<p>zalogować się/zarejestrować</p>
<p>zalogować się/zarejestrować</p>
Astro Way Logo Astro Way Logo

Кабалістична астрологія :: Część 3. – PLANETY Część 3

Czym się zajmuję? Przekształcam opętanych przez demona w zwykłych egoistów. Wybór nowej rzeczywistości związany ze strzeleckim Słońcem wiąże się z emocjonalnym uniesieniem, które przechodzi w pewien stan umysłowy, a następnie przybiera formę różnych medytacji mentalnych, które niekoniecznie mają bezpośredni związek z wyborem. Należy przy tym zauważyć, że życiowy wybór może być dokonywany na każdej planecie i w każdym kanale zodiakalnym, a strzeleckie i mentalne reakcje towarzyszące mu będą się różnić w zależności od tego, jednak człowiek uczy się dostrzegać tę różnicę dopiero z czasem: początkowo wydaje mu się po prostu, że jest osobą nieobojętną, czyli niezdolną do świecenia pustką — opanowują go uczucia, które, odegrawszy swoją rolę, przekształcają się w myśli, słowa, fabuły itp. W zależności od charakteru i subiektywnej słuszności wyboru (czyli od tego, czy człowiek podąża za swoją dharmą, czy od niej odstępuje) kształtuje się także grunt mentalny, stając się mocnym lub słabym, dobrym lub zatrutym itd., co z kolei określa jakość umysłu — na przykład, staje się on konstruktywny lub nihilistyczny.

Słońce w Strzelcu ma trudności ze zrozumieniem siebie, ponieważ jego wybór faktycznie dokonuje się emocjonalnie, a przynajmniej towarzyszy mu emocjonalna medytacja, jednak po dokonaniu wyboru uruchamia się intensywna medytacja mentalna, która — ściśle rzecz biorąc — nie ma związku z aktem wyboru. Często jednak człowiekowi wydaje się, że tak nie jest, i pojawia się pokusa, by uzasadnić swój wybór z perspektywy czasu poprzez jawne manipulacje mentalne, podczas gdy prawdziwym przeznaczeniem jego refleksji jest coś innego, na przykład rozważenie, co robić dalej.

Tajemnym lękiem strzeleckiego Słońca jest niepewność co do fundamentów jego działalności mentalnej i wytworów. Martwi się ono siłą swoich słów i myśli, obawiając się, że okażą się one niewystarczające lub złe i ostatecznie zniszczą jego samego oraz innych.

Słońce w Koziorożcu

Jeśli naprawdę wierzę, to nie każę skale: „Zerwij się i run w morze!” — zajmę się czymś bardziej konstruktywnym.

Koziorożcowe Słońce dokonuje życiowych wyborów niczym racjonalnie myślący przywódca, podejmując decyzje z uwzględnieniem medytacji mentalnej. Dlatego też Koziorożec w sytuacjach, w których musi rozstrzygnąć kwestię „być albo nie być”, sprawia często wrażenie suchego i rzeczowego, co przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się jednak iluzją. Przede wszystkim świadoma część medytacji mentalnych jest znikoma, a ich owoce, przetworzone przez Koziorożca, często umykają uwadze człowieka lub są zauważane jedynie pośrednio, tak że grunt kauzalny, kształtujący się na podstawie rzekomo świadomego wyboru, okazuje się pełen niespodzianek, na którym wyrastają: pozory i starannie zaplanowane zupełnie coś innego!

Pokusą koziorożcowego Słońca jest myślenie, że wszystkie jego życiowe wybory są kauzalnie zorientowanymi medytacjami mentalnymi — a to wcale nie tak. Ono, podobnie jak każdy inny człowiek, okresowo decyduje, czy być, czy nie być danej wartości buddyjskiej, mentalnej konstrukcji, emocjonalnej medytacji, a nawet ruchu lub gestu (przeskoczyć przez rów czy nie) — jednak we wszystkich tych sytuacjach uzyskuje istotny odzew w kanale Koziorożca, czyli, jak to konieczne, należy nauczyć się odróżniać model od rzeczywistości, a z jednej strony, z należytym pietyzmem, nie profanując, odnosić się do atmanicznych i buddyjskich wyborów, a z drugiej — nie nadawać zbyt wielkiego znaczenia wielu astralnym, eterycznym i fizycznym (czemu skłonne są dość mocno Słońca w Koziorożcu).

Tajemnym lękiem koziorożcowego Słońca jest możliwość podjęcia nieuzasadnionej, niedostatecznie przemyślanej i przygotowanej decyzji, a ściślej — brak wiary w praktyczną wartość własnych wysiłków mentalnych: obawia się ono, że choćby jak najstaranniej planowało, i tak wszystko pójdzie nie tak lub kompletnie się nie powiedzie i zniszczy jego samego oraz innych.

Słońce w Wodniku

Jeśli czegoś nie rozumiem, to nie tylko moja prywatna sprawa.

Życiowy wybór wodnieskiego Słońca zawsze — czy tego chce, czy nie — ma częściowo filozoficzny wydźwięk, na przykład taki: na czyj rachunek przypisać problem? Kto powinien go rozwiązać? Jakie wartości umacniam swoim wyborem, a jakie osłabiam? Jeśli pytania tego rodzaju są na miejscu, Wodnik może znaleźć się w siodle; jeśli zaś brzmią bezsensownie (albo odpowiedzi mu się nie podobają), najczęściej wypiera samą ich postawę do podświadomości, gdzie dochodzi do koniecznej akcentuacji buddyjskiej, i człowiek czuje, że w jego duszy dzieje się coś ważnego, ale co dokładnie — nie potrafi zrozumieć.

W pewnym sensie wodnieskiemu Słońcu przychodzi ciężej niż innym znakom Słońca: każdy wybór typu „być albo nie być” zyskuje u niego odcienie moralne, a jeśli zostanie podjęty niewłaściwie, zaciemnia duszę, a ściślej — zanieczyszcza i zatruwa grunt buddyjski, na którym z czasem wyrastają pozwy. Ogólnie rzecz biorąc, tematem Wodnika jest wspieranie lub — przeciwnie — podważanie egzystencjalnych wartości, a Słońce stawia to pytanie ostro: człowiek musi — karmicznie — samodzielnie rozstrzygnąć, co dla niego oznaczają logika zdarzeń, które zachodzą: jakie wartości wspiera, a jakie neguje. To zupełnie nie jest kwestia ich interpretacji (temat Bliźniąt): do kanału Wodnika trafiają samoistne owoce medytacji kauzalnych, które nie potrzebują tego, na przykład fakty, które mówią same za siebie — chodzi o to, w jakich pozycjach i programach człowiek ostatecznie się umacnia, a które z kolei uważa za nieistotne.

Pokusą Wodnika jest buddyjska manipulacja, czyli odnoszenie moralności zdarzeń nie do tych wartości, na które one rzeczywiście wskazują, na przykład pozycja: „Wierzę, bo to bezsensowne, nie zważając na nic” itp. Prawda jest jednak taka, że jeśli pod „bezsensownym” rozumie się sprzeczność ze złym bliźniaczym rozumowaniem, to taka postawa nabiera sensu, natomiast zupełnie inna sprawa, jeśli dana pozycja oznacza sprzeczność z ogólnym moralnym obrazem człowieka, kształtowanym przez ciało atmaniczne i Barana: wówczas jest to niewłaściwy wybór wiary (podobnie jak innych wartości).

Tajemnym lękiem wodnieskiego Słońca jest całkowite wyczerpanie lub zatrucie gruntu buddyjskiego pomimo wszelkich kauzalnych wysiłków, podświadome przekonania typu: „Nigdy nie doprowadzę żadnej poważnej sprawy do końca”, „Nie jestem zdolny do istotnych pozytywnych zmian wewnętrznych lub zewnętrznych”, „Skutki moich rzeczywistych wysiłków są dla mnie i dla świata”, „Każde staranie, a zwłaszcza bezinteresowne, kończy się tym, że opluwa się cię po duszy” itp.

Słońce w Rybach

Czuję, że we mnie dojrzewa duchowość, i niecierpliwie czekam na moment, w którym będzie można ją zerwać.

Rybie Słońce często oskarża się o uleganie, niezdolność do podjęcia zdecydowanego wyboru, jednak ta cecha staje się zrozumiała i usprawiedliwiona, jeśli uwzględnić, jak ogromną — a zarazem niewidzialnie potężną — odpowiedzialność bierze ono na siebie za każdym razem, gdy decyduje, być albo nie być temu czy innemu obiektowi. Dla niego w tym przypadku rozstrzygana jest kwestia podtrzymania misji życiowej, czyli losu w ogóle. W tym sensie każdy wybór „być albo nie być” dla rybiego Słońca jest duchowy, czy tego chce, czy nie, czy uświadamia to sobie, czy też zaciekle wypiera z świadomości. W każdym życiowym wyborze rybiego Słońca, nawet czysto mentalnym lub całkowicie eterycznym, aktywizuje się ciało buddyjskie, powstaje mini-metaświadomość, która jest transmitowana do ciała atmanicznego, umacniając człowieka w jego ideale, osłabiając go lub nieco zmieniając główny kierunek życiowej drogi — a ściślej, przygotowując go do niej. Wszystko to sprawia, że człowiek staje się mistykiem — przynajmniej w momentach wyboru i okresach je poprzedzających. Odczuwa on, że rozważając kwestię, gdzie spędzi urlop, czy nawet po prostu wybierając sposób przyrządzenia kurczaka, w rzeczywistości rozstrzyga coś bardzo ważnego zarówno dla siebie samego, jak i dla świata w ogóle, precyzując globalny los obu — oczywiście, we współczesnej cywilizacji tego rodzaju odczucia nie mogą przebić się do świadomości (poza obserwacją) i ulegają transformacji do nie do poznania, przybierając formę nieokreślonej religijności, skłonności do wiedzy okultystycznej itp.

Należy jednak pamiętać, że znak Słońca to kanał, w którym człowiek nie jest skłonny do kompromisów i musi rozwiązywać kwestie wyboru w alternatywnym stylu „albo-albo”, gdzie nie ma trzeciej drogi, a przynajmniej trudno jest zrozumieć, jaki jest prawdziwy sens wyboru dla osób z Słońcem w Rybach — równie trudno, jak jest to konieczne. Tajemny lęk Słońca w Rybach tkwi w przemijalności jego wartościowego i duchowego doświadczenia, jego znikomości w dążeniu do najważniejszego celu i sensu ludzkiego istnienia; taki na przykład jest główny motyw Księgi Koheleta: „I zamkną się drzwi na ulicę; gdy ucichnie odgłos żarna, i wstanie człowiek na głos koguta, a ucichną córki pieśni; I straszne będą dlań wysokości, i na drodze grozy, i zakwitnie migdał; do wiecznego domu swego, i będą go otaczać po ulicy płaczące; (Koh 12:4-7)”

Rak rządzi fazą ewolucji zasady energetycznej Swa­dhisthana. Słowa kluczowe: wsparcie; troska; ochrona.

„I pobłogosławił im Bóg, mówiąc: Rozmnażajcie się i mnóżcie, i napełniajcie wody w morzach, a ptaki niech się rozmnażają na ziemi. I był wieczór, i był ranek: dzień piąty.” (Rdz 1:22-23).

Gdy wybór życiowy, czyli kwestia „być albo nie być”, zostaje rozstrzygnięty i nowa rzeczywistość lub obiekt zostaje stworzony, pojawia się pytanie o ich dalszy los: w jakim stopniu okażą się one żywotne i podatne na rozwój? To samo pytanie, choć w nieco innej formie, pojawia się także w odniesieniu do już istniejących rzeczywistości i obiektów: czy są one zdolne do samodzielnego trwania i naturalnego rozwoju, a jeśli nie, to jakie energie są im do tego potrzebne? W proponowanej koncepcji są to energie Księżyca, odpowiadające fazie Swa­dhisthana zasady energetycznej.

Jaskrawym przykładem sytuacji księżycowej jest ciąża, i nikomu nie przyjdzie do głowy powiedzieć, że ochrona i podtrzymywanie życia maleńkiego zarodka (a później dużego płodu) to prosta sprawa; przynajmniej o sztucznym wyhodowaniu zapłodnionej komórki jajowej współczesna nauka biologiczna nie myśli poważnie. Jednak i po porodzie potrzeba energii Księżyca nie zanika, choć ulega istotnej modyfikacji. Księżyc symbolizuje energię, bez której hamowany jest rozwój dziecka, traci ono świeży wygląd, marnieje i chudnie. Zatem odpowiednio „upieczony” Księżyc zapewnia właściwą opiekę i odpowiednie warunki życia dziecka. Nie tylko niemowlę, nie tylko dziecko — każdy człowiek, a także zbiorowość, sprawa, przedsięwzięcie, a nawet idea — aby normalnie istnieć i funkcjonować, potrzebują energii Księżyca, i to nie tylko tuż po narodzinach, ale we wszystkich pozostałych fazach życia, nawet w obliczu śmierci.

Z czym to się wiąże? Nie wnikając w przyczyny obecnego ładu świata, autor musi jednak zauważyć, że on (ład świata) podporządkowany jest dość surowym prawom, których ogólna treść sprowadza się do tego, że szanse na przetrwanie mają jedynie systemy i obiekty zdolne wytrzymać konkurencję ze strony podobnych sobie oraz agresję otoczenia — często dość brutalną. Przy tym im subtelniej zorganizowany jest dany obiekt, tym wyższe są jego wymagania wobec środowiska i tym silniejsze zainteresowanie nim ze strony różnych drapieżnych i pasożytniczych istot, które zamieszkują wszystkie poziomy świata subtelnego.

Właśnie z tą okolicznością związana jest tajemnica, jaką otaczają swoje zajęcia kapłani, magowie, okultyści, politycy i poważni szefowie firm: każde działanie musi dojrzeć, czyli okazać się przygotowane do bezpośredniego wpływu środowiska zewnętrznego (biologicznego lub społecznego), a do tego jego zalążek musi być niepokojony i dlatego — wrażliwy. Jednym z testowanych środków takiej ochrony jest właśnie tajemnica. Oczywiście, ani tajemnica, ani żadne inne środki (chronione patentem czy nie) nie dają gwarancji ochrony: biała skorupka jaja przyciągnie uwagę węża, a kolczasty drut — zawodowego szpiega, a nawet policja bywa nieskuteczna: „Że ani raz nie siawszy lnu i żyta, I na to kosiąc nieuchwytnie, obcięty — można naprawić.” (I. Guberman)

Ale jeśli nie gwarancja, to jakiś poziom ochrony jest konieczny dla każdej istoty lub obiektu, a zatem wsparcie Księżyca jest zawsze potrzebne — z wyjątkiem sytuacji czystego przetrwania, które odbywa się wyłącznie dzięki energii Słońca; jednak to raczej abstrakcja niż rzeczywistość. Dlatego jeśli człowiek, państwo, rodzina czy idea wydają się na tyle potężne, że niby nie potrzebują żadnej ochrony, to ostatnie wrażenie zawsze jest złudne; inne pytanie, jaka ochrona i jakie warunki zewnętrzne są w danej chwili potrzebne.

Jeśli spojrzeć na ten temat z poziomu filozoficznego, to kwestia ochrony jest wariantem tematu relacji obiektu ze środowiskiem, czyli mikrokosmosu z makrokosmosem, i tutaj wyraźnie widać logicznie nierozwiązywalną sprzeczność: warunkiem istnienia obiektu jest jego odrębność od świata (inaczej nie ma o czym mówić); z drugiej strony, zgodnie z zasadą powiązania świata, obiekt nie może być od niego odizolowany, a ponadto, według holograficznej paradygmatu, każda część świata (a zatem każda jego zmiana) odbija się w obiekcie. Zatem problem ochrony i podtrzymania samodzielnego istnienia obiektu — przynajmniej w naturalnie naiwnym ujęciu — okazuje się zasadniczo nierozwiązywalny: im grubsza jest skorupa jaja, tym silniej podlega niszczącemu wpływowi środowiska — albo zarodek dusi się z powodu niedostatku pożywienia i tlenu.

„Cóż to takiego trzyma świat w ryzach,
Co pozwala pisklęciu spać w gnieździe?” —
na to pytanie poety Aleksandra Kuśniera trudno odpowiedzieć, pozostając w płaszczyźnie poziomej, na przykład badając plan fizyczny w oderwaniu od eterycznego lub kauzalny bez uwzględnienia planu buddhi.

Na przykład skowronek polny buduje sobie gniazdo bezpośrednio na ziemi, w zagłębieniu pod osłoną zwisającej trawy, układając je z suchych źdźbeł — i nie stosuje żadnych widocznych środków bezpieczeństwa. Jednak wybiera miejsce na gniazdo, kierując się bioenergetycznymi cechami terenu, szukając nieprzyjemnych, mało atrakcyjnych lub niewidocznych dla swoich wrogów zagłębień eterycznych, szczelin itp.

Jeśli rozpatrywać temat ochrony z punktu widzenia życia na danym poziomie, można wyróżnić trzy główne kierunki: ochrona (wsparcie) pochodząca z poziomu wyższego i niższego, oraz ochrona w obrębie tego samego poziomu. Mówiąc krócej, istnieje ochrona (lub wsparcie) idące z góry, z dołu i ochrona pozioma, i jakościowo różnią się one zarówno swoimi zewnętrznymi przejawami, jak i funkcjami. W tej książce autor zajmuje się głównie pionowymi (wstępującymi i zstępującymi) strumieniami, dlatego tematy ochrony poziomej prawie nie dotyka, co oczywiście nie oznacza jej małej istotności.

Jednak życie na tym poziomie w dużej mierze przebiega poprzez syntezę zstępujących i wstępujących transmisji; to podobne do znanego powiedzenia męża o problemach jego urlopu: „U mnie to pytanie nie stoi: szef określa, kiedy jadę, żona — dokąd”.

Wsparcie z góry, czyli to, co pochodzi z poziomu wyższego, uzgadnia karmę obiektu z karmą otoczenia, czyniąc to ostatnie mniej agresywnym wobec pierwszego i dając zasadniczą możliwość współpracy między nimi. Nadmierne wsparcie prowadzi do pasożytnictwa obiektu w środowisku — wyrasta coś w rodzaju rozpuszczonego dziecka w rodzinie, które nie wie, na jakie kolejne kaprysy lub wymuszenia zużyć swoje siły i czas. Z kolei niedostateczne wsparcie z góry prowadzi do tego, że obiekt, nie nabrawszy jeszcze wystarczająco sił, staje się ofiarą zbyt dużych rozbieżności swojej karmy z karmą otoczenia: nie tyle, by środowisko z nim celowo walczyło (to raczej tematyka słoneczna), ale po prostu nie pasuje — i dlatego pozbawiany jest nawet, by tak rzec, średniego poziomu. Taką drogą podąża wielu nowatorów, których odkrycia zbyt wyprzedzały swoje czasy — w najlepszym razie pozostawali niezauważeni lub narażeni na ostracyzm, a w gorszym — jeśli kontynuowali swoje dążenia, nie dostrzegając przejścia od Księżyca do Słońca — byli paleni, rozstrzeliwani, tracono ich w więzieniach i obozach.

W sferze psychologicznej zdanie: „Rozumiesz mnie?” najczęściej oznacza mniej więcej tyle: „Mam trudności z przyczynowym przepływem i szukam twojego buddyjskiego uznania oraz wsparcia” – przy czym w głębi duszy ten, kto prosi, oczekuje od partnera nie tylko buddyjskiego porozumienia, czyli wsparcia moralnego, ale także pewnego translucyjnego przekazu w swoje ciało kauzalne, które on ujawnia. Wsparcie od dołu oznacza zwiększenie energetycznego potencjału obiektu.

niezależnie od jego dalszych planów rozwoju oraz wątków interakcji ze środowiskiem. Tak matka karmi swoje dziecko czymś bardziej sycącym i smacznym, nie zastanawiając się, czy pójdzie wieczorem kraść, na randkę czy do czytelni. Dla banku wsparcie od dołu to depozyty klientów, dla firmy – zamówienia na jej produkty, dla demokratycznego prezydenta – jego rating wśród wyborców. W związku partnerskim wsparcie od dołu odgrywa ogromną rolę, tworząc partnerowi poczucie bezwarunkowego wsparcia niezależnie od jego konkretnych działań, przy czym nie poprzez odpowiednie deklaracje (takie jak: „Będę przy Tobie aż do grobu”, „Będę Ci wierna bez względu na wszystko” itp.), lecz faktycznie w praktyce. To nawet nie posłuszne wypełnianie jakichkolwiek próśb, lecz swego rodzaju ich uprzedzanie i tworzenie komfortowych warunków dla przyszłego zachowania: tak dobra pielęgniarka operacyjna z wyprzedzeniem wie, kiedy i jakie narzędzia będą potrzebne chirurgowi, i daje mu nie tylko wsparcie fizyczne (podanie odpowiedniego zacisku), ale także buddhiiczne i nawet atmaniczne. To aktualne. Podobnie prawdziwa żona polityka dba o jego garderobę, a mąż aktorki – o jej nastrój i, co najważniejsze, o wsparcie w eterze: przygotowuje sałatki, chroni sen, robi masaż itp.

Wsparcie i ochrona najczęściej postrzegane są w ramach przepływów poziomych, choć wcale nie mniej potrzebne są one również w pionowych. Poniżej autor przedstawia swego rodzaju diagnostykę różnicową charakteru działań ochronnych przepływów wstępujących i zstępujących. Opisy te należy traktować jako interpretacje Księżyca w znakach, gdyż są one właściwe każdemu organizmowi.

Ciało atmaniczne wspierane jest przez przepływ Ryb, który daje nową siłę do poszukiwania ideału i doprecyzowania misji na podstawie metawartości, powstających w wyniku medytacji buddhiicznej. Siły duchowe człowiek może czerpać zarówno z własnego rozwoju atmanicznego, jak i z otaczającego środowiska atmanicznego, na przykład starając się czerpać inspirację z cudzej duchowości (osobistej lub zbiorowej, np. przyłączając się do którejś z religii), lecz zarówno jedno, jak i drugie jedynie modyfikuje kwiat misji, natomiast materiał do wzrostu dostarcza jej jedynie grunt.

Ciało buddhiiczne wspierane jest przez przepływy Barana i Wodnika, a ich działanie jest zupełnie odmienne. W ogóle należy powiedzieć, że przepływy zstępujące najczęściej postrzegane są jako nośniki energii słonecznej, a wstępujące – jako nośniki energii księżycowej, lecz w rzeczywistości nie jest to takie proste. W szczególności przepływ Barana nie tylko formułuje w słoneczny sposób ziarna dla jakościowo nowych wartości i programów życiowych, ale także chroni już istniejące, zapewniając im stałe i adekwatne do ich potrzeb subtelno-energetyczne wsparcie (wówczas człowiek czuje, że jest na właściwej drodze i jego prywatne programy są zgodne z wolą Boga). Ponadto transmutacje barana niszczą lub hamują rozwój wielu buddhiicznych chwastów – wartości i programów, które nie wpisują się w misję lub ją zniekształcają. Prawda jest taka, że człowiek, zwłaszcza w zaślepieniu mentalnym lub astralnym, często trzyma ten lub inny ulubiony chwast za samą główną wartość życiową, której on nie jest, i wówczas postrzega wpływy barana jako irracjonalne przeszkody, które nie pozwalają mu osiągnąć celu – to negatywny wariant wibracji księżycowych, o którym jeszcze będzie mowa. W każdym jednak przypadku ochrona barana (i przeszkody) postrzegana jest jako coś, co pojawia się jakby znikąd, z abstrakcyjno-wyrafinowanego ideału, który ma bardzo odległy związek z bezpośrednim życiem duchowym i wartościami.

Ideał jest jeden dla wszystkich wartości, i kiedy któraś z nich wzmacnia się kosztem jego bezpośredniego światła, człowiek odczuwa lekkie wrażenie cudu oraz swego rodzaju świętości lub wybraństwa. Z kolei wsparcie wodnika ciała buddhiicznego postrzegane jest zwykle jako coś całkowicie naturalnego i, co najważniejsze, oczekiwanego: konkretne (kauzalne) wysiłki prowadzą do zmiany buddhiicznego gruntu, a na nim wyrastają odpowiednie wartości. Czasem, co prawda, nie wyrastają, albo wyrastają, ale nie odpowiadają włożonemu wysiłkowi, lecz oznacza to jedynie nieuwagę człowieka lub jego długotrwałe samoułudę, która wychodzi na jaw przy każdej niewygodnej zmianie, niczym szpilki z głowy Straszydła.

Wartości, które wyrastają na dobrze nawożonym długimi codziennymi wysiłkami gruncie, diametralnie różnią się od tych, które wyrosły głównie na energii barana – pierwsze mogą być zewnętrznie niepozorne, ale mają potężny system korzeniowy (często i mocny, sękaty pień) i zniszczyć je jest bardzo trudno; drugie zaś są często jaśniejsze, bujniejsze, ale rosną na cienkim korzonku, są kapryśne i łatwo unoszone wiatrem buddhiicznych zmian.

Ciało kauzalne wspierane jest przez przepływy Byka i Koziorożca. I znów ochronne działanie Byka zwykle postrzegane jest jako pewnego rodzaju cud, choć niewielki, a koziorożca – jako coś naturalnego i koniecznego.

Moje wartości w dużej mierze dyktują moje zachowanie – to słoneczny aspekt transmutacji byczanych. Ale czy zawsze i w jakim stopniu zapewniają mi ochronę i wsparcie w konkretnych sytuacjach życiowych? Standardowa baśniowa moralność głosi, że zawsze, ale nie od razu i w pełni, ale któż we współczesnym świecie wierzy w baśnie? Nikt nie będzie się spierać z tym, że talent, zapał, umiarkowanie, skromność, uprzejmość, uważność i sumienność coś dodają do szans na sukces, lecz jeśli on rzeczywiście się wydarza, kto z doświadczonych ludzi uwierzy, że poza wymienionymi cnotami człowiek nie użył niczego innego, np. nie manipulował na samym sobie lub po prostu nie przełożył z ukrytej kieszeni do jawnej? Jeśli w odpowiedzi na uśmiech lub uprzejme słowo uśmiechamy się i odpowiadamy uprzejmie, postrzegamy to jako normę, lecz jeśli nagrodę za sumienną pracę otrzymujemy tyle, na ile ona rzeczywiście zasługuje, to sprawia wrażenie cudu lub szczęścia – niech małego, ale jednak bez kierującej ręki dobrej wróżki czy anioła stróża się nie obywa. A już jeśli w wyniku wewnętrznej pracy nad uzgodnieniem wartości między sobą i atmanicznym programem u człowieka nagle same z siebie rozwiązują się problemy kauzalne, zawsze postrzega się to jako cud – lub, częściej, jako przypadkowość nie mająca związku z buddhiicznym oczyszczeniem, i dopiero po istotnym czasie człowiek rozumie prawdziwy związek przyczynowy.

Natomiast wzbogacając kauzalny grunt owocami swoich przemyśleń, człowiek nie widzi nic dziwnego w tym, że wydarzenia rozgrywają się w ogólnym nurcie jego wysiłków mentalnych i prognoz, choć ma tendencję do fałszowania ich oceny, zwłaszcza przy silnych Bliźniętach. Jeśli wsparcia mentalnego brakuje, człowiek czuje się niepewnie, zachowuje się niespójnie i ogólnie jest skłonny do kauzalnych załamań; jeśli natomiast brakuje wsparcia buddhiicznego, pojawia się uczucie „walenia głową w mur” lub wydarzenia w ogóle idą w złym kierunku, pomimo wszelkich starań i prób mentalnej korekty. Najczęściej oznacza to zasadniczą niezgodność między mentalnym a egzystencjalnym obrazem świata, a dokładniej – sprzeczność między tym, co człowiek faktycznie (choćby podświadomie) uważa za dla siebie ważne, a tym, co myśli na ten temat.

Ciało mentalne wspierane jest przez przepływy Bliźniąt i Strzelca, które również łatwo od siebie odróżnić. Bliźnięta chronią przed fałszywymi i pasożytniczymi medytacjami mentalnymi bardzo skutecznym sposobem: zachodzą wydarzenia, które deprecjonują jedne medytacje i niemal imperatywnie włączają inne – człowiek skłonny jest przede wszystkim rozważać wydarzenia, które go dotyczą bezpośrednio lub na niego wpływają, i kiedy np. bezpośrednie zagrożenie znika, myśli z myślą idą dalej. Z kolei wydarzenia, które mają bezpośredni związek z tematem mentalnej medytacji, wzmacniają ją, poszerzają i rozgałęziają jej przebieg. Jednakże głębię, a raczej – istotność i, by tak rzec, materialność dla człowieka jego myśli nadają transmutacje strzeleckie, które tworzą grunt, na którym przebiegają medytacje mentalne. Przy dobrej wsparciu astralnym myśl wydaje się niezwykle ważna – a bez niego „wisi w powietrzu”, nie znajdując żadnego mentalnego echa. Myśl wsparta astralnie wygląda jak bezpośrednio-osobiste doświadczenie, i to kosztuje: na przykład dość słabe pod względem mentalnym i literackim wspomnienia wielu ludzi, którzy przeżyli i przetrwali, mogą jednak wywierać silne wrażenie.

Dlatego myśl, wyobrażenie mentalne, koncepcja, rozumowanie itp. — obiekty ciała mentalnego, wspierane jedynie przez strumień Bliźniąt, rozwijają się szybko, swobodnie, często oryginalnie i bujnie, lecz powierzchownie i niestabilnie, łatwo ulegając zniszczeniu — przynajmniej człowiek nie przywiązuje się do nich zbytnio, gdyż są ulotne.

Chwilowe. Przeciwnie, wsparcie Strzelca przy braku bliźnięcej daje potencjalną głębię, wewnętrzną treściwość myśli – ale brak konkretnych powodów do mentalnych medytacji, i często pojawia się sytuacja typu „góra urodziła mysz”. Ciało astralne jest wspierane przez przepływy Raka oraz Skorpiona, a ich działanie jest również łatwo zauważalne. Rak daje temat do przeżyć, a Skorpion – siłę i energię do nich; ponadto Rak skutecznie niszczy przebieg obcych i pasożytniczych emocjonalnych medytacji – tych, które nie mają związku z aktualnymi troskami mentalnymi, tak że można być pewnym, iż stała i nieusunięta żadnymi perswazjami i racjonalnymi rozważaniami negatywna emocja żywi się trwałą myślą – najprawdopodobniej wypartej. Myśl dla uczucia odgrywa tę samą rolę, co wydarzenie dla myśli: wsparcie i rozszerzenie tematu, stworzenie warunków dla jego dalszego rozwoju. Jednak to, z czego wyrasta emocja, materiał, z którego jest budowana, dostarczany jest przez Skorpiona, i przy słabej skorpionowej, ale mocnej wsparciu, pojawiają się bezsilne emocje, być może jaskrawe w kolorze i okazałe w formie, ale nie wywierające poważnego wrażenia. Przeciwnie, dobra skorpionowa wsparcie tworzy człowiekowi przyjemne odczucie gotowości do tworzenia, odbierania, przeżywania i przekazywania emocji na zewnątrz, ale przy słabej ochronie emocjonalne medytacje przebiegają jakoś niewyraźnie: czuje się, że te wody są głębokie, i czasem na ich powierzchni pojawiają się drobinki zapowiadające pojawienie się morskich potworów – ale te ostatnie nie spieszą się z pokazaniem się. Rakowe efekty ochronne mają cechę niemal cudownej nagłości: na przykład nagle, nie do końca zrozumiałe dlaczego, człowiek szybko się uspokaja i przestaje martwić się z jakiegoś powodu – to ziarenko z planu mentalnego trafiło dokładnie w centrum negatywnej medytacji astralnej i ją zniszczyło. Skorpion natomiast działa stopniowo, jakby kropla po kropli zwiększając astralny potencjał budulcowy, czyli zdolność do stworzenia potrzebnej emocji. Takie wyrażenia, jak „zapas dobroci” lub przeciwnie „ilość agresji” w odniesieniu do ciała astralnego oznaczają zupełnie konkretne pokłady kopalnych w jego glebach, stopniowo tworzone przez Skorpiona i wydatkowane w dużej mierze według uznania człowieka, który wydaje je na szczere uśmiechy lub ukrywa się.

Ciało eteryczne jest wspierane przez przepływy Lwa i Wagi, przy czym pierwszy rodzaj wsparcia jest oczywisty, ale częściowo efemeryczny i słabo poddaje się „naukowemu” wyjaśnieniu, a drugi nosi bardziej „materialny” charakter i jest dokładnie badany przez naukę o zdrowiu (czy ma ona swoją nazwę? Czasem można spotkać termin walologia – w zasadzie + nauki humanistyczne + czynnik X, który nazywa się „indywidualne cechy”). Od dawna zauważono, że gdy dziewczęta zakochują się, stają się piękniejsze, co oznacza (między innymi) gwałtowny wzrost energii eterycznej – jednakże powierzchowny, aż do pierwszych rozczarowań i kłótni z ukochanym. Całkiem inny, znacznie bardziej fundamentalny i długotrwały efekt dają sprawdzone środki, takie jak życie na łonie natury, sen na świeżym powietrzu, głównie wegetariańska dieta w umiarkowanej ilości i spokojnym tempie jej spożywania, gimnastyka i bieganie, które nie dochodzą do fanatyzmu, ćwiczenia fizyczne, zabiegi wodne itp. Wszystko to tworzy (wagowymi przepływami) eteryczny grunt, ale jakie dokładnie odczucia będzie odczuwać człowiek, zależy przede wszystkim od transmutacji lwowych, i jeśli są one niewystarczające, to przy pozornie doskonałym zdrowiu może marnieć i chylić się ku upadkowi. Z drugiej strony, lwowa ochrona czasem czyni z zdrowiem dosłownie cuda: na przykład człowiek utrzymuje się na nogach w warunkach stałego obciążenia i chronicznego niedosypiania przez wiele lat, będąc obiektywnie chorym, ale czerpiąc siły na każdy dzień jakby z niewyczerpalnego magicznego źródła – tak doświadcza się mocnego włączenia lwowego przepływu. Jednak jeśli ten przepływ z jakichś powodów nagle ustaje, człowiek może się zestarzeć, poważnie zachorować i nawet umrzeć w ciągu kilku dni lub tygodni, a poważne odtworzenie półzniszczonych struktur eterycznych przez Wagę zawsze przebiega powoli i stopniowo.

Ciało fizyczne jest wspierane przez przepływ Panny, która zapewnia precyzję i koordynację jego ruchów zarówno względem samego siebie, jak i w otaczającej przestrzeni. Liczne niezgodności i sprzeczności tradycyjnej materialistycznej biologii są związane z jej uporczywym niechęci do uwzględnienia planu eterycznego („biopolu”) i jego działania na fizyczny – który porządkuje, reguluje i wspiera energetycznie, tak że zasadniczo naruszane są poziome fizyczne prawa zachowania energii i wzrostu entropii – to także swego rodzaju „cuda”, towarzyszące wszystkim zstępującym transmutacjom zodiakalnym.

Każda energia, w tym także księżycowa, może być wykorzystana prawidłowo lub nieprawidłowo, i w drugim przypadku organizm reaguje na naruszenie równowagi chorobowymi zjawiskami, między innymi przejściem na krytyczne reżimy i pojawieniem się pasożytów. Specyficzne księżycowe pasożyty pojawiają się przy naruszeniu energetycznej równowagi obiektu ze środowiskiem, zarówno przy zbyt słabej osłonie ochronnej, niewystarczającej do jego odseparowania, jak i zbyt mocnej, gdy mikrokosmos stara się zamknąć w sobie, ignorując lub zrywając swoje więzi ze środowiskiem; Pasożyty nieco innego rodzaju pojawiają się wewnątrz obiektu przy naruszeniu jego własnej równowagi księżycowej energii.

Podobnie jak w pierwszym rozdziale, rozważymy je jako pewne typy psychologiczne, a dokładniej – destrukcyjne programy podświadomości.

Szybko dojrzewająca ofiara – księżycowy pasożyt, typowy dla niedostatecznego odseparowania obiektu od środowiska. Główną myśl, a dokładniej, pozycja życiowa Szybko dojrzewającej Ofiary polega na tym, że największym złem na świecie jest egoizm, a główną cnotą – gotowość w każdej chwili poświęcić się dla pokoju (Boga): rzucić się na lufy karabinów, wyjechać budować nowe miasto na Antarktydzie lub odbudować Karę. W rezultacie człowiek otrzymuje kolosalne świszczące dziury w energetycznym szkielecie, przez które ucieka jego energia, a Szybko dojrzewająca Ofiara ją podkrada, oferując w zamian pocieszenie typu: „W każdym razie nic nie chciałeś dla siebie i zrobiłeś wszystko, co mogłeś”. O tym, że swoją energią człowiek nakarmił Księcia Ciemności, Szybko dojrzewająca Ofiara zwykle milczy. Co to są drobiazgi w rodzaju nie wypełnionej misji w porównaniu z odkrytym w nieludzkich warunkach heroizmem i samopoświęceniem?! Istnieje także wewnętrzna wersja Szybko dojrzewającej Ofiary, gdy wszystkie siły duchowe człowieka podporządkowane są jednej, oczywiście nierealnej, choć szlachetnej, celowi, w wyniku czego wszystkie inne sfery jego życia popadają w całkowity rozkład. Takimi są na przykład pokusy przedwczesnego wstąpienia do klasztoru lub budowania demokratycznego społeczeństwa w feudalnym kraju.

Naiwna żarłoczność dąży do zniszczenia i pokonania przeszkody oddzielającej obiekt (na przykład człowieka + jego posiadłości) od świata zewnętrznego w celu maksymalnego wykorzystania środowiska, przy czym charakter tego wykorzystania jej specjalnie nie obchodzi; jej dewiza: „Dobre, co leży – a tam się okaże”. W rezultacie działalności Naiwnej Żarłoczności człowiek okazuje się niezdolny do uporządkowania mnóstwa zapożyczonych z zewnętrznego świata „wartości”: szybko zamieniają się one w górę bezużytecznych rupieci, która staje się dla człowieka ciężkim brzemieniem, a po pewnym czasie zaczyna go dosłownie zatruwać. Prawdziwy sens działań Naiwnej Żarłoczności polega na tym, że korzystając z ochrony swojego pana, ona szuka w świecie smacznych i użytecznych dla siebie obiektów, wystarcza je i konsumuje ich energię – częściowo w domu, częściowo już po tym, jak zostały przyniesione „do kupy”; człowiekowi zaś pozostaje w czystej postaci żużel, odpady, które musi on mozolnie asymilować i wydalać z powrotem. Przy tym Naiwna Żarłoczność starannie maskuje trujące i destrukcyjne efekty swojej działalności, podkreślając, że troszczy się wyłącznie o jego korzyść, zwiększenie dobrobytu i poziom ochrony przed zmiennością losu itp.

Niewolnictwo opiera się na pozycjach w wielu aspektach przeciwnych Naiwnej Chciwości: jeśli Chciwość postrzega świat zewnętrzny jako źródło różnorodnych dóbr, to Ściana rozpatruje wyłącznie jego wrogo-agresywny aspekt, uważając go za źródło wszelkich nieznanych niebezpieczeństw, od których należy się mocniej odgrodzić. Naturalnie, na swoją budowę i wzmocnienie Niewolnicza Ściana wymaga wielu materiałów i energii z kieszeni podatników — ale nic nie poradzisz (mówi Ściana), wróg jest silny i praktycznie już za najbliższym wzgórzem. Im mocniejsza, wyższa i nieprzebyta jest Niewolnicza Ściana, tym gorsza staje się wymiana obiektu z otoczeniem: dusi się on od własnych nieczystości i braku pożywienia, ale wszystkie połączenia ze światem zewnętrznym Ściana stara się kontrolować i wszelkimi sposobami ograniczać: przecież nawet przypadkowo wydostający się na zewnątrz kawałek brudu obiektu!

Problemy tworzone przez Ścianę są nie tylko wewnętrzne: w rzeczywistości ona radykalnie zwiększa agresywność otoczenia, przyciągając do siebie wrogów dokładnie takiej siły, aby byli w stanie ją zniszczyć; i w tym przejawia się nie jej zła wola, a jeden z najogólniejszych praw ładu świata — całkowita łączność świata, która nie dopuszcza całkowitej izolacji żadnej jego części. Przy tym im wyższy poziom ewolucyjny obiektu, tym wyższy poziom jego związku z otoczeniem i ich wzajemna zależność. Dlatego jeśli Ściana budowana jest jakościowo i okazuje się skuteczna, to obniża się poziom ewolucyjny i energetyczny obiektu, zaczyna on chorować i stopniowo staje się ofiarą wewnętrznych pasożytów. Tak degenerują się egoistyczne i zbyt zamknięte oraz dostatnie rodziny.

Kolejne kilka typów księżycowych pasożytów autor opisuje jedynie krótko; czytelnik z łatwością wyobrazi sobie ich zachowania i prawdziwe motywy, a nawet uzupełni listę.

Czyścioch (Akuryści) dąży do osiągnięcia poziomu czystości i porządku zasadniczo niedostępnego dla obiektu. Złodziej-opiekun pod pozorem ochrony kontroluje zachowania i energetyczne przepływy obiektu, nie zapominając przy tym o własnych potrzebach. Przewidujący mentor skieruje uwagę człowieka na nieistniejące lub nieistotne niebezpieczeństwa i potrzeby, odciągając jego uwagę i siły od spraw naprawdę istotnych.

Wszystkie opisane księżycowe pasożyty nie pojawiają się znikąd; powstają przy naruszeniach równowagi w pracy programów ochronnych i wspierających. W różnych okresach ewolucji obiektu potrzebne są mu różne sposoby, formy i poziomy odseparowania od otoczenia oraz jego wsparcia i ochrony przed jego agresywnym wpływem, a program adekwatny na jednej fazie rozwoju może całkowicie przekształcić się w pasożyta na następnej.

Kiedy kurczak wybija się z jajka, konserwatywne siły krzyczą do niego: „Postradałeś zmysły, to przecież totalna katastrofa!” — i tydzień wcześniej tak by właśnie było. Z drugiej strony, pojawienie się pasożytów należy uznać nie za zło, a za oznakę awarii w fazach rozwoju ewolucyjnego, i walczyć z nimi lepiej pośrednio, a nie bezpośrednio, przede wszystkim przeglądając swoje poglądy na obiekt: czym on jest teraz i czym różni się od tego, czym był wczoraj.

Szczegółowa dialektyka rozwoju rozpatrywana jest w następnej, czwartej części „Kabałystycznej astrologii”, książce „Domy”.

Teraz rozpatrzymy charakterystyczne cechy i przejawy energii księżycowej w związku partnerskim, rodzinie, państwie, firmie i książce.

Księżyc zaczyna się tam, gdzie pytanie Słońca: „Być czy nie być?” — zostało rozstrzygnięte i pojawia się następne: „Jak będziemy żyć?” — a odpowiedź księżycowa, co do zasady, jest prosta: „Po prostu — będziemy, a dalej — zobaczymy”. Jednak to „po prostu” okazuje się nie takie proste.

W horoskopie związku partnerskiego Księżyc pokaże typ i cechy troski partnerów o siebie nawzajem i o związek jako taki. Jest to bardzo ważny moment, zwłaszcza z uwagi na to, że w ich indywidualnych horoskopach stoi on zupełnie inaczej. W ogóle Księżyc, poza najwyższymi poziomami jego opracowania, skłonny jest przeciwstawiać obiekt chroniony światu zewnętrznemu; w tym przypadku „my” przeciwstawiane jest reszcie ludzkości, a przede wszystkim krewnym i znajomym. Nie bez znaczenia Księżyc pokaże sposób manifestacji zazdrości — uździenice, które narzuca partnerowi wspólny egregor, jeśli ten nie dba wystarczająco o wypełnianie jego programów.

Energia księżycowa pary może, w zależności od fazy rozwoju i poziomu związku partnerskiego, iść w różnych kierunkach: wspierając programy jednego z partnerów kosztem drugiego i wspólnego egregoru, wspierając programy wspólnego egregoru kosztem świata zewnętrznego lub odwrotnie.

Położenie Księżyca w znaku pokaże, na jakim materiale ujawni się patos tej troski: na przykład Księżyc w Baranie da związek partnerski, w którym troska będzie miała charyzmatyczno-zasadniczy charakter i jej przejawianie nie będzie łatwe, zwłaszcza kiedy ujawni się w formie zazdrości. Prawdopodobnie partnerzy będą skłonni do głębokich uogólnień z drobnych powodów, na przykład niewykonana prośba męża o wyprasowanie mu koszuli może doprowadzić go do natychmiastowego wniosku, że jego żona nigdy go nie szanowała i nie będzie szanować.

Przy silnym Księżycu, ale słabym Słońcu związek partnerski może mieć bardzo wzruszający wygląd (o ile tylko jeden z partnerów nie staje się okrutnym pasożytem) — partnerzy starannie dbają jeden o drugiego, a z czasem, kiedy związek nabierze sił, i o całe swoje otoczenie. Ale nawet w pozornie altruistycznym wariancie tendencja do dzielenia świata i ludzi niewidzialną ścianą na „swoich” i „obcych” u tej pary będzie dobrze widoczna.

Odwrotnie, związek partnerski ze słabym Księżycem i silnym Słońcem często sprawia nieprzyjemne, sztywne wrażenie: partnerzy nie bardzo dbają jeden o drugiego, dla nich najważniejsze, że są razem i coś istotnego robią. W niskiej oktawie może to być małżeństwo utrzymujące się przez lata na granicy rozwodu, w wysokiej — relacje wspólnej działalności z wyraźnie rozgranicznymi obowiązkami; ale w każdym razie dom, w którym będzie mieszkać ta para, okaże się chłodny, i nawet w małżeństwie całkiem możliwe jest oddzielne życie.

W horoskopie rodziny Księżyc wiele powie o atmosferze domu, charakterze troski domowników o siebie nawzajem i otaczający świat, oraz ich wymaganiach względem uwagi ze strony rodziny. Księżyc pokaże także, jak trudno członkom rodziny rozstać się z nią (rodziną) — tymczasowo lub na zawsze — i jakie siły będą ich zatrzymywać.

Rodziny z silnym Księżycem bardzo potrzebują małych dzieci — przynoszą one wielką radość, a troska o nie nie wydaje się rodzicom ciężka. Kiedy dzieci dorastają, rodzinny egregor zaczyna szukać dla siebie nowych obiektów do ulokowania swojej troski, i jeśli ich nie znajduje, to niewykorzystana energia księżycowa szybko zaczyna rodzić pasożyty — u dzieci psują się charaktery, lenią się i popadają w infantylizm, dorośli zaczynają się nudzić i chorować lub pojawia się u nich obiekt troski, który nie wpisuje się w rodzinny egregor od dziesiątków lat:

— Jakiż to, wybacz, Boże, nieprzyjemny podmiot był ten twój wujek!

— Jak to? Czyż nie twój wujek?

Księżyc w Lwie daje rodzinę afektywnie-eterowego typu troski: tu dzieci będą stale pod presją, nerwowo kontrolować temperaturę ich stóp i podnosić straszny hałas, zbierając je do obiadu, i w tym właśnie będzie tkwić patos rodzinnego wsparcia.

Odwrotnie, przy Księżycu w Wodniku główna uwaga rodziny skierowana będzie na wsparcie wartości i cnót: tu najprawdopodobniej nie będą żałować sił, czasu, pieniędzy na edukację dzieci, kształtowanie w nich samodzielności, umiejętności samodzielnego myślenia na poważne (w tym światopoglądowe) tematy itd.

Księżyc pokazuje nie tylko proponowany, ale i narzucany przez rodzinę sposób troski, i jeśli osobisty Księżyc jednego z domowników stoi w napiętym aspekcie do rodzinnego, to będzie mu żyło się w domu niezbyt przytulnie — ale i rodzinie będzie trudno mu dogodzić. Z drugiej strony, znajomi i przyjaciele w domu często dobierani są właśnie ze względu na współbrzmienie ich Księżyca z rodzinny, i im czasami wygodniej jest w gościach niż samym członkom rodziny.

W rodzinie z osłabionym Księżycem domownicy mniej troszczą się o siebie nawzajem, o dom, o dobrobyt rodziny – ale za to mniej też dławią dzieci w różnym wieku, jak również dorosłych niepotrzebną opieką i nietrafioną pomocą, która jest szczególnie nieprzyjemna dla człowieka z silnym Słońcem. Siedzisz na przykład i skupiony rozwiązujesz problemy światowe lub narodowe, a tu do twojego gabinetu niepostrzeżenie wkrada się córka z paterą, na której stoi herbata ze śmietanką, trzy rodzaje dżemu, miód, jakieś wafelki… a Ukraina w tym czasie dzieli Krym z Rosją!

W horoskopie państwa Księżyc pokaże styl i charakter jego troski o wszystkich, którzy jej potrzebują, przede wszystkim – naturalnie – o własny naród, a w drugiej kolejności – o własnych służbowych i struktury. Z drugiej strony, Księżyc symbolizuje także charakter oczekiwań ludu dotyczących troski ze strony władzy, a dobry polityk intuicyjnie wyczuwa jej położenie, umiejąc mówić o swoich programach w duchu księżycowego znaku zodiaku, a nawet wybierając momenty swoich ważnych wystąpień tak, aby tranzytowy horoskop był przeważnie harmonijny (a tam, gdzie trzeba – dysharmonijny). Księżyc w Rybach da państwu, którego naród blisko do serca przyjmuje narodowe i religijne idee, odczuwa swoją (nie do końca zrozumiałą, jaką) przynależność.

wybór i łatwo reaguje na globalne, ale nie zbyt konkretne projekty, w których ogólny kierunek drogi jest znacznie ważniejszy od jakiegokolwiek konkretnego i osiągalnego celu. Z drugiej strony temu narodowi, szczególnie jeśli Księżyc tworzy kwadraturę do Bliźniąt, będzie właściwa głuchota na konkretne idee oraz mistyczna niewdzięczność wobec wszelkich działań rządu, które mogą być łatwo zakwestionowane. W zasadzie Księżyc w Rybach w horoskopie państwa oznacza, że naród chciałby za jego pomocą wyspowiadać się, pokajać i uzyskać rozgrzeszenie równocześnie z uściśleniem i wzmocnieniem swojej misji – ale takich rzeczy nie omawia się ani na posiedzeniach parlamentu, ani w komitetach strajkowych, a u polityków państwowych, jak i u liderów opozycji, pojawia się pytanie, komu pomoże nawet najbardziej mistrzowski psychoanalityk. Silny Księżyc w karcie państwa często oznacza aktywny udział społeczeństwa w życiu politycznym oraz uwagę państwa skierowaną na potrzeby szerokich mas – ale jaki będzie charakter tej opieki i tej uwagi (pasterz dogląda owiec, czy szczupak obserwuje karaś), zależy nie tylko od aspektów Księżyca, lecz także od poziomu ewolucyjnego kraju, którego w horoskopie nie odzwierciedla się. Harmonijny Księżyc może należeć do pracowitego narodu, który dba (wraz z rządem) o własny dobrobyt ekonomiczny, przy czym w dość egoistyczny sposób, lecz przy porażonym Słońcu ten sam harmonijny Księżyc może w zbiorowej podświadomości wywoływać lenistwo, niechęć do zarobienia choćby minimalnie powyżej minimum egzystencji oraz pragnienie władzy do bezwzględnej eksploatacji posłusznego i przyzwyczajonego do wszystkiego społeczeństwa – dopóki nie osiągnie pewnej granicy, za którą następuje bunt lub rewolucja. W wyższej oktawie Księżyc symbolizuje Duszę Zborową (Słońce – demiurga narodu, czyli ducha-narodowca), i poprzez palące potrzeby społeczeństwa można próbować przenikać oczekiwania Duszy Zborowej narodu. Za niezaspokojoną potrzebą w kwestii prania może kryć się nieugaszone pragnienie ciepła duchowego – ale o takich rzeczach się nie opowiada anegdot.

Zagłębcie się głębiej w astrologię

Darmowe kalkulatory, mapa urodzenia, Tarot online oraz inne narzędzia do samopoznania.

Udostępnij:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Updating
  • Brak produktów w koszyku.