Księżyc w Baranie
Duchowe bogactwo nie jest dziedziczone – trzeba je wydawać na drobiazgi. Księżyc barani jest znacznie bardziej duchową osobowością, niż ona sama sądzi; w sytuacjach troski i pomocy podświadomie odczuwa je jako momenty konieczności wsparcia duchowego i dlatego reaguje na nie niekiedy zbyt gorąco i, z punktu widzenia otoczenia, nazbyt abstrakcyjnie. Naturalnym przeznaczeniem księżyca baraniego jest pomoc ludziom, których wiara zachwiała się – czy to przez osłabienie ideału, czy z powodu jego zmiany, gdy pojawia się potrzeba przeglądu obrazu świata, gdy wartości, wcześniej nienaruszalne, zaczynają się chwiać, a nowe, wcześniej nieznane i z pozoru podejrzane, ujawniają się. W tej sytuacji księżyc barani może pomóc w wielu aspektach – przede wszystkim wzmacniając wsparcie atmaniczne i adaptując światło atmaniczne do zmienionych warunków buddhi, których osoba może nawet nie zauważać (lub prawie nie zauważać). Nierozwinięty księżyc barani działa w ten sam sposób, ale niedbale, przez co konieczne wartości więdną, a pozorne zyskują dodatkowe możliwości rozwoju – wieczny problem państwowych dotacji dla nierentownych branż, które obciążają gospodarkę ciężkim brzemieniem.
Główny kompleks księżyca baraniego to uczucie niedostatecznej atmanicznej ochrony własnych wartości; to na przykład problem, który dręczy pijanego rozmówcę: „Czy mnie szanujesz?”, czyli: czy mogę stać się wartością twojego życia wewnętrznego na należytym poziomie? Księżycowi baranemu trzeba uświadomić, że jego własne wsparcie duchowe dociera do niego stale, ale pośrednio, w wyniku jego aktywnej działalności wobec innych, a próby siłowego znalezienia ochrony dla swoich wartości na podstawie własnego ideału najczęściej kończą się porażką i nowymi rozczarowaniami – w życiu, ludziach i samym sobie.
Księżyc w Byku
Nie zrzucam okoliczności na barki losu; przeciwnie, one stale na mnie spadają. Księżyc byczy ma za zadanie wspierać kształtowanie się strumienia wydarzeń przy zmianie akcentów systemu wartości, czyli przy zwrotach kursu buddhi. Zmiana wartości nigdy nie przebiega gładko, zawsze pojawiają się nierozwiązywalne sprzeczności i ślepe uliczki, które rodzą (przez kanał Byka) określone łańcuchy zdarzeń, na bazie których rozwiązywane są buddhiackie sprzeczności, a nowy kurs staje się możliwy. Księżyc w Byku ma pomóc w tworzeniu takich łańcuchów – aby wyrastały one łatwiej i przebiegały sprawniej oraz harmonijnie.
Istotne samozrozumienie księżyca byczego często polega na tym, że uważa on, iż wspiera medytacje kauzalne same w sobie, podczas gdy podświadomie zawsze powiązane są one ze zmianami w wartościach i dąży on do tego, aby wydarzenia odpowiadały zmianom w ciele buddhi, których osoba może w ogóle nie zauważać (lub prawie nie zauważać).
Naturalnym zajęciem księżyca byczego jest sponsorstwo, czyli wsparcie perspektywicznych programów, które się rozpoczynają (szybka pomoc bardziej charakterystyczna jest dla byczego Jowisza); z niego może wyjść dobry sekretarz lub asystent, niezastąpiony w trudnych okresach życia firmy, gdy musi ona zmienić swoją orientację, profil działalności itp.
Kompleks księżyca byczego to niepewność co do buddhiackiego wsparcia; zwyczajne (często w dużej mierze wyparte) lęki dotyczą: czy starczy mi talentu, staranności i innych cnót, aby ukończyć to lub tamto konkretne przedsięwzięcie? Czy wystarczy na to pieniędzy i co robić, jeśli ich zabraknie? Czy uda mi się uzyskać kredyt, a jeśli tak, to czy będę w stanie go spłacić? Kardynalną wątpliwością księżyca byczego jest sprawdzanie swoich wartości w praktyce: czy zdoła on utrzymać je na należytym poziomie? Wsparcie cudzych wartości jest dla niego często znacznie łatwiejsze, i to właśnie jest główny kierunek opracowywania tego aspektu.
Księżyc w Bliźniętach
Wczoraj wieczorem obserwowałem na niebie Słońce i Księżyc jednocześnie i nie mogłem zdecydować: czy to niedorzeczny luksus, czy głupi nadmiar ostrożności.
Księżyc bliźniaczy wspiera proces mentalnego modelowania trudności kauzalnych i ślepych uliczek – bardzo przydatny dla wszystkich komentatorów wydarzeń i osób zajmujących się matematyczną oraz inną mentalną analizą rzeczywistych procesów, czyli dla tego, co współcześnie nazywamy podejściem naukowym, refleksją itp., zamiast pustej gadaniny i niepotrzebnych komentarzy, a także szybkim przeskakiwaniem z aktualnego tematu na całkowicie nieinteresujący – bez żadnego istotnego efektu.
Księżycowi bliźniaczemu trudno zrozumieć, że ludzie, oprócz pomocy w analizie mentalnej, często oczekują od niego czegoś innego – na przykład uniesienia walizki lub przyjęcia spowiedzi. Oczywiście księżyc bliźniaczy jest zdolny do tego, ale jego główny akcent polega na wspieraniu sposobów rozumienia trudności życiowych, i on słabo rozumie, że ten akcent może całkowicie unicestwić odczucie i efekt pomocy, choć była ona oferowana i została zrealizowana.
Sam księżyc bliźniaczy podświadomie oczekuje pomocy właśnie w sposobach rozumienia – potrzebuje znaleźć nowy punkt widzenia na to, co się dzieje, i gdy mu się to nie udaje, cierpi głęboko, a w nim ożywia się charakterystyczny kompleks niepewności co do poprawności swojego rozumienia trudności życiowych i sposobów ich mentalnej analizy.
Rzeczywiście, jeśli chodzi o własne problemy, ich analiza przez księżyc bliźniaczy jest często niedoskonała, natomiast jego myśli dotyczące innych ludzi i sytuacji są często bardzo trafne i przynajmniej potencjalnie owocne; dbając w tym zakresie o cudze obiekty, stopniowo zdobywa pewność siebie i zrozumienie dotyczące samego siebie.
Księżyc w Raku
Prawda różni się od wiedzy tym, że nie można jej nadużywać. Księżyc rakowy jest uprzywilejowany, a główna problematyka znaku księżycowego polega na tym, że człowiek musi pomagać sobie pośrednio, na przykład poprzez wsparcie innych ludzi lub własnych programów podświadomości, które nie mają bezpośredniego związku z tym, kto potrzebuje pomocy – w tym przypadku problem jest szczególnie dotkliwy.
Emocjonalne reakcje na zachodzące wydarzenia są na ogół pośredniczone mentalnie, tak że nasze radości i smutki są odbiciem mentalnych medytacji – ich zwrotów, zatrzymań i ślepych uliczek, a nie samych wydarzeń.
Księżyc w Raku wspiera emocjonalne postrzeganie mentalnych pozostałości, a głównym obiektem troski tej osoby – świadomej tego lub nie – jest sfera uczuć – własnych i cudzych. Pomoc dla niego polega przede wszystkim na emocjonalnym ukojeniu, złagodzeniu ciosów i nieprzyjemności poprzez poszukiwanie lepszego, łagodniejszego i najbardziej odpowiedniego sposobu emocjonalnego odbioru wydarzeń i komunikatów, a przede wszystkim – niedostosowań myślenia.
We współczesnej zachodniej kulturze, z jej ostrym akcentem na ciele mentalnym, naturalniejsza jest raczej księżycowo-bliźniacza troska, ale ona nie zawsze działa, i wtedy na pytanie: co robić z nieprzyjemnymi, bądź przeciwnie, przyjemnymi, ale niewystarczająco silnymi mentalnymi pozostałościami, które schodzą w dół, do ciała astralnego, odpowiada on: osłabia je, a pozytywne wzmacnia i stwarza im w ciele astralnym korzystne warunki do kiełkowania.
Księżyc w Raku jest silny i bardzo wyraźnie stawia pytanie o opracowanie tego kanału, w przeciwnym razie wygeneruje, wzmocni i podtrzyma masę astralnych pasożytów, które dosłownie zżrą kanał i przenikną w dół, do ciała astralnego.
Ponadto, innym ludziom często potrzebna jest nie tylko ogólna emocjonalna pomoc w odbiorze mentalnych sprzeczności i ślepych uliczek: mogą oni interesować się innymi rodzajami wsparcia, w których emocje są całkowicie przeciwwskazane (powiedzmy, w kanale Koziorożca), i księżycowi rakowemu koniecznie trzeba nauczyć się sztuki wsparcia innych ludzi w formie, która ich interesuje. Dopiero potem księżyc rakowy ma szansę na przezwyciężenie swojego kompleksu emocjonalnej wrażliwości i poczucia bezbronności wobec niektórych mentalnych zakrętów i zawirowań – jakie konkretnie, wskaże położenie Księżyca w domu oraz jego aspekty.
Księżyc w Lwie
Z drogi najprawdopodobniej zbić mogą naśladowcy.
Troska lwiego Księżyca jest dana otoczeniu w bezpośrednim odczuciu, gdyż każdy akt troski przeżywa on emocjonalnie, a następnie przekazuje go na ciało eteryczne, wyrażając się zatem także w bezpośrednich odczuciach; jest to podobne do działań kwoki, która gromadzi kurczęta pod swoje skrzydło. Sytuacje troski wywołują u lwiego Księżyca pewne wzburzenie, które rozładowuje się energetycznie: na przykład poprzez dość demonstracyjny gest objęcia, przytulenia do serca itp.; nawet w tych przypadkach, gdy pomoc ze strony lwiego Księżyca dociera zupełnie innymi kanałami, powiedzmy, Barana lub Wodnika, trudno mu (i nie powinno się) powstrzymać się od emocjonalno-energetycznego ruchu: jego oczy zapalają się, a po ciele przebiega mimowolne podniecenie, które kończy się z reguły wyrazistym fizycznym gestem.
Jednym z problemów lwiego Księżyca jest zrozumienie, że główne problemy wielu ludzi leżą ponad ciałem eterycznym i jego niedostatecznym lub niewłaściwym wsparciu astralnym, i że doskonaląc oraz wspierając właśnie lwie przepływy, można pomóc daleko jeszcze nie wszystkim cierpiącym. Oczywiście, świadomie lwi Księżyc tak najczęściej nie myśli, ale do podobnego podświadomego odczucia skłania go kompleks eterycznej słabości, a dokładniej — poczucie chronicznego niedoboru emocjonalnego wsparcia dla swoich eterycznych medytacji: niby to brakuje mu radości i emocji w sportowych grach, choć zewnętrznie nie da się tego w żaden sposób zauważyć. Łatwiej jest tej osobie doznać głębokiego zadowolenia, pięknie ubierając swoje dzieci, niż siebie samej — ale do tego trzeba nauczyć się w podobnych sytuacjach nie zazdrościć, lecz eterycznie cieszyć się razem z nimi.
Księżyc w Pannie
Staram się patrzeć na istotę, ale cały czas natykam się na ciało fizyczne. Koncepcja troski w podświadomości dziewiątego Księżyca mocno przywiązana jest do planu fizycznego, a dokładniej — do eterycznie przygotowanego gestu lub przemieszczenia. W przepracowanej wersji może to dać w dużej mierze idealną żonę, która troskliwie odprowadza męża do pracy, utrzymuje w pełnym porządku dom i dzieci, jest wspaniałą kucharką itd. — ale niewielu mężów okaże się zdolnych dostrzec i odczuć za jej czysto fizycznymi działaniami troskę na wyższych planach — na przykład duchowe zrozumienie i wsparcie. A i samej dziewieńskiemu Księżycowi trudno jest przyzwyczaić się do tego, że innym ludziom czysto fizyczna troska może nie być tak istotna, a co najważniejsze — że jej samej często to nie wystarcza.
Inną trudnością dziewiątego Księżyca jest to, że samemu konieczny jest dość wysoki poziom fizycznej troski, której część może wziąć na siebie, a część — nie, i w tym przypadku wszelkie jego bezpośrednie wysiłki są nieskuteczne, a nawet szkodliwe. Dlatego musi on ustalić, i to dość precyzyjnie, która część pracy związanej z organizacją i dbaniem o plan fizyczny i ciało (a także ciała otoczenia) sama karma przeznaczyła osobiście jemu, a która — reszcie świata. Jeśli zaś Panna Księżyc zaczyna zajmować się cudzą pracą, szybko kończą się jej (eteryczne, a następnie i duchowe) siły, a ona sama (subiektywnie, a najczęściej i obiektywnie) tonie w chaosie i brudzie. I ta groźba zawsze niejako wisi nad nią, kształtując charakterystyczny (często nieuświadomiony) kompleks dziewiątego Księżyca, który można sformułować następująco: „Brakuje mi czasu, sił i zewnętrznej pomocy, aby wprowadzić należytą czystość i porządek w moim ciele fizycznym oraz w obszarze zewnętrznego świata, w którym żyję i za który odpowiadam”.
Księżyc w Wadze
Słabym człowiekiem jest ten, na którego można bezsensownie zużyć tyle sił, ile się tylko zechce.
zaklęcie, które przede wszystkim kierujemy do znajomych przy spotkaniu: „Dzień dobry”. Księżyc w Wadze doskonale rozumie, że zdrowia nie można kupić, gdyż w dużej mierze jest ono wynikiem aktywnych, zrównoważonych i precyzyjnych wysiłków, które należą przede wszystkim do sfery fizycznej, lecz skierowane są na ciało eteryczne: prawidłowego odżywiania, systematycznych ćwiczeń fizycznych, regularnego trybu życia itp. — i we wszystkim tym ona intuicyjnie doskonale się orientuje, stając się przy odpowiednim zaangażowaniu dobrym specjalistą od zdrowia, nie tylko pojedynczych osób, ale i grup, a nawet, powiedzmy, gospodarki kraju. Niektórym jej wadą jest podświadome absolutyzowanie charakterystycznego dla niej typu troski, która wiąże się między innymi z tym, że Księżyc w Wadze postrzega wszelką troskę o siebie w dużej mierze poprzez zmianę swojego tonusu: adekwatna troska wywołuje w niej przypływ sił witalnych, jakby właśnie wróciła z górskiego kurortu, nieadekwatna zaś — przeciwnie. Księżycowi w Wadze ważne jest, by nauczył się przede wszystkim szanować podobne reakcje fizjologiczne, rozumiejąc ich ukryty sens, a także uwzględniać fakt, że inni ludzie mogą być zupełnie inaczej ukształtowani i mieć zupełnie inne potrzeby dotyczące wsparcia. Kompleksy Księżyca w Wadze są bardzo specyficzne — może to być na przykład uraza do losu (lub żony) z powodu niedostatecznie smacznego i pożywnego jedzenia, bądź niewystarczającej ilości czasu spędzonego na urlopie, w kurorcie itp.; ponadto dla księżycowych Wag niezwykle ważna jest prawidłowa motoryka, a często, poświęcając zbyt mało uwagi swoim umiejętnościom ruchowym, są one skrępowane i niezgrabne w ruchach, co bardzo źle odbija się na ich zdrowiu, wywołując także podświadomy kompleks i psychologiczne gry w małżeństwie typu: „Gdyby nie ty, codziennie tańczyłabym!”.
Księżyc w Skorpionie
Z człowiekiem należy postępować tak, by żegnając się z tobą, wzdychał nie tylko z ulgą. To położenie daje bardzo ważny rodzaj wsparcia emocjonalnego, płynącego z biologicznych głębin ludzkiej istoty, oraz mnóstwo problemów związanych z jego brakiem lub niską jakością. Księżycowemu Skorpionowi wydaje się podświadomie, że głównym środkiem wsparcia człowieka jest podnoszenie jego emocjonalnego bezpieczeństwa i głębokiego potencjału astralnego, co osiąga się przede wszystkim poprzez bioenergetyczną aktywność. Niestety, we współczesnej kulturze pojęcie „zdrowia” jako wysokiego potencjału bioenergetycznego praktycznie nie istnieje, przynajmniej poza wąskimi sferami specjalistycznymi, takimi jak sport, i zostało zastąpione mglistym wyobrażeniem o braku chorób. Jednak „choroba” jest w dużej mierze zjawiskiem mentalnym, a nawet buddhiowym, a nie tylko patologicznym symptomem fizyczno-eterycznym, i księżycowy Skorpion może wiele zdziałać, by złagodzić ten ostatni i przekształcić go w pełnoprawną chorobę społeczną (tzn. kauzalno-mentalno-astralną). Jednak główną umiejętnością księżycowego Skorpiona jest nie tyle ochrona człowieka przed negatywnymi bioenergetycznymi efektami, ile przekształcanie najmniejszych eterycznych radości w podstawę trwałej równowagi emocjonalnej, kiedy na przykład spacer po lesie staje się źródłem nieustającej dobroduszności przynajmniej na tydzień. Z drugiej strony, księżycowy Skorpion przy złym opracowaniu i nieuwzględnieniu przez człowieka jego specyficznych efektów może tworzyć bogaty, lecz katastrofalnie zatruty grunt astralny, kiedy źródłem nieustającej złośliwości stają się wszelkie bioenergetyczne nieprzyjemności, których nie da się uniknąć: ktoś uderzył się w łokieć (nie dosłownie, ale syczy ze zgorszenia) i wszyscy wokół są winni, a jeśli nadepnie się mu mimowolnie na odcisk, to lepiej od razu świętych wynieść, by choć przed nimi nie czuć się zakłopotanym. Prawda jest jednak taka, że złagodzić choćby na chwilę usposobienie księżycowego Skorpiona nie jest wcale takie trudne — najczęściej jego nastrój radykalnie poprawia się w wyniku spokojnego snu (i mimowolnego przebudzenia), dobrej kąpieli, po pewnym czasie (potrzebnym do strawienia) od smacznego, lecz niezbyt ciężkiego posiłku itp. Przy tym księżycowy Skorpion jest przekonany podświadomie, że w podobny sposób można podejść do każdego, ale tutaj się myli. Jego kompleks polega na tym, że źle się z nim obchodzą (bioenergetycznie), i dlatego nie ma on sił na dobry nastrój.
Księżyc w Strzelcu
Jeśli artysta nie posiada wewnętrznego świata, przedstawia rzeczywistość obiektywną. W ogóle Księżyc ukazuje typ audytorium, publiczności, grupy towarzyszącej. Księżyc w Strzelcu chętnie posłucha koncertu piosenki lub w innej sytuacji z entuzjazmem odśpiewa hymn — szkolny, pracowniczy czy państwowy. Pomoc księżycowy Strzelec rozumie przede wszystkim jako wsparcie określonego nastroju, a głównym środkiem do tego uważa prawidłowo przeprowadzoną medytację emocjonalną. Ludowy trybun, który szanuje siebie, po prostu musi mieć Księżyc w Strzelcu lub choćby aspekt do niego, w przeciwnym razie dostęp do zbiorowej podświadomości za pomocą płomiennej mowy na wiecu będzie mu utrudniony. Jest u księżycowego Strzelca także druga strona medalu, która czyni z niego dość ponury typ człowieka o mentalnie zgorzkniałym lub ostro nihilistycznym nastawieniu w swoich głębokich podstawach myślowych. Tak się dzieje, gdy kanał jest słabo uświadomiony i opracowany, a księżycowe energie wspierają głównie negatywne owoce emocjonalnych medytacji, czyniąc umysł ogólnie nieprzyjemnym, oziębłym, nastawionym w najlepszym razie na zjadliwą satyrę, a w najgorszym — na brutalne potępienie wszystkiego, z czym się styka. Instynkt księżycowego Strzelca podpowiada mu, że pomagać ludziom (i nawet organizacjom) należy, nawożąc ich grunt mentalny poprzez poprawę ich nastroju, i bardzo trudno jest mu zrozumieć, że oni (ludzie i organizacje) mogą potrzebować zupełnie innych rodzajów wsparcia, czasem wcale niezwiązanych ani z emocjami, ani z obrazem myśli. Z drugiej strony, każda pomoc odbija się u niego pozytywnie
zmianę swojego nastroju lub wzmocnienie potencjału mentalnego, czego nieustannie potrzebuje strzelec księżycowy, jednak nie jest w stanie sam sobie w pełni pomóc. Z tym związany jest jego podświadomy kompleks – niepewność co do zdolności mentalnego ukształtowania dojrzewających uczuć, nie ważne, swoich czy cudzych. Jego myśli wydają mu się niewystarczająco głębokie i kompetentne, oderwane od żywej emocjonalnej materii bytu.
Księżyc w Koziorożcu
W czym tkwi choroba mojego czasu? Nerwica materializmu z objawami ateistycznymi. Ten aspekt daje w najlepszym przypadku wewnętrznie bardzo rzeczową osobę, a w gorszym – absolutnie nieznośnego nudziarza i chroniczną kłódę w kole ruchu, które się toczy. Księżycowy Koziorożec podtrzymuje wnioski, czyli owoce mentalnych medytacji, pomagając im przekształcać się w grunt dla przyszłej konkretnej działalności – zewnętrznej lub wewnętrznej. Na przykład, jeśli podjęto decyzję o wyjeździe, zaczyna się pakować do drogi – i można to robić na różne sposoby, np. natychmiast wyciągnąć wszystkie potrzebne (i nie bardzo) do podróży rzeczy i narzucić je na środek pokoju, tworząc ogromny kopiec, z którym zupełnie nie wiadomo, co dalej zrobić (typowe dla nieprzetworzonego kwadratu Księżyca). Z drugiej strony, księżycowy Koziorożec może podtrzymywać mentalną medytację (omawianie planów podróży) do momentu, aż stanie się jasne, co dokładnie należy ze sobą zabrać, i uporządkowana oraz dość ograniczona lista niezbędnych przedmiotów pojawi się niejako sama, w towarzystwie specjalnych oznaczeń, co i gdzie jeszcze trzeba zdobyć oraz jak rozmieścić (triny Księżyca w Koziorożcu do Słońca w Pannie).
Niedostatek (nawet opracowanego) aspektu polega na tym, że księżycowy Koziorożec jest zbyt konkretny w swojej koncepcji wsparcia i słabo wyobraża sobie, czym jest np. wsparcie emocjonalne lub duchowe. Oczywiście, w tym i w tamtym również, jak każda inna osoba, od czasu do czasu potrzebuje, ale ono powinno przychodzić w zrozumiałej dla niego formie koziorożcowej, czyli np. jako pomoc w podejmowaniu konkretnych decyzji, a jego zapotrzebowania mogą zostać zupełnie błędnie zinterpretowane. Sam zaś, otrzymując np. emocjonalne lub eteryczne wsparcie, może je po prostu przeoczyć, a stopniowo jego konstruktywnym wsparciem będą chętnie posługiwać się wszyscy wokół. Tu problem jest taki sam, jak w przypadku innych znaków księżycowych: zrozumieć, że inni ludzie są czasem zupełnie inaczej urządzeni i potrzebują (oraz mogą zaoferować) jakościowo innych form pomocy.
Kompleks księżycowego Koziorożca – wątpliwość co do wystarczalności własnych wysiłków mentalnych dla pełnowartościowego podtrzymania kauzalnego nurtu, czyli, mówiąc prościej, niepewność jutra, obawa słabości w sytuacjach nieprzemyślanych z góry i nieprzewidzianych.
Księżyc w Wodniku
Czytelniku! Czy oderwałeś się od otaczającego świata? Sam w sobie kanał Wodnika służy temu, aby uprawiać grunt buddyczny na bazie zakończonych wątków kauzalnych, np. wyciągać egzystencjalne wnioski dotyczące swoich wartości na podstawie konkretnego doświadczenia życiowego. Księżyc pomaga w tym, tworząc bujny i obfity grunt – pytanie tylko o jego jakość. Pokusa wodniskiego Księżyca polega na zbyt daleko idących „tanich” uogólnieniach, kiedy na podstawie drobnego faktu wyciąga się poważny, często światopoglądowy wniosek, który wyraźnie nie wytrzymuje krytyki – ale wartości buddyczne są egzystencjalne, dlatego mentalną analizą ich nie przeniknie się ani nie przesunie.
Jednak i one mogą być atrapami, ale uświadamia się to człowiekowi z reguły dopiero wtedy, gdy ujawnią się w długich i bardzo dysharmonijnych łańcuchach kauzalnych. Księżycowy Wodnik jest zatem bardzo skłonny do tworzenia atrapowych wartości – precyzyjniej, do formowania zamiast pełnowartościowego buddycznego gruntu pustej skały, na której przyjmują się i bujnie kwitną jedynie chwasty.
Standardowa rola wspierająca księżycowego Wodnika – nauczyciel, mędrzec, taki sobie Sokrates z „Dialogów” Platona, który umiejętnymi pytaniami i wskazówkami skłania swoich podopiecznych do wyciągania prawidłowych ogólnych wniosków dotyczących porządku świata i ich miejsca w nim. Na wysokim poziomie opracowania aspektu może to oznaczać bardzo wiele, np. umiejętność precyzyjnego skorygowania i wsparcia orientacji wartościowych, na najniższym zaś najczęściej brzmi to jak demagogia lub, gorzej, szyderstwo: co on właściwie robi – zamiast pomóc i wesprzeć, to jeszcze moralizuje albo zajmuje się ogólnym gadulstwem?! W tym samym czasie sam księżycowy Wodnik często potrzebuje właśnie takiego wsparcia, czyli życiowo konieczna jest dla niego pomoc w prawidłowym egzystencjalnym odbiorze zakończonych wątków i dalszej korekcie systemu wartości – ale to nie oznacza, że jest gotów ją przyjąć, nawet jeśli jest ona kompetentna i poprawna.
Z drugiej strony, forma proponowanego mu wsparcia zawsze powinna mieć taki rodzaj filozoficzno-uogólniający („robię instalację elektryczną, a przy okazji wyrażam swoje uznanie dla twojego podejścia do gospodarstwa domowego w ogóle”). Charakterystyczny kompleks księżycowego Wodnika – lęk przed niedostatecznym umocowaniem swoich życiowych pozycji i wartości w nurcie kauzalnym; uczucie typu „ilekolwiek bym się nie starał, nigdy nie zdołam w wystarczającym stopniu zbliżyć się do swojego celu; moich wysiłków jakoś zawsze brakuje do realizacji zamierzeń, rozwoju cnót i ujawnienia talentów”.
Księżyc w Rybach
Znalazłem swoje miejsce w życiu dopiero wtedy, gdy zostałem wyrzucony na śmietnik. Naturalna forma wsparcia, potrzebna księżycowym Rybom i dana im, jest czysto mistyczna, ale nie od razu to uświadamiają. Sens aspektu – bezpośrednie wsparcie misji, precyzyjniej, użyźnienie gruntu atmanicznego na bazie wytwarzanych przez przeżycia duchowe metawartości, czyli subtelnych wniosków człowieka dotyczących natury swoich orientacji wartościowych i ich koniecznej dynamiki. Najczęściej metawartości tworzą się z trudem i są uświadamiane powoli i jeszcze dalece nie w pełni, dlatego wsparcie księżycowych Ryb jest odbierane jako czysto duchowe, czyli człowiekowi robi się nieco łatwiej egzystować ogólnie, życie zyskuje większy ogólny sens i spójność, czasem zaś częściowo napełnia się niewyrażalnym światłem, w którym zarysowują się niewyraźne kontury globalnego. W naszym zasadniczo ateistyczno-woluntarystycznym czasie wszystko to jest cenione dość nisko, jeśli w ogóle jest zauważane, a księżycowe Ryby same nie przywiązują zbyt dużej wagi do duchowego aspektu swojej pomocy dla otoczenia – choć cierpią, same słabo rozumiejąc dlaczego, jeśli ta pomoc jest odbierana zbyt konkretnie i przyziemnie. Z kolei otoczenie, nie do końca rozumiejąc, o co chodzi, może przy okazji narzekać na księżycowe Ryby z powodu mistyczno-spirytualistycznego posmaku i pewnej rozmytości stylu ich pomocy – ale tu już nic nie poradzisz: nawet podając rękę lub przyjmując filiżankę, księżycowa Ryba zrobi to z jakimś niewyrażalnym duchem.
Jej podświadomy kompleks, a w tym przypadku trafniej powiedzieć ukryty smutek i tęsknota, polega na niedostatecznym wsparciu swojego uczucia religijnego lub poczucia misji poprzez ruch swoich wartości, cnót i głównych osobistych osiągnięć życiowych: wszystkiego, co u księżycowej Ryby tu jest, to jej nie wystarcza, aby zobaczyć siebie u stóp Bożych, i nie wystarcza, aby zobaczyć siebie u stóp Bożych, i nie wystarcza, aby zobaczyć siebie u stóp Bożych. Dawidowi modlącego się w pieczarze: „Głosem moim do Pana wołałem, głosem moim do Pana się modliłem. Wylałem przed Nim modlitwę moją; smutek mój odsłoniłem Mu. Gdy słabł we mnie duch mój, Ty znałeś moją drogę. Na żadną kryjówkę nie natrafiłem, nikt nie troszczy się o duszę moją. Bądź mi łaskaw, Panie, bo uciśniony jestem; cierpię od wrogów moich, Tyś bowiem drogę moją znasz.” (Psalm 141:1-7)
Rozdział 3 MERKURY
Manipurna faza ewolucji zasady energetycznej. Kieruje Bliźniętami oraz Panną. Słowa kluczowe: strukturyzowanie; porządkowanie; prawo.
„I stworzył Bóg sklepienie; i oddzielił wody, które były pod sklepieniem, od wód, które były nad sklepieniem. I stało się tak.” (Księga Rodzaju 1:7)
Zatem obiekt został stworzony i jego byt został podtrzymany; wydawałoby się, że energia słoneczna i księżycowa wespół są całkowicie wystarczające do istnienia. Czego jeszcze?
Praktyka pokazuje, że każdy realny obiekt składa się z dość wyraźnie dostrzegalnych elementów — zarówno pod względem wyglądu, jak i funkcji; ponadto przy tworzeniu choćby nieco złożonego obiektu lub systemu okazuje się konieczne przewidzenie określonej ich struktury, czyli podziału na części oraz pewnego schematu interakcji między tymi częściami. Pierwsze wyobrażenie o tej czy innej energii dają sytuacje, w których jej brakuje, a jeśli chodzi o Merkurego, to tutaj przykładów nie trzeba daleko szukać. Porządek! Ileż jest na świecie ludzi (i organizacji), dla których to słowo brzmi nieosiągalnym marzeniem i niedoścignionym ideałem… Jednak niewielu poważnie traktuje energię strukturyzacji jako samodzielną i konieczną do przeciwstawienia się chaotycznym siłom. Podświadomość zbiorowa skłonna jest uważać, że porządek — czasem — należy wprowadzać, a potem sam się utrzyma przynajmniej przez jakiś czas, po czym trzeba powtórzyć wspomnianą operację: wymienić skorumpowany rząd, wsadzić złodziei do więzienia, wygnać pasożytów za sto kilometrów (lub dalej) i zganić urzędników za biurokratyczne marnotrawstwo. Tymczasem samo pojęcie porządku, a mówiąc bardziej naukowo — struktury, jest znacznie bardziej złożone, niż zwykle przedstawia się to w klasyfikacjach czy hierarchiach, choć i z tymi praktyka ma niewiele wspólnego.
Zwykle, mówiąc o porządku, mają na myśli podporządkowanie się pewnemu prawu, które podporządkowuje sobie część rzeczywistości; samo prawo jest postrzegane jako coś bardziej subtelnego, uogólniającego daną rzeczywistość. W ten sposób relacje między prawem a podporządkowaną mu rzeczywistością przypominają w dużej mierze relacje między modelem a oryginałem, a każda osoba zajmująca się zawodowo modelowaniem (a w szerokim sensie zajmuje się nim niemal cała nauka i znaczna część techniki) wie, że są one wieloznaczne i problematyczne.
W tradycyjnej „naukowej” (lub „korpuskularnej”) paradygmacie istnieją dwie przeciwstawne i wzajemnie wykluczające się działalności: pierwsza to poszukiwanie, czyli „odkrywanie” już istniejących w naturze „obiektywnych” praw, czego skutkiem jest ujawnienie dotąd ukrytego, ale tym samym istniejącego porządku rzeczy; druga zaś polega na samodzielnym, woluntarystycznym ustanawianiu pewnego prawa i dostosowywaniu do niego rzeczywistości, na przykład tak, jak to się odbywa we współczesnych państwach: władza ustawodawcza (parlament) przyjmuje prawa, a wykonawcza (prezydent i rada ministrów) je realizuje lub czuwa nad ich przestrzeganiem.
Natomiast we współczesnej paradygmacie holograficznym, czyli „falowym”, różnica między tymi działalnościami — czyli odkrywaniem „obiektywnie” istniejących praw i samodzielnym ich ustanawianiem tam, gdzie to możliwe (na przykład przyjęcie statutu organizacji lub priorytetów zakupów produktów w gospodarstwie domowym) — staje się mniej istotna, rozmywa się, a czasem zanika całkowicie. To proces, o którym (głównie na płaszczyźnie atmanicznej) na początku XX wieku mówił rosyjski filozof Nikołaj Bierdiajew: współtwórczość człowieka i Boga, z których każdy jest niezbędny drugiemu, i jeśli ważną częścią Boskiej działalności jest tworzenie praw, które człowiek stopniowo odkrywa, to paradygmat holograficzny wymaga również odwrotnego wpływu uczonego (a także całej epoki) na prawa, które odkrywa — w których odbija się zatem jego niepowtarzalna indywidualność.
Fakt, że indywidualność uczonego (lub myśliciela) wpływa na zewnętrzne formy, w jakie ubiera odkrywane przez niego prawa, jest oczywisty; jednak w rzeczywistości jego wpływ na nie jest prawdopodobnie znacznie głębszy. Istnieją jednak pewne okoliczności — zarówno o charakterze zasadniczym, jak i psychologicznym — które utrudniają to dostrzeżenie, zarówno samemu odkrywcy, jak i wdzięcznemu ludzkości. O tym autor powie nieco później, natomiast na razie chce zauważyć, że prawa istnieją nie tylko w naukach ścisłych, ale również w innych dziedzinach nauki, a także w działalności nienaukowej i antynaukowej, i nie zawsze są one odkrywane i formułowane tak, jak to się dzieje w szkolnych podręcznikach geometrii.
Istnieją również odkrycia, które są świadomie postrzegane i formułowane jako takie znacznie później niż ich opanowanie, a nowe prawa są pośrednio demonstrowane przez ich odkrywców na materiale jakiejkolwiek konkretnej działalności, która z jakiegoś powodu okazuje się niezwykle skuteczna — dlatego nawet odległe naśladownictwo pierwotnego wzorca odnosi wielki sukces. Tak więc istnieją pisarze dla czytelników oraz pisarze (szczególnie poeci) dla pisarzy, a druga kategoria często zajmuje się odkrywaniem nowych manier pisarskich wraz z własnymi, zupełnie określonymi, ale zwykle słabo dającymi się precyzyjnie sformułować prawami, które można ukazać jedynie pośrednio — tworząc wystarczająco obszerny zbiór tekstów podporządkowanych tym prawom i zdolnych wyrazić to, czego nie da się wyrazić znanymi sposobami pisania.
Jakie zatem okoliczności uniemożliwiają odkrywcy prawa natury uświadomienie sobie stopnia jego osobistego wpływu na świat w ogóle i na odkrywane przez niego prawo w szczególności? Pierwszą i najbardziej subiektywnie znaczącą z nich jest fakt, że każda osoba intensywnie angażująca się w jakąkolwiek poważną działalność i trafiająca w napięty strumień informacyjno-energetyczny, mimowolnie — instynktownie lub świadomie — stara się bezpośrednio połączyć z ciałem i planem atmanicznym, a kiedy takie połączenie następuje w formie cudu — przyczynowego (kauzalnego) lub drugiego rzędu (bezpośrednia transmisja z ciała atmanicznego do mentalnego) — odczuwa w sobie coś w rodzaju Boskiego uczestnictwa, słyszy szelest skrzydeł muzy, głos daimona, rżenie Pegaza itp. — w każdym razie powstaje w nim bezwarunkowe poczucie uczestnictwa w jego myślach, czynach i twórczości ogółem pewnej obiektywnie istniejącej i niezależnej od niego wyższej istoty. W naszych czasach można mówić nie o muzy, lecz o energii archetypu, zbiorowej nieświadomości, Kosmicznym Rozumie, hierarchach Szamballi, a w ostateczności — o starszych braciach rozumu z latających talerzy. Jak by jednak nie było, współczesne wyobrażenia człowieka o sobie są takie, że bezpośrednie wsparcie atmaniczne, bez którego nie jest możliwe żadne poważne przedsięwzięcie, jest przez niego postrzegane jako zewnętrzne i niezależne od jego własnej woli, co niewątpliwie dodaje twórcy skromności, ale w wielu przypadkach i relacjach znacznie oddala go od zrozumienia natury niespodziewanej pomocy.
Drugą przyczyną, dla której odkrywcy prawa natury wydaje się, że utrzymanie prawa nie zależy od niego, jest ściśle związana z pierwszą i polega na znacznie większym powiązaniu indywidualnego ciała i planu atmanicznego jako całości w porównaniu, na przykład, z ciałem i planem mentalnym. To powiązanie prowadzi do tego, że jeśli odkrycie prawa lub stworzenie nowej struktury jest istotnym momentem misji człowieka (a bez tego, czyli bez atmanicznej sankcji, żadne poważne odkrycie nie jest możliwe), to niejako przenika ono całe ciało atmaniczne, a zatem również buddhiczne i kauzalne, które tradycyjnie są uznawane za dość chaotyczne.
I tu nagle okazuje się, że same, wydawałoby się, przypadkowe okoliczności — często wbrew świadomej woli człowieka — układają się w taki sposób, że odkrycie samo „wpada mu w ręce” — rzecz jasna, bez bezpośredniej interwencji Opatrzności sprawa się nie obeszła. Ponadto indywidualne ciało atmaniczne jest znacznie ściślej powiązane z otaczającym planem atmanicznym niż, powiedzmy, ciało kauzalne z planem kauzalnym, dlatego ludziom o dość wąsko ukierunkowanej misji często wydaje się, że świat zajmuje się jedynie nimi i tak naprawdę niczym innym się nie przejmuje (choć stara się dość nieudolnie udawać, że to nieprawda), i albo wszelkimi siłami ich wspiera, albo rozpaczliwie się opiera, przy czym to opór jest często postrzegany przez człowieka jako osobisty. Wówczas już wiadomo, że nie ja jeden z nimi walczę — mnie by już dawno dobrali i ze świata wyeliminowali, gdyby nie potężne wsparcie anielskiego wojska, które daje siły, wiedzę, metody, umiejętności i wiedzę o tym, kim tak naprawdę jestem w porównaniu z nimi.
Trzecią przyczyną niedoceniania przez człowieka i społeczeństwo roli indywidualności przy odkrywaniu „obiektywnych” praw jest powszechnie przyjęte, lecz nieuzasadnione mocne akcentowanie samego pojęcia „obiektywności” w odniesieniu do poznawania praw i struktur.
Jeśli miałem tyle szczęścia, że odkryłem obiektywny prawo natury, to mogę oczywiście cieszyć się i nawet szczycić, ale co to ma wspólnego z moimi cechami osobistymi: wzrostem, wagą czy wyznaniem? Obiektywne prawo jest właśnie takie, że jest mu obojętne, kto je odkrywa lub stosuje – jemu (lub jej) wszystko jedno. Co się zatem stanie, jeśli człowiek zdoła w jakiś sposób zneutralizować wpływ zbiorowej podświadomości, wieloma sposobami – od najprostszych po najbardziej wyrafinowane – zniwelować wszelkie różnice między ludźmi? Świat, który otworzy się przed oczami takiej jednostki, na którą szybko przykleją etykietę „subiektywnego idealisty”, może nie być tak uniwersalnie logiczny i ogólnodostępny, za to znacznie bardziej różnorodny, a przede wszystkim – zrozumiały i sterowalny. Jeśli stać na uniwersalno-obiektywnie-ogólnoludzkich pozycjach, to nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie oczekiwać, aż prawa świata nie zostaną poznane do tego stopnia, że moje prywatne życie zewnętrzne i wewnętrzne stanie się jasnym i oczywistym dla mnie następstwem odkrytych (przez gigantów myśli i tytanów ducha) uniwersalnych praw. Niestety! Można na to czekać do końca życia i umrzeć w nieświadomym ignorancie oraz niepokutnym grzechu. Jeśli natomiast stanąć na stanowisku (nawet nie do końca uświadomionym), zgodnie z którym człowiek nie tylko wypełnia prawa bytu, ale w nie mniejszym stopniu je tworzy – przynajmniej wchodzi w całkowicie odczuwalną legislacyjną współtwórczość z subtelnym światem – to dość szybko otrzymuje informację zwrotną, czyli trafia do rzeczywistości, w znacznej mierze przez siebie stworzonej. Przy tym ujawnia się szereg okoliczności, które pokazują zarówno granice prawotwórczości, jak i drogi ich poszerzania. Prawo łatwiej wprowadzać, jeśli nie stoi w sprzeczności z już istniejącymi, a im mniej sztywne struktury narzuca rzeczywistości, tym mniejsze szanse na twardy opór. Najtrudniej otwierać, wprowadzać i przestrzegać praw w obszarach, gdzie dochodzi do konfliktu sztywnych antagonistycznych egrzegorów – tam człowiek, który wykazuje inicjatywę prawotwórczą, ryzykuje, że niby bez winy trafi pod celny ogień krzyżowy (w rzeczywistości, oczywiście, jest winny – nieuwagi i nieodpowiedzialnego podejścia do obszarów swojej prawotwórczości). Im wyższa jest energia Merkurego u człowieka, tym większe obszary subtelnego świata obejmuje sfera działania praw, do których może wpływać (i które, nawiasem mówiąc, jest w stanie pojąć). W szczególności, na pewnym poziomie może on oddziaływać na wielkie społeczne egrzegory, zmieniając ich strukturę, poziom ewolucyjny oraz sposoby interakcji z ludźmi. Tak więc w subiektywnej rzeczywistości człowiek w dużej mierze sam odkrywa i określa jej prawa, które mogą znacznie różnić się od praw rządzącej subiektywnymi rzeczywistościami innych ludzi oraz „obiektywnych” praw, które obowiązują w dużych zbiorowościach. Przekonanie, że obiektywne prawa działają jednakowo wobec wszystkich ludzi, jest bardzo powierzchowne: załamując się w subiektywnych rzeczywistościach, tworzą one całkowicie różne subiektywne prawa, z którymi człowiek faktycznie wchodzi w interakcję. Dlatego w subiektywnej rzeczywistości zaciera się różnica między prawami, które rzekomo istnieją obiektywnie i którym należy się z należytym szacunkiem podporządkować, a prawami tworzonymi w sposób woluntarystyczny, które człowiek (lub zbiorowość) może konstruować według własnego uznania. Najbardziej spójna, jak się wydaje autorowi, myśl polega na tym, że odkrywanie i tworzenie praw subiektywnej rzeczywistości jest w istocie tym samym procesem ewolucyjnego rozwoju człowieka. Część istniejących w życiu struktur jest dla niego zrozumiała i wygodna, inna część – niezrozumiała, ale wygodna, trzecia – zrozumiała, lecz niewygodna, a wreszcie czwarta – niezrozumiała i niewygodna. Z tymi dwiema ostatnimi kategoriami człowiek stara się coś zrobić, czyli jakoś je zrozumieć i jakoś zmienić. Złożoność, a nawet niemożliwość wielu przedsięwzięć często wiąże się z tym, że stoją one w sprzeczności z już istniejącymi prawami subiektywnej rzeczywistości człowieka, czyli przy swoim urzeczywistnieniu niszczą struktury, które w niej istnieją – często niewidoczne bezpośrednio, ale zwykle odczuwane pośrednio. W takich przypadkach człowiek otrzymuje impuls do transformacji lub przynajmniej bardziej wnikliwego badania tych struktur i praw stojących za nimi – włącza się w nim energia Merkurego.
Energia Słońca mówi podmiotowi: „być”, wyróżnia go ze świata otaczającego i przeciwstawia go temu światu; energia Księżyca zapewnia pomyślne istnienie podmiotu, natomiast energia Merkurego nadaje mu strukturę, porządkuje i podporządkowuje pewnym prawom. Oczywiście, że taka strukturyzacja i owe prawa natychmiast ujawniają się również w świecie zewnętrznym, który zwraca się do podmiotu i wchodzi z nim w interakcję tak, jakby posiadał podobną strukturę i był rządzone przez podobne prawa. Jednak wszystko to staje się oczywiste stopniowo: prawa i struktury nie spieszą się z jawnym ujawnieniem swojej obecności; przeciwnie, stopniowo i na podstawie pośrednich oznak, w miarę jak człowiek rozumie sens strukturalnych ograniczeń i praw, a także istotnie je modyfikuje. Osiągając prawdę, człowiek ją odkrywa i rozwija, a przez to istotnie uczestniczy w procesie ewolucyjnym. Czyż dziwi, że droga do niej usłana jest przeszkodami i ślepymi zaułkami?
Mówiąc o prawach i strukturach, zawsze należy mieć na uwadze ich ograniczony charakter. Z każdej reguły istnieją wyjątki – precyzyjniej, istnieje obszar, w którym ona obowiązuje, na granicy tego obszaru staje się wątpliwa, a poza nią – błędna lub bezsensowna. To samo odnosi się do struktur – z jednego punktu widzenia są one bardzo istotne, z innego – nie aż tak, a z trzeciego – jakby ich wcale nie było. Tak filipińska chirurgia patrzy na zachodnią, a dysydenci wszelkich odcieni – na sztywne struktury społeczne, które panują nad przeważającą większością obywateli. Inny przykład – struktura organizmu omawiana w tych książkach, z siedmioma ciałami i dwunastoma kanałami łączności między nimi – komuś wyda się ona wygodna i efektywna, przyjmie ją na stałe i po pewnym czasie stanie się dla niego całkowicie realna; inny będzie z niej korzystać okazjonalnie, a trzeciemu nie będzie ona odpowiadać wcale, wydając mu się zbyt sztywna (lub, przeciwnie, amorficzna i nieokreślona) i dlatego nie zostanie dopuszczona do jego świata wewnętrznego, pozostając dla niego iluzoryczną. Prawo i struktura ze względu na swoje funkcje przypominają szkielet ciała fizycznego – z jednej strony ograniczają ruchy tego ciała, z drugiej zaś umożliwiają pewien podstawowy poziom istnienia, tak aby nie rozpadło się na części i było zdolne do najprostszych przemieszczeń. Dopóki struktury nie ma, jest źle, gdyż brakuje koncentracji sił i panuje chaos; kiedy struktura się pojawia, początkowo pomaga, lecz później zaczyna hamować rozwój – również jest źle, jeśli uznać za ideał jak najszybsze i prostoliniowe dążenie do celu. Ewolucyjny rozwój jednak nigdy nie jest prostoliniowy, a każdy osiągnięty cel w znacznej mierze traci na wartości wraz z pojawieniem się kolejnego, i choć trudno się do tego przyzwyczaić, pamiętać o tym należy.
Struktury charakterystyczne dla różnych subtelnych ciał różnią się typami. Temat ten jest obecnie prawie niezbadany, choć, zdaniem autora, bardzo aktualny. Dlatego przedstawi on niektóre swoje rozważania na ten temat, nie roszcząc sobie jednak pretensji do jego wyczerpania. Struktury atmaniczne cechuje wysoki poziom spójności i abstrakcyjności, do których nie są przystosowane języki naturalne (i sztuczne). Wszystkie próby mistyków opisania swoich wrażeń z podróży punktu skupienia w ciało atmaniczne napotykają na niedostosowanie do tego zwykłych słów, pojęć i obrazów.
Jednym z głównych atmanicznych odczuć jest jedność i wspólnota losu człowieka i świata, jedność przestrzeni i czasu, bliskość pozornie nieskończenie odległych od niego obiektów i zjawisk. Ulubiony wschodni obraz, ukazujący na płaszczyźnie atmanicznej relację człowieka i świata (Boga), to fala na oceanie… Struktury i prawa obiektu są ściśle powiązane z symbolicznym systemem, za pomocą którego są opisywane. Dla płaszczyzny atmanicznej charakterystyczne są symbole, które słabo poddają się semantycznemu rozczłonkowaniu; typowymi przykładami są starożytny chiński podział świata na wzajemnie przenikające się żeńskie i męskie zasady yin i yang, jedyny w trzech wcieleniach chrześcijański Bóg. Gdy człowiek chce w mowie oznaczyć płaszczyznę atmaniczną, towarzyszy mu święty dreszcz i wypowiada słowa, jakby pisane wielką literą: Wierność, Służba, Dobro, Prawda itp., przy czym połączenie ich w zdania jest bardzo trudne: każda konkretyzacja sensu obniża wibracje na poziom buddhiczny, kauzalny, a nawet mentalny. Dla obiektów atmanicznych charakterystyczne są abstrakcyjność, totalność i uniwersalność — każdy z nich może być zastosowany do dowolnej sfery wartości, jest jednocześnie częścią świata, pewnym spojrzeniem na świat jako całość i jego symbolicznym odbiciem. Ponadto, każdy obiekt atmaniczny (i relacje między obiektami) jest unikalny — nie ma drugiego takiego samego. Dlatego też uniwersalny symbol wiary nigdy nie jest kluczem do wyjścia na płaszczyznę atmaniczną, czyli do bezpośredniego kontaktu z Bogiem; aby to osiągnąć, człowiek potrzebuje dodatkowych osobistych wysiłków, których charakter może odnaleźć jedynie sam, podobnie ma się rzecz z poszukiwaniami ideału lub głównym kierunkiem życiowej drogi. Ogólnie rzecz biorąc, struktur atmanicznych jest znanych dość wiele: każda religia w swojej ezoterycznej części tworzy pewien język atmaniczny, podobnie starają się czynić religijne filozofie, jednak języki te słabo przekazują się przez płaszczyznę mentalną (w szczególności przez książki, które do niej mocno ciążyć) i z czasem tracą swą moc; ponadto sama płaszczyzna atmaniczna również zmienia się z upływem czasu (właściwiej byłoby powiedzieć: zmienia się jej postrzeganie przez ludzi), a niegdyś skuteczne języki starzeją się lub przynajmniej wymagają istotnej aktualizacji i reinterpretacji. Obecnie, u progu epoki Wodnika, dokonuje się intensywna przebudowa zarówno płaszczyzny atmanicznej, jak i jej struktur oraz praw, a ta dziedzina wiedzy niecierpliwie oczekuje na swoich badaczy.
Struktury buddhiczne zapewniają odpowiedniemu ciału i płaszczyźnie znacznie mniejszy poziom powiązania niż atmaniczne, stąd u człowieka (firmy, państwa) pojawia się nawet pokusa całkowitego oddzielenia jednych obiektów buddhicznych od drugich, na przykład formowania systemu wartości częściami, nie myśląc o ich wzajemnych powiązaniach. Ogólnie rzecz biorąc, w ciele buddhicznym punkt złożenia częściej zagląda i utrzymuje się tam trochę dłużej niż w atmanicznym, a naturalny język znacznie lepiej nadaje się do opisu obiektów buddhicznych niż atmanicznych, tak że pierwsze często ukazują się z głębin podświadomości, czego nie można powiedzieć o drugich. Cnoty, grzechy, talenty, trwałe nawyki i cechy charakteru, fundamentalne wartości i życiowe postawy całkowicie dopuszczają wyrażenie w słowach, jednak zasady ich wzajemnych powiązań, wzajemnego wpływu i wzajemnych ograniczeń stanowią obecnie praktycznie niezbadaną dziedzinę wiedzy. Klucze do ciała buddhicznego, jak twierdzą chiromanci, leżą w liniach dłoni; co najmniej rzuca się w oczy, że książki z chiromancji napisane są prawie wyłącznie w terminach buddhicznych (zejście na poziom kauzalny i przewidywanie konkretnych zdarzeń wymaga specjalnego przygotowania i dostępne jest jedynie nielicznym adeptom). Całkiem prawdopodobne, że w tęczówce oka zakodowana jest informacja o strukturach atmanicznych, jednak nie zostanie ona odszyfrowana wcześniej, niż powstanie język ich opisu. Jeśli strukturę ciała atmanicznego można porównać do jedynego kryształu, to struktura buddhiczna częściowo przypomina choinkę, której pień symbolizuje ideał atmaniczny, gałęzie — główne wartości, a drobne gałązki i igły — wartości drugorzędne i trzeciorzędne. Dla wartości charakterystyczne jest w niektórych przypadkach częściowe podporządkowanie jednej drugiej (na przykład dany program jest w większości częścią), a w innych — ilościowa i często jakościowa nieporównywalność, jednak przy tym częściowa wzajemna zależność, tak że na przykład likwidując jedną z nich, istotnie zmieniamy balans wszystkich pozostałych.
Struktury kauzalne są znacznie bardziej swobodne; można je porównać do wielobarwnej mozaiki, przy czym powiązania poszczególnych zdarzeń (kawałków mozaiki) istnieją zarówno wzdłuż ogólnych linii styku, jak i bardziej złożone — na przykład poprzez odcienie barw, symbolizujące buddhiczne programy. Widzenie płaszczyzny kauzalnej zaczyna się od tego, że człowiek zaczyna dzielić swoje życie na zdarzenia — najpierw życie zewnętrzne, znacznie później — wewnętrzne. Szczegóły odpowiadające płaszczyźnie buddhicznej również stają się widoczne nie od razu — najpierw główne kolory, później ich odcienie i połączenia. Często człowiek widzi nie cały spójny wzór mozaiki, a jedynie poszczególne i dość od siebie odległe jej kawałki, i wówczas pojawia się u niego poczucie swojej władzy nad kauzalnym nurtem; przeciwnie, przeznaczeniowe widzenie prowadzi do tego, że człowiek widzi wszystkie kawałki sąsiadujące z danymi, i jeśli są one ułożone gęsto, pojawia się u niego złudzenie fatalistycznego rodzaju, czyli poczucie swojej niezdolności do wpływania na zdarzenia, które go spotykają. Ogólnie rzecz biorąc, należy powiedzieć, że gęstość i wygoda dla człowieka jego kauzalnego nurtu w bardzo dużym stopniu zależy od jego spojrzenia na zdarzenia i wyobrażeń o prawach, które rządzą jego osobistym ciałem kauzalnym, i tutaj wydatki energii merkurycznej szybko się zwracają, a efekt widać, że nazywa się, gołym okiem.
Struktury mentalne są następstwem praw (uświadomionych lub nie) myślenia (uświadomionego i nie). W jakim stopniu człowiek jest wolny w wyborze praw swojego myślenia — pytanie bardzo nieproste, zwłaszcza jeśli uwzględnić to,
Uświadamiana jest jedynie powierzchowna warstwa medytacji mentalnych, a jak one tam, w podświadomości, funkcjonują, pozostaje wciąż głęboką tajemnicą. Obraz, który najbliższy jest autorowi tych słów, to maleńkie patyczki, kółeczka, trójkąciki, które unoszą się w przestrzeni i tam, i tu łączą się w dziwaczne kształty, podobne do płatków śniegu w zimowej burzy. Człowiek może je ze sobą łączyć, ale czy konstrukcja się utrzyma i czy okaże się choć trochę podobna do tego, co się chciało — to już zupełnie inna sprawa. Struktury astralne określone są przez prawa naszych emocjonalnych przeżyć — tu autorowi przychodzi na myśl skomplikowany system ruchomych połączonych naczyń, w których pod wpływem sił ciśnienia przelewa się mnóstwo barwnych płynów, które czasem częściowo mieszają się ze sobą. Struktury eteryczne określone są przez prawa ciała eterycznego, które pod wieloma względami przypomina ciało fizyczne (przynajmniej można mówić o eterycznych kościach, sercu itd.), ale jest znacznie bardziej zwarte, przynajmniej jeśli chodzi o wymianę energii: na przykład naruszenie osłony eterycznej w jednym miejscu, jeśli nie zostaną podjęte specjalne środki, prowadzi do ogólnego osłabienia. (To dotyczy ciała astralnego). Ciało eteryczne można również wyobrażać sobie jako system połączonych naczyń z giętkimi ściankami, podobnymi do fizycznych organów, a przepływające płyny jako różne rodzaje energii biologicznej. Struktury fizyczne są dobrze znane lekarzom. Z drugiej strony szkielet, aparat mięśniowo-więzadłowy, narządy wewnętrzne itd. — to wyobrażenia współczesnej nauki, które wciąż nie są pełnym i jedynym sposobem strukturyzacji ciała fizycznego; jednak autor nie będzie się tym zajmował: według niego anatomia to nauka przyszłości, a nie przeszłości.
Mówiąc o energii merkuryjskiej, należy wspomnieć o jej typowych pasożytach. Niezmordowany badacz zajmuje się poszukiwaniem nieznanych prawidłowości, praw i struktur na materiale empirycznym, ale pozostaje przy tym w wąskiej paradygmatyce, która wyklucza możliwość ich odkrycia. Czasem przeszkadza mu ograniczoność jego wyobrażeń i niedostatki języka, czasem — świadome lub nieświadome założenia aprioryczne, które zasadniczo zamykają możliwość sukcesu. We współczesnej nauce Niezmordowanemu Badaczowi oferuje się narzędzie nieporównywalne z niczym — teorię prawdopodobieństwa i statystykę matematyczną, której stworzenie, a przede wszystkim ciągłe nadużywanie w praktyce, zostało niewątpliwie zainspirowane przez samego diabła. Charakterystycznym rezultatem poszukiwań Niezmordowanego Badacza jest pewien substytut prawdy — obiekt przypominający jabłko, ale w smaku będący doskonałą watą — podczas gdy sam problem może być przez niego stawiany bardzo interesująco. Jednak złożone wyjaśnienia, które nic porządnie nie wyjaśniają, to plaga współczesności, która pokłada wszystkie swe nadzieje w modelach mentalnych, a zwłaszcza matematycznych. Nie należy sądzić, że Niezmordowany Badacz to po prostu nieudacznik. W rzeczywistości gotowe do ujawnienia się w świecie subtelnym prawa i struktury przywołują i zaopatrują w energię merkuryjską ludzi, którzy powinni się nimi zająć.
Ukształtowaniem ich w formę dogodną i zrozumiałą dla społeczeństwa zajmuje się Zręczny Organizator, a Niezmordowany Badacz marnuje ją bezsensownie, czym nie tylko „zamyka” proste i wygodne prawa, które mogłyby skutecznie rozwiązać wiele aktualnych problemów, ale także przeszkadza w uporządkowaniu i ewolucji świata subtelnego. Surowy Przełożony wydatkuje przydzieloną mu energię merkuryjską na tworzenie prymitywnych praw i sztywnych struktur, które im odpowiadają, a przez to barbarzyńsko zniekształca i niszczy rzeczywistość mu podległą. Główną ideą Surowego Przełożonego jest to, że „wie, jak należy”, i że rzeczywiście będzie w stanie wszystkim to pokazać. Prawda jest jednak taka, że zwykle wychodzi coś zupełnie innego, niż zamierzał, gdyż prawa, które on narzuca rzeczywistości, najczęściej wchodzą w jaskrawą sprzeczność z już istniejącymi w niej, tak że jej poziom ewolucyjny w rezultacie gwałtownie spada, co wyraża się na przykład w tym, że musi on nieustannie wzmacniać represje za nieposłuszeństwo — ale i to niewiele pomaga. Jeśli Surowy Przełożony dysponuje silną inwolucją merkuryjską od egregora, może narzucić swój porządek pomimo oporu rzeczywistości i nie byle jak zdeptać. Jednak potem jemu samemu lub jego następcom przyjdzie się zmierzyć z systemem, który znacznie obniżył swój poziom ewolucyjny lub przynajmniej jest do tego bardzo skłonny. Pasożytnictwo Surowego Przełożonego przejawia się w profanacji merkuryjskiego nurtu — jego wyższe wibracje, niezbędne dla sterowanego systemu, do niego nie docierają, ale są konsumowane osobiście przez Przełożonego i sztywny egregor, który za nim stoi. Nie należy sądzić, że opisana sytuacja działa jedynie w kontekście społecznym — to samo często dzieje się we wnętrzu człowieka, gdy ten od razu postanawia „porządkować” którąś ze sfer własnego życia, nie zadając sobie trudu, by choćby niejawnie rozpoznać, jakie prawa i struktury tam już istnieją.
Zręczny Organizator pod względem swej działalności jest pod wieloma względami podobny do Niezmordowanego Badacza, ale zajmuje się nieco innymi projektami. Jeśli Badacza przywołuje do siebie ujawniające się prawo, to Organizatora wabi aromat materializującej się struktury — precyzyjniej, wrażenie merkuryjskiego nurtu energetycznego, który tworzy nową strukturę. Gdy Zręczny Organizator wyczuje takie źródło, natychmiast podlatuje do niego i pyta: „Powiedzcie, a starszy wam nie jest potrzebny? Niepijący i z koneksjami”, — a jeśli mu się poszczęści, zajmuje pozycję pozwalającą mu kontrolować nurt energetyczny, a przede wszystkim urządza od niego odgałęzienie do własnej kieszeni. Co dokładnie organizuje w rezultacie, jakie struktury tworzy, dla kogo okażą się one dogodne i jaki jest dalszy los Zręcznego Organizatora — czytelnik może sobie wyobrazić na podstawie własnego doświadczenia.
Biurokrata to prawdopodobnie najbardziej znany typ merkuryjskich pasożytów, charakterystyczny dla systemów rządzonych sztywnymi prawami i strukturami. Biurokrata zajmuje się wcielaniem sztywnego prawa w rzeczywistość, co źle się dla niego
przystosowaną, nakłada na nią struktury dla niej zgubne i żywi się zarówno energią swojego merkuryjnego nurtu, jak i energią rozkładu niszczonych przez siebie struktur. Różnica między Biurokratą a Błyskotliwym Organizatorem jest zasadnicza: rola pierwszego pozbawiona jest pierwiastka twórczego, jawi się on jako pasożyt wobec samej struktury, której jest częścią, i jest mocno zainteresowany jej zachowaniem, broniąc jej przed zmianami zarówno z góry (ze strony władzy), jak i z dołu (próby oporu ze strony otoczenia). Naruszyciel posiadłości – merkuryjny pasożyt, w pewnym sensie przeciwieństwo Biurokraty. Jego specjalizacja to żywienie się merkuryjną energią, która porządkuje czyjeś życie. Wyróżnia się dwa ich rodzaje – miękkie i twarde; pierwszą kategorię można nazwać Przyczepami, drugą – Zniszczycielami. Przyczep stara się przyczepić do twojego merkuryjnego kanału i wykorzystywać jego energię dla własnych celów, jednak nie zbytnio wbrew twoim planom; jego działania idą pod hasłem: „Czyż nie możesz zrobić tego razem…”. Na przykład mówisz, że w przerwie obiadowej zamierzasz wyjść po papierosy, a współpracownica-Przyczepa zupełnie naturalnie rzuca za tobą: „Skoro już idziesz, to przy okazji wpadnij do sklepiku naprzeciwko i kup mi pół litra oleju, dwie dziesiątki”. W podobnym stylu mogą brzmieć prośby o podwiezienie samochodem (przecież to tylko dwa razy dziesięć kilometrów), zabranie ze sobą na weekend („wcale nie będę przeszkadzać”) itp. Zniszczyciel zachowuje się zupełnie inaczej. Jego ulubiony sposób to bez zapowiedzi zjawiać się u ciebie na noc, nawet w środku twoich zajęć, i zmuszać cię do rozrywki lub pilnego rozwiązywania swoich problemów, zupełnie ignorując twoje sprawy i rytm życia. Wydaje się, że czerpie przyjemność z twojego zamieszania – i rzeczywiście, rozerwawszy twój merkuryjny nurt wsparcia, szybko się do niego przyczepia i po pewnym czasie zadowolony odchodzi, zostawiając w twoim harmonogramie same ruiny.
Autor ponownie podkreśla, że Naruszyciele Władzy to bynajmniej nie tylko postacie zewnętrzne: w świecie wewnętrznym występują one równie wyraziście.
W związku partnerskim merkuryczna energia porządkuje relacje między partnerami i często – według subiektywnego odbioru – nadaje im sens. W międzyludzkich relacjach istnieje mnóstwo niepisanych reguł, praw i umów, których przestrzeganie pozwala partnerom skutecznie współpracować nawet w najtrudniejszych warunkach, podczas gdy ich naruszenie przez jednego z uczestników działa destrukcyjnie na najlepsze nawet relacje. Szczególnie silnie tego rodzaju efekty ujawniają się w związku partnerskim, w którego karcie silny Merkury współwystępuje ze słabym Słońcem i Księżycem: tutaj ani zdecydowane wzięcie na siebie odpowiedzialności i zobowiązań przez jednego z partnerów, ani oddana troska partnerów o siebie nawzajem nie okażą się wystarczające dla normalnego życia pary – w niej nieuchronnie pojawią się tarcia, a porozumienie nie dojdzie do skutku, dopóki partnerzy nie uporządkują swoich wzajemnych relacji i zobowiązań wobec partnerstwa oraz wobec świata zewnętrznego. Taka para, zwłaszcza małżeńska, poświęci wiele czasu i sił na wyjaśnianie relacji, i będzie jej zupełnie niezrozumiałe, jak to inni potrafią dogadać się szybko i skutecznie, a czasem wręcz, wydawałoby się, nie uzgadniając swoich poglądów, myśli i działań, żyją zupełnie zgodnie. Nie należy sądzić, że główną i najbardziej naturalną drogą porozumienia w związku partnerskim jest adekwatny podział obowiązków. W pewnym stopniu tak jest dla pary z Merkurym w Koziorożcu; jednak Merkury w Raku wymaga emocjonalnego porozumienia, zwłaszcza w kontekście reakcji na wydarzenia zewnętrzne.
Jak to wygląda w praktyce? Niech czytelnik się nie dziwi, ale partnerstwo również potrafi się martwić, i jeśli w parze dochodzi do nieprzyjemnego wydarzenia lub rozmowy, w „powietrzu” pojawia się ciężki ładunek emocjonalny, który ktoś z nich musi wziąć na siebie i „odprężyć”. Jeśli rakowy Merkury jest słabo opracowany, partnerzy przeżywają obaj, wzmacniając negatywne emocje drugiej osoby lub, przeciwnie, zrzucają na siebie nawzajem przykre doświadczenia (efektem jest zwykle konflikt emocjonalny); jeśli zaś Merkury jest dobrze opracowany, to przeżycia bierze na siebie ten z partnerów, któremu jest to łatwiejsze, a drugi mu w tym częściowo pomaga lub przeżywa z innych powodów.
W horoskopie rodziny położenie Merkurego wskaże obszary, w których prawa tego mini-kolektywu manifestują się najwyraźniej, ale gdzie jednocześnie trzeba dołożyć największych starań, by je ujawnić i przestrzegać. W przypadkach, gdy to nie wystarcza, Merkury wskazuje drogi tworzenia domowych porządków, struktur i zwyczajów. W rodzinie ze słabym Merkurym wysiłki na rzecz wprowadzenia porządku, jak się wydaje, nie są podejmowane wcale, jednak problem ten niby nie istnieje – a kiedy jednak się pojawia, nawet z dużą ostrością, to zwykle rozwiązuje się sam lub schodzi na dalszy plan. Tak przynajmniej wydaje się otoczeniu, a często także samym członkom rodziny – jednak oczywiście muszą oni wkładać pewien wysiłek w porządkowanie i walkę z chaosem oraz w pewnym stopniu słuchać praw swojego rodzinnego egrégoru, choć te ostatnie rzadko będą zbyt rygorystyczne i określone.
Osobliwie i tradycyjnie potępiany spektakl stanowią rodziny ze słabym Księżycem i silnym Merkurym – tutaj przy słabej trosce rodziców o dzieci i o siebie nawzajem możliwa jest surowa dyscyplina, rygorystyczny rozkład dnia, wyraźny podział obowiązków itp. Sam w sobie horoskop nie określa jednak jakości rodziny i jej poziomu ewolucyjnego; w tym przypadku ważne jest zrozumienie, że ścisłe przestrzeganie niektórych praw narzucanych przez rodzinny egrégor jest dla rodziny koniecznością życiową, i tutaj bardzo istotne jest zrozumienie, jaka część merkuryjnej energii rodziny idzie na przyswojenie tych praw, jaka – na ich korektę i adaptację do konkretnych warunków, a jaka – na wcielanie ich w życie.
Dużą pomoc w rozwiązywaniu problemów tworzenia i utrzymania porządku w rodzinie może zapewnić ten jej członek, którego Słońce, Merkury lub Mars stoją w połączeniu z rodzinnym Merkurym. Jeśli na przykład w rodzinie z silnym Merkurym rodzi się dziecko, którego Słońce stoi z nim w połączeniu, można być pewnym, że weźmie ono najaktywniejszy udział w tworzeniu porządków i struktur organizujących życie rodziny, a jego wpływ stanie się odczuwalny od razu po urodzeniu (czasem ujawnia się już w okresie ciąży).
W horoskopie państwa Merkury pokaże drogi i środki wprowadzania ładu we wszystkich sferach jego kompetencji (i niekompetencji). Co być może istotniejsze, położenie Merkurego wskaże sfery i okoliczności, w których manifestują się subtelne prawa państwowego, a w pewnym stopniu także etnicznego egrégoru – te, które są już dojrzałe do wcielenia w decyzje parlamentów, kolegiów i poszczególnych mężów stanu. Miłośnikom opierania się na cudzym doświadczeniu bardzo przydatne będzie porównanie horoskopu własnego państwa (rodziny) z horoskopem wzorcowym, który sobie wybierają: niemożliwość przeniesienia cudzych struktur bywa oczywista już przy pierwszym spojrzeniu na położenie Merkurego w obu kartach. Na przykład silny Merkury w tym znaku obiecuje (szczególnie przy jego opracowaniu) skuteczny i szanowany w społeczeństwie system wymiaru sprawiedliwości, na którym mogą polegać zarówno władze, jak i społeczeństwo; odwrotnie, słaby Merkury w znaku powietrznym, szczególnie w połączeniu z silnym Księżycem, da państwo, w którym dobrobyt, pomyślność i „duch narodu” będą cenione znacznie wyżej niż „porządek”, rozumiany przez społeczeństwo dość abstrakcyjnie i należący do kompetencji intelektualistów (na przykład adwokatów).
Położenie Merkurego w znaku określi obszar, w którym prawa państwowego egrégoru manifestują się najwyraźniej; i zwykle obszary te znajdują się pod szczególną uwagą władzy ustawodawczej i wykonawczej, choć te ostatnie nie zawsze potrafią wyjaśnić, dlaczego tak bardzo przejmują się porządkiem w umysłach obywateli w związku z bieżącymi wydarzeniami (Merkury w Bliźniętach), w sferze ideologicznej (Merkury w Baranie) lub religijnej (Merkury w Rybach).
Merkury w dużej mierze określi także politykę gospodarczą państwa – na przykład przy Merkurym w Byku strukturalny nacisk będzie położony na udoskonalenie systemu podatków i inwestycji, w Koziorożcu – na poprawie systemu planowania, w Strzelcu i Wagach – na zwiększeniu produktywności pracy, w Pannie – na zmniejszeniu kosztów materialnych. W horoskopie firmy Merkury pokaże główny nacisk woli jej egrégoru, który porządkuje wolę, a także główny kierunek wysiłków, które należy włożyć, aby struktura firmy oraz jej relacje ze światem zewnętrznym okazały się wystarczająco efektywne.
Bez wątpienia Merkury w Lwie jest bardzo dobry dla zakładu fryzjerskiego, Merkury w Wodniku – dla centrum konsultacyjnego szczebla rządowego lub naukowo-eksperymentalnego oddziału, a Merkury w Koziorożcu – dla biura tłumaczeń, jednak byłoby błędem ostatecznie wiązać położenie Merkurego w znaku z działalnością firmy: on pokazuje bardziej intymne, jeśli można tak powiedzieć, okoliczności. Położenie Merkurego w znaku ujawni się w przyjętym w firmie systemie obiegu dokumentów, w nazwach działów i niepisanych zasadach mianowania ich kierowników, a nawet w sposobach doboru klientów i strukturze interakcji z nimi.
Na przykład w firmie z Merkurym w Skorpionie szanse na awans ma pracownik, który umie poprzez swoją pracę i ogólnie zachowanie na płaszczyźnie eteryczno-fizycznej podnieść emocjonalny ton firmy lub kluczowych pracowników jej administracji: nieudany strój czy zbyt teatralny gest mogą go kosztować kariery, tak samo jak nietrafiony żart przy Merkurym. Za to w firmie z Merkurym w Baranie nikt nie zarzuci ci, że odstraszyłeś potrzebnego klienta, ubierając zbyt jaskrawy sweter lub buty nie w ton z spodniami – ważne, aby pracownik dobrze przyswoił ideały firmy i umiał przekazać jej główne cele otoczeniu – pod wpływem tej energii ono samo się ustrukturyzuje, czyli „zajączki” same skoczą do transakcji bez dalszych namów.
W firmie z Merkurym w Pannie dyrektor może czasem załagodzić globalny konflikt, przestawiając biurko w swoim gabinecie lub uprzątnięciem śmieci z dziedzińca fabrycznego, a Merkury w Rybach wymaga pewnego porządku pokuty, niekiedy zamieniając sprawozdanie na prawdziwą misterię.
W horoskopie książki Merkury określi strukturę opowiadania; na przykład mocny Merkury uczyni ją wyraźnie odczuwalną, choć niekoniecznie jawnie wyrażoną. Odwrotnie, słaby Merkury da styl wykładu, w którym czytelnikowi nie zawsze będzie jasne, jak ten lub inny epizod powiązany jest z inną treścią książki. Jednak głównym momentem jest niewidzialne i niewyrażalne słowami prawo (lub subtelna struktura), które manifestuje się w materiale książki i wyraża się w pewnym wewnętrznym rytmie powieści, opowiadania lub zbioru opowiadań, które w określony sposób zmieniają się od rozdziału do rozdziału i od części do części. Ten rytm wyraża się w brzmieniu fonetycznym tekstu i stylistyce poszczególnych epizodów – ujawnia się on w prawidłowościach pojawiania się i znikania bohaterów, ich parzystych i grupowych spotkań, zmianie dekoracji itd.
Położenie Merkurego w znaku określi formy i okoliczności, w których najwyraźniej ujawnią się struktury organizujące dzieło. Na przykład przy Merkurym w Byku struktura tekstu najwyraźniej ujawni się w jego podziale na główne linie, które najprawdopodobniej będą jasno zarysowane i oddzielone – to, powiedzmy, losy głównych bohaterów opowiadania. Przy Merkurym w Bliźniętach, przeciwnie, głównymi elementami strukturotwórczymi będą myśli, a dokładniej – interpretacje wydarzeń, i bohaterowie oraz opowiadanie jako całość podporządkowane będą wyraźnie formułowanej fabule – takie na przykład liczne powieści kryminalne. Merkury w Raku jest dobry do organizacji liryki miłosnej, a w Strzelcu – eposów:
„Nie pora li, nam, bracia, poczać
Pro pochid Igorow słowo,
Szczo starinnoyu prowomou rozpowisti
Pro diiania kniazia zawzjatogo?..”
***
Teraz rozważmy poziomy przejawiania się energii merkurycznej.




