<p>zalogować się/zarejestrować</p>
<p>zalogować się/zarejestrować</p>
Astro Way Logo Astro Way Logo

ОЛЕКСАНДР АСТРОГОР – КАРМІЧНА МЕДИЦИНА. КНИГА ПОЧУТТІ. Частина 2

Dla rozwoju intuicji należy nauczyć się milczenia. Nie bez powodu w chrześcijańskiej i wschodniej tradycji przyjęto „śluby milczenia”. Uczy ona człowieka widzieć i słyszeć, ale milczeć – aby rodziło się i rozwijało wewnętrzne poczucie. Tradycja poucza: „Zamknij usta swoje jeden dzień w tygodniu, potem jeden tydzień w miesiącu, a wreszcie jeden miesiąc w roku”. Należy przy tym strzec się wewnętrznego dialogu, inaczej takie zajęcie stanie się pustą zabawą, a nie nauczysz się działać w zakresie czystych i subtelnych uczuć. Nieszczęściem wielu ludzi jest to, że przy obrazie milczą, nie rozmawiają z krzywdzicielem. Wówczas zaczynają się choroby lub tworzy się dla nich dogodny grunt. Bowiem pojawia się potężna energetyka wewnętrznego dialogu, która wstrząsa organami, rozchwiewa systemy i blokuje funkcje organizmu. Milczenie jest złotem, ale w tym przypadku samowarowym, gdyż wymaga ciągłego oczyszczania, a organizm – leczenia.

A.W. Martynow trafnie zauważył, że w życiu jesteśmy podobni do odbiornika o stałym nastroju – jedno-, dwu- lub trzyprogramowego. Jesteśmy skrępowani ustawieniami, pustymi i martwymi programami, głupimi wyobrażeniami, fałszywymi naukami, a wyrwać się z tego błędnego koła nie starcza sił, nie znamy drogi albo czekamy na przewodnika. Intuicja, ona jedna, wskaże drogę, gdyż zakres jej percepcji jest nieograniczony. Dzięki niej człowiek przewiduje zasady, do których nigdy nie dotarłby mozolną pracą. Zachowuje siły i zdrowie, ułatwia pracę, dodaje mocy do doskonalenia. Im więcej człowiek działa z pomocą intuicji, tym bardziej wzrasta intelektualnie. Taka praca wcale go nie męczy, gdyż nie tylko nie wymaga od niego sił, ale sama rodzi potężne wibracje.

Czy zdołamy włączyć swoją intuicję, jeśli nasze uczucia szamocą się w świecie materialnym, biją się podczas oglądania filmów grozy, seksu i przemocy, jeśli drżą nad bulwarowymi romansami lub miłosnymi cierpieniami „telenowel”? Żal mi tych ludzi, którzy spalają swoje uczucia. Boli mnie o dzieci, które oglądają zagraniczne bajki, w których jest tylko „Bach!”, „Trach!”, „Hau!”, „Kra!” i inne wymyślone ohydy. Wulgaryzacja fabuł, brak muzyki czynią nasze dzieci moralnymi zdegenerowanymi. Kiedy wreszcie się panowie opamiętacie?

Namiętności ogarnęły ludzi. Wszystko to spycha człowieka w rozwoju duchowym, a czasem całe pokolenia płoną w wymyślonych namiętnościach i fałszywych uczuciach. Czyni z nich stadne zwierzęta, celników sfery fizycznej. To Karma, której nie uświadomimy sobie, będziemy nosić przez całe życie, a może nie jedno, i zrzucać winę na produkty oraz ekologię.

Im niżej stoi człowiek w swoim rozwoju, tym więcej żyje, „zabijając czas”, tym więcej w nim uczucia stadności. Będzie ono ciążyć nad nim, dopóki nie uzyska pełnej pewności siebie. I wówczas stają się dla nas zrozumiałymi liderzy, którzy zbierają wokół siebie stado. I ci, i tamci – to bezduchowy motłoch. I widzimy, jak drżą, krzyczą, szaleją z nienawiści, rozdzierają ich uczucia własnej niższości, ale oni tego nie rozumieją.

Intuicja, niczym nić Ariadny, poprowadzi was przez życie ku harmonii i radości. Dobrze, gdy jest rozwinięta u ludzi, którzy nas wychowują i leczą, uczą i osądzają, którzy rządzą nami, wymyślają i przyjmują prawa. Wówczas społeczeństwo będzie sprawiedliwe, zdrowe i moralne.

Najwięcej hałasu i krzyku słychać od polityków. Historia pokazuje, że oni to tylko suchy rachunek, oparty na karierze, prestiżu i materialnym powodzeniu. Dlatego mówi się, że POLITYKA TO BRUDNA BRANŻA. Już mówiliśmy, że intuicja jest we wszystkich, ale u polityków to intuicja karierowiczostwa, czasem pozbawiona ludzkiej twarzy. Tu potrzebna jest wielka praca wewnętrzna, aby pozostać porządnym człowiekiem. Gdyby politycy myśleli o kraju, pokoju i zgodzie, to na Ziemi dawno zapanowałby Raj. Oczywiście, tak może myśleć jedynie idealista, politykom nawet na myśl nie przychodzą takie idee. Najważniejsze, by kimś być. Kto był niczym, ten stanie się wszystkim! Ale czy wszystkim? Jeśli rozdzierają kraj na partie, bloki i związki. Skąd im wiedzieć o rosyjskiej jedności soborowej.

I chyba najważniejszy wniosek, który chcę uczynić, jest taki, że intuicja czyni człowieka duchowo wolnym i niezależnym. Zmusić go do robienia tego, czego nie chce, mogą jedynie władza i przemoc. Człowiekowi z rozwiniętą intuicją nie są potrzebne partie, nie jest mu potrzebny car ani prezydent, gdyż od nich znów popadnie w zależność. Każdy z nich narzuca swoje dogmaty, reguły i prawa, które są dla nich wygodne i korzystne. U człowieka o wyostrzonej intuicji jest swoje wewnętrzne prawo i oparcie, które kieruje wszystkimi jego sprawami, myślami i czynami. A to zawsze jest niewygodne dla władzy. Dlatego rozwój indywidualności jeszcze długo będzie hamowany przez systemy społeczne. Dlatego właśnie nazwałbym intuicję słowami L.N. Tołstoja: „Królestwo Boże jest wewnątrz nas”.

DZIECIĘCA INTUICJA

O dziecięcej wrażliwości i podatności pisałem już w pierwszej książce, a nieco niżej, w rozdziale „Odżywianie”, ponownie poruszę ten temat. Istota jej sprowadza się do tego, że im mniej dziecko je – nie dlatego, że go nie karmią, ale dlatego, że samo nie chce – tym czystsza i subtelniejsza jest jego dusza. Potrafi słyszeć, widzieć i odczuwać otaczający świat, intuicyjnie odnajdując w nim pole dla twórczej działalności. Natomiast dziecko, które dużo je, jest mniej intuicyjne. Jest bierne, bez inicjatywy, a wyobraźnię twórczą trzeba w nim długo rozwijać.

Czysta dziecięca intuicja utrzymuje się do siedmiu lat, a jeśli nie „zagłuszamy” jej swoim rozdrażnieniem, to dziecko może ją zachować dłużej. Znajdzie sobie mnóstwo pasji, będzie generatorem pomysłów i marzeń. Właśnie takie dzieci zapisują się do kółek i sekcji. Próbują i szukają siebie dla przyszłego, samodzielnego życia.

Mamy zwyczaj besztać dzieci za to, że są niestałe. W dziecku działa zainteresowanie życiem, a u nas – suchy rachunek. Przypomnijcie sobie siebie w dzieciństwie i to, czego osiągnęliście w życiu. Wiele dziecięcych wypowiedzi uważamy za bredzenie lub fantazję, zmuszamy dziecko do milczenia, a na próżno. Później dziwimy się i irytujemy, że dziecko czegoś nie rozumie lub nie czuje. Dziecięca bezpośredniość powinna dawać nam radość, nie tłamszcie jej i nie zagłuszajcie, aby nie przerodziło się to w tragedię dla niego i dla was. Wszyscy marzymy, aby nasze dzieci żyły lepiej i szczęśliwiej od nas, ale upodabniamy je do siebie. Wbijamy w nie nasze niedoskonałe dzisiejsze „ja”, a liczymy, że będą żyć w szczęśliwej przyszłości. Tak nie jest, o czym świadczy historia.

Pamiętam, przyprowadzili do mnie rodzice dziewczynkę – uczennicę dziesiątej klasy, aby pomóc jej w wyborze zawodu. Podczas rozmowy od razu okazało się, że lubi rysować, pisze wiersze i od dziesięciu lat uczęszcza do szkoły muzycznej. „Kim więc chcesz zostać?” – pytam. Odpowiedziała, że zamierza zdawać do konserwatorium. „W takim razie nie rozumiem, o jakim wyborze zawodu mowa?” – kontynuowałem. „Rodzice nie wiedzą, na które wydział aplikować – dyrygenturę czy kompozycję”. Znowu widoczny suchy rachunek, bez uwzględnienia zainteresowań dziecka, o czym później powiedziałem rodzicom. A z dziewczynką ustaliliśmy, że komponowanie muzyki i wnoszenie czegoś własnego do świata jest jej bliższe i droższe. Na tym poprzestaliśmy.

Intuicja dziecka prowadzi je do opanowania tych umiejętności, które będą mu potrzebne w życiu. Szczególnie uwidacznia się to w szkole. Mało tego, że lekcje są nieciekawe, to jeszcze dziecko oświadcza: „Po co mi ta matematyka? Będę kierowcą albo kucharzem. Pieniądze policzyć umiem, a resztę można obliczyć na kalkulatorze”. Cóż, niech pracuje kierowcą. Skróćcie mu program matematyki, ale dajcie rozszerzony program technicznej twórczości. I dopiero poprzez zaangażowanie w jedno przyjdzie do drugiego. Sam zechce studiować matematykę, aby zrealizować te techniczne, twórcze pomysły i projekty, które się pojawią.

Tak można rozwijać intuicję i twórczość u każdego „beznadziejnego” dziecka. Nauczyciel, wychowawca powinien mieć szczególną intuicję, aby wyczuć pragnienia i zainteresowania każdego dziecka. Wszystkie dzieci są utalentowane, a dorosłym brakuje cierpliwości i wytrwałości.

Dzieci zadają mnóstwo pytań, na które udzielamy „mądrych” odpowiedzi. Zadając pytanie, dziecko już zna swoją odpowiedź, która jest znacznie ciekawsza i bardziej niezwykła od naszych wyobrażeń. Na każde pytanie dziecka zawsze odpowiadam pytaniem: „A jak ty myślisz?” i dziwię się, zachwycam otrzymaną odpowiedzią, a często szczerze się śmieję. Właśnie w tym znajduję największą radość w kontaktach z dziećmi. Jednocześnie uczę ich samodzielnego zdobywania wiedzy, którą czerpią z głębi swojej duszy.

Są dzieci przebiegłe i nieprzebiegłe. Przebiegłość dziecka to wskaźnik jego subtelnego odbierania tego, co dzieje się wokół. Widzi i czuje kłamstwo i oszustwo dorosłych oraz rówieśników i wykorzystuje ich słabości dla swoich korzyści. Z reguły chwyta wszystko „w locie”, jest żywe i ruchliwe. Przebiegłość dziecka nie jest wadą, to doświadczenie, które intuicyjnie kształtuje się z przeszłych wcieleń. Natomiast gdy przebiegłość przeradza się w kłamstwo, to już jest wada. Dziecko nieprzebiegłe bardziej cierpi, co wskazuje na jego słabe doświadczenie duchowe, słabą intuicję.

Gdy człowiek staje się samodzielny, „intuicyjna przebiegłość” pomaga mu osiągnąć lub uniknąć czegoś w życiu. Natomiast dziecko nieprzebiegłe zdobywa wszystko mozolną pracą, a w konfliktach posługuje się przekleństwami i pięściami z powodu braku moralnego fundamentu.

Rozumiejąc to, możemy już na wczesnym etapie korygować rozwój dziecka w kierunku rozwoju intuicji, a do tego potrzebna nam będzie nasza ofiarność, aby rozbudzić w nim twórczość i zaangażowanie.

Najtrudniej jest z ludźmi w średnim wieku. Mają oni wiele niewyrażonych nagromadzeń, niezadowolenia, niewyraźnych pragnień i złości na cały świat. A wszystko to dlatego, że nikt nie zajmował się w ich dzieciństwie ich Subtelnym Światem.

KATASTROFY A INTUICJA W historii awarii i katastrof zebrał się solidny materiał, kiedy ludzie, jakby wyczuwając coś z góry, podejmowali niespodziewane decyzje, które czasem przeczyły rozumowi, ale to ratowało ich od zagłady. Miewali oni ostre uczucie niepokoju lub melancholii, albo nagle nasilała się choroba, częściej sercowa. To znaczy, że wszystko działo się po to, by w jakiś sposób zatrzymać człowieka w jego pragnieniach i dążeniach. Bardzo często zdarza się to, gdy z góry kupujemy bilet na jakąkolwiek podróż. Ale wystarczy zwrócić bilet, a wszystkie objawy lęku znikają.

Teraz rozumiemy, że tak działa intuicja, tak pomaga nam Anioł Stróż. Ale jak nauczyć się świadomie kierować intuicją przed nadejściem krytycznej sytuacji? Dobrze, jeśli w naszą podświadomość włożymy informację o naszym bezpieczeństwie. Powinna ona brzmieć mniej więcej tak: „Nigdy nie wsiądę do samochodu, tramwaju, autobusu, który ulegnie wypadkowi; nigdy nie wsiądę do pociągu, który wykolei się z torów; nigdy nie wsiądę do samolotu, który nie dotrze do celu; nigdy nie przejdę obok domu, z którego coś spadnie mi na głowę” i tak dalej, i tym podobne.

Szkoła przetrwania człowieka powinna zaczynać się od rozwoju intuicji. Ja bym na każdym przystanku, gdzie ludzie czekają na jakiś środek transportu, powiesił plakat: „Nigdy nie wsiądę!..” Ale zanim wyruszycie w drogę, skierujcie wewnętrzny promień waszej intuicji wzdłuż całej trasy podróży. Nie tylko myślą, ale i wewnętrznie wyobraźcie sobie, jak podążacie za trasą z wszystkimi przesiadkami. Jeśli ten promień swobodnie dotrze do końcowego punktu waszej drogi, śmiało wyruszajcie. Pamiętajcie jednak, że wasza myśl może przebiec tą drogą bardzo szybko, ale nie myśl odgrywa tu główną rolę, a uczucie. Ono porusza się wolniej, ale właśnie ono podpowie wam niebezpieczeństwo w drodze lub opóźnienie. Pojawia się uczucie, że jakiś odcinek drogi w żaden sposób nie możecie pokonać, a zatem stanie się na nim coś złego. Przepuśćcie ten autobus lub inny środek transportu, którego oczekujecie, i jedźcie następnym.

Jeden mój znajomy mówił, że z takim nastawieniem jeździ już wiele lat, ale to nastawienie dotyczyło unikania kontroli biletów.

Oto kilka przykładów opisanych w literaturze i prasie.

„Młoda kobieta wracała do domu autobusem. Usiadła przy oknie. Nagle pojawił się nieświadomy lęk, choć nic nie zapowiadało niebezpieczeństwa. Jednak emocja była tak władcza, że kobieta przesiadła się na inne miejsce. Na następnym przystanku to miejsce zajęła dziewczyna, która weszła do autobusu z młodym mężczyzną. I niemal od razu – wypadek, rozbite szyby, a dziewczynę z raną na twarzy zabiera pogotowie.” Tak nieświadome uczucie, któremu kobieta uległa, uchroniło ją od nieszczęścia. Dlatego wchodząc do autobusu, jeśli są wolne miejsca, powinniśmy nie tylko zająć jakieś miejsce, ale odczuć, które z nich jest dla nas wygodne.

Intuicja nie tylko ostrzega przed bezpośrednim niebezpieczeństwem. Historia odnotowała wiele całkowicie wiarygodnych faktów, kiedy człowiek był „przestrzegany” na kilka dni, godzin, a nawet lat wcześniej.

Oto przykład.

„Dziewczynka z rodu Radziwiłłów panicznie bała się podchodzić do obrazu w ciężkiej ramie, który wisiał na ścianie rodowego zamku. Co więcej, nie potrafiła wyjaśnić przyczyny tego strachu. Tak trwało piętnaście lat. Jednak, stając się narzeczoną, nie mogła uniknąć tradycyjnego zwiedzania sal. Śmierć nastąpiła momentalnie – obraz spadł ze ściany i przebił głowę nieszczęsnej.” Można powiedzieć, że to był nieszczęśliwy wypadek, ale „nieszczęśliwych wypadków” nie ma, twierdzą nauki dawnych czasów. Wszystko jest prawidłowe, wszystko można wyjaśnić i czasem zupełnie nieoczekiwanie.

Na przykład. Do mnie zwróciła się kobieta, która cały czas kaleczyła sobie palce nożem kuchennym podczas przygotowywania posiłków. Co to za kara? – pytała. Musiałem jej opowiedzieć o wpływie „subtelnego” i „równoległego” świata na życie człowieka i jego zdrowie. Szczegółowo o tym opowiem w następnej książce „Dusza i Karma”, a teraz wyjaśnię pokrótce.

Kiedy gotujemy posiłki, odczuwamy ich zapach, smakujemy, jednak wszystkie te zmysłowe wrażenia idą na poziomie ciała, nie dotykając naszego świata duchowego. W ludziach mówi się: „Nasi przodkowie, jedzcie z nami” – i przy tym rozkoszują się zapachem i smakiem jedzenia. W okultyzmie uważa się, że nasi przodkowie, którzy odeszli do innego świata i którzy stali się naszymi Aniołami Stróżami, żywią się duchowymi emanacjami, które otrzymujemy z jedzeniem. Przy tym wyobrażone zwrócenie się do nich podtrzymuje i wzmacnia ich subtelne ciała. Oni z kolei pomagają nam iść przez życie, posyłając otrzymaną od nas energię. W ten sposób wzmacniają się wibracje w naszym organizmie, które nazywamy intuicją, albo mówimy, że coś nas odsunęło od nieszczęścia.

Jeśli zaś nie zwracamy się do Wyższego Świata podczas przygotowywania i spożywania posiłków, to tę energetyczną niszę zajmują duchy z równoległego świata, które żyją obok nas. One nie tylko dosłownie zjadają nasze jedzenie, ale i żądają naszej krwi. Stąd i ciągłe urazy, jednak właśnie podczas przygotowywania posiłków.

Minęło już kilka lat, a moja znajoma ani razu więcej nie skaleczyła sobie palców. A w kuchni powiesiła mały plakacik: „Nasi przodkowie, jedzcie z nami”.

Tut chot’osja vidznačyty inšyj fakť. Duchy paraleľnoho svitu poljujut’ ne til’ky za našoju krov’ju, a i za našoju slyunoju. Nedarmo Porfyrij Ivanov zapovidav nam: «Ne pljujsja navokolo i ne vypľovuvaty z sebe ničogo. Zvykny do c’oho: ce tvoje zdorov’ja». Ljudi, jaka pljusťsja, ves’ čas chodytyme z travmamy, sadnamy i synjamy. «Duchy temry» zavždy poruč iz nym. Šče odyn pryklady. Žinka vprotiad dvadcjaty rokiw mučylasja vid toho, što jak til’ky počinaje jisty jidu, na neji napadaje syľna hykavka. Likari vže davno proponuvaty jej operaciju, ščob pererizaty jakyjś nerw, ale wona ves’ čas widdavalasja. Ja poradyv jej tej samyj pryjom –zvernennja do Vyščoho Svitu kriz oderžuvani wraženja pid čas jidy: «Naši predky, jist’ z namy». Naŕčnogo dnja, pryjšovšy na lekciu, wona, radiŕna, ščastlyva ta zadovolena, rozpovila meni, što wsi jeji bahatorični muki prypynylysja toho ž dnja. Wona rozpovila, što, njuhajucy jidu ta vžyvajučy jej, otčuvavla wsi jeji duchowni prynady, a wid toho po tilu probihala jakas’ energetyčna chvylja z holovy do nog. Oś, pojasnjuju ja jej, ce i bulo schodžennja do vas Anheła-ochoronce. A hykavka – ce wnutrišnij protest vašoji duši nepravyl’nomu, bezduchovnomu pryjomu jidy.

Oś tak karmyčna medycyna bačyt’ pryčyny bahatych našych zachvorjuvan’, problem ta neščast’. Zvernennja do Anheła-ochoronce dopomahaje nam u wsiich našych spravach, zachyščaje abo widdodit’ wid bid. U narodi pomičeno, jakščo vy kusyťsja kudyś u spravach i pry c’omu vymovljajte frazu: «Jangol’ moj, bud’ zo mnoju, ty poperedu, ja za toboju», bud’te wpěvneni, što wse u was vyjde dobre. Vaš anhel «dogoworyt’sja» z anhelom toji ljudyny, do jakyj vy jdete, i jakščo moral’ni peredumowy vašych diyj čiysti, to wsi vaši spravy vyrišat’sja najkrašče.

Pro dopomohu Vyščoho Svitu postijno hovoryt’ u «Ahni Jozi» Je.I. Rjerich: «…na riznych materykach otčuvajut’sja naši cilyuči pikluvannja. Ljudy otrymujut’ dopomohu, otčuvajut’ neočikuvane odužanńa, ale ne rozumijut’, zvidky pryjšla dopomoha. Ne pro podjački hovorymo, nam wona ne potribna, ale svidome pryjnjattja dopomohy posyľjuje korysne slidstvo. Kožne zaperečennja i hluźuvannja paralizujut’ nawet syľni vibraci. My pospichaemo na dopomohu, my pospichaemo prynesty dobro, ale čy často nas rozumijut’? Nevihlasy stverdžujut’, što My počinajemo revoljuciji ta smuty, ale saŕce My bahato raziv spraŕujemo zapobigty vbyvstvam i rujnaŕcjam».

Kožen mav take, što joho raptom počinalo «vodyty». Ce buvaje u lisi, u mista, u metro, na transporti, vy nijak ne možete znajty! Šljach, naprjamok, dorohu. Chtos’ vas vodyt’, a može i widdodit’. Widdodit’ wid nepotribnoji zustrichi, wid nebezpečnoho misca. U narodi kazat’, što vedut’ čort ta dyjavol, a widdodiat’ Boh i Anhel-ochoronec’.

My dosyť často, zabuvajučy jakus’ rič, boimosja povernutysja za neju, vvažajucy, što ce ne po ščastju u dorozi abo jakijś spravi. Ce widdbuvaje tomu, što my nedostatno wnutrišno nastrojeni na svoï počuttja. Starodavni mudreci kazaly, što ne moŕno povernutysja do staroho, do toho, wid čoho ljudyna vže widdijšla. Stare maje staty lyl’ky dosvidom dlia novoho. Oŕnak u sujti myrsjki my znoŕ vse napluchaly. Moŕno i treŕba povernutysja za tym, što vy zabuly, stverdžuje včennja pro intuityvizm, bo ce widdet’, zupynyt’ abo wbereže ljudynu wid nepotribnych jej zustrich, avarij toŕo. Zabyta rič – ce jak syhnal karmyčnoji zupynky, syhnal lycha. I vaša zavdannja znajty jej intuityvne, a potim vže logične obgruntuvannja. Koly ljudynoju keruje intuicija, vin raptom sam otčuvaje, što nastav čas vyjty z domu abo rozpočaty jakus’ spravu. Pidkorjajucyjsja c’omu wnutrišnomu poryvu, vin harmonijno wijdet’ u ruch svoïi duši z meŕoju, i toŕdy wse suprjovodžuvatyme i wdalo skladatysja c’omu šljachu.

Duže často ce počuttja kudyś pojty čy pojchaty vynyknaje spontanno. Korit’sja jomu, i woŕo pryvede was do potribnoji ljudyny, do cikavoji zustrichi, do knyžky, jaku vy dawno šukajete, do «vyypadkovoho» widdkryttja čy piznannja čohoś novoho, čy, zreštoju, ce dajet’ vam jakus’ material’nu pidtrymku. Intuityvna ljudyna, dyvljacysja na knyžkovyj rozval, odrazu pobačyt’ tu knyhu, jaka jij potribna, ruŕky tak i potjahnut’sja do neji. Ne rozdužujte, berit’, kupujte, i wona wneset’ do vaše žyttja, u vašu dušu ščoś’ nove. Cikavo, a jak vy zreaguvaty na ceju knyhu, jakyj počuttja zaznaty, nabuvajučy jej? Čy zumily widdfiksuvaty svoje počuttja čy nabuly «do kupy»?

I tak skriź i u wsim vy maje wmity fiksuvaty svoï počuttja. Intuicija maje staty dlia vas etalonom jakosti svitu wseredyni ta navkolo vas. I toŕdy tilo bude nadijnno zachyščeno wid budaŕnych nebezpeč.

Holos duši postijno hovoryt’ nam: ne roby c’oho, ne chody tudy, ne spilkuj’sja z tijeju ljudynoju. Ale my hušymo w sobi cej hołos, a potim šukajemo vynuvativciv našych bid, neudač ta rozčaruvan’. My zavždy na kohoś’ chotymo pereklasty pryčyny wsiich našych straŕdan’. Koly na wulyczi vy chotyt’ zvernutysja do perechodžych z budaŕnym pyťannjam abo prohannjam, to ne do pershoho-lipšoho zvernutysja, a jak vybyrajet’ ludynu, wnutrišno nastrojenyj na neji. Toŕdy kontakt z nym vy otrymajete mjakym ta harmonijnym, wid was ne budut’ šarachatys’. Adže ljudyna, do jakyj vy «pidklučylysja», intuityvno otčuvaje, što ščoś’ zaraz stanet’sja. Pošukavšy očyma, vin znajdyt’ u vas ce dzherelo. Vin švydko zrozumije, čoho vy wid neho chotyt’. W inšomu vypadku vam doveďsja dviji – tryčy powtoryty svoje pyťannja.

Istorija katastrof pokazuje, što w toj čas, koly w kraïni nastajut’ kryzy, smutni časy, i wsi počuttja ta pomysly ljuds’ki spriamovani na vyžyvannja, na polityčnu borot’bu, na lehke zvernennja, saŕce w cej čas widdbuvaje najbil’ša kil’kiŕ avarij u wsiich naprjamkach. Horjat’ ta padajut’ litaky, jidut’ pid ukiś potjazy, rujnujut’sja fabriky ta zavody, wse hyne, nesucy z soboju sotni ta tysjači žyttiv. A wse tomu, što wnutrišnij svit ljudyny rozminjujeťsja na material’nyj. Postraŕali u cyich kataklyzmach pljatjat’ za wnutrišnju hluhotu, terez te, što žyjut’ «mertwym» žyttjam. A jak my vysmiujemo tych, chto peredčuje lycho. «Nakarkav», – kazemo. A jakby my do nych doslušalysja? Jakby na kožnom vyrobnyctvi buly taki ljudy, a wony je, to my mohly b uŕnytysja bahatych potrjaśin. A poky što ci ljudy, widdkryvšy u sobi cej svit, zajmajut’sja vorožinnjam ta proročestvami.

Odyn raz ja provodžav pryjatnja z Moskvy do Irkutska v aeroporti Domodědovo na rejš 129. Ja bačyv, z jakoju znewazoju ta chamstvom pryjmaly pasažyriv na rejš. Nate ne chotyt’sja c’oho opysuvaty. Bačačy i čujucy wse ce, ja dumav: «Hospody, tak što ž ce take diŕžyt’sja, do čoho my dožyly, jakym zlym staŕ servis, chrešta nymy nema je». Ja otčuvav, što dobrom ce ne skinčet’sja. Rivno za miśac 130-j rejš, vylitajučy z Irkutska do Moskvy, spaŕchnuv i, wtrativšy uprawlinnja, wpav za mistom. Zahynuly wsi 125 ljud. Problemy u nebi maje zemnyj počatok.

Jakščo komandir litaka ljubyt’ svoju mašynu, ebotu, nebo, vin zaдовho do zljotu otčuvaje nepoladky. Jakščo c’oho ni, jakščo wse nabrydlo, vin padatyme, padatyme, padatyme, nesucy z soboju i inšych. Potim komisiya znajde «čornu skryŕku» i wiznaje dii ta rišennja ekipažu hramotnymy, ale pered Bohom wony zalysat’sja zločyncjamy. Ce stosyt’sja ne til’ky lotčykiv, a i tych, u čych rukach kerumo čy verstat, fabriky čy zavody, knopky abo važeli vlady. Ce wony maje buty nastrojeni, perš za vse, na Spravu, na zahal’ne dobro, otčuvaty wse mehanizm w cilyomu i kožnu joho detaŕ u zokrema. Ce też intuicija. Rozplata za jej wtratu buvaje žaŕklyvoju.

Jak ne zhadaty tyt prepodobnoho starec Sarafyma Saroŕkoho, nastavljav: «Zdobuvaty duch myrnyj, i toŕdy tysjači duš wratujut’sja blyz’ tebe». Naši neščastja počinajut’sja zaдовho do jich vynyknennja. Intuityvno otčuty jich – naše zavdannja.

Tak, kupujučy kvity na potjag čy litak, ja zavždy vybyraju kasira, spokoŕnu ta z dobroju osobo (dobre, koly je vybir). A za ce meni zavždy zustrjajut’sja harošy poputnyky, i doroha buvaje lehkoju ta švydkoju. Koly vy navčytesja spriamovuvaty promiń intuiciji za potribnoju vam informacije, vy

Znam wielu ludzi, częściej kobiet, którzy kierując promień intuicji do sklepu, wyczuwali zapach produktów, jakie się tam znajdują. Można skierować ten promień do pracy, do domu, w dowolne miejsce, w którym chcemy wiedzieć wszystko z góry. „Intuicja, ten wyższy dar, staje się naprawdę drogowskazem człowieka, zaczyna widzieć wszystko przez jej światło — dlatego w tradycji okultystycznej intuicji przypisywano epitet «GWIAZDY MAGÓW». Tak zapisano o intuicji w Wielkich Arkanach Tarota”.

Zagłębcie się głębiej w astrologię

Darmowe kalkulatory, mapa urodzenia, Tarot online oraz inne narzędzia do samopoznania.

Udostępnij:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Updating
  • Brak produktów w koszyku.