Ołeksandr Kołesnikow W poszukiwaniu gwiazdy przewodniej
Astronomia i wybór zawodu
„Ten, kto urodził się władcą zdrowego rozsądku, naturalnie ukształtowany przez niebiosa do jakichś zaszczytnych prac i życiowej drogi. Rzetelnie, gdyż niebiosa sprzyjają jego przedsięwzięciom.”
Marsilio Ficino
De Vita
Część 1. Pierwsze odkrycia
Zapewne każdy, kto poświęcił się studiowaniu astrologii, spotyka się z zadziwiającymi prawidłowościami, niezrozumiałymi z punktu widzenia logiki, lecz całkowicie realnymi. Nierzadko zdarza się na przykład, że ludzie zwracający się po radę (przy czym ludzie zupełnie ze sobą nie powiązani) przyciągają uwagę astrologa do tej samej tematyki, jakby skłaniając do jej pogłębionego zgłębienia. Powstaje wrażenie, że ktoś nas uczy, celowo i planowo, a według zamysłu nauczycieli nadszedł czas kolejnej lekcji.
W ubiegłym roku często musiałem spotykać się z tematem orientacji zawodowej – zagadnieniem, do którego jakoś ręce nie dochodziły. Zazwyczaj mowa o dzieciach zbliżających się do ukończenia szkoły, lecz bywa, że i dorośli, stanąwszy na rozdrożu, pytają o radę: dokąd iść dalej?
Niektóre idee związane z tą tematyką pojawiły się już we wcześniejszych poszukiwaniach. Ale zanim przystąpiłem do dzieła, uznałem za konieczne zapoznać się z opiniami autorytetów – i rzeczywiście znalazłem wiele ciekawych myśli. Praktyka pokazała, które z nich są najbardziej użyteczne, i teraz chcę podzielić się swoimi odkryciami z kolegami – przecież zapewne nie ja jeden spotykam się z problemem orientacji zawodowej.
Materiał okazał się dość obszerny, dlatego trzeba go rozdzielić na kilka artykułów. Nie roszcząc sobie prawa do ścisłej logicznej kolejności wywodu, postanowiłem zapoznawać czytelników z różnymi ideami w takiej kolejności, w jakiej sam się z nimi zetknąłem. W rezultacie ogólne rozważania teoretyczne dotyczące wyboru zawodu ustąpią miejsca pierwszym odkryciom w tej dziedzinie.
„Wentylna” planeta
Ten nie do końca udany termin obrałem swego czasu jako roboczy, ale do tej pory nie znalazłem niczego lepszego. Być może czytelnicy o mniej „technicznym” sposobie myślenia zaproponują coś bardziej melodyjnego?
Mowa o planecie, która znajduje się w miejscu styku najbardziej napiętych i harmonijnych konfiguracji horoskopu. Najbardziej jaskrawy z przypadków, jakie mi się trafiły – to sytuacja, gdy planeta znajduje się jednocześnie w wierzchołku kwadratu T (między dwiema kwadraturami) i w wierzchołku wielkiego trygonu.
Pojęcie „wentyl” jest bliskie pojęciu Rex Aspectarius – króla aspektów, planety, która tworzy w horoskopie największą liczbę majornych aspektów. Jednak „wentylna” planeta musi znajdować się właśnie w punkcie styku napiętych i harmonijnych konfiguracji.
Czasem w horoskopie pojawia się jeden wyraźnie zaznaczony „wentyl”. Czasem – dwa lub nawet trzy mniej wyraźne. Bywa i tak, że żadna z planet nie może w pełni pretendować do tej podniosłej, choć niezbyt melodyjnej nazwy.
W każdym horoskopie kryje się własna zagadka, ale jeśli mieliście szczęście i udało wam się określić „wentyl”, to uważajcie, że klucz do rozwiązania macie już w rękach.
Chodzi o to, że napięte aspekty to źródła lub zbiorniki energii w horoskopie. Nie znajdując ujścia, energia często działa destrukcyjnie, dlatego w napiętych aspektach astrolodzy widzą potencjalną możliwość chorób, sytuacji konfliktowych, ogólnie problemów życiowych. Jeśli jednak znajdziecie, do czego przyłożyć swoje siły, energia napiętych aspektów pozwala wam iść naprzód, pokonywać przeszkody, osiągać upragnione cele.
Zmiany napiętych aspektów, przede wszystkim kwadratu T i wielkiego kwadratu, są swoistymi motorami horoskopu. Z drugiej zaś strony, harmonijne aspekty i ich zmiany (najbardziej godna uwagi wśród nich – wielki trygon) od dawna uważane są w astrologii za wskazówkę na talenty i zdolności.
Mówiąc językiem technicznym, który jest mi bliski, są one konsumentami energii, zdolnymi do zrobienia czegoś pożytecznego, jeśli „podłączymy” je do źródła siły napędowej.
Nadmiar w horoskopie harmonijnych aspektów przy niedostatku napiętych często wskazuje na człowieka utalentowanego, lecz zbyt pasywnego, leniwego. Mógłby on wiele osiągnąć, ale brakuje mu energii (to znaczy czasu, chęci, zainteresowania) do wielkich czynów.
Zatem zarówno napięte, jak i harmonijne aspekty, wyrażone jednostronnie, mogą być źródłem problemów. Co się zaś dzieje, gdy łączą się w jednym punkcie, na jakiejś konkretnej planecie? Powstaje właśnie to, co nazwałem „wentylem”, gdyż kiedy planeta usytuowana w ten sposób zostaje „uruchomiona”, to znaczy, gdy człowiek uosabia jej cechy, tworzą się warunki do „podłączenia” energii napiętych aspektów do talentów i zdolności harmonijnych konfiguracji.
W rezultacie maleje prawdopodobieństwo chorób, konfliktów, problemów, a tworzą się korzystne warunki do rozwoju najlepszych cech człowieka. W efekcie człowiek odnajduje się w życiu, czuje, że wybrał właściwą drogę.
Czyż nie nazwać „wentylnej” planety „gwiazdą przewodnią”? Ona oczywiście będzie ważna także przy rozpatrywaniu kwestii zdrowia, jednak w orientacji zawodowej „wentylna” planeta, jeśli uda się ją odkryć, ma pierwszorzędne znaczenie.
Wiele razy zauważyłem, że jak tylko w mojej głowie kształtuje się kolejna koncepcja lub idea, natychmiast pojawia się okazja, by sprawdzić ją w praktyce.
Wówczas, gdy pojęcie „wentyla” dopiero kształtowało się u mnie jako użyteczny element interpretacji, jeździłem po miastach z popularnymi wykładami o astrologii. W Czeczorsku los zrobił mi małą próbę.
Jeden ze słuchaczy poprosił o pomoc w rozjaśnieniu astrologicznych programów komputerowych, i w wolnym od wykładów czasie pojechaliśmy do jego biura. Siedzieliśmy przy komputerze, analizowaliśmy programy, i nagle do pokoju weszli dwaj nieznajomi mężczyźni. Mój znajomy mówi: „Czy nie mógłbyś pokazać im, na co zdolna jest astrologia – zinterpretować ich horoskopy?”
Wielu astrologom zdarza się znaleźć w sytuacji, gdy trzeba bronić honoru Astrologii. Niewdzięczne to zajęcie, ale cóż poradzić…
Pierwszy z „ochotników” usiadł obok, i zacząłem budować na monitorze komputera jego horoskop. Oczywiście, okazało się, że nie zna on swojego czasu urodzenia, ale zadzwoniwszy, mój podopieczny wydobył informację niezbędną do rektyfikacji. Ku mojemu zdziwieniu, przekonujący wariant czasu urodzenia udało się znaleźć od razu, i to był dobry znak.
Zacząłem interpretację, a właściciel horoskopu siedział obok z zupełnie nieprzeniknioną twarzą. On, widocznie, uważał, że astrolodzy opierają swoją opinię wyłącznie na reakcjach rozmówcy, i chciał pozbawić mnie takiej możliwości. Mówiłem raz o jednej, raz o drugiej rzeczy. Wszystko, jak się później okazało, było trafne, jednak niewystarczająco przekonujące dla sceptyka, który siedział przede mną, i nie czułem zadowolenia.
W końcu skupiłem swoją uwagę na Saturnie, który znajdował się w Wadze w 9. domu. A należało właśnie od niego zacząć, gdyż Saturn był w miejscu styku kwadratu T i wielkiego trygonu, a zatem był wyraźnie zaznaczoną wentylną planetą. Co więcej, znajdował się w znaku swojej ekshalacji, a w tym przypadku ludzie zwykle dość wyraźnie słyszą „wezwanie” planety.
Saturn, surowy sędzia, znajduje się w Wadze, znaku sprawiedliwości i prawa. Powiedziałem: „Zgodnie ze swoim powołaniem ta osoba jest sędzią”, i, jak to się mówi, „trafiłem w dziesiątkę”. Wszystkie inne słowa nie miały już większego znaczenia, gdyż przede mną siedział zawodowy sędzia, prezes sądu.
Okazało się, że znajomi mojego znajomego wyśmiewali go za zainteresowanie astrologią, a on ciągle im obiecywał: oto przyjedzie prawdziwy astrolog – on wam pokaże. Astrologia rzeczywiście pokazała przez mnie coś istotnego na swoją obronę, a kluczem do osądu stała się właśnie „wentylna” planeta.
Trudno powiedzieć, czy przekonałem sceptyka. On, widocznie, zaczął myśleć, że zostałem wcześniej poinformowany o jego zawodzie.
Ekshalacja i upadek: dwie strony jednego medalu
Swoim sukcesem w przypadku z sędzią byłem zobowiązany jeszcze do jednego ważnego czynnika: tak wybitny pod wieloma względami Saturn był, poza tym, położony w znaku swojej ekshalacji.
Według mojego przekonania, planety zarówno w egzaltacji, jak i w upadku są bardzo ważne dla osądu dotyczącego profesji, gdyż obie te sytuacje wskazują na pragnienie człowieka jakoś się przejawić, pokazać, na co jest zdolny w tej czy innej dziedzinie życia, w tym czy innym rodzaju działalności — w zależności od tego, o której planecie mowa i w którym domu horoskopu się znajduje. Istotna różnica między egzaltacją a upadkiem polega na tym, że w pierwszym przypadku zalety planety są już dane człowiekowi w ręce i dość łatwo znajdują zastosowanie, przejawiając się z reguły w konkretnych, praktycznych, namacalnych rezultatach. Natomiast zalety planety w upadku nie ujawniają się od razu, a może nawet wcale nie muszą się ujawnić — przecież aby je opanować, trzeba pracować nad sobą, uczyć się, do czegoś dążyć… W dzieciństwie i młodości w dziedzinie życia, na którą wskazuje „upadła” planeta, niejednokrotnie spotykają się wszelkie trudności i nieprzyjemności, a kiedy spotykają się wszelkie trudności i nieprzyjemności, a kiedy wszystkie zbliżają się do nieszczęścia, a kiedy wchodzą w działanie wszystkie planety z nią? to przejawiają się one najbardziej w dziedzinach teoretycznych, abstrakcyjnych, wcale niekoniecznie cieszących się poważaniem zwykłej większości. Bardziej szczegółowe rozważania na temat egzaltacji i upadku można przeczytać w moim artykule „Symbolizm zalet i słabości planet” („Astrolog”, nr 10 — 1995). Tutaj zaś chciałbym jedynie dodać, że z czasem pojawiają się nowe fakty, które przemawiają na korzyść moich przypuszczeń. Weźmy na przykład książkę Kleklera, której omówieniu poświęcona będzie następna część artykułu. Rozważając astrologiczne oznaki talentu artystycznego, Klekler przytacza pięć horoskopów artystów i naturalnie szuka w nich w jakiś sposób wyróżnionej pozycji Wenus — choć nie zawsze z powodzeniem. Ciekawe, że w dwóch przypadkach na pięć Wenus faktycznie zajmuje wyróżniające położenie — w jednej karcie w pierwszym, a w drugiej w dziesiątym domu. Co więcej, w obu przypadkach w tym samym znaku — w Pannie (a więc w znaku swojego upadku). W trzech pozostałych kartach Wenus zajmuje raz położenie w wygnaniu, raz w egzaltacji, a tylko w jednym przypadku nie posiada ani istotnych zalet, ani słabości. Celowo przytaczam przykład, nieistotny z punktu widzenia statystyki. Przecież astrologia to sztuka pojedynczych przypadków, i jeśli stosować do niej metody opracowane dla badania dużej liczby jednorodnych molekuł i innych mechanicznych systemów, rezultaty mogą okazać się najbardziej dziwaczne. Tak więc nie chodzi o badanie statystyczne, a o praktyczną obserwację, która pokazuje, że u ludzi, których zawód jest bezpośrednio związany z symboliką danej planety i którzy osiągnęli w nim znaczne sukcesy, planeta ta często okazuje się właśnie w upadku. Nic dziwnego, jeśli wziąć pod uwagę, ile lat wielu sławnym osobistościom zajmuje opanowanie swojego powołania, i jeśli przypomnieć sobie, jak charakterystyczne dla nich jest poczucie niezrozumiałości, niedostatecznego uznania. Tak więc niech nie martwią się początkujący artyści, którym astrolog „przypomniał” o słabej Wenus. Oni mają jeszcze wszystko przed sobą.
W POSZUKIWANIU GWIAZDY PRZEWODNIEJ
Astrologia i wybór zawodu
Ołeksandr Kołesnikow
Część 2. Herbert von Klekler o orientacji zawodowej
Kontynuując rozmowę rozpoczętą w poprzednim artykule, chciałbym zapoznać czytelników z poglądami jednego z wpływowych niemieckich astrologów, powstrzymując się na razie od omawiania konkretnych przykładów praktycznych. Mój zamiar jest taki, że praktyka rozpocznie się dopiero po zgromadzeniu mniej więcej znacznego bagażu ideowego. Wtedy będziemy mogli rozważać przykłady z punktu widzenia różnych autorów i stopniowo kształtować własne podejście. Teraz zaś chciałbym przedstawić czytelnikom książkę H. Barona von Kl?cklera „Astrology and Vocational Aptitude” (Baron von Klekler, „Astrologia i predyspozycje zawodowe”). Wszystko poniższe jest w istocie streszczeniem głównych idei tej niewielkiej objętościowo, ale cennej treściowo pracy, wydanej w Lipsku w 1928 roku i przetłumaczonej na język angielski przez Amerykańską Federację Astrologów.
O życiu samego Herberta von Kleklera wiadomo niewiele. Był on w centrum prestiżowej grupy intelektualistów i astrologów, która istniała w Lipsku podczas krótkotrwałego, ale błyskotliwego odrodzenia astrologii w Niemczech po I wojnie światowej. Von Klekler pochodził ze starej arystokratycznej rodziny i z wykształcenia był lekarzem. Pod koniec lat 30. zaprzestał — przynajmniej oficjalnie — wszelkiej działalności astrologicznej. I nie bez powodu, gdyż właśnie wtedy wielu jego kolegów-astrologów zostało aresztowanych przez nazistów. Sam von Klekler uniknął aresztowania, gdyż był zajęty leczeniem i rehabilitacją niemieckich żołnierzy. Zmarł w 1950 roku w wieku 53 lat.
W astrologii von Klekler dążył do opracowania własnego systemu interpretacji horoskopu, upraszczając, „kierując”, a czasem po prostu wyrzucając na śmietnik tradycyjne reguły i koncepcje. Trudno powiedzieć, jak bardzo udało mu się osiągnąć swój cel, ale jedno jest pewne: w trakcie pracy sformułował kilka interesujących i ważnych zasad. Do nich właśnie teraz przechodzimy.
Von Klekler uważa, że główny problem interpretacji nie polega na tym, aby nauczyć się łączyć różnorodne czynniki astrologiczne, lecz na tym, aby nauczyć się widzieć. „W naszych czasach — pisze on — zbyt wiele się łączy, w wyniku czego umyka najważniejsza wiadomość horoskopu. Natomiast jeśli uda się prawidłowo zobaczyć horoskop, to można uznać, że został on już w istocie zinterpretowany”. Prawidłowa droga do widzenia, według von Kleklera, prowadzi przez rezygnację z uwzględniania domów następujących i upadających oraz przyjęcie do wiadomości jedynie wzajemnych relacji planet z kątowymi kuspydami, a także półsferami i kwadrantami horoskopu. Rozwijając tę myśl, dochodzi nawet do wniosku o bezwartościowości systemu domów Placydusa i innych podobnych systemów, preferując prosty podział każdego kwadrantu na trzy części, tak jak czynili to Porfiriusz i niektórzy inni autorzy.
Przejdźmy jednak do głównego tematu książki — predyspozycji zawodowych. Również i tutaj nie obyło się bez „czyszczenia” tradycyjnych poglądów. Podobnie jak w innych dziedzinach astrologii, von Klekler skłania się ku całościowej, uogólnionej interpretacji horoskopu, twierdząc, że nie sposób dojść do zadowalającej interpretacji, opierając się na pojedynczej planecie i jej położeniu. Uważa on, że nie istnieją takie pojęcia jak „zawód Saturna”, „zawód Jowisza” czy „zawód Marsa”, choć astrologiczna tradycja twierdzi na przykład, że Mars rządzi rzeźnikami, lekarzami, wojskowymi, kowalami itd. Nawet sama długość tego spisu świadczy o niemożliwości sformułowania konkretnego osądu. Tak, Mars odgrywa pewną rolę w tych zawodach, ale zawsze jako część jakiejś bardziej ogólnej konfiguracji, i właśnie ta konfiguracja jest ważna dla osądu. Co się zaś tyczy samego pojęcia „zawód Marsa”, to według von Kleklera nie ma ono sensu. Także znak na MC nie ma dla niego większego znaczenia, gdyż uważa, że predyspozycje zawodowe zależą głównie od innych czynników. Oczywiście, dziesiąty, drugi i być może szósty dom niosą znaczeniowe obciążenie związane z zawodem, ale dla jego określenia domy te są ważne tylko wówczas, gdy zawierają silnie położone planety. Co się zaś tyczy znaków na kuspydach dziesiątego, drugiego i szóstego domu, to one raczej ukazują indywidualny styl w zawodzie, swoistego rodzaju funkcjonalny rytm człowieka. Ogólnie zaś każdy dom ma związek z zawodem — żaden z nich sam w sobie nie jest decydujący. Trzeba badać horoskop w jego całości. Tak więc von Klekler nie bierze pod uwagę władców domów, tak wysoko cenionych w klasycznej tradycji, twierdząc, że bezstronne badanie ogromnej liczby horoskopów pokazuje poza wszelką wątpliwością, iż do stosowania władców domów nie można podchodzić poważnie.
Na zakończenie autor odrzuca cały „czarodziejski kocioł dyspozytorów, władców dekanatów, antyzów, horoskopów mundannych itd.”, przywiązując główną wagę do planet aspektujących kątowe cuspidy. Wcale nie proponuję czytelnikowi uznawania tych poglądów za ostateczną prawdę (ekstremizm nigdy i nigdzie nie przynosił wielkich korzyści), a jedynie pragnę przedstawić całościowy obraz idei von Kлеклера wraz ze wszystkimi ich mocnymi i słabymi stronami. Dotychczas mowa była o różnych zaprzeczeniach i rozgraniczeniach. Co natomiast kryje się w proponowanym podejściu konstruktywnym? Po pierwsze, von Kлеклер, w przeciwieństwie do wielu innych autorów, wyraźnie rozumie, że nie wszyscy ludzie mają jednakowe zapotrzebowanie na profesjonalną orientację. Dzieli potencjalnych klientów na pięć klas, do każdej z których należy podchodzić w szczególny sposób.
1. Jawny i bezbłędny talent w jednej konkretnej dziedzinie. Na podstawie horoskopu nietrudno wyciągnąć odpowiednie wnioski, gdyż wskazówki są jasne i jednoznaczne.
2. Giętka osobowość z kilkoma talentami, w efekcie — tendencja do częstej zmiany zawodu. Astrologowi trudno udzielić rady, gdyż w horoskopie widać zainteresowania i zdolności do kilku zawodów (i to jest wyraźne), jednak brak trwałej skłonności do konkretnego zajęcia. W najkorzystniejszych przypadkach pomysłowość i cechy charakteru pozwalają stworzyć dla siebie kierunek działalności, który obejmuje wszystkie lub większość zdolności. Astrolog powinien postarać się wykorzystać całą swoją sztukę, aby pomóc znaleźć taki kierunek.
3. Zawód nie jest dziedziną największego zainteresowania. Głównymi źródłami radości i smutków w życiu są sprawy osobiste, życie rodzinne lub inne troski. Porada dotycząca odpowiedniego zawodu może zostać udzielona jedynie wówczas, gdy konkretne zdolności do danej działalności są wyraźnie wskazane w horoskopie.
4. Brak zdolności w ogóle. Podczas konsultacji najlepiej jest kolejno wykluczać zajęcia, które są całkowicie niemożliwe dla danej osoby, a następnie przeanalizować to, co pozostanie. Ostatecznie jednak trudno będzie znaleźć jakąś „szczególną” sferę działalności dla niewykwalifikowanego pracownika, który woli pozostać w tym stanie.
5. Choroba lub psychopatologia uniemożliwiają poważne zajęcie się jakąkolwiek profesją. Horoskop adekwatnie odzwierciedli każdą niefortunną okoliczność tego rodzaju. Praca z przedstawicielami pierwszej grupy nie nastręcza trudności, a rozsądne zastosowanie nawet najprostszych reguł tradycji astrologicznej doprowadzi do trafnych wniosków. Jednakże zasadnicza część przypadków przypada właśnie na grupy 2–5, a tutaj tradycyjne podejścia praktycznie nie przynoszą korzyści (tak uważa von Kлеклер).
Jednym z głównych punktów podejścia von Kлекlera jest badanie struktury horoskopu i określanie czynników dominujących, a także ocena ich względnej ważności w porównaniu z czynnikami niedominującymi. Powiedzmy, słabo wyrażone dominowanie jest charakterystyczne dla przedstawicieli czwartej grupy — osób nie wyróżniających się konkretnymi zdolnościami. Ogólna struktura horoskopu jest określana przez zodiakalne położenie planet oraz ich wzajemne aspekty. Ale najważniejsze jest indywidualna struktura, która zależy od czasu urodzenia i jest określana przez aspekty planet do kątowych cuspidów oraz ich położenie w domach horoskopu. To właśnie aspekty do kątów horoskopu czynią planety dominującymi. Zrozumienie strukturalnych osobliwości horoskopu nie zawsze jest łatwe, ale w idealnym przypadku należy umieć ocenić łączny efekt dość zróżnicowanych czynników. Podstawę pojęcia stanowi znajomość różnych typów strukturalnych. Von Kлеклер przedstawia klasyfikację tych typów, choć sam określa ją jako „dość ogólną”.
1. Ogólne typy strukturalne.
a) Znaki wiosenne — ekspansywne i aktywne.
b) Znaki letnie — to samo co wiosenne, lecz w mniejszym stopniu.
c) Znaki jesienne — równowaga między ekspansywnością a intensywnością.
d) Znaki zimowe — przeważnie intensywne.
e) Planety w połączeniu lub zwartym grupie — zwykle wskazują na jednostronność osobowości zgodnie z naturą uczestniczących planet i znaków.
f) Planety rozłożone w całym horoskopie — wskazują na giętkość, możliwość zrównoważonego podejścia; przeważnie wszechstronny, równy, jednolity rozwój we wszystkich kierunkach.
g) Opozycja — silnie spolaryzowane tendencje, często z twórczymi zdolnościami.
h) Kwadratura — wskazuje na hamowanie, ograniczenie lub niezdolność.
i) Trygon — natury planet funkcjonują harmonijnie.
j) Sekstyl — to samo co trygon, lecz z polaryzacją (aktywny — pasywny) wynikającą z odmienności żywiołów uczestniczących znaków.
k) Triplicytety — tradycyjnie opisywane jako Ogień, Ziemia, Powietrze i Woda (po trzy znaki w każdej grupie).
l) Kwadruplicytety — tradycyjnie opisywane jako kardynalne, stałe i zmienne lub ogólne (po cztery znaki w każdej grupie).
2. Indywidualne typy strukturalne. Są one pod wieloma względami podobne do ogólnych.
a) Typ wschodni — planety głównie położone we wschodniej połowie horoskopu. Oś MC–IC może być uważana za oś reakcji emocjonalnej i fizycznej. Wschodnia połowa jest ekspansywna i aktywna — zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie.
b) Typ zachodni — planety głównie w zachodniej połowie horoskopu; ten typ jest bardziej pasywny lub odbierający w sferze emocjonalnej i fizycznej.
c) Horyzont — oś reakcji mentalnej lub intelektualnej, a być może także duchowej. Typ dzienny — gdy planety przeważnie położone są powyżej horyzontu — wskazuje na aktywną i ofensywną mentalność, obiektywność.
d) Typ nocny — planety głównie poniżej horyzontu — wskazuje na pasywną lub odbierającą mentalność; subiektywność.
e) Typ domów kątowych. Przewaga większości planet w domach kątowych skłania do większej aktywności. W tym względzie pierwszy i dziesiąty dom są silniejsze niż siódmy i czwarty, z powodów, które powinny być zrozumiałe z powyższego. Czwarty i siódmy dom kierują działaniem ku sferom osobistym, wewnętrznym, subiektywnym.
f) Typ domów następujących — planety przeważnie położone w drugim, piątym, ósmym i jedenastym domu. Tutaj mniej aktywności, lecz więcej stabilności w porównaniu z domami kątowymi.
g) Typ domów upadających — przewaga planet w trzecim, szóstym, dziewiątym i dwunastym domu. Ten typ jest aktywny, lecz zmienny, a sfera aktywności przeważnie mentalna.
Jednak aby zrozumieć, jaki potencjał umysłowy posiada dana osoba, analizy typów strukturalnych jest niewystarczająca — konieczne jest rozpatrzenie czynników dominujących. Powstają następujące podtypy, gdy półsfery wschodnia i zachodnia łączą się z półsferami dzienną i nocną:
1. Pierwszy kwadrant (pierwszy, drugi i trzeci dom) łączy w sobie noc ze wschodem, dlatego jest pasywny mentalnie, lecz aktywny emocjonalnie i fizycznie.
2. Drugi kwadrant (czwarty, piąty i szósty dom) łączy w sobie noc z zachodem, dlatego jest odbierający we wszystkich aspektach — zarówno mentalnym, jak i emocjonalnym, i fizycznym.
3. Trzeci kwadrant (siódmy, ósmy i dziewiąty dom) łączy w sobie zachód z dniem, dlatego jest emocjonalnie i fizycznie odbierający, lecz mentalnie aktywny i ofensywny.
4. Czwarty kwadrant (dziesiąty, jedenasty i dwunasty dom) łączy w sobie wschód z dniem i jest ofensywny oraz aktywny zarówno w sferze emocjonalnej, fizycznej, jak i mentalnej; jest to najsilniejszy kwadrant horoskopu.
Von Kлекler przywiązuje dużą wagę do badania kwadrantów i uważa, że dzięki nim można określić zarówno naturę głównych dążeń człowieka, jak i stopień ich rozwoju. Naturalnie emocjonalnie pasywny typ zachodni będzie rozwijał się wolniej niż aktywny i ekspansywny typ wschodni, który z natury wcześniej wchodzi w konflikt ze swoim otoczeniem i dlatego rozwija się szybciej. Najczęściej konkretny horoskop jest kombinacją kilku typów ogólnej i indywidualnej struktury. Doświadczone oko od razu dostrzeże istotne cechy horoskopu, które w połączeniu tworzą strukturę. Można mówić o harmonijnych typach strukturalnych, gdy ogólna i indywidualna struktura zasadniczo odpowiadają sobie. Dzieje się tak na przykład wówczas, gdy przewaga znaków wiosennych łączy się z przewagą planet we wschodniej połowie horoskopu.
W dysharmonijnych strukturach ogólnych i indywidualnych struktury te nie są ze sobą powiązane lub mają przeciwne charaktery. Na przykład, podkreślenie znaków wiosennych może występować w połączeniu z przewagą planet w zachodniej lub nocnej połowie horoskopu. Nie należy jednak sądzić, że pojęcia harmonii i dysharmonii są równoznaczne z „dobrym” i „złym”. W obecności odpowiednich dominujących planet obie kombinacje strukturalne mogą zapewnić rozwój zdolności twórczych, jednak w każdym przypadku w inny sposób. Problem polega na tym, że w przypadku dysharmonii struktur ludzie muszą nauczyć się łączyć różnorodne tendencje, które przeciwstawiają się ich osobowości. Analiza skłonności zawodowych według Kleklera opiera się na zrozumieniu wzajemnego oddziaływania między strukturą a dominującymi planetami. Struktura wskazuje na głęboko zakorzenione, nieuniknione tendencje, które się ujawniają.
siebie poprzez energię planety dominującej. Działanie planety dominującej ukierunkowywane jest przez strukturę. Na przykład dominujący Merkury w połączeniu z przewagą planet w domach kątowych i wschodniej połowie horoskopu będzie silniej ukierunkowany na praktyczne i materialne relacje niż w przypadku połączenia z przewagą planet w zachodniej połowie i w domach upadających, gdzie na pierwszy plan wysuwa się strona mentalna, intelektualna. Ta sama planeta, która dominuje w dwóch różnych horoskopach, może prowadzić do zupełnie różnych profesji, gdyż struktura nadaje planecie dominującej odmienny kierunek. To samo można powiedzieć o strukturze: podobne struktury w połączeniu z różnymi planetami dominującymi mogą wskazywać na różne skłonności zawodowe. Takie są główne idee podejścia von Kлеклера do określenia skłonności zawodowych.
Zanim przejdziemy do praktycznych przykładów, musimy umocnić się wiedzą o starym, dobrym tradycyjnym podejściu do tego zagadnienia, którego studium podejmiemy w następnym artykule za pomocą klasycznej pracy Charlesa Luntza.





