Ołeksandr Kolesnikow CYKLICZNY INDEKS BARBO: spojrzenie na bieżące dziesięciolecie
Pracując nad tłumaczeniem „Światowej Astrologii” – książki napisanej przez trzech angielskich autorów: Michaela Baigenta, Nicholasa Campiona i Charlesa Harveya (Camrion, Charles Harvey; The Aquarian Press, 1984) – natknąłem się na bardzo prosty, ale jednocześnie jasny i niezwykle interesujący sposób oceny stanu oraz tendencji rozwoju świata w jego aspektach politycznych, ekonomicznych i innych. Podejście to zostało jednak przedstawione w dość ogólnej formie; zapragnąłem zastosować je do okresu, w którym żyjemy, i sprawdzić – co z tego wyniknie. Tak powstała niniejsza praca, którą przedstawiam Państwu do recenzji.
* Na początku omawiana metoda została zaproponowana przez francuskiego astrologa Gouchona.
Światowa astrologia zajmuje się przede wszystkim planetami „wyższymi”, które poruszają się wolno i symbolizują długie okresy rozwoju ludzkości. Do takich planet należą Jowisz, Saturn, Uran, Neptun i Pluton. Jeśli z wymienionych planet ułożyć pary, otrzymamy 10 par. Oto one:
- Jowisz – Saturn;
- Jowisz – Uran;
- Jowisz – Neptun;
- Jowisz – Pluton;
- Saturn – Uran;
- Saturn – Neptun;
- Saturn – Pluton;
- Uran – Neptun;
- Uran – Pluton;
- Neptun – Pluton.
Dla każdej pary planet w dowolnym momencie czasu można określić kątową odległość między planetami tworzącymi parę. Załóżmy, że 21 marca 1993 roku Jowisz znajdował się w 11 stopniu Wagi, a Saturn – w 25 stopniu Wodnika. Oznacza to, że kątowa odległość między Jowiszem a Saturnem wynosiła tego dnia 134 stopnie. W ten sam sposób można określić kątowe odległości dla wszystkich dziesięciu par planet w dowolnym dniu i roku.
Ale po co? Otóż Gouchon zauważył, że jeśli takie odległości policzyć na początek roku, a następnie wszystkie je zsumować, otrzymamy pewną liczbę charakteryzującą dany rok. Jeśli określić taką liczbę dla każdego roku, a następnie wszystkie liczby odłożyć na wykresie dla, powiedzmy, XX wieku, to najbardziej zauważalne i długotrwałe „spadki” na wykresie będą odpowiadać okresom międzynarodowych kryzysów (zob. rys. 1). „Upadki” wykresu dość wyraźnie wskazują okresy I i II Wojny Światowej, wojny koreańskiej, wojny w Indochinach, kryzysu sueskiego, wojny w Wietnamie, a także światowej kryzysu ekonomicznego na początku lat 80., kiedy to nie było realnej wojny, ale „zimna wojna” szalała na całego – wielu pamięta epokę z „Pierwszą”.
Praca Gouchona nie zdobyła szerokiej popularności, ale na szczęście trafiła w ręce znanego francuskiego astrologa André Barbo. Barbo podjął się szczegółowej weryfikacji tej metody. Stworzył wykresy dla różnych okresów historii i doszedł do wniosku, że choć metoda nie może wskazywać każdego szczegółu światowej historii, to ogólnie pokazuje główne tendencje globalnego napięcia, wzrostu i upadku z dość wysoką dokładnością. Barbo również opracował teoretyczne podstawy odkrycia Gouchona, pokazując, że „bicie” wykresu jest niczym innym, jak pulsującym Wielkim Rokiem Platona. Platon uważał, że świat rozwija się cyklami, czyli „latami”, trwającymi po 36 000 zwyczajnych lat każdy. Na początku takiego cyklu wszystkie planety, według Platona, znajdują się w koniunkcji (superkoniunkcji) w jednym punkcie Zodiaku. Koniec cyklu to superkoniunkcja w innym punkcie, a okres rozkwitu każdego cyklu odpowiada maksymalnemu rozproszeniu planet w Zodiaku. Początek każdego cyklu – superkoniunkcja, czyli minimalne rozproszenie – charakteryzuje się, według Platona, chaosem, śmiercią i rozkładem. Natomiast okres maksymalnego rozproszenia to czas optymizmu, wzrostu i budowania.
Co pokazuje nam wykres? Im niższy on spada, tym mniejszą wartość ma suma kątowych odległości w parach planet (Barbo nazwał tę sumę „cyklicznym indeksem”), tym bliżej planety znajdują się do początkowej (lub końcowej) superkoniunkcji, tym bliżej świat jest chaosu. I odwrotnie, im wyższy jest wykres, tym większe są odległości między planetami, tym więcej w świecie optymizmu i porządku.
Tak więc starożytna teoria znalazła potwierdzenie we współczesnej praktyce. Ale to nie koniec. Uczniowie i następcy Barbo zaproponowali różne warianty rozwoju pierwotnej idei. Najbardziej znaną była praca Claude’a Ganю. Od dawna wiadomo, że kiedy duża liczba cykli planetarnych znajduje się w fazie wzrostu, „rozchodzenia się” – czyli planety w parze oddalają się od koniunkcji do opozycji – dla psychologii mas charakterystyczny jest optymizm, radość życia, inicjatywa, szaleństwo, gotowość do podejmowania ryzyka, eksploracji i tworzenia czegoś nowego. Dla świata w ogóle w takich okresach charakterystyczne są procesy wzrostu, rozwoju i ruchu w kierunku realizacji. Charakterystycznym okresem, kiedy większość cykli była w fazie wzrostu, była tak zwana „odwilż chruczowowska”. Inny charakterystyczny okres odpowiada początkowi „przebudowy” w naszym kraju. I odwrotnie, kiedy duża liczba cykli planetarnych znajduje się w fazie spadkowej (od opozycji do kolejnej koniunkcji), na świecie zachodzą procesy rozpadu, rozproszenia i upadku. W społeczeństwie wzrasta ostrożność, pragnienie wycofania się, pesymizm, podkreśla się konieczność oszczędności, zachowania i konsolidacji. Takim okresem było mniej więcej od 1978 do 1981 roku – szczyt „zastoju” w naszym kraju.
Ganю zaproponował uwzględnianie nie tylko odległości między planetami w parze, ale także fazy cyklu – wzrostu lub spadku. Odległości między planetami w cyklach rozchodzących się, wzrastających, zaproponował on uwzględniać ze znakiem „+”, a w cyklach spadkowych, zwężających się – ze znakiem „–”. Otrzymaną sumę kątowych odległości Ganю nazwał indeksem cyklicznej równowagi. Tę wartość również można przedstawić na wykresie, który pod wieloma względami przypomina wykres cyklicznego indeksu Barbo, ale jednocześnie posiada interesujące cechy dynamiczne. Obie te metody porównamy poniżej.
Na razie powiem tylko tyle: w przeciwieństwie do cyklicznego indeksu Barbo, który zawsze jest dodatni, indeks cyklicznej równowagi Ganю może być zarówno dodatni, jak i ujemny. Na podstawie swojego podejścia Ganю zaproponował „Prawo rytmów czasu”. Stabilność lub niestabilność na świecie bezpośrednio koreluje z różnicą między sumą faz kątowych odległości wszystkich cykli rozchodzących się pięciu planet zewnętrznych a sumą faz cykli spadkowych. Dopóki wynikowa liczba pozostaje dodatnia, na Ziemi obserwuje się względną stabilność, okres ewolucji; kiedy wynikowa liczba jest ujemna, Ziemia wchodzi w okres kryzysu i inwolucji.
Wszystko, o czym pisano dotychczas, dowiedziałem się z książki „Światowa Astrologia”. Powstały jednak u mnie dwa pytania:
- Jaka jest zasadnicza różnica między wykresami Barbo a Ganю?
- Co mogą powiedzieć omawiane podejścia o tym dziesięcioleciu, w którym żyjemy?
Musiałem zająć się rachunkami. Czytelników nie będę jednak zanudzać liczbami, przedstawię od razu otrzymany wynik – jest on pokazany na rysunkach. Indeks Barbo przedstawiono na rysunku 2, indeks Ganю – na rysunku 3.
Na wykresach widać, że indeks Barbo obecnie maleje [artykuł napisano w 1993 roku], a jego spadek będzie trwał do 1996 roku. Można zatem wyciągnąć pesymistyczny wniosek, że około 1996 roku sytuacja na świecie będzie napięta. Napięcie to narasta już teraz, ale osiągnie swoje maksimum w 1996 roku – świat zbliży się do chaosu. Jednak od 1997 roku sytuacja na świecie zacznie się poprawiać. Tendencja do polepszenia utrzyma się do końca naszego stulecia i na początku następnego.
Do której dziedziny należy wspomniane napięcie – politycznej, ekonomicznej czy może jeszcze innej? Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie te obszary są ze sobą ściśle powiązane, ale jeśli przyjrzymy się cechom historycznych okresów odpowiadających „spadkom” indeksu Barbo, zauważymy stopniowe przesunięcie „centrum ciężkości” napięcia z dziedziny wojskowej (I Wojna Światowa) w obszar ekonomiczny (kryzys początku lat 80.). Miejmy nadzieję, że tendencja ta się utrzyma – wojny są bowiem w dzisiejszych czasach zbyt groźne.
Przyjrzyjmy się teraz wykresowi indeksu Ganю. On daje nam zupełnie inną informację. Ujemne wartości indeks ten przyjmuje w okresie od 1991 do 1993 roku, a minimum osiąga w 1992 roku.
Zgodnie z Ganeym, od 1991 do 1993 roku Ziemia znajduje się w okresie kryzysu lub inwolucji, a następnie sytuacja stabilizuje się.
powstaje trwały proces ewolucji. Okazuje się, że wykresy wzajemnie sobie przeczą. Ale w rzeczywistości nie jest to sprzeczność — one po prostu opisują różne strony tego samego procesu. Jeśli przypomnimy sobie kolejność obliczania indeksów Barbó i Gani, zobaczymy, że indeks Barbó wskazuje na faktyczną sytuację, natomiast indeks Gani — na aktualny trend rozwojowy. Najłatwiej wyjaśnić tę myśl za pomocą analogii. Nasz świat to ciężki skład kolejowy, który charakteryzuje się dużą bezwładnością. Jeśli zwalnia, nie jest łatwo go ponownie rozpędzić. Ten skład, jego ruch opisuje indeks Barbó. Siła napędowa składu to lokomotywa. Skład podporządkowuje się wysiłkom lokomotywy — choć być może nie od razu. Lokomotywa może zacząć działać na rzecz przyspieszenia, jednak bezwładność składu spowoduje pewne opóźnienie między pojawieniem się trendu przyspieszenia a faktycznym rozpędzeniem. Zrozumieliście już, że lokomotywa opisywana jest przez indeks Gani. Lokomotywa to rządy, liderzy, inicjatywne grupy w masach ludzkich. Od 1992 roku rozpoczęły one proces rozpędzania. Teoretycznie od tego czasu powinny wzrosnąć optymizm, radość życia, przedsiębiorczość. Nadeszła wiosna świata. Czy udało się Wam zauważyć taki trend w swoim życiu? Osobiście bardzo dobrze go odczuwam. Ale realne zmiany na lepsze nie pojawią się od razu. Opowiadając o indeksach Barbó i Gani na zajęciach w mojej moskiewskiej grupie, mówiłem, że w wyniku hamowania powstały „pustki deficytu”, które należy jeszcze wypełnić — i dopiero wtedy będziemy mogli ruszyć naprzód. Jak ciekawie było usłyszeć na następnych zajęciach od jednej z uczestniczek, że w wystąpieniu ministra finansów dosłownie padły moje słowa o „pustkach”, które już zaczęto wypełniać rezultatami reform, choć na powierzchni tych rezultatów póki co nie widać. Sądziłbym, że indeks Gani ma większy związek z sytuacją polityczną, z „czynnikiem ludzkim” światowych procesów, z entuzjazmem i duchem mas, a więc z wielkościami w pewnym stopniu subiektywnymi. Natomiast indeks Barbó w większym stopniu określa realną, obiektywną sytuację i dlatego, być może, jest powiązany z warunkami ekonomicznymi w społeczeństwie. Tak więc najprostsze metody astrologiczne pozwalają ocenić trendy i perspektywy rozwoju światowych procesów. Jednak po wszystkich rozważaniach pojawia się naturalne pytanie: co dalej? Jaka prognozę można sporządzić za pomocą tej metody na koniec XX i początek XXI wieku? Przeanalizowałem sytuację do 2010 roku i oto co wyszło. Indeks Barbó rośnie do 2003–2004 roku, a następnie zaczyna łagodnie spadać. W związku z tym można przypuszczać, że poważnych konfliktów i wstrząsów na świecie w okresie od 1998 do 2005 roku nie należy się obawiać. Tak wysokiej wartości, jaką indeks Barbó osiągnął w 2003 roku, nie notowano od 1963–1965 roku. Jeśli zaś chodzi o indeks Gani, jego wykres (patrz rys. 4) od początku wieku do 1946 roku prawie nieprzerwanie znajdował się w strefie wartości ujemnych, a później również często spadał poniżej zera. Patrząc na ten wykres, mimowolnie przychodzą na myśl ostrzeżenia o nadejściu Antychrysta, o Ciemnych Wiekach. Czyż nie do naszego XX wieku one należały, skoro większa jego część, według Ganiego, należy do okresu inwolucji? Ale od 1994 roku do końca analizowanego przeze mnie okresu indeks Gani będzie prawie nieprzerwanie dodatni. Co więcej, w latach 2000–2002 osiągnie on taką wartość, której nie notowano ani razu w XX wieku. Jeśli w 1960–1961 roku, kiedy wartość tego indeksu była w naszym stuleciu maksymalna, entuzjazm ludzkości był tak wielki, że nie mogła ona usiedzieć na Ziemi i wyruszyła w Kosmos, to czym zostanie uwieńczony początek następnego stulecia? I jeszcze jeden ważny moment: w naszym stuleciu spadek indeksu Barbó zawsze towarzyszył spadkowi indeksu Gani do wartości ujemnych. Natomiast przy spadku, który rozpocznie się mniej więcej w 2007 roku, indeks Gani pozostanie dodatni. Zatem tempo ruchu spada, ale kierunek ewolucji pozostaje zachowany. Dlatego też, drodzy czytelnicy, spójrzmy w przyszłość z optymizmem i pomagajmy swoim życiem Wszechświatowi prowadzić nas ku światłu.



