego, by odbyć kurs nauki, poszerzając swoje horyzonty wiedzy, wzbogacając swoje postrzeganie świata. Jednak napięte tranzyty mogą skłonić nas do przyjęcia niezwykłej religii; możemy trafić pod wpływ ekstremistycznej sekty religijnej, która opanuje całe nasze istnienie.

Przy tranzytowych aspektach Urana do Jowisza nie sposób pozostawać w ramach — działać na pół gwizdka, nie z pełnym rozmachem: możemy rzucić wszystko i wyruszyć do Indii, albo zacząć głosić nauki prawdziwe dla wszystkich czasów i ludów. Niektóre z naszych idei i przekonań mają solidne podstawy, ale nadmiernie je eksploatujemy, idziemy zbyt daleko. Taka żarliwość, z jaką dążymy do rozpowszechniania swoich poglądów, może wywołać negatywną reakcję otoczenia, mogą oni być zaniepokojeni naszym stanem: czy nie straciliśmy zdrowego rozsądku? Właśnie zdrowy rozsądek powinien pomóc nam wykorzystać siłę tego tranzytu ku pożytkowi sobie i otoczeniu. Jeśli nie jesteśmy w stanie się powstrzymać, może okazać się, że zostaliśmy skierowani fałszywym tropem i wszystko, czemu poświęciliśmy się w tej sprawie, jest oszustwem.

Koniunkcja, opozycja, kwadratura tranzytowego Urana do natalnego Jowisza może wysłać nas w daleką podróż. Przygody mogą być bardzo interesujące; być może odwiedzimy egzotyczne kraje, daleko od uczęszczanych szlaków, a w każdym razie wrócimy do domu już innymi ludźmi, jeśli w ogóle wrócimy.

Uran – Saturn

Gdy tranzytowy Uran aspektuje Saturn, nowe spotyka się ze starym, a to, jak przyjacielska będzie ta konfrontacja, pokaże nam natura aspektu. Trygon lub sekstyl wskazują, że jesteśmy gotowi przyjąć nowe, zintegrować nowe rzeczy w naszym życiu. Jesteśmy w stanie zachować to, co najcenniejsze ze starego, a jednocześnie uwolnić przestrzeń dla czegoś nowego. Przygotowujemy miejsce dla nowych idei, nowych zadań, wskazań, ludzi, zainteresowań. Wszystko, co przetrwało, zostanie otwarte na nowości. Nadszedł czas, aby zmusić autorytety do myślenia w nowy sposób. Możemy odegrać rolę łącznika między sprawdzonymi, tradycyjnymi poglądami a nowymi, oryginalnymi podejściami do każdej sytuacji.

Koniunkcja, opozycja, kwadratura tranzytowego Urana do Saturna przewiduje sytuację, w której spotkanie nowego ze starym grozi poważnymi problemami i może być wybuchowe (szczególnie, jeśli w jakiś sposób zaangażowany jest Mars). W wielu przypadkach mamy dość niektórych rzeczy, tak bardzo sprzeciwiamy się zwyczajowemu biegowi spraw, że poza radykalnymi zmianami nie mamy innego wyjścia. Jeśli staramy się utrzymać partnerstwo lub pracę ze względu na saturniczne względy, czyli stabilność, bezpieczeństwo, poczucie obowiązku, konieczność posiadania statusu, siła Urana zmiotła wszystko, za co się trzymaliśmy, zmusi do poszukiwania czegoś nowego. Bieg naszych myśli się zmieni i zechcemy podjąć ryzyko, odrzucić znane i zbadać nowe możliwości. Nawet jeśli stare struktury w naszym życiu nie przynosiły nam wielkiej satysfakcji, niektórzy z nas będą ciężko rezygnować z tego, co dobrze znane i stało się zwyczajne. Trzymamy się znajomego, miłego sercu wspomnienia o przeszłości, chociaż inna część naszej istoty chce wypróbować coś nowego. Ostatecznie tranzytowy Uran nie puści nas z tym samym bagażem, z którym weszliśmy w okres uraniczny, i możemy jedynie starać się uniknąć całkowitej destrukcji, zachowując to, co najcenniejsze ze starego i stopniowo uwalniając przestrzeń dla nowego. Możemy spróbować naprawić istniejący porządek, udoskonalić rzeczy, które nas nie satysfakcjonują, ale jeśli takie ulepszenia nie rozwiązują sprawy, nie mamy innego wyjścia, jak całkowicie oczyścić się ze wszystkiego starego i przyjąć to, co niesie Uran.

Tranzyt Urana w aspekcie do Saturna to najtrudniejszy rodzaj uranicznych tranzytów, gdyż zagrażają one tym aspektom naszego istnienia, które są bezpośrednio związane z bezpieczeństwem i stabilnością. Najsilniej odczuwa się to przy opozycjach tranzytowego Urana do natalnego Saturna, ale i kwadratury, i koniunkcje są przeżywane nie dużo łatwiej. To podobne do trzęsienia ziemi, gdy wszystkie tradycje ulegają zniszczeniu i ziemia usuwa się spod nóg. Stajemy się w pewnym stopniu ofiarami fatum. Coś z zewnątrz napiera na nas i nie możemy tego uniknąć. Z pierwszego spojrzenia jesteśmy całkiem bezradni, nie ma naszej winy w tym, co się dzieje, nie braliśmy udziału w przyciągnięciu takich groźnych wydarzeń. Jednak jeśli postrzegamy Urana jako przewodnika woli wewnętrznego „ja”, powinniśmy odnaleźć wewnętrzną przyczynę tego, co się dzieje. Nawet jeśli nie wierzymy, że coś prowadzi nas przez życie, to i tak odkrywając jakiś sens w tym, co się dzieje, będziemy mogli skuteczniej przeciwstawić się żywiołowi destrukcji i skierować potężną energię w konstruktywne koryto. Ostatecznie możemy odkryć, że napięte aspekty Urana do Saturna stały się katalizatorami zmian, koniecznych dla naszego rozwoju, zmian, które nie mogłyby się rozpocząć, gdyby nie te trudne aspekty.

Najczęściej uczciwa autorefleksja pokaże naszą osobistą rolę w przyciągnięciu destrukcyjnych energii do naszego życia. Przeglądając minione lata, z pewnością odkryjemy niezadowolenie i frustrację, które nie zostały przez nas uświadomione i były tłumione. Często lubimy obwiniać innych, ale wykorzystanie tranzytów Urana pozytywnie zakłada uznanie swojej roli w destrukcyjnych wydarzeniach.

Tranzyt Urana – Saturna tworzy najpoważniejsze problemy w tych dziedzinach naszego życia, w których jesteśmy zbyt sztywni, skrępowani, gdzie zajmujemy obronną pozycję. Kiedyś musiałem sporządzać horoskop mężczyźnie z Saturnem w 11. domu. Jedenasty dom odpowiada za sytuacje grupowe i ta osoba czuła się bardzo skrępowana w takich sytuacjach, bała się wypowiedzieć słowo. Miała co powiedzieć, ale siedziała w kącie i bała się wystąpić. Gdy tranzytowy Uran połączył się z jego natalnym Saturnem, udało mu się przezwyciężyć swój kompleks i stał się rozluźniony przed każdą publicznością. Także my możemy konstruktywnie wykorzystać te tranzyt do wyjścia na nowe wzorce zachowania w starych sytuacjach. Jeśli w przeszłości byliśmy osobą, która w takich przypadkach mówiła „nie”, teraz będziemy mówić „tak”. Jeśli zaś zwykle mówiliśmy „tak”, to teraz możemy spróbować powiedzieć „nie”. Oczywiście, gdy działa Uran, niełatwo zgadnąć, co tak naprawdę powiemy. Gdy tranzytowy Uran zbliża się do natalnego Saturna, zwykle jesteśmy zaangażowani w konfrontację z osobą, która uosabia autorytet – ojcem, matką, starszym bratem, szefem w pracy, urzędnikiem państwowym. Bronimy swojego punktu widzenia, który zasadniczo różni się od poglądów wyżej wymienionych osób. Ponadto, trudno jest nam ukryć swoje zdanie i nie możemy obserwować, jak robi się to, czego nie pochwalamy. Jednakże bezpośrednia konfrontacja nie zawsze jest najmądrzejszym rozwiązaniem. Będzie nam przeciwstawiać się równie silny opór. Walka między Uranem a Kronosem (Saturnem), jak wiemy, doprowadziła do powstania Wenus (Afrodyty). Podczas przechodzenia napiętych tranzytów Urana, prawdopodobnie musimy szukać takich dróg prowadzenia własnej polityki, które nie zagrażałyby innym ludziom i nie stawiały ich w bardzo trudnej sytuacji. Bez wątpienia korzystne okaże się nasze umiejętność przedstawienia swoich idei z taktem, dyplomatycznie. Jeśli zaś dyplomacja nie przyniesie sukcesu, możemy przejść do języka ultimatum, gdyż w takich tranzytach raczej nie ustąpimy z zasad.

Uran – Uran

Analizując aspekty Urana do samego siebie, nie można pominąć tego, co nazywa się „cyklem Urana”. Uranowi potrzeba 84 lata, aby zakreślić koło i powrócić do pierwotnego położenia. Przez cały ten okres Uran tworzy różne aspekty do swojego stanu natalnego. Cykl Urana symbolizuje wzorce rozwoju, które wszyscy ludzie przechodzą w określonych okresach swojego życia. Gail Sheehy w swojej książce „Przejścia” nazwała to „przewidywalnymi kryzysami dorosłego życia”. Rozważymy wszystkie aspekty, poczynając od sekstylu, a kończąc na koniunkcji, i zobaczymy, jakie kryzysy są z nimi związane. We wszystkich przypadkach dziedziny życia, które są dotknięte w pierwszej kolejności, odnoszą się do domu, w którym stoi Uran w horoskopie natalnym, domu, w którym znajduje się tranzytowy Uran oraz domu, na którego cuspidzie znajduje się Wodnik.

Tranzytowy Uran w sekstylu do natalnego Urana

Tranzytowy Uran tworzy sekstyl do swojego położenia natalnego dwa razy: pierwszy raz około czternastego roku życia, drugi raz około 70 lat. Rozpoczniemy od pierwszego aspektu, który w czasie pokrywa się z tranzytową opozycją Saturna do jego położenia natalnego. Oba te aspekty aktywizują się w okresie początku dorastania – dopiero zaczynamy wychodzić spod rodzinnej opieki i wkraczamy w sferę społeczną.

Koniec dzieciństwa i początek dorastania jest podobny do drugich narodzin. Wraz z aspektem Urana zachodzą ważne zmiany w fizjologii i psychologii – nadchodzi dojrzałość płciowa. U dziewcząt i chłopców rozwijają się drugorzędne cechy płciowe, zmieniają się ich role społeczne i kulturowe. Nadchodzi czas, kiedy trzeba stanąć na własnych nogach w tym świecie i szukać wsparcia nie u rodziców, ale w świecie zewnętrznym. W tym okresie często patrzymy w lustro, aby odnaleźć swoje prawdziwe „ja”, zrozumieć, kim jesteśmy naprawdę i kim mamy się stać w przyszłości. Możemy postrzegać siebie jako przedstawicieli następnego historycznego okresu, rzucając wyzwanie starym wartościom i autorytetom. A jednak jesteśmy w pułapce, swoistej pułapce między fizyczną dojrzałością a społeczną bezradnością.

Nasze ciało może wykonywać wszystkie funkcje osoby dorosłej, ale nikt nie chce nas traktować poważnie, nikt nie wierzy, że możemy odgrywać w społeczeństwie produktywną rolę. Wyzwalający efekt transytowego Urana ujawnia się w tym, że możemy teraz przepracować negatywne wzorce z dzieciństwa. W okresie dojrzewania powracają na nowym poziomie problemy z wczesnego dzieciństwa. Jeśli na przykład w dzieciństwie odczuwaliśmy silne poczucie niepewności, to te lęki pojawią się ponownie w okresie dojrzewania, kiedy wkraczamy w nieznany świat, polegając na własnych siłach. Ale teraz, ponieważ jesteśmy starsi, jesteśmy w stanie przyjrzeć się sobie i przezwyciężyć negatywne kompleksy, które dręczyły nas od dzieciństwa. Dorośli, wierzymy w swoje siły, które rodzice świadomie lub nieświadomie podważali w okresie wczesnego dzieciństwa. Transytowy Uran ponownie tworzy sekstyl do Urana natalnego w wieku około 70 lat. Gail Sheehy nazywa ten okres „siedemdziesiątką refleksji”. Według jej badań wszyscy szczęśliwi i zdrowi siedemdziesięciolatkowie mają dwie wspólne cechy, które zresztą odzwierciedlają pozytywne wykorzystanie transytu Urana:

1. potrafią samodzielnie wykonywać jakąś pracę, która jednocześnie ma znaczenie społeczne;

2. nadal planują na przyszłość, co najmniej na 5 lat naprzód.

Pierwszy warunek jest uraniczny, ponieważ zakłada przynależność do określonej warstwy społecznej, a jednocześnie człowiek pozostaje niezależny i może oddać się swojemu szczególnemu zajęciu. Drugi warunek odpowiada uranicznemu przewidywaniu i otwarciu nowych możliwości. Nawet w wieku 70 lat jesteśmy jeszcze zdolni do zmian. Starość to czas, kiedy możemy robić to, co chcemy robić, a nie to, co inni uważają za konieczne, abyśmy robili. Podstawową część życia poświęciliśmy na osiąganie zewnętrznych celów, ale teraz możemy zrobić sobie przerwę i skoncentrować się na zadaniach wewnętrznych. Teraz możemy spokojnie przemyśleć wszystko, co w nas doskonałe lub niedoskonałe, ponownie ocenić ważność niektórych podstaw naszej filozofii życiowej. Nasze zobowiązania wobec świata zewnętrznego przestają być tak samo ważne, możemy teraz zobaczyć to, co znaczące dla nas osobiście. Jakie są nasze indywidualne potrzeby i pragnienia? Jaki jest sens naszego istnienia? Co dokładnie chcemy zrobić w czasie, który nam pozostał? Transytowy Uran w sekstylu do swojego położenia natalnego daje możliwość nawet siedemdziesięcioletniemu człowiekowi oczyścić się ze starego i ustąpić miejsca nowemu.

Transytowy Uran w kwadraturze do Urana natalnego

Ten aspekt pojawia się w życiu dwukrotnie: pierwszy raz około dwudziestu kilku lat, a następnie w wieku sześćdziesięciu lat. W pełnej zgodzie z naturą Urana i naturą kwadratury w tych okresach zachodzą bardzo poważne zmiany w naszych wartościach i w naszej orientacji. Podczas gdy pierwszy sekstyl Urana do swojego położenia natalnego zapowiada początek młodości, pierwszy kwadrat oznacza koniec młodości i początek dorosłego życia. Około 14 roku życia odczuwamy potrzebę niezależności, ale raczej nie jesteśmy w stanie naprawdę rozpocząć samodzielnego życia. Możemy wchodzić w konflikt z rodzicami, broniąc swojej autonomii, ale prawie na pewno pozostajemy mieszkać z nimi. Kiedy natomiast transytowy Uran tworzy kwadraturę do Urana natalnego, jesteśmy w stanie odejść dalej na drodze do samodzielności. Prawdopodobnie najczęstszym przejawem kwadratury jest to, co Sheehy nazywa „wyrwaniem korzeni”, czyli odejściem z domu rodzinnego. Pragnienie samookreślenia się i oddzielenia od rodziny, które pojawiło się w okresie dojrzewania, staje się szczególnie silne i uporczywe, nawet jeśli nie stajemy się zbyt nieposłuszni, to i tak zachodzą u nas poważne zmiany. Jak nigdy wcześniej pragniemy znaleźć swoje miejsce wśród rówieśników, zidentyfikować się w aspekcie seksualnym. Jak nigdy wcześniej pragniemy robić wszystko samodzielnie, nie zważając na autorytety. Pociągają nas grupy, których dążenia zasadniczo odbiegają od tego, co propagują nasi rodzice.

Drugi kwadrat Urana również wiąże się z oddzieleniem, ale tym razem oddzielamy to, co znaczące w naszym życiu, od drugorzędnego i nieistotnego. Teraz nadszedł czas, aby postawić wszystko na kilku najważniejszych rzeczach.

Transytowy Uran w opozycji do Urana natalnego

Transytowy Uran wchodzi w opozycję do swojego położenia natalnego w wieku 38–45 lat. Saturn również tworzy opozycję do swojego położenia natalnego około 42 roku życia. W niektórych przypadkach mniej więcej w tym samym czasie Neptun i Pluton przechodzą kwadraturę do swojego położenia natalnego. Nic dziwnego, że okres od 38 do 45 roku życia uważany jest za jeden z najważniejszych punktów zwrotnych w życiu człowieka. Fazę tę nazwano „kryzysem wieku średniego”. Poświęcono jej mnóstwo filmów i przedstawień, jest ona szczegółowo opisywana w akademickich podręcznikach z psychologii oraz w wielu tekstach astrologicznych. Istotą tej kryzysu jest to, że rozbieramy się na części pierwsze, a następnie składamy ponownie, ale już na nowo. Wszystkie strony naszej natury, które do tej pory były ignorowane lub tłumione, muszą teraz zostać zbadane i uświadomione. Rozwiązanie kryzysu zwiększa prawdopodobieństwo, że druga połowa życia się powiedzie. Ci, którzy unikają samokrytycznej analizy swojego życia, ryzykują, że zetkną się z poważnymi problemami w późniejszym okresie. Problemy nigdzie nie znikają. Czekają one na swoją kolej, aby runąć na nas całym ciężarem w najmniej spodziewanym momencie. Ale poradzenie sobie z nimi w wieku 50 czy 60 lat będzie trudniejsze niż w wieku 42 lat.

Nawet jeśli udało nam się wcielić w życie swoje ideały, zadajemy sobie teraz pytanie: „No i co dalej?”. Szczęście i zadowolenie, które wydawało się, że zawsze będzie nam towarzyszyć, nagle ulatnia się nam sprzed oczu. Musimy wszystko ponownie przejrzeć i zmienić w trakcie naszego życia. Pociąga nas chęć spróbowania czegoś nowego, przetestowania siebie w nowej dziedzinie. Nasza młodość jest już za nami, kondycja fizyczna nie jest już taka jak w wieku 21 lat. Niezależnie od tego, jak bardzo udało nam się zbliżyć do marzenia, poczucie straty i niezadowolenia zaczyna nas ogarniać. Jesteśmy zmuszeni zająć się poszukiwaniem czegoś, co wypełniłoby pustkę. Czy nowy partner wyciągnie nas z przygnębiającego niepokoju? Czy może, jeśli będziemy więcej pracować, zajmować się domem, nie będziemy mieć czasu, aby odczuwać tę pustkę? Czy może, jeśli będziemy biegać rano trzy mile więcej, jakoś to pomoże? Wszystkie te sztuczki mogą pomóc, ale nie na długo, jeśli próbujemy uciec od problemów teraz, te same problemy powrócą wkrótce, ale będą naciskać jeszcze mocniej. Jeśli nie dokonamy koniecznych reform, tworzymy napięcie psychiczne, a uwolnić je może jedynie twórcze podejście do kryzysu. Jak w przypadku każdej przemiany, przede wszystkim należy pożegnać się z tym zwyczajnym obrazem naszego „ja”, który musi odejść w niepamięć. Drugim krokiem jest przyjrzenie się tym stronom osobowości, które były przed nami ukryte. Wszystkie ukryte części psychiki muszą zostać zintegrowane w jedną całość. Od teraz musimy występować w nieocenzurowanej postaci: zarówno to, co złe, jak i dobre, musi być w naszej osobowości na równych prawach.

Podczas kryzysu wieku średniego te części osobowości, które do tej pory były ignorowane, otrzymują szansę, aby się ujawnić. Na przykład, jeśli pierwszą połowę życia poświęciliście na sprawy materialne, martwiliście się o zapewnienie sobie dostatniego i komfortowego istnienia, kryzys wieku średniego otworzy przed wami wartości duchowe i ezoteryczne. I odwrotnie, jeśli spędziliście całą młodość w medytacji, próbując osiągnąć nirwanę lub duchowe oświecenie, podczas opozycji transytowego Urana do Urana natalnego, nagle poczujecie zainteresowanie zarabianiem pieniędzy i osiąganiem rezultatów w działalności praktycznej. Zmiana osobowości podczas kryzysu wieku średniego jest zwykle związana z tym, co w psychologii określono mianem „kwestii transseksualnych”. Oznacza to, że mężczyźni odkrywają w sobie cechy tradycyjnie kojarzone ze sferą zainteresowań kobiet, a kobiety zwracają uwagę na to, czym zwykle zajmują się mężczyźni.

Mężczyźni, którzy poświęcili pierwszą połowę życia na osiąganie sukcesu w świecie zewnętrznym, zaczynają poddawać w wątpliwość wartości tego kierunku, spędzając więcej czasu z rodziną, zajmując się wychowaniem dzieci. Mężczyzna może rozwijać wcześniej zamkniętą dla niego sferę wewnętrzną. Jednak nie zawsze zwrócenie się ku rodzinie jest naturalnym rozwiązaniem sytuacji.

Czasem znajduje on nowe pasje, a zanurzenie się w namiętności jest odpowiedzią na wzmożone potrzeby sfery wewnętrznej. Podczas kryzysu wieku średniego uwagę mężczyzn mogą przyciągnąć różne twórcze przejawy. Może dojść do wniosku, że jego praca nie pozwala mu w pełni się zrealizować. Może zrewidować swój harmonogram dnia i poświęcać więcej czasu twórczemu samowyrażaniu. U kobiet czasem obserwujemy przeniesienie uwagi z partnera i dzieci na samorealizację w sferze społecznej. Kobiety pragną uzyskać uznanie w świecie zewnętrznym. Ich dzieci dorosły i nie potrzebują już takiej opieki. Czym powinna się zająć? Być może nadszedł czas, aby podjąć zdecydowane kroki i spróbować czegoś nowego w innej dziedzinie.

Tranzyt Urana w domach horoskopu

1 dom

Gdy tranzyt Urana przechodzi przez Ascendent i wchodzi do pierwszego domu, jest to niczym ponowne narodziny. Nasze podejście do wszystkich życiowych problemów ulega zmianie, czasem zmienia się także wygląd zewnętrzny, sposób bycia i ubierania się. Uran pomaga także w pełni zrealizować cechy znaku, który zajmuje nasz pierwszy dom. Otwierają się nowe, jeszcze nie wypróbowane możliwości związane ze znakiem wstępującym. Na przykład osoba z Ascendentem w Strzelcu, która spędziła wiele czasu podróżując, może zająć się literaturą lub filozofią. Niezależnie od znaku Ascendentu pod wpływem Urana stajemy się łatwo pobudliwi, niespokojni, niecierpliwi. Wstajemy w środku nocy, oświeceni nagłymi pomysłami, w naszej głowie kłębią się idee, przepływają przez nas energetyczne wyładowania, nie sposób się zatrzymać – zewnętrzne i wewnętrzne bodźce nie dają nam wytchnienia. Uran daje nam możliwość spojrzenia na zwyczajne życiowe okoliczności w nowy sposób, odkrycia nieznanych zdolności naszego organizmu, uwolnienia się od kulturowych i społecznych ograniczeń. Nierzadko ten tranzyt zbiega się w czasie z niespodziewanymi wydarzeniami, gwałtownie zmieniającymi kierunek i cel naszego istnienia: odejściem od rodziców, utratą bliskiej osoby, małżeństwem, narodzinami dzieci, nową pracą, przeprowadzką do innego miasta.

2 dom

Najczęstszy efekt tego tranzytu to zmiana sytuacji finansowej oraz naszego stosunku do pieniędzy i świata materii w ogóle. Zmieniają się nasze kryteria wartości – stawiamy nowe oceny na stare sprawy. Często nagle spada na nas duża suma pieniędzy lub ponosimy straty. Zazwyczaj, pomimo starań, by utrzymać dotychczasowy status quo, zewnętrzne przyczyny zmuszają nas do eksperymentowania z pieniędzmi, szukania nowych źródeł dochodów i porzucania tego, co sprawdzone. Wielu ludzi pod wpływem tego tranzytu pragnie zdobyć niezależność finansową. Zaczynają własną działalność, odchodzą z pracy, w której nie mogą bezpośrednio wpływać na swoje dochody. Jeśli w poprzednich latach nie interesowało nas zagadnienie materialnego zabezpieczenia, teraz jesteśmy zmuszeni zająć się nim bliżej. I odwrotnie – jeśli najważniejszą sprawą było dla nas zarabianie pieniędzy, teraz nasza uwaga przenosi się na inne rzeczy. Tranzyt Urana w drugim domu nie sprzyja ostrożnemu podejściu do posiadanych sił i środków. Prawdopodobne są ogromne i nieuzasadnione wydatki energii życiowej oraz środków materialnych.

3 dom

Wszystko, czego dowiadujemy się w tym okresie, wywiera na nas silny wpływ. Wykład, który usłyszeliśmy; książka, którą przeczytaliśmy, a nawet zwykła rozmowa z przyjacielem mogą radykalnie zmienić bieg naszych myśli, stworzyć nowy punkt ciężkości w naszej świadomości. Gwałtownie wzrasta nasza podatność na nowe idee i nastrój krążący wokół nas. Mózg nieustannie generuje śmiałe pomysły; jedno po drugim pojawiają się wglądy. Z reguły projekty, które przychodzą nam do głowy, są oderwane od rzeczywistości i znacznie wyprzedzają czas. Uran pozwala nam dostrzec w tym przebłyski przyszłości. Gdy próbujemy wyjaśnić swoje koncepcje przyjaciołom, rodzicom, nauczycielom, najczęściej spotykamy się z niezrozumieniem; czasem nasze idee szokują otoczenie.

Gdy tranzyt Urana przechodzi przez trzeci dom, zmiany mogą nadejść do naszego życia poprzez rodzeństwo i najbliższych krewnych. Nowy projekt lub nauka, w których uczestniczą, mogą nas również pochłonąć. Mogą jednak pojawić się także kłótnie, rozstania i zerwania. Może być konieczna pewna elastyczność lub gotowość do kompromisów. Jeśli zbyt mocno utożsamialiśmy się z bratem, siostrą lub bliskim krewnym, rozwój naszego spojrzenia na życie będzie wymagał zerwania z nimi, aby ujawnić naszą indywidualność. Tranzyt Urana w trzecim domu wskazuje na okres, w którym nasz umysł i myślenie stają się potężniejsze niż zwykle i mogą być silnie oddziaływane zarówno przez nasze własne „ja”, jak i przez innych ludzi. W tym okresie możemy konstruktywnie wykorzystać nasze zdolności umysłowe i wyobraźnię, kształtując pozytywne obrazy.

4 dom

Przejście Urana przez IC może być odczuwane jako wyrzut energii z głębin naszej istoty. Wszystkie fundamenty naszej osobowości zostają zachwiane, następują radykalne zmiany w naszym życiu. Ten czas nie nadaje się do zawierania kompromisów i tłumienia swoich pragnień. Przeciwnie, powinniśmy uwolnić przestrzeń dla ujawnienia ukrytych pragnień. Zazwyczaj w takich okresach człowiek zaczyna działać, kierując się wyłącznie swoimi uczuciami. Wszystkie ukryte pragnienia pchają się na zewnątrz. Ci, którzy odmawiają uznania swoich pragnień i prawa do ich realizacji, ryzykują, że prędzej czy później spotka ich niszczycielska moc Urana. Ponieważ czwarty dom rządzi wszystkimi aspektami ogniska domowego, w omawianym tranzytcie prawdopodobne są remonty lub przebudowa mieszkania, przestawienie mebli, wymiana przestarzałego wyposażenia, okien, drzwi, instalacji elektrycznej. Bardzo często Uran zmusza do zakupu elektroniki, komputera, robota kuchennego itd.

W tym okresie przyczyny zewnętrznego charakteru mogą nawet zmusić nas do zmiany miejsca zamieszkania. W każdym razie odczuwamy niestabilność ogniska domowego. Tranzyt Urana w IV domu zwykle bardzo wpływa na nasze relacje z matką. Zyskujemy wówczas zdolność do oddzielenia się od niej, a jednocześnie zyskujemy możliwość spojrzenia na nią bardziej wyraźnie. Jednak przy napiętych tranzytach ciężkich planet do Księżyca, problemów z matką nie da się uniknąć. Jeśli nasza indywidualność jest zbyt mocno związana z macierzyńską, wówczas w tym momencie możemy się zbuntować, aby wyraźniej zaznaczyć swoją odrębność. Przejście transytowego Urana przez IV dom może również opisywać okres, w którym nasza matka doświadcza zmian w swoim życiu.

Czwarty dom odpowiada również za fundamentalne nastawienia psychologiczne, które wywodzą się z tradycji rodzinnych i wywierają duży wpływ na nasze zachowanie. Kiedy Uran przechodzi przez 4 dom, wszystkie nieuświadomione scenariusze naszego istnienia stają się dla nas świadome.

5 dom
Gdy Uran wchodzi do 5. domu, otrzymujemy szansę pełniejszego samourzeczywistnienia. Podstawowym zadaniem 5. domu jest zrealizowanie tej części naszej istoty, która najpełniej odzwierciedla naszą unikalną indywidualność. Uran intensyfikuje wszystkie procesy w 5. domu, zmuszając nas do eksperymentowania z własnym wizerunkiem. Jeśli powstrzymujemy się i jesteśmy ostrożni, tracimy okazję, by dowiedzieć się więcej o tym, kim jesteśmy i na co nas stać. Ten tranzyt wypełnia nasze życie entuzjazmem. Pojawiają się nowe zainteresowania. Odczuwamy ciągłe impulsy, które nas niepokoją i zmuszają do poszukiwania nowych rozrywek. Jeśli jednak zbytnio się zapamiętamy, musimy zachować ostrożność: co zrobić, jeśli całą noc spędziliśmy na grach komputerowych lub czytaniu interesującej książki o astrologii, skoro rano musimy iść do pracy? Ponadto, nie wszystkie zainteresowania w tym okresie są nieszkodliwe. Jest całkiem prawdopodobne, że naszym nowym hobby stanie się szybka jazda samochodem lub hazard z dużymi stawkami.

Ci z nas, którzy są zwykle związani ze środowiskiem artystycznym, mogą odczuć znaczące pozytywne zmiany, przełomowe osiągnięcia w tej dziedzinie. Możemy także odkryć nieujawniony dotąd twórczy potencjał. Jeśli znudziły nas te formy twórczej działalności, z którymi związane jest nasze codzienne życie, może pojawić się pragnienie eksperymentowania z różnymi nowymi technikami i środkami wyrażania wewnętrznego potencjału. Niektóre z tych prób mogą zakończyć się całkowitą porażką, inne zaś mogą otworzyć przed nami perspektywy samorealizacji, o których nawet nie marzyliśmy. I nie dowiemy się o tym, dopóki nie spróbujemy.

Uran rozpostrze parasol romantyczny nad 5. domem. Jeśli straciliśmy istniejące związki lub nie jesteśmy nimi zadowoleni, Uran wyniesie te uczucia na powierzchnię. Przynajmniej znajdziemy sposób, by tchnąć nowe życie w nasze stare relacje, znajdziemy możliwość zachwiania utartymi schematami postrzegania i odczucia czegoś, co pojawi się w ich następstwie. Możemy spotkać kogoś, kto pozwoli nam ponownie poczuć pełnię życia emocjonalnego i seksualnego, lub kto pozwoli nam odczuć to, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy, otworzyć nowy rozdział w naszym życiu. Jednak tranzyt Urana może przynieść także nieprzyjemne rzeczy. Na przykład, nasze nowe związki romantyczne mogą stać się przedmiotem powszechnej dyskusji lub nawet potępienia; lub pchnie nas do zmiany utartej ścieżki, ale gdy cel zostanie osiągnięty, pojawi się uczucie zagubienia. Możemy zainteresować się kimś, kto różni się od tych, z którymi byliśmy związani dotychczas, lub pojawić się może coś nowego, niezwykłego, a nawet nieprzyjemnego w relacjach z samym sobą.

Podczas tranzytów Urana możemy nagle odkryć, że postępujemy w sposób niezgodny z naszym zwyczajnym systemem wartości lub z tą linią postępowania, którą kierowaliśmy się w przeszłości. Możliwe, że tym zaskoczymy nie tylko innych, ale i siebie samych.

Piąty dom — dom twórczego wyrażania siebie — opisuje także nasze dzieci oraz relacje z nimi. Gdy Uran przechodzi przez 5. dom, nasze życie może diametralnie się zmienić, ponieważ możemy po raz pierwszy zostać rodzicami. (Może się to czasem zdarzyć niespodziewanie. Czasem może być to trudne do zaakceptowania, ponieważ nie planowaliśmy posiadania dzieci właśnie w tym okresie). Istniejące relacje między nami a naszymi dziećmi mogą ulec zmianie. Dziecko może opuścić dom, sprzeciwić się zwyczajowemu porządkowi lub nawet wejść w fazę konfrontacji. Uran może wymagać od nas zmiany sposobu postępowania, do którego byliśmy przyzwyczajeni w stosunku do naszych dzieci. Mogą one stać się bardziej niezależne lub znaleźć własną drogę. Trudność polega na tym, by znaleźć właściwą równowagę między dawaniem większej autonomii a utrzymaniem koniecznych ograniczeń, aby pozostać w bliskich relacjach z dzieckiem.

6 dom
Przemieszczanie się Urana przez ten dom może przynieść zmiany lub rozwiązanie w sferze pracy lub zdrowia. Jeśli obecna praca jest dla nas nudna i nie pozwala nam w pełni się realizować, Uran może wprowadzić radykalne zmiany w tych okolicznościach. Niekoniecznie musi to oznaczać radykalną zmianę miejsca pracy lub zawodu. Możemy spojrzeć na nowo na to, jak żyjemy, jak pracujemy i jak zarabiamy na życie. Możemy zaproponować nowe projekty, wykazać inicjatywę, zmienić utarte schematy lub przejść do innego działu lub oddziału tej samej instytucji. Jeśli innowacje takiego rodzaju nie są możliwe, oznacza to, że nadszedł korzystny czas, by poszukać czegoś innego. Przemieszczanie się Urana przez 6. dom wiąże się z otwarciem nowych możliwości, które wydają się interesujące i niezwykłe. To dobry czas, by odbyć jakiś kurs lub szkolenie, które odświeży nasze zawodowe umiejętności i wiedzę.

Tranzyty Urana oznaczają dla nas pojawienie się awanturniczych pomysłów, pragnienie eksperymentowania, choć może to doprowadzić do utraty starej pracy, zanim znajdziemy coś nowego, lub zanim zdobędziemy nowe umiejętności i wiedzę do podjęcia nowego zajęcia. Możemy otrzymać pracę nieco niezwykłą, „o charakterze uranowym”, związaną na przykład z nauką, nowymi technologiami lub komputerami. Niektórzy otrzymują pracę związaną z bliską współpracą z innymi ludźmi, która wymaga współpracy. Być może będzie to praca, która pozwoli nam być bardziej wolnymi w wyrażaniu własnego stylu i twórczej natury.

Tranzyt Urana przez 6. dom może doprowadzić do tego, że zmienimy pracę: możemy zostać zwolnieni lub zredukowani, lub firma, która nas zatrudniała, może zbankrutować. Być może będzie to jedynie okoliczność, która pozwoli zrealizować ukryte cele w tych okolicznościach. Jeśli uważaliśmy swoją pracę za nudną i nieinteresującą, ale nie odważyliśmy się nic zrobić, by zmienić sytuację, to zewnętrzna interwencja (choć dotknie naszej dumy) okaże się generalnie korzystna i popchnie nas do koniecznych zmian. Jeśli byliśmy zbyt przywiązani do naszej pracy lub wręcz utożsamialiśmy się z nią i w rezultacie zaniedbywaliśmy inne sfery naszego życia, zwolnienie lub przejście na emeryturę pomoże nam przywrócić równowagę.

Z drugiej strony, wystarczająco długi okres bezrobocia może pozwolić nam na przemyślenie naszych życiowych priorytetów i zrozumienie, czy praca — i jaka konkretnie — jest dla nas wartością.

Tranzyt Urana przez 6. dom wywiera poważny wpływ na nasze zdrowie i podejście do własnego ciała. Pojawia się impuls do eksperymentowania z dietą, do poszukiwania nowych systemów zdrowotnych. Nie wykluczone, że u niektórych pojawi się zainteresowanie uzdrawianiem, nietradycyjnymi metodami leczenia. Ponieważ ten dom opisuje związek między ciałem a psychiką, emocjonalnymi problemami i psychicznym dystresem, które wyrażają się w chorobach i niedomaganiach, stan naszego zdrowia będzie związany z naszymi uczuciami i psychiką. Jeśli w tym okresie zachorujemy, oznacza to, że musimy zmienić styl życia, spojrzeć na panujące idee w nowy sposób.

7 dom
Wchodząc do 7. domu, Uran zwiastuje okres odnowy w sferze relacji. To dobry czas, by wprowadzić coś nowego do waszych relacji z bliską osobą; zrezygnować ze stosowania utartej linii interakcji, zaryzykować zrobienie czegoś, czego wcześniej nigdy nie robiliście. Jeśli byliśmy zbyt mocno przywiązani do jakiejś osoby, w tym okresie możemy się od niej odłączyć i zrozumieć, kim sami jesteśmy. Niezależnie od tego, czy utrzymujemy jakieś bliskie relacje, czy nie, możemy spotkać nową osobę, która będzie czymś niezwykłym i wywrze na nas stymulujący wpływ. Ta osoba zapozna nas z nowymi ideami, nowymi wartościami, nowym spojrzeniem na świat. Nowy związek może mieć także charakter seksualny, choć Uran zwykle sprzyja spotkaniu dwóch umysłów, umożliwia owocną interakcję intelektualną. Fizyczny pociąg może być obecny, ale okoliczności zwykle uniemożliwiają rozwinięcie relacji na tym poziomie.

Wielu astrologów uważa, że wchodząc do 7. domu, Uran niszczy relacje. Nie musi tak być.

Uran po prostu wymaga przeglądu istniejących więzi i stwarza możliwości ich odnowienia oraz udoskonalenia. Jeśli natomiast nasze partnerstwo opiera się na poczuciu obowiązku, lęku przed nieznanym, kalkulacji ekonomicznej, wówczas w osobie Urana spotkamy najzagorzalszego wroga naszych relacji. Z pewnością będzie on usiłował podważyć status quo.

Z Descendentem zwykle wiąże się ukrytą część naszej natury. Najczęściej identyfikujemy się z Ascendentem, natomiast cechy Descendenta poszukujemy u innych ludzi. Partnera, którego przyciągamy, z reguły charakteryzuje znak, który zajmuje nasz 7 dom. Jeśli jednak do 7 domu wchodzi Uran, możemy odkryć cechy Descendenta w sobie samych. Uran pobudza ukrytą część naszej istoty.

8 dom
Pragnienie osiągnięcia maksymalnie ścisłej interakcji z drugą osobą jest jedną z naszych podstawowych potrzeb. W dzieciństwie nasze życie zależy od miłości i uwagi innych osób. Później, stając się dorosłymi, zwykle jesteśmy w stanie prowadzić samodzielne życie, jednak wciąż poszukujemy miłości i partnerstwa. 7 dom dość dokładnie opisuje wszystko, co związane z partnerstwem. 8 dom natomiast wykracza poza to i opisuje nasze zachowanie w sytuacjach intymnych – to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. 8 dom ukazuje charakter energetycznej wymiany między nami a drugą osobą: co dajemy i co otrzymujemy w zamian. Mogą to być pieniądze i dobra materialne, ale także różne rodzaje emocji i uczuć, które krążą między nami a osobą, z którą jesteśmy mocno związani.

Kiedy Uran wchodzi do 8 domu, gwałtowne zmiany w tej sferze są nieuniknione. Sytuacja materialna naszego partnera może poważnie się zmienić. Jego lub jej biznes może nagle upaść. Może on lub ona stracić pracę. Oczywiście, nie wykluczony jest także gwałtowny wzrost w interesach, gdy partner niespodziewanie się wzbogaci. Ten tranzyt może także oznaczać nawiązanie nowego partnerstwa biznesowego lub zmianę w istniejących relacjach biznesowych.

Pieniądze i dobra materialne nie są jednak jedyną rzeczą, którą dzielą ludzie. Pewnego razu przyszła do mnie kobieta w okresie, gdy Uran przechodził przez jej 8 dom. W tym czasie jej mąż – aktor – stracił pracę i spędzał w domu znacznie więcej czasu niż zwykle. Stał się nerwowy, niespokojny, z nim było niemożliwe się dogadać – o takich jego cechach nie miałam pojęcia. Tranzyt Urana przez jej 8 dom odzwierciedlił zmiany w stanie męża i wywołał problemy, które wystawiły na próbę wytrzymałość ich relacji.

8 dom to ta część naszego horoskopu urodzeniowego, w której uczymy się najpełniej zlewać z osobowością drugiej osoby – gdy umiera nasze „ja” i rodzi się „my”. Akt seksualny jest fizycznym wyrazem zjednoczenia dwóch ludzkich istot. Kiedy Uran przechodzi przez 8 dom, zyskujemy możliwość najpełniejszego otwarcia się na innych ludzi. Na przykład, jeśli mieliśmy problemy seksualne, Uran pomoże je rozwiązać i zerwać pęta przesądów. Małżonkowie mogą tchnąć nowe życie w swoje relacje seksualne. Niezależnie od sytuacji, możemy spotkać kogoś, kto poszerzy nasze doświadczenia seksualne.

Jak wiadomo, 8 dom ma bezpośredni związek ze śmiercią. Gdy Uran przechodzi przez 8 dom, naszą uwagę przyciąga tragiczna ulotność życia, na przykład w wyniku śmierci kogoś bliskiego. W pełni uświadamiamy sobie swoją śmiertelność i możemy wypracować nowe podejście do swoich wartości. Może nas także zainteresować studiowanie filozofii karmy i reinkarnacji, aby zrozumieć ukryte prawa i siły, które rządzą życiem.

Mając na uwadze ekscentryczność Urana, należy zachować czujność i nie pozwalać mu przekraczać pewnych granic.

9 dom W 9 domu szukamy sensu życia i wartości, na których możemy się oprzeć, podejmując codzienne wybory. Gdy Uran wchodzi do tego domu, nasze poglądy na życie, przekonania religijne i filozofia mogą ulec radykalnym zmianom. Głęboko wierzący chrześcijanin może zakwestionować niektóre podstawowe doktryny swojej religii, doświadczając po raz pierwszy w życiu kryzysu wiary, który może przybrać formę uranicznej rebelii przeciwko autorytetowi Kościoła. Z kolei zatwardziały ateista może odkryć Boga, doświadczyć nieoczekiwanych mistycznych objawień i olśnień. Tak czy inaczej, nasz system wierzeń podlega presji nowych idei, które mogą poważnie zmienić istniejące przekonania i światopoglądowe nastawienie. Może to nastąpić niespodziewanie: w środku nocy budzimy się z łóżka, poruszeni niezwykłym snem lub wizją; może na nas wpłynąć przypadkowo przeczytana książka, usłyszana gdzieś prelekcja lub rozmowa z przyjacielem, które wprowadzą rewolucyjne zmiany w naszym myśleniu, świadomości i wierze. Niespodziewany przypadek lub spotkanie z niezwykłą osobowością mogą zachwiać naszymi przekonaniami, wprawić nas w wir nowych idei, a choć nie będziemy już mogli postrzegać świata tak, jak dawniej, zyskamy – jak mówił Blake – „zdolność widzenia świata w ziarnku piasku”. Zmiany w filozofii życiowej rzadko przebiegają łatwo. Gdy zmieni się system naszych przekonań, zmieni się także system wartości. A gdy zmieni się system wartości, ulegnie zmianie charakter naszych życiowych wyborów oraz cała struktura budowania naszego życia. Dlatego tranzyt Urana przez 9 dom może doprowadzić do radykalnych zmian w całym życiu. Wyższa edukacja jest arcydziełem 9 domu i ona również zostanie dotknięta. Spotkałem wielu klientów, którzy zmieniali kierunek swoich studiów w trakcie takiego tranzytu: niektórzy porzucali nauki ścisłe i zaczynali zajmować się sztuką lub zmieniali zainteresowania przyrodnicze na humanistyczne, inni zaś przeciwnie – zaczynali zgłębiać nauki ścisłe, porzucając sztukę. Pod wpływem uranicznego tranzytu możemy odbywać edukację w nietradycyjny sposób. Możemy wyrażać protest wobec systemu nauczania i różnych dyscyplinarnych wymogów. Prawdopodobna jest tu walka o reformę systemu edukacji w ogóle. Kolejną sferą związaną z 9 domem są podróże. Czekają nas niezwykłe przygody podczas wyjazdów, gdy Uran wchodzi do 9 domu. Możemy kupić tygodniowy wyjazd do odległego kraju i tam pozostać na stałe. Nasze plany podróżnicze mogą zostać nagle zakłócone. Możemy wyruszyć w jedno miejsce, a dotrzeć do innego. W każdym razie z podróży powracamy zupełnie innymi ludźmi.

10 dom
Gdy Uran przechodził przez 9 dom, zmieniały się nasze poglądy i filozofia życiowa. Owoce tych zmian stają się widoczne, gdy Uran wchodzi do 10 domu. Nowy światopogląd wymaga od nas zmiany ról społecznych. Nowe wartości bywają niekompatybilne ze starą pracą. Wewnętrzny głos nalega, byśmy spróbowali sił w nowej dziedzinie, która bardziej odpowiada naszym prawdziwym zainteresowaniom. Niektórzy podejmą wówczas własną działalność gospodarczą. Inni rzucą się w wir ryzykownych i niezwykłych przedsięwzięć. Komuś niespodziewanie może przyjść zaproszenie do zajęcia się nową działalnością. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli klient z Uranem przechodzącym przez 10 dom mówi o pragnieniu zmiany pracy, nie będę z nim dyskutować ani odradzać mu tego. Warto jednak rozważyć pewne kompromisowe rozwiązania. Można na przykład w ramach istniejącej pracy uwolnić pewną przestrzeń dla nowego zainteresowania. Można porozmawiać z szefem o zmianie trybu pracy, na przykład o uzyskaniu większej swobody. Jeśli nie uświadomimy sobie konieczności zmian, one same na nas spadną i zmuszą nas do znalezienia nowego miejsca pracy. Przyczyną mogą być duże przemiany społeczne, gdy całe branże trafiają w krytyczne położenie. Czasem osoba z Uranem w 10 domu sama staje się czynnikiem rewolucyjnych zmian w społeczeństwie. Przez nią uraniczne energie mogą zainicjować radykalne przemiany społeczne. Bez względu na to, w którym domu znajduje się Uran, wszędzie człowiek pragnie odrzucić tradycyjne ograniczenia. W 10 domu przejawia się to potrzebą zniszczenia społecznych ograniczeń, rzucenia wyzwania tradycyjnym wartościom i klasowym przesądom. Relacje z rodzicami to kolejna sfera, która podlega presji Urana, gdy przechodzi on przez 10 dom. W tym okresie istnieje duże prawdopodobieństwo, że zbuntujemy się przeciwko dominacji jednego lub obojga rodziców. Jeśli dotąd nie odważyliśmy się w ich obecności głośno wyrazić własnych poglądów, teraz Uran prowokuje nas do ostrego przeciwstawienia się. W każdym razie spojrzymy na relacje z rodzicami w nowy sposób i być może odkryjemy nowy, owocny sposób wzajemnej interakcji z nimi. Poważne zmiany mogą zachodzić także w życiu samych rodziców, co pośrednio wpłynie i na nas.

11 dom
Nasze dążenia, ideały i oczekiwania dotyczące przynależności do jakiejkolwiek grupy społecznej lub wkładu w rozwój społeczeństwa ulegają głębokim przemianom w okresie, gdy Uran przechodzi przez 11 dom. Możemy odkryć dla siebie nowe organizacje lub grupy, które dotąd nie budziły naszego zainteresowania. Możemy do nich dołączyć, aktywnie uczestnicząc w programach humanitarnych lub ruchach politycznych o radykalnym charakterze. Czekają nas jednak nieprzyjemności i konflikty, jeśli te grupy zajmują zbyt ekstremistyczną pozycję. Bardzo często początkowy entuzjazm z powodu spotkania z nowym podejściem do życia, niezwykłym nurtem myślenia, mija po miesiącu lub dwóch, a ogarnia nas niezadowolenie i rozczarowanie. Członkowie grupy z kolei zaczynają oskarżać nas o ekscentryczność i anarchizm. Całkiem prawdopodobne, że w tym okresie dojdzie do głębokich zmian w sferze przyjaźni. Pojawią się nowi przyjaciele, a kontakty ze starymi zostaną zerwane. Narodziny dzieci to kolejny element 11 domu, który może się ujawnić w okresie, gdy Uran przechodzi przez ten dom. Jeśli mamy już dorosłe dzieci, być może tranzyt będzie związany z ich osiągnięciami lub naszymi nadziejami dotyczącymi ich szczególnej życiowej drogi.

12 dom
Na przykład, jeśli macie podświadomy lęk przed odrzuceniem, to w okresie tranzytu Urana przez wasz 12 dom w jakiś sposób przyciągacie sytuacje, które zmuszają was do zwrócenia bacznej uwagi na ten lęk, doświadczenia go w najbardziej nieosłoniętej formie i przyswojenia tej lekcji. Krótko mówiąc, Uran podczas całego tranzytu przez 12 dom przemienia nas, odsłaniając wszystko to, co ukryte i skrywane w zakamarkach naszej duszy. Wiele z tego, co odkryjemy o sobie, może okazać się przerażające i nieprzyjemne, ale ten tranzyt może także otworzyć dostęp do pozytywnych i korzystnych treści naszej psychiki. Nieświadomość, jak ukazuje ją 12 dom, to nie tylko magazyn negatywnych wzorców i przeszłych uczuć – jest także rezerwuarem pozytywnego potencjału, który powinniśmy rozwijać. Czas przejścia Urana przez 12 dom sprzyja głębokim badaniom psychologicznym; należy „zanurzyć się” w tym wodnym domu, korzystając z psychoterapii lub jakiejkolwiek innej metody. Wówczas będziemy współpracować z Uranem w jego wysiłkach, by odkryć nasz psychiczny potencjał, który był niedostępny dla naszej świadomości. Podczas tego tranzytu ludzie i okoliczności z naszej przeszłości niespodziewanie ponownie wchodzą w nasze życie, dając nam możliwość dopełnienia nieukończonych relacji. Mogą dosłownie pojawić się na naszym progu lub przyjść do nas we snach i fantazjach. W każdym razie nasza przeszłość powróci, by nas powitać lub przerazić. Spotkanie z przeszłością może być uzdrawiające i oczyszczające, przygotowując nasze odrodzenie przy przejściu Urana przez Ascendent horoskopu natalnego. Gdy Uran przechodzi przez 12 dom, granice między nami a innymi ludźmi ulegają rozmyciu. Może to objawić się jako szereg psychicznych wglądów i objawień. To czas, gdy jesteśmy niezwykle wrażliwi na myśli i przeżycia otaczających nas osób. Przyjaciel może być oddalony od nas o tysiące kilometrów, a my jakoś dokładnie wiemy, że przeżywa coś trudnego. Albo myślimy o jakiejś osobie, a ona nagle do nas dzwoni lub puka do drzwi następnego dnia. Niektóre z naszych olśnień mogą mieć bardzo ostry i poruszający charakter; inne wglądy mogą być pozytywne i obiecujące.

Trudno powiedzieć, w jakim stopniu można ufać tym wglądom, choć czasem aspekty tranzytującego Ur

Howard Sasportas

Władcy losu (Mityczny podejście do rozwiązywania podstawowych kryzysów w życiu współczesnego człowieka)

Wstęp Część 1. Współpraca z nieuchronnym Rozdział I W poszukiwaniu sensu Jądro człowieka a mapa urodzeniowa Rozkład wzrostu nasienia Jak znaleźć sens w tranzycie i progresji Rozdział II Upadek, aby się przebić Teoria struktur dysypatywnych Rozdział III Interpretacja tranzycji: praktyczne instrukcje Kwestia orbisów Retrogradacja Natura tranzycyjnego aspektu Uwzględnienie aspektów natalnych Tranzyty do midpunktów oraz do planet progresywnych Tranzyty a domy

Część II. Tranzyty Urana

Rozdział IV Uraniczne kryzysy Uran w mitologii Dylemat Saturn – Uran Narodziny Wenus Wolność wyboru czy przymus Uran a Prometeusz Wyższy Umysł Rozdział V Tranzyty Urana przez planety i domy Uran – Słońce Uran – Księżyc Uran – Merkury Uran – Wenus Uran – Mars Uran – Jowisz Uran – Saturn Uran – Uran Tranzyty Urana w sekstylu do natalnego Urana Tranzyty Urana w kwadraturze do natalnego Urana Tranzyty Urana w opozycji do natalnego Urana Tranzyty Urana w domach horoskopu 1 dom 2 dom 3 dom 4 dom 5 dom 6 dom 7 dom 8 dom 9 dom 10 dom 11 dom 12 dom

Wstęp „Twój ból to tylko rozłupywanie skorupy, która przeszkadza w zrozumieniu rzeczywistości” Kalil Gibran

Życie nie zawsze jest łatwe. Nie da się żyć pełnią życia, nie doświadczając bólu, nie przechodząc przez kryzysy, głębokie przemiany. Oczywiście, że nie da się tego uniknąć, ale nie zawsze pamiętamy, że ból i kryzysy odgrywają bardzo ważną rolę w naszym rozwoju i ewolucji. Podczas gdy niektórzy ludzie czują się wyczerpani i przygnieceni po ciężkich próbach, inni wychodzą z nich odnowieni i przemienieni, naprawdę bardziej żywi. „Wracają” do życia z nowym zrozumieniem rzeczy, które do tej pory zaniedbywali, z poczuciem ważności tego, co moglibyśmy nazwać „świętym”, z wzbogaconym postrzeganiem życia innych. Starożytni Chińczycy, aby określić kryzys, użyli mądrego słowa – wei-chi, które jest połączeniem dwóch pojęć: niebezpieczeństwo (wei) i możliwość (chi). Kryzys można postrzegać jako katastrofę, coś strasznego, czego należy za wszelką cenę unikać, ale można go również uznać za punkt zwrotny, ważny etap rozwoju – jako możliwość nowego życia, szansę na zmianę i stanie się kimś innym. Po ludzku można zrozumieć pragnienie unikania bolesnych sytuacji, chęć pozostawienia wszystkiego tak, jak było przed kryzysem. Jednak istnieje możliwość wykorzystania czasu kryzysu do rozwoju i wzrostu, do nowego zrozumienia siebie i życia wokół. Coś musi umrzeć, ale rodzi się coś nowego. Nic nie pozostaje niezmienione: stare ginie, ustępując miejsca nowemu. Dlatego pytanie nie brzmi: „Jak uniknąć kryzysu, bólu, zmian?”, ale raczej: „Jak możemy wykorzystać okresy kryzysu w sposób jak najbardziej twórczy?” Roberto Assagioli, założyciel Psychosyntezy, nazywał to „współpracą z nieuchronnym”. Żyć pełnią życia oznacza przeżywać i akceptować zarówno jego ciemne strony, jak i jasne, radość, jak i ból. Nieuchronnie nadchodzi czas rozłamów, zniszczeń, zmian, ale nic nie może zmusić nas do zaprzestania poszukiwania dróg doskonalenia, nic nie może zmusić nas do rezygnacji z lekcji, które niesie ze sobą czas prób.

Często zadawane jest mi pytanie: „Co skłania ludzi do zwracania się do astrologów?” Niektórzy moi klienci są po prostu bardzo ciekawi – ktoś z ich znajomych był u astrologa, zinterpretowano mu mapę i teraz, usłyszawszy opowieść znajomego o astrologicznej interpretacji, ta osoba zainteresowała się tym, co astrolog może jej powiedzieć. Inni liczą na to, że astrologia pomoże odkryć ich potencjał i ukryte zasoby. Jednak moje doświadczenie mówi, że większość ludzi zwraca się do astrologa dlatego, że przeżywa stan kryzysowy. Podnoszą słuchawkę i dzwonią do astrologa, ponieważ muszą dowiedzieć się, co się z nimi dzieje; zwykle tracą panowanie nad sytuacją, wszystko wymyka się spod kontroli, zwyczajne sposoby rozwiązywania problemów przestają działać, zaczynają czuć się zagubieni. Przeżywają rozpad życia rodzinnego, stykają się z poważnymi problemami w pracy, nie są w stanie nawiązać kontaktu z dziećmi, nie mogą porozumieć się z rodzicami; chorują na poważną chorobę lub tracą bliską osobę; popadają w depresję i tracą wolę życia. Niektórzy przychodzą do mnie, myśląc, że mogę magicznie w krótkim czasie rozwiązać wszystkie ich problemy. Są jednak i tacy klienci, którzy patrzą na moją rolę bardziej realistycznie – widzą we mnie osobę, która może pomóc im znaleźć sens w tym, co się z nimi dzieje. W większości przypadków okresy depresji, stresów, gwałtownych zmian pokrywają się w czasie z tranzytami Saturna, Chirona, Urana, Neptuna, Plutona lub progresjami, które dotyczą tych planet. Każda z tych planet niesie ze sobą swój specyficzny problem, swoją szczególną formę prób. Konflikt związany z Saturnem ma naturę odmienną od konfliktu dotyczącego Urana; zamieszanie wywoływane przez Neptuna ma niewiele wspólnego z naciskiem Plutona, który przypomina nam powiedzenie, że „życie jest jak kamień – albo powala nas z nóg, albo poleruje”. Czasami dwie, trzy lub cztery planety jednocześnie dotykają kilku ważnych punktów radyksu, jakby kosmos postanowił poważnie „najechać” na człowieka. Ale jakiegokolwiek rodzaju konflikty, traumy i dylematy nie przynosiłyby ze sobą planety, w każdym przypadku obserwujemy jedno: nie chcą one zostawić nas w takiej sytuacji, w której nas zastają.

Dane Radjar kiedyś napisał, że „nie wydarzenie spotyka człowieka, ale człowiek spotyka się z wydarzeniem”. Człowiek napotyka pewne wydarzenia dlatego, że ich potrzebuje, aby stać się tym, kim jest potencjalnie. Dlatego też nasze nastawienie do kryzysów wpływa na to, jak przechodzimy takie okresy: jeśli uważamy, że kryzys to coś strasznego i naszym głównym celem jest cofnięcie zegara i jak najszybsze pozbycie się kryzysu, to bardzo prawdopodobne, że pozostaniemy w sytuacji kryzysowej na dłuższy czas. Jeśli jednak, jak starożytni Chińczycy, wierzymy, że kryzys jest możliwością odnowy, zwiększamy naszą zdolność do konstruktywnego wykorzystania tych okresów. Są ludzie bardziej szczęśliwi: w samym środku kryzysu potrafią dostrzec racjonalne ziarno we wszystkim, co się z nimi dzieje. Potrafią postrzegać kryzys z punktu widzenia swojego rozwoju i wzrostu, a to zrozumienie pomaga im przejść przez problemy. Dla innych potrzebny jest dłuższy czas, aby zaczęli uświadamiać sobie sens nieszczęść, które ich dotykają, i możliwości odnowy, jakie oferuje ta sytuacja. Niestety, istnieją też ludzie, którzy w żaden sposób nie mogą wyjść z kryzysu – nadal koncentrują się nie na przyszłości, ale na przeszłości, kurczowo trzymają się tego, co było przed kryzysem, pragną, aby życie było takie, jakie było, i tracą szansę rozpoczęcia nowego życia. Nasze nastawienie do tych faz procesu życiowego wpływa nie tylko na to, jak przechodzimy takie okresy, ale także na to, jak my, astrolodzy, współdziałamy z naszymi klientami. Jeśli skłonni jesteśmy postrzegać okresy kryzysowe jedynie przez pryzmat negatywny, jak możemy pomóc innym ludziom znaleźć sens w trudnościach, które przeżywają? Jeśli mamy tendencję do unikania konfliktów, prób, bólu wszelkimi sposobami, to najprawdopodobniej bezpośrednio lub pośrednio przyczynimy się do tego, że nasi klienci będą postępować tak samo. Będziemy starali się załagodzić wszystkie problemy i „uratować” ludzi jak najszybciej, nieświadomie pozbawiając ich siły lub szansy na przemianę, jaką daje kryzys.

Celem tej książki jest omówienie wszystkich rodzajów kryzysów związanych z tranzytami Urana, Neptuna i Plutona oraz ukazanie możliwości wzrostu i przemiany, jakie one oferują. Tam, gdzie to możliwe, włączyłem przykłady z własnej praktyki astrologicznej, a w ostatnim rozdziale szczegółowo analizuję trzy przypadki. Książkę tę można wykorzystać jako przewodnik do interpretacji tranzytów planet górnych, ale mam nadzieję, że da czytelnikowi możliwość głębszego zrozumienia, jak przemienić kryzys w szansę.

Howard Sasportas, Londyn, 1988

Część 1. Współpraca z nieuchronnym

Rozdział I
W poszukiwaniu sensu

„Biada temu, kto nie widzi sensu w swoim życiu, nie dostrzega celu, do którego dąży. Wkrótce straci samego siebie.

Viktor Frankl

K.G. Jung kiedyś napisał: „Jeśli widzimy sens, to wiele jesteśmy w stanie wytrzymać, prawie wszystko”. Obecność sensu pomaga nam przetrwać problemy życia. Poradzimy sobie z bólem i kryzysem, jeśli znajdziemy jakieś znaczenie lub cel w tym, co się z nami dzieje. Trudno znaleźć lepszy przykład niż w książce Viktora Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. W tej książce Frankl opisuje lata 1943–1945, kiedy przebywał w faszystowskim obozie koncentracyjnym. Ten czas stał się punktem zwrotnym w zachodniej samoświadomości, podważył bowiem nasze pojęcia o moralności, o dobru i złu, o istnieniu dobra. Opierając się na własnym doświadczeniu, Frankl dochodzi do wniosku, że (jeśli pominąć czysty przypadek) więźniowie, którzy potrafili dostrzec jakiś sens w swoich cierpieniach, mieli znacznie większe szanse na przeżycie. Niektórzy znajdowali sens w przeświadczeniu, że Bóg ich czuwa, inni mieli bardziej konkretny, osobisty motyw, by pozostać przy życiu: „Muszę przeżyć, aby zobaczyć swoją rodzinę ponownie”. Sam Frankl zdołał przetrwać wszystkie okropności obozu, ponieważ pragnął za wszelką cenę opowiedzieć innym o tym, przez co przeszedł. Frankl opisuje dzień, kiedy poczuł, że nie jest już w stanie wytrzymać – wiatr był zbyt zimny, był chory, głodny i musiał przejść wiele mil zranionymi nogami. Chciał umrzeć. Ale nagle stanęła przed nim wizja: zobaczył siebie stojącego na scenie wygodnej sali wykładowej, przed uważną publicznością, która przyszła posłuchać jego wykładu o psychologii więźniów obozów koncentracyjnych. Ta wizja pomogła mu przeżyć, dała sens i cel temu, przez co musiał przejść. Musiał przeżyć, aby opowiedzieć światu o okropnościach, które działy się w obozie. W tym momencie Frankl uświadomił sobie coś, czego nigdy nie zapomniał i co później stało się filozoficzną podstawą jego własnej formy terapii (logoterapii): „Więzień, który stracił wiarę w przyszłość – swoją przyszłość – jest skazany. Z utratą wiary w przyszłość traci on także psychiczną odporność, traci duchowy punkt odniesienia; rozprasza się i poddaje się psychicznemu i fizycznemu rozkładowi… Po prostu się poddaje”. Nietzsche pisał: „Kto ma po co żyć, może wytrzymać prawie wszystko”. Jak odkrył Frankl na własnym strasznym doświadczeniu, jeśli potrafimy znaleźć jakiś sens w ciężkiej próbie, jeśli jesteśmy choć trochę otwarci na możliwość znalezienia sensu, możemy zmobilizować zasoby, aby spotkać się z kryzysem z podniesionym czołem.

Jądro człowieka a horoskop urodzeniowy

Jedną z możliwości znalezienia sensu życia dostrzegłem w przekonaniu, że wszyscy posiadamy głębokie jądro, które kieruje i reguluje nasz wzrost i rozwój. Tak jak pestka jabłka wie, że jej przeznaczeniem jest urosnąć w jabłoń, a nie w gruszę, tak pewna część naszej istoty wie, kim mamy się stać i jaką drogę musimy przejść, aby stać się tym, kim jesteśmy powołani. Takie koncepcje jak „indywiduacja”, „samoaktualizacja” opisują proces stawania się tym, czym jesteśmy powołani. Pierra Ferro w książce „Kim możemy się stać” opisuje swój pogląd na to, jak przebiega rozwój człowieka zgodnie z pewnymi wewnętrznymi ustawieniami: „Oczywiście, każda rzecz ma swoją drogę rozwoju, wewnętrznie jej właściwą: stają się tym, czym są powołane być. Arystoteles nazwał dopełnienie tego procesu entelechią – pełną i zakończoną realizacją tego, co znajdowało się w stanie potencji”. Czy objawia się to w momencie, kiedy motyl wylatuje z kokonu, kiedy dojrzały owoc spada z drzewa, czy kiedy z żołędzia wyrasta dąb – każdy z tych procesów jasno ukazuje jakość harmonii i plan Stwórcy: zgodnie z doktryną Dharmy wschodniej filozofii każdy z nas jest powołany do osiągnięcia szczególnego celu życiowego… każdy z nas powinien starać się odkryć ten cel i przyczynić się do jego realizacji”.

Właśnie tutaj horoskop urodzeniowy może okazać się szczególnie pomocny w odkryciu natury naszego „nasienia”: informuje nas o tym, co nasze głębokie „ja” przygotowało dla nas. Horoskop mówi nam coś o tym, jakim rodzajem nasienia jesteśmy, albo – jak mówi Liz Greene – kim jesteśmy: soczewicą, awokado czy brukselką. Astrolog-konsultant Christina Rose porównuje studiowanie mapy urodzeniowej do studiowania obrazka na opakowaniu nasion. Na tym obrazku możecie zobaczyć, co wyrośnie z nasienia, czym się stanie. We wstępie do „Tranzytów planetarnych” Rob Hand czyni podobną uwagę: „Jestem całkowicie przekonany – choć nie mogę tego tutaj udowodnić – że w każdym z nas istnieje twórcze, kreatywne jądro, które aktywnie tworzy wszechświat, albo odtwarzając każdą część z niczego, albo zgadzając się zawczasu, jeszcze przed naszym fizycznym wcieleniem, rozegrać pewną grę według określonych reguł. W tym przypadku horoskop staje się wskaźnikiem waszych intencji, a nie harmonogramem wszystkiego, co ma się z wami wydarzyć. Charakter jest bowiem losem”.

Pojęcie, że istnieje głębokie „ja”, które kieruje naszym rozwojem, spotykamy u Liz Greene, choć ona wolała nadać mu inną nazwę: „Moje doświadczenie pracy z astrologicznymi klientami doprowadziło mnie do wniosku, że istnieje coś – nie ważne, jak to nazwiemy: losem, Opatrznością, prawem natury, karmą czy nieświadomością – co zawsze bardzo silnie reaguje, kiedy naruszamy obszar jego kompetencji lub kiedy nie okazuje nam szacunku i pragnienia współpracy. Wydaje się ono mieć „absolutną wiedzę” o tym, czego potrzebuje dana jednostka i nawet to, czego może wkrótce potrzebować do dalszego rozwoju… Nie pretenduję do wiedzy, czym jest to „coś” w rzeczywistości, ale skłonna jestem nazwać to czymś losem”.

Harmonogram wzrostu nasienia

Horoskop urodzeniowy to zamrożony moment czasu – obraz sfery niebieskiej takiej, jaka ukazała się w momencie narodzin w miejscu urodzenia. Ale planety nie zatrzymują się po narodzinach człowieka: nadal się poruszają i nadchodzi moment, kiedy wracają na to samo miejsce, które zajmowały przy narodzinach danej osoby, lub przechodzą przez miejsce, które zajmowała inna planeta, albo tworzą aspekt do innej planety. Tranzyty pokazują, gdzie znajdują się planety w danym momencie względem położenia planet w momencie narodzin. Inny rodzaj czasowej analizy horoskopu – progresje – ukazują w formie symbolicznej, jak ruch planet po narodzinach wpływa na horoskop. Horoskop urodzeniowy pokazuje rodzaj nasienia, którym jesteśmy, a tranzyty i progresje mówią nam o harmonogramie wzrostu tego nasienia. Czy coś już dojrzało? Czy puści nowe pędy? Jednemu nasieniu potrzeba kilku tygodni na całkowite dojrzenie, innemu – lat. Każdy z nas znajduje się w procesie nieustannego rozwoju, i jestem przekonany, że tranzyty i progresje ukazują nam, czego w każdej chwili pragnie nasze głębokie „ja”. Nasze jądro ożywia różne aspekty naszej duszy, różne części naszego horoskopu urodzeniowego, zależnie od tego, jakie zadania rozwojowe stoją przed nami w danym momencie. Tranzyty i progresje odsłaniają przed nami to, co wewnętrzne „ja” pragnie zwrócić naszą uwagę, co powinniśmy opracować. Jeśli chcemy współpracować z naszą ewolucją, musimy uważnie wsłuchiwać się w to, co dzieje się wewnątrz nas. Tylko wtedy będziemy postrzegać tranzyty i progresje jako sygnały płynące z samego centrum naszej indywidualności.

Nie możemy jednak zaprzeczyć, że tranzyty i progresje bardzo często korelują z zewnętrznymi wydarzeniami, które czasem spadają na nas z jasnego nieba. Nawet jeśli tak jest, nadal jestem przekonany, że te wydarzenia są synchronicznymi zewnętrznymi manifestacjami wewnętrznych zmian lub nasze wewnętrzne jądro może wykorzystywać zewnętrzne wydarzenia, aby ułatwić zmiany, których potrzebujemy, aby stać się tym, czym jesteśmy powołani. Właśnie cytowałem Roberta Handa, który uważa, że horoskop urodzeniowy ukazuje nam intencje naszego wewnętrznego, twórczego „ja”. Oto, co pisze on o tranzycie i progresjach:

„Zarówno tranzyty, jak i progresje wskazują na różne fazy rozwoju pierwotnej intencji wewnętrznego „ja”. Choć często schodzę na terminologię „przyczynowości”, nie wierzę, że planety są przyczyną czegokolwiek. Są one jedynie znakami manifestacji pierwotnej intencji, która częściowo doświadczana jest jako wola przechodząca przez nas. Ta intencja, którą rozumiecie.”

Inna część intencji jest przeżywana jako coś, co rozgrywa się poza nami. Możecie to nazwać fatum, losem lub okolicznościami, na które nie mamy wpływu. Ale to również się z wami dzieje — musicie wznieść się do świadomości tego. Jednym z zadań astrologii jest podnoszenie indywidualnej świadomości w taki sposób.

Jeśli nie słuchamy, nie zwracamy uwagi na ścieżkę rozwoju, którą jądro osobowości obrało dla nas, najprawdopodobniej przyciągniemy zewnętrzne wydarzenia, które zmuszą nas do zmian lub przystosowania. Na przykład, kiedy tranzytujący Uran tworzy koniunkcję z naszą Wenus, nadchodzi czas przemyślenia relacji. Jeśli jesteśmy świadomi naszego wewnętrznego świata, rozumiemy to i możemy zrobić wszystko, co konieczne. A jeśli zaczynamy się opierać i niechętnie przyjmujemy uraniczny impuls, tranzyt może objawić się jako zewnętrzne wydarzenie, które zmusi nas do zmiany. Nasz partner może odejść, popychając nas do zmian w tej sferze życia. To znaczy, że nasze jądro będzie działać za pomocą wydarzeń, które pomogą nam uświadomić sobie, jakiego rozwoju oczekuje się od nas w danym okresie życia.

Ponownie cytat z Henda, opisujący związek między wewnętrznymi znaczeniami psychologicznymi tranzytów a rodzajami zewnętrznych wydarzeń, które przyciągamy:

„Jestem pewien, że ostatecznie tranzyt oznacza zmiany, które zachodzą — w nas samych — psychologiczne zmiany, ale psychologiczne zmiany w szerokim sensie. Możecie jednak przeżywać te wewnętrzne zmiany albo jako psychologiczne zmiany w zwykłym znaczeniu, w postaci interakcji społecznych, albo jako wydarzenia, które zachodzą całkowicie w świecie zewnętrznym. Wydarzenie może również odczuwać się jako choroba. W ten sposób wasze wewnętrzne energie mogą być przeżywane na różnych płaszczyznach istnienia. Tę rzecz należy dobrze rozumieć, ponieważ jeśli nie rozumiecie, w jaki sposób jesteście zaangażowani w wydarzenie, oznacza to, że działacie nieświadomie i przez to nie będziecie kontrolować sytuacji.”

Liz Greene w „Astrologii losu” przypisuje nadprzyrodzoną inteligencję temu, co nazywa losem, a co ja odnoszę do jądra osobowości:

„Przejawia się to w tym, że tworzone są okoliczności szczególnie niezwykłe, które zderzają jedną osobę z drugą lub z zewnętrzną sytuacją dokładnie w odpowiednim momencie. Przy czym wszystkie zmiany odczuwa się jednakowo na płaszczyźnie wewnętrznej i zewnętrznej. Przejawia się to zarówno fizycznie, jak i psychicznie — na poziomie osobistym i zbiorowym, może przybrać maskę Mefistofelesa, a może przedstawić się jako sam Bóg… Czuję, że gdybyśmy lepiej rozumieli te sprawy, moglibyśmy znacznie bardziej pomóc naszym klientom, nie mówiąc już o sobie samych.”

Jak znaleźć sens w tranzytach i progresjach

Jeśli astrolog prawidłowo rozumie tranzyt i progresje, dają one możliwość ujawnienia istoty przeżywanego przez klienta okresu życia lub fazy rozwoju jego osobowości. Badanie horoskopu za pomocą tych metod wyraźnie pokazuje, które części osobowości dojrzały do świadomej integracji lub transformacji. Głównym zadaniem astrologa-psychologa jest znalezienie sposobów zbliżenia klienta do jego własnego „Ja”. Nawiązując taki kontakt, konsultant może skutecznie skierować klienta do współpracy z jądrem jego osobowości, do prowadzenia życia zgodnego z planem, który przygotowało dla niego wewnętrzne jądro.

W Psychosyntezie — odmianie psychologii transpersonalnej opracowanej przez włoskiego psychiatry Roberto Assagioliego — następny krok w rozwoju osobowości nosi nazwę „zadania”. Zadanie odzwierciedla zamiar wewnętrznego jądra w każdej chwili i z reguły ma bezpośredni związek z życiowymi problemami klienta, z tym, co go najbardziej niepokoi w danym momencie.

Analizując tranzyt i progresje, astrolog może zadać sobie następujące trzy pytania, aby wyjaśnić, co zaplanowało wewnętrzne jądro dla danej osoby:

  • Co może się ujawnić, narodzić poprzez rozwiązanie tego problemu?
  • Jakie archetypowe jakości wewnętrzne jądro klienta pragnie ujawnić w jego świadomości?
  • Jaki jest następny etap, na który wewnętrzne jądro chce doprowadzić tę osobę?

Chociaż francuski filozof Pascal twierdził, że „gałąź nie może znać zamiaru drzewa”, Frankl był w tej kwestii bardziej optymistyczny. Uważał, że możemy wyjaśnić zamiary naszego wewnętrznego „Ja”. Frankl opisuje zachowanie małp, które próbowały smaku szczepionki przeciwko polio, którą im regularnie wstrzykiwano. U małp nie było żadnej szansy, aby zrozumieć sens tej procedury, ale człowiek — dzięki wysoko zorganizowanemu mózgowi — jest w stanie uświadomić sobie, dlaczego coś się dzieje.

Za pomocą horoskopu urodzeniowego oraz systemu tranzytów i progresji możemy określić sens doświadczenia — zarówno pozytywnego, jak i negatywnego — które sami tworzymy lub przyciągamy do naszego życia. Czasami bardzo łatwo zrozumieć, do czego skłania się nasze głębokie jądro. W innych przypadkach powody, dla których jądro naszej osobowości prowadzi nas przez okresy kryzysu, nie zawsze są oczywiste i łatwe do określenia.

Nie wierzę, że nasze wewnętrzne „Ja” urządza nam prób, męczy nas po prostu dla sadystycznej przyjemności. Wewnętrzne „Ja” nie może działać w ten sposób. Jego celem jest przewidywanie i kierowanie naszym rozwojem ku pełnemu ujawnieniu indywidualności. Dlatego też, cokolwiek wewnętrzne „Ja” wprowadza do naszego życia — nawet jeśli są to trauma, stres i utrata sił — wszystko to wiąże się z procesem wzrostu. Wewnętrzne „Ja” może wymagać, abyśmy doświadczali okresów bólu i stresu dla rozwoju w nas pewnych jakości, które w przeciwnym razie by się nie ujawniły. Innymi słowy, konflikty — z punktu widzenia ogólnej perspektywy naszego rozwoju — mogą odgrywać rolę twórczą.

Podobnie, jeśli odchyliliśmy się od ścieżki indywidualnego rozwoju, pewna dawka negatywnych emocji może być potrzebna, aby pomóc nam ponownie nawiązać kontakt z naszą prawdziwą indywidualnością i powrócić na wyznaczoną nam ścieżkę. Ból może być wskaźnikiem tego, że postępujemy niewłaściwie, że naruszamy harmonogram naszego rozwoju. Jeśli przez pewien czas stale lekceważymy podstawowe potrzeby naszej osobowości, wynikająca z tego dysharmonia objawia się w postaci napięcia, choroby, stresu. Niezależnie od tego, czy słuchamy tych symptomów, czy nie — fizyczne złe samopoczucie lub inne trudności życiowe są najczęściej próbami naszego wewnętrznego „Ja”, aby przekazać nam informację, że gdzieś zboczyliśmy z właściwej drogi.

Niektórzy ludzie ujawniają w życiu tylko część swojego horoskopu urodzeniowego, ignorując inne konstelacje, które zmuszają ich do odczuwania dyskomfortu. Biata Bishop — praktykująca astrolog i psychoterapeutka — w wykładzie dla członków Astrological Association of Great Britain podkreśliła wyjaśnienie konsekwencji tłumienia pewnych części naszej istoty oraz odpowiednio części naszego horoskopu urodzeniowego. Jedna z jej klientek — kobieta ze Słońcem w Lwie, Księżycem w Baranie, Ascendentem w Rybach — była skłonna przeżywać jedynie neptuniczny aspekt swojej osobowości, a problemy, które ją dotykały, dotyczyły ujawnienia jej znaków ognistych — Barana, Lwa, Strzelca — tej części jej natury, która była bardziej ekstrawertyczna i bardziej woluntarystyczna. Postępując zgodnie z tendencjami wstępujących Ryb, stale zaniedbywała swoje własne interesy, pomagając innym, poświęcając całe swoje życie mężowi i rodzinie.

Kiedy tranzytujący Uran w Strzelcu przechodził przez MC, zaniedbanie ognistej strony horoskopu urodzeniowego objawiło się w następujących symptomach: koszmary nocne, ataki panicznego niepokoju i nerwowości.

Wniosek Biaty Bishop powinien zainteresować wszystkich, którzy używają astrologii jako narzędzia konsultacyjnego:

„Wydaje mi się, że ludzie, którzy nie są podobni do swoich horoskopów, którzy nie przeżywają głównych czynników swoich horoskopów, prędzej czy później ujawnią u siebie fizyczne symptomy wewnętrznego konfliktu. Kobieta z mojego poprzedniego przykładu obeszła się dość łagodnie swoimi koszmarami nocnymi i dzienną paniką, ale mogło być znacznie gorzej…”

Fizyczne symptomy tej kobiety były sposobem poinformowania jej, że straciła kontakt z główną częścią swojej prawdziwej natury. W rezultacie ból i dyskomfort zmusiły ją do poszukiwania pomocy, jakby jej wewnętrzne „Ja” posłużyło się tymi środkami, aby dać jej do zrozumienia, jak powinna zorganizować swoje życie. Nie można powiedzieć, że dyskomfort był bardzo silny, ale był wystarczający, aby uruchomić proces samouzdrowienia.

W następnym rozdziale przyjrzymy się dokładniej, jak stres i kryzys służą naszej transformacji, a w szczególności, jaka jest rola Urana, Neptuna i Plutona w tym procesie.

Rozdział II Upadek, by się przebić

Bóg jest blisko, choć zrozumieć Go niełatwo,
Ale pojawia się niebezpieczeństwo
I siły ochronne rosną
Hölderlin

Czy odnosimy to do przejawu losu, czy do pracy naszego wewnętrznego „ja”, transity Urana, Neptuna i Plutona wystawiają na próbę i niszczą nasze wyobrażenie o własnym „ja”, abyśmy mogli je odtworzyć na nowo. Jednak zanim omówimy specyfikę tych planet, musimy dojść do wspólnego rozumienia terminu „ego”; musimy także zrozumieć coś więcej na temat tego, jak nasze ego rozwija się w dzieciństwie. „Ego” jest zwykle definiowane jako część psychiki, która odczuwana jest jako indywidualność, czyli ego to nasze poczucie „ja”, odczucie „ja-tu-i-teraz”. Nie rodzimy się z wyraźnym poczuciem „ja”. W łonie matki nie mamy świadomości siebie jako odrębnej istoty. Uważamy, że wszystko dookoła to nasze „ja”; myślimy, że zajmujemy cały wszechświat. Po narodzeniu znajdujemy ciało i uświadamiając sobie, że je posiadamy, zdajemy sobie także sprawę, że mamy granice; moje ciało gdzieś się kończy, a ciało innej osoby gdzieś się zaczyna. Nazywamy to „ciałowym ego”. Z czasem rozwija się „mentalne ego”: poczucie, że mamy własną świadomość i własne uczucia. Inni ludzie mogą dzielić nasze myśli i uczucia, ale w ogólnym przypadku to, co myślimy i czujemy, nie zawsze odpowiada temu, co myślą i czują pozostali. „Ego” to nasze poczucie odrębności własnego „ja” wraz z jego ciałem, uczuciami i myśleniem raz ustanowione, zaczyna się stopniowo poszerzać, obejmując coraz więcej różnych atrybutów. Zaczynamy myśleć o sobie jako o inteligentnej, sympatycznej i hojnej osobie lub jako o głupiej, bezużytecznej i nieznośnej osobie. Pojawiają się różne potrzeby i cele, z których niektóre są akceptowalne i dopuszczamy je do swojej świadomości, inne zaś budzą lęk i je tłumimy, zwykle dlatego, że otoczenie ich u nas nie akceptuje. W ten sposób zaczynamy żyć, myśląc, że jesteśmy całym światem, ale stopniowo nasza samoidentyfikacja zawęża się i obejmuje tylko pewne cechy i charakterystyki. Nasze „ego” jest ograniczoną manifestacją naszej istoty, składającą się z tych stron naszej natury, które są dla nas akceptowalne. Nasza samoidentyfikacja ma postać linii granicznej. Wszystko, co znajduje się po tej stronie granicy, określamy jako „my”, wszystko, co znajduje się za tą linią, to „nie-my”. Najbardziej ogólną linią demarkacyjną jest skóra. To, co znajduje się wewnątrz mojej skóry, to „ja”, a to, co znajduje się poza moją skórą, to „nie-ja”. Rzeczy poza granicą mojej skóry mogą do mnie należeć – mój samochód, mój dom, moja rodzina – ale one nie są mną. Jednak nasza skóra nie jest jedyną granicą, którą tworzymy. Stawiamy granice także wewnątrz własnego ciała. Jedne rzeczy i procesy, które zachodzą wewnątrz nas, dopuszczamy do naszego ego, a inne staramy się odrzucić. Możemy akceptować tę część siebie, która wydaje nam się przyjemna, kochająca, twórcza itp.; i odrzucać destrukcyjną, nietolerancyjną część siebie. Niektórzy postępują odwrotnie: identyfikują się z twardą i chłodną częścią swojej osobowości i nie uznają miękkiej i wrażliwej części. W ten sposób, nawet w sobie samych, dokonujemy rozgraniczenia między „ja” a „nie-ja”. W psychologii jungowskiej nazywa się to granicą ego-cień, czyli granicą między tym, co uświadamiamy sobie w sobie, a tym, co pozostaje nieświadome – granicą między tym, co pokazujemy światu zewnętrznemu, a tym, co pozostaje ukryte i ciemne.

Z punktu widzenia astrologii, funkcję skóry i rozgraniczenia między swoim a cudzym symbolizuje Saturn. W swoim pozytywnym wyrażeniu Saturn pomaga nam określić, kim jesteśmy, pomaga skoncentrować i ustabilizować naszą energię w ramach danych struktur i form. Saturn uczy nas dyscypliny i odpowiedzialności. Saturn reprezentuje także granicę, którą stawiamy między tymi częściami osobowości, które dopuszczamy do własnego „ja”, a tymi, którym wstęp do naszego „ja” jest zakazany. W tym sensie Saturn symbolizuje dążenie ego do strukturyzacji samego siebie – systemu obronnego ego – mechanizmu budowania i podtrzymywania status quo danej samoidentyfikacji. Ta zdolność Saturna może przejawiać się także negatywnie – może „chronić” nas przed wszystkim nowym, zachować nietknięte wygasłe uczucia, myśli, zachowania. Każdy, kto zna strategię wojskową, rozumie, że linia graniczna jest potencjalną linią frontu, na której rozwijane są działania wojenne. Gdy tylko stworzyliśmy granice między sobą a innymi, między różnymi częściami wewnątrz nas, stworzyliśmy możliwość konfliktu między elementami znajdującymi się po różnych stronach granicy. Uran, Neptun i Pluton są wrogo nastawione do wszelkich granic i w tym sensie są antypodami Saturna. Tranzytując przez mapę urodzeniową, zagrażają stabilności naszego ego, ponieważ ich energie niszczą granice zbudowane przez ego. Uran, Neptun i Pluton niszczą granice między nami a otoczeniem i pomagają nam uświadomić sobie naszą jedność ze wszystkim, co dzieje się na świecie, ze wszystkim życiem (przede wszystkim dotyczy to Neptuna). Jeszcze ważniejsze jest to, że niszczą one mur między świadomą a nieświadomą, ukrytą częścią nas samych. W ten sposób musimy zmierzyć się z tymi treściami naszej psychiki, które znajdowały się w stanie stłumienia. Saturn, oczywiście, będzie próbował przywrócić status quo i przywrócić rzeczy do stanu pierwotnego, ale ostatecznie Saturn przegra. Sami pójdziemy drogą zmian lub zmuszeni zostaniemy do tego przez Urana, Neptuna i Plutona, ale żyć po staremu już nie będziemy mogli. Będziemy musieli nakreślić nowe granice ego.

Teoria struktur dysypatywnych
W 1977 roku Nagrodę Nobla otrzymał belgijski chemik Ilja Prigogine. Stworzył on teorię struktur dysypatywnych, a jego praca naukowo dowiodła tego, co w starożytnych Chinach wiedziano bardzo dobrze: stres i kryzys odgrywają bardzo istotną rolę w procesie transformacji. Wyniki Prigogine’a miały ten sam sens co chińskie wyrażenie Wei-Chi: upadki i wzloty w naszym życiu są możliwościami przejścia na nowy poziom istnienia. Prigogine badał to, co w fizyce nazywa się „układami otwartymi”. Układ otwarty to system, który uczestniczy w pewnego rodzaju wymianie energetycznej ze środowiskiem. Miasta, osiedla, instytucje, grupy ludzi – to wszystko są struktury otwarte. Miasto, na przykład, nie jest izolowane od otaczającego świata: jego przemysł korzysta z surowców okolicznych regionów, a następnie w przetworzonej postaci energia ta wraca do tych obszarów. Tak jak i my możemy się zmieniać, oddziałując ze środowiskiem lub pod wpływem nieświadomych treści naszej psychiki, nasze świadome ego także jest układem otwartym, który opisuje teoria Prigogine’a.

Zgodnie z teorią Prigogine’a, jeśli fluktuacje i zakłócenia wprowadzane do układu otwartego nie wykraczają poza pewne granice, system samoregulacji jest w stanie podtrzymać swoje istnienie i tożsamość. Innymi słowy, system może poradzić sobie ze wszystkimi zakłóceniami zwykłego funkcjonowania i nie ulec zniszczeniu. Tak samo nieuniknione wewnętrzne i zewnętrzne zakłócenia mogą okresowo zakłócać płynny bieg naszego życia. Ale jeśli te działania nie są zbyt silne, homeostaza naszego ego pozwala nam łatwo się przystosować, nie zmieniając poważnie naszego stylu życia. Lekko się dostrajamy, pozostając w dużej mierze tymi samymi, kim byliśmy wcześniej. Jeśli jednak wpływ na układ otwarty przekracza pewien poziom, wprowadza system w stan „twórczego chaosu”. Wszystko, co było wcześniej i co miało sens, teraz nie może być kontynuowane w dawnym kluczu. Zbyt duże zakłócenie uniemożliwia istnienie w dawnych formach, pojawia się kryzys. Jeśli system w ogóle jest w stanie przetrwać, musi przejść na inny poziom istnienia. Taka jest natura wzrostu i transformacji. Gdy nasze życie płynie spokojnym nurtem, nie ma żadnych powodów do transformacji. Dopiero gdy wszystko idzie nie tak, gdy cierpimy, gdy zaczynają nas prześladować niepowodzenia we wszystkich ważnych sferach naszego życia, zaczynamy zastanawiać się nad zmianami w naszym istnieniu. Gdy zwyczajne relacje rozpadają się, umiera partner, umiera dziecko, tracimy rodziców; gdy bankrutuje filozofia, w którą wierzyliśmy, gdy naszemu życiu zagraża poważna choroba, jesteśmy zmuszeni zrewidować całe nasze życie, nasze relacje, motywy.

Związek między teorią struktur dyssypatywnych a możliwymi konsekwencjami tranzytów Urana, Neptuna i Plutona jest oczywisty. Jak już wspominałem, Saturn kojarzy się z formą, granicą i strukturą, natomiast Uran, Neptun i Pluton w tym znaczeniu są przeciwnikami Saturna. Podkopują istniejące struktury, aby mogło tutaj dojść do czegoś nowego. Z jednej strony Saturn jest zasadą homeostazy naszego ego – dążeniem do utrzymania „status quo”. Z drugiej strony Uran, Neptun i

Zagłębcie się głębiej w astrologię

Darmowe kalkulatory, mapa urodzenia, Tarot online oraz inne narzędzia do samopoznania.

Udostępnij:
Updating
  • Brak produktów w koszyku.