Tabela 38 Liczba nagłych zgonów według lat w okresie 1904–1924. (według Kindlimanna)
1904 328
1905 331
1907 519
1908 336
1909 346
1910 311
1912 356
1913 336
1914 345
1915 304
1916 385
1917 360
1918 406
1919 376
1920 378
1921 379
1923 335
1924 404
Tabela J9 Anglia (według Morrella, 192)
Morderstwa Styczeń 290 309 326 295
Styczeń 197 230 180 204
Styczeń 25 21 26 20
Luty 258 271 307 282
Luty 186 218 176 203
Luty 2 319 345 319
Marzec 210 236 194 259
Marzec 19 15 16 17
Kwiecień 348 327 376 316
Kwiecień 205 226 186 206
Kwiecień 29 17 26 23
Maj 33 233 212 182
Maj 20 14 18 13
Czerwiec 361 342 394 326
Czerwiec 184 176 183 181
Czerwiec 26 16 25 20
Lipiec 356 338 391 12
Lipiec 24 19 15 16
Sierpień 299 317 316 312
Sierpień 170 142 145 173
Sierpień 13 13 17 19
Wrzesień 317 296 263 322
Wrzesień 1 14 24 18 25
Październik 297 316 307 272
Październik 162 154 148 170
Październik 17 15 21 14
Listopad 169 309 292 267
Listopad 1 20 19 15 20
Grudzień 290 340 276 291
Grudzień 200 194 209 181
Grudzień 19 18 16 20
Aktywność. Minimum śmiertelności w ciągu jednego roku poprzedza maksima słoneczne. Podczas opracowywania całego materiału dotyczącego Petersburga z okresu 1765–1924 r. (tab. 36) maksimum śmiertelności przesunęło się na trzeci rok po maksimach słonecznych. Rozpatrując wszystkie te krzywe razem, widzimy, że tworzą one dość wyraźny paralelizm. Gdybyśmy połączyli wierzchołki każdej z tych krzywych gładką linią, paralelizm przedstawiałby się jeszcze pełniej i jednocześnie pokrywałby się ze średnią krzywą aktywności słonecznej z przesunięciem tej ostatniej w prawo o dwa lata. Jednak najbardziej zdumiewającym zjawiskiem w wymienionych krzywych jest ów paralelizm, który ujawnia się w granicach między osią maksimów a następującymi po nich minimami. Na naszym wykresie kropkowaną linią połączone są dokładnie pokrywające się ze sobą wzniesienia i spadki krzywych. Zjawiska te w trzech przypadkach na cztery obserwujemy także w średniej krzywej ogólnej śmiertelności w guberni symbirskiej, obecnie uljanowskiej, za lata 1844–1921, której maksimum przypada na rok przed maksimum aktywności słonecznej (tab. 37). Te zbiegi niezmiennie przykuwają uwagę i wymagają wyjaśnienia. Już sam sposób konstrukcji tych krzywych świadczy o tym, że mogły one ujawnić się jedynie takie zjawiska, które powstają nie pod wpływem przypadkowych przyczyn, lecz występują zawsze przy obecności ściśle określonych warunków, w przypadku wpływu określonej siły naprężenia procesu plamotwórczego. Gdyby rozkład w czasie ogólnej śmiertelności, rozkład w czasie cyklu słonecznego tych lub innych chorób byłby przypadkowy i w żadnym stopniu nie zależał od tego cyklu, to nasze krzywe dążyłyby do linii prostej dzięki eliminacji przypadkowych wahań przy nałożeniu jednego okresu na drugi. Ale widzimy zupełnie odwrotną sytuację: wahania średnich krzywych tworzą ostre załamania, które dążą do bycia równoległymi względem siebie, pomimo różnych miejscowości i różnych okresów, a jedynym czynnikiem, który uogólnia to zjawisko, jest okresowy proces plamotwórczy na Słońcu.
Na koniec pozostaje wyjaśnić, które choroby, pozostające w związku z tym lub innym stopniem napięcia procesu plamotwórczego, wpływają na synchroniczne wzrosty średnich krzywych śmiertelności. Jak widzieliśmy, wzrosty te przypadają: największe – na drugi rok po maksimach, następnie na piąty rok po maksimach, a wreszcie mają miejsce 1–2 lata przed maksimami. Rozwiązywać tego pytania w tej pracy nie będziemy: wymaga ono bardzo szczegółowego badania i może odwrócić uwagę od przedstawionego zagadnienia o ogólnym charakterze ujawnionych zjawisk. Ograniczymy się jedynie do wskazania na fakt, że pochodzenie najwyższego maksimum średnich krzywych ogólnej śmiertelności w drugim roku po maksimach słonecznych dobrze tłumaczy się tym, że fale wielu epidemii pozostających w związku z okresem słonecznym osiągają swoje maksymalne wartości 1–2 lata po roku maksimum aktywności słonecznej. Krzywa śmiertelności w Petersburgu tworzy dwa maksima – w punktach –3 i +3, co najwyraźniej okazuje się wynikiem przeważającej śmiertelności z powodu grypy.
„Śmierć i Słońce nie mogą się wzajemnie uważnie obserwować” – wydawałoby się. Jednak to nieprawda: bywają dni, kiedy dla chorego człowieka Słońce staje się źródłem śmierci. W takie dni z dawcy życia przemienia się w zaciekłego wroga, od którego człowiekowi nie ma dokąd uciec. Śmiertelny wpływ Słońca dopada człowieka wszędzie, gdziekolwiek by się nie znajdował. Tylko nauka, której dane jest przewidywać zjawiska z góry, może wskazać na zagrożenie, które nadciąga, a zadaniem lekarza jest zmobilizowanie środków medycyny, aby chory organizm mógł przetrwać nierówną walkę z tymi zjawiskami pochodnymi, które powstają w wyniku specyficznego promieniowania Słońca.
Na podstawie analogii zjawisk fizycznych możemy rozpatrywać chory organizm jako układ, który znajduje się w stanie niestabilnej równowagi. Wiemy, że jeśli układowi znajdującemu się w równowadze nadać niewielki impuls, to albo zaczną się drobne zanikające drgania układu, albo rozpad równowagi zacznie wzrastać nieograniczenie, aż cały układ zostanie całkowicie zmieniony. Pierwszy stan układu będzie trwały, drugi – nietrwały. Ze stanami takimi różnych układów fizycznych spotykamy się stale w odniesieniu do zjawisk przyrody, począwszy od układów astronomicznych, a skończywszy na atomowych. Dla zjawisk życia organicznego również nie ma absolutnego wyjątku od ogólnych praw przyrody, i mamy prawo rozpatrywać chory organizm w pewnym stopniu jako układ wyprowadzony ze stanu trwałej równowagi. Dla takiego układu wystarczy niewielki impuls z zewnątrz, aby niestabilność stopniowo, a nawet od razu wzrosła, i organizm zginął. Takim impulsem skierowanym na organizm z zewnątrz mogą być gwałtowne zmiany w przebiegu czynników meteorologicznych i geofizycznych, wśród których nie należy pomijać, jak to zwykle czyniono dotąd, elementów elektrycznych i magnetycznych.
Fakt, że wybuchy i eksplozje na powierzchni Słońca wywierają wpływ na układ nerwowy ludzi, został po raz pierwszy ustalony w niepodważalnej formie w latach 1915–1919 na podstawie badania ogromnych materiałów statystycznych. Takie samo stanowisko znalazło potwierdzenie w mojej pracy doktorskiej „Badanie okresowości wszechświatowo-historycznego procesu” (Moskwa, 1918; Sztokholm, 1920) oraz w licznych kolejnych pracach, spośród których chcę przytoczyć:
1. „Influence des osdiurnes et mensuelles de l’activité solaire sur les modifications de l’excitation nerveuse” (Paryż, 1928; Tulon, 1929);
2. „Teoria heliotaraksji” (Moskwa, 1930);
3. „Czynnik sprzyjający powstawaniu i rozprzestrzenianiu się pobudliwości pod wpływem perturbacji w zewnętrznym fizyczno-chemicznym środowisku” („Rosyjsko-niemiecki przegląd medyczny”. Berlin, 1928, nr 3 i 8).
W tych pracach obejmujących setki zjawisk i wiele milionów jednostek statystycznych zostało udowodnione, że bombardowanie Ziemi elektronami słonecznymi, które zakłócają siły elektryczne i magnetyczne atmosfery i skorupy ziemskiej, wywołuje najrozmaitsze efekty fizyczne. Wpływ tych perturbacji w ziemskim polu elektrycznym i magnetycznym muszą szczególnie wyczulenie odbierać osoby stare, psychicznie i nerwowo chore, ludzie cierpiący na różnego rodzaju nerwice, osoby z chorobami serca oraz wreszcie osoby, które przeszły ciężkie choroby zakaźne. I rzeczywiście, w okresie 1915–1919 wielokrotnie słyszeliśmy i czytaliśmy o szeregu przypadków nagłej śmierci, a dni śmierci były tymi dniami, kiedy na Ziemi szalały burze magnetyczne, a nad Ziemią wysoko rozbłyskiwały zorze polarne. Zebrane przez nas dane statystyczne, choć były niewystarczające do jakiegokolwiek ostatecznego wniosku, w pełni potwierdzały wspomniane aprioryczne wnioski.
Jako przykład tych wniosków można przytoczyć zestawienie dwóch krzywych: krzywej śmiertelności z powodu chorób układu nerwowego w Moskwie według miesięcy od 1 września 1924 do 1 października 1927 r. oraz krzywej miesięcznych liczb aktywności słonecznej za ten sam okres. Jak widać, nasze dwie krzywe tworzą dość wyraźny paralelizm.
Nie ma nic nieprawdopodobnego w tym, że promieniowanie procesu plam słonecznych lub zakłócone przez nie czynniki geofizyczne (na przykład elektryczność atmosferyczna) wpływają na te czy inne części naszego układu nerwowego, a nawet na wyższe czynności nerwowe, kształtując nasze zachowanie. To zagadnienie, poddane systematycznym badaniom, zostało rozstrzygnięte pozytywnie na podstawie opracowania bardzo obszernego materiału statystycznego. Wpływ wyżej wymienionych czynników sprowadza się ostatecznie do modyfikacji pobudliwości nerwowej, do zmiany stopnia reakcji układu nerwowego na zewnętrzne bodźce. Gdy strumień elektronów lub protonów w postaci olbrzymiej chmury przelatuje obok Ziemi lub uderza w nią bezpośrednio, wówczas dochodzi do nagłych, silnych zakłóceń w ruchu pól elektromagnetycznych, wybuchają burze magnetyczne, pojawiają się zorze polarne, igła elektrometrycznych przyrządów musi być chwilowo zatrzymana.
Jednakże już sześć lat przed rozpoczęciem naszych obserwacji na zjawisko zbiegu przypadków nagłej śmierci z przechodzeniem plam słonecznych zwrócił uwagę Kindlimann w 1910 roku w Burgdorfie (Szwajcaria). Wówczas on poczynił pierwsze obserwacje, które zapoczątkowały dalsze gromadzenie materiału. Obserwacje te polegały również na zestawieniu przypadków nagłej śmierci z przechodzeniem grupy plam przez centralny południk Słońca. W swojej broszurze, datowanej na 8 listopada 1925 roku, Kindlimann podaje zestawienie nagłych zgonów za lata z okresu 1904–1924 na 10 tysięcy mieszkańców (tab. 38). Z tej tabeli wynika, że w latach maksymalnego napięcia w aktywności Słońca liczba nagłych przypadków śmierci wzrasta, jak na przykład w 1906 i 1916–1919. Wreszcie, wraz z pierwszym skokiem w aktywności słonecznej w 1924 roku, mamy również podwyższoną liczbę niespodziewanych zgonów.
Jednakże najbardziej szczegółowe opracowanie tego problemu należy do trzech francuskich badaczy: lekarzy M. Faur, G. Sardou (M. Faure, G. Sardou) oraz znanego astronoma Vallota. M. Faure jeszcze podczas praktyki w szpitalu Saint-Antoine w Paryżu, w gęsto zaludnionej dzielnicy robotniczej, zwrócił wraz ze swoimi kolegami uwagę na następujący, powtarzający się z uporem fakt: zauważył on, że jeśli na początku konsultacji przychodzili pacjenci z ostrymi chorobami, można było oczekiwać ich w tym dniu. W tym samym czasie Faure zauważył, że pacjenci cierpiący na bóle przerywane (reumatyzm, choroby układu nerwowego, serca, żołądka i jelit) odczuwali napady bólu w tym samym czasie, niezależnie od warunków, w jakich żyli. Zwróciwszy uwagę na ten fakt, francuski lekarz wkrótce mógł stwierdzić, że napady neuralgii, dusznicy bolesnej, gorączki żołądkowej itd., które występowały u najróżniejszych chorych, pokrywały się ze sobą z dokładnością do dwóch-trzech dni. Podobnego rodzaju „serie” zostały zauważone w zjawiskach grypy, anginy, zapalenia oskrzeli, a także w szeregu wypadków. Próby zestawienia tych „serii” z różnymi zjawiskami meteorologicznymi okazały się dość bezowocne. Faure i jego kolega Sardou, który również zajmował się medyczną meteorologią, wkrótce doszli do wniosku, że te zestawienia dobrze zgadzają się jedynie w pojedynczych przypadkach, ale w żadnym razie nie mogą objąć ogromnej liczby zbiegów, które stale odnotowywano jednocześnie na dużej przestrzeni Ziemi, w różnych, odległych od siebie miejscach, gdzie byli chorzy.
Zbadano porównanie „serii” z wpływem suchości lub wilgotności powietrza, z działaniem wiatru północnego lub południowego, ciśnieniem barometrycznym, temperaturą, wyładowaniami burzowymi i innymi zjawiskami meteorologicznymi, a wszystkie te zestawienia ostatecznie dały wynik negatywny. Nie mogły one występować jednocześnie w różnych częściach Francji i zatem nie dawały ogólnego wyjaśnienia szeregu prawidłowości. W ten sposób francuscy badacze musieli dojść do wniosku, że istnieją takie czynniki zewnętrznej natury, które są odbierane przez nasz organizm, ale nie są rejestrowane przez przyrządy meteorologiczne, znacznie mniej czułe niż żywy organizm.
Pomocnym przypadkiem dla wskazanych francuskich lekarzy okazał się incydent w Nicei, gdzie istnieje automatyczna sieć telefoniczna. Czasami sieć telefoniczna nagle zaczynała działać z zakłóceniami lub nawet całkowicie przestawała funkcjonować na kilka godzin, przy czym w aparatach nie obserwowano żadnych uszkodzeń, a prawidłowa praca sama się przywracała, bez udziału ludzkiej ręki. Faure i Sardou wielokrotnie podkreślali wspaniały zbieg okoliczności, który legł u podstaw ich pracy, a mianowicie: dni zakłóceń w pracy aparatów telefonicznych systematycznie pokrywały się z chorobowymi „seriami”, czyli z częstszym występowaniem różnych napadów i zaostrzeń w chorobach. Ukazywał się niezwykle wyraźny obraz synchronistycznego zaburzenia w pracy elektrycznej aparatury telefonicznej i fizjologicznych mechanizmów człowieka.
Biorąc pod uwagę, że przyczyną powodującą zakłócenia w działaniu aparatury łączności elektrycznej są plamy słoneczne, a dokładniej plamy przechodzące przez centralny południk Słońca, Faure i Sardou zaczęli starannie odnotowywać daty masowego zaostrzenia chorobowych napadów wśród swoich pacjentów i do wspólnej pracy zaprosili dyrektora stacji meteorologicznej w Nicei — Vallota. Codziennie prowadzono zapis procesu plam słonecznych oraz przebiegu choroby u całego szeregu chorych cierpiących na choroby serca, naczyń, wątroby, nerek, układu nerwowego, i rejestrowano różne objawy tych chorób, takie jak: podniecenie, bezsenność, osłabienie, rozbicie, zatrzymanie moczu, oddawanie moczu, zaburzenia czynności jelit, trawienia, smutek, drgawki, tiki, kurcze, napady padaczkopodobne i histeryczne, duszność, gorączka, zawroty głowy, omdlenia, napady tachykardii i arytmii, ataki dusznicy bolesnej. Zapisy te prowadzono przez 267 dni, od 7 stycznia do 30 września 1921 roku, na 237 chorych i dały następujące wyniki:
Liczba 3-dniowych okresów z plamami i zaostrzeniami 21 — 84%
Liczba okresów z plamami, ale bez zaostrzeń 4 — 16%
100%
Liczba okresów bez plam, ale z zaostrzeniami 20 — 33%
Liczba okresów bez plam i bez zaostrzeń 41 — 67%
Całkowita liczba okresów bez plam 61 — 100%
Powyższe zestawienie obejmuje zapisy zarówno lekkich, jak i ciężkich przypadków. Jeśli wziąć jedynie przypadki ciężkich pogorszeń w przebiegu tej czy innej choroby, to okazuje się:
Liczba okresów z plamami i z ciężkimi przypadkami 13
Całkowita liczba okresów z plamami 25
Liczba okresów bez plam i z ciężkimi przypadkami 5
Całkowita liczba okresów bez plam 61
Tak więc najpoważniejsze przypadki zaostrzeń chorób pokrywały się z przechodzeniem plam przez centralny południk Słońca w 84% wszystkich pogorszeń, podczas gdy tylko 33% ciężkich przypadków miało miejsce poza okresami plamowymi, a same komplikacje były mniej poważne.
W swoim sprawozdaniu przedstawionym Paryskiej Akademii Medycznej, lekarze Faure, Sardou oraz astronom Vallot dochodzą do następującego wniosku: przechodzenie plam przez centralny południk Słońca pokrywa się w 84% ze wszystkimi przypadkami zaostrzeń różnych objawów chorób przewlekłych, a nawet z pojawieniem się ciężkich. Podobnego rodzaju komplikacje mogą mieć miejsce i bez przechodzenia plam, ale takie przypadki zbiegu mają miejsce jedynie w 33%, poza tym same komplikacje są mniej poważne. Jeśli przechodzenie plam słonecznych nie jest jedyną przyczyną niewytłumaczalnych zbiorowych zaostrzeń chorób, to należy je uznać za najważniejszą.
Powstaje pytanie o to, które układy organizmu ludzkiego są najbardziej wrażliwe na takiego rodzaju zewnętrzny wpływ. Francuscy lekarze, przez analogię z aparaturą telegraficzną i telefoniczną, uważają, że główną rolę w oddziaływaniu na nasz organizm odgrywają prądy elektryczne i pola magnetyczne, które bezładnie przemierzają powierzchnię Ziemi i atmosferę w dniach przechodzenia plam przez centralny południk Słońca. Zwiększenie liczby nagłych zgonów oraz pojawienie się ostrych zaostrzeń w przebiegu choroby, według Faur, tłumaczy się wpływem czynników elektrycznych emitowanych przez plamy słoneczne.
Czynniki te wywołują gwałtowne paroksyzmy w aparatach nerwowych regulujących procesy życiowe, podobnie jak powodują one gwałtowne zakłócenia w działalności telegrafu i telefonu. Przez pięć lat, od 1921 do 1926 roku, Sardou i Faure prowadzili obserwacje i doszli do następującego wniosku:
298 „1. Prawie wszystkie przypadki przejścia plam przez centralny południk Słońca pokrywały się z zaostrzeniami chorób. Liczba takich przypadków przedstawia się następująco:
a) czasami plamy są bardzo małe i znajdują się zbyt daleko od słonecznego równika, aby ich promieniowanie mogło objąć całą Ziemię;
b) należy uwzględnić najrozmaitsze fazy stanu zdrowia tego samego chorego w różnych momentach, biorąc pod uwagę możliwe zmiany jego podatności. Jeśli chodzi o małe plamy lub plamy położone daleko od równika, to przy dostatecznie dużej liczbie chorych wszystkie przejścia plam będą towarzyszyć mniej lub bardziej wyraźnym pogorszeniom stanu zdrowia.
2. Jeśli wszystkie okresy przejścia plam przez centralny południk Słońca prawdopodobnie towarzyszą przypadkom pogorszenia, to nie każdy przypadek pogorszenia choroby pokrywa się z przejściem plam. Liczba okresów pogorszenia bez tworzenia się plam jest mniej więcej taka sama, jak liczba okresów pogorszenia z przejściem plam, a zatem przejście plam wyjaśnia jedynie połowę przypadków. Należy jednak dodać, że mniej więcej w jednym okresie na dwa przypadki zbiorowych zaostrzeń w ogóle nie dawały się wytłumaczyć, nie tłumaczą się one również przejściem plam, a ich przyczyna pozostaje nieznana nawet po naszych badaniach.
3. Nie ma paralelizmu między stanem zdrowia chorego a siłą ataku w ostatnim momencie paroksyzmu: u jednego chorego, zwykle bardzo wrażliwego, pojawia się jedynie lekkie nasilenie bolesnych symptomów; u innego, którego zdrowie zdawało się poprawiać, dochodzi do ciężkiego ataku.
Czy przyczyną są tu „niewidzialne plamy słoneczne” (Hale) lub plamy znajdujące się na centralnym południku Słońca? W szczycie smutnej statystyki cierpienia pojawia się jedynie lekkie nasilenie bolesnych symptomów.
co prowadzi go do śmierci. 4. Aby prowadzić prawidłowe i pełne obserwacje, należy brać pod uwagę nie tylko dzień przejścia plamy przez centralny południk Słońca, ale także dwa dni przed i dwa dni po tym przejściu. Doświadczenie pokazuje, że zaburzenia magnetyczne (szczególnie zorze polarne) następują zwykle dwa dni po przejściu plam, natomiast bolesne ataki często występują dwa dni przed tym przejściem. Tak więc, do naszych obliczeń należy przyjąć okres pięciu dni.
Szczególnie wzbogacił się archiwum obserwacji francuskich lekarzy w latach maksimum, kiedy plamy pojawiały się w dużej ilości i miały duże rozmiary. W tych latach, gdy brzeg plamy wchodził w płaszczyznę centralnego południka, bolesne zjawiska zaostrzały się tak silnie, że życiu chorych zagrażało niebezpieczeństwo.
Sprawa obserwacji jest jeszcze szersza i rozesłano ankietowe listy do lekarzy w różnych miastach Europy Zachodniej. Obserwacje z lat 1928–1937 całkowicie potwierdziły początkowy wniosek o wpływie przejścia plam przez centralny południk Słońca na zaostrzenie chorób oraz śmiertelność. Jednak francuscy uczeni nie poprzestali na osiągniętych wynikach. Kontynuują oni swoje badania. I muszę oddać sprawiedliwość mojemu przyjacielowi dr. M. Forowi, wskazując na jego niewyczerpaną energię. Wyłącznie dzięki energii i naukowemu entuzjazmowi udało mu się w 1933 r. zorganizować Międzynarodowy Instytut Badań Promieniowania Słonecznego, Ziemskiego i Kosmicznego w Nicei, który kontynuuje prace w tym kierunku, zwołuje okresowo konferencje i wydaje swoje wspaniałe czasopismo „Kosmiczna biologia”. Dzięki inicjatywie Fora jego instytut rozsyła do wielu krajów i wielu osób ankiety z informacjami o przebiegu zjawisk słonecznych oraz prognozami dotyczącymi plam słonecznych.
To wspaniałe przedsięwzięcie, moim głębokim przekonaniu, powinno stać się zalążkiem tych informacji, które medycyna będzie otrzymywać codziennie w przyszłości od astronomów, astrofizyków, geofizyków i meteorologów.
Kwestia wpływu procesu plamowego na organizm zwróciła również uwagę angielskiego lekarza K. Morrella, który 17 sierpnia 1928 r. na Międzynarodowym Kongresie Królewskiego Instytutu Ochrony Zdrowia Publicznego w Dublinie wygłosił referat „O wpływie burz słonecznych na morderstwa, epilepsję i samobójstwa”. Jak różnorodne pod względem patopsychologicznym zjawiska to nie są, ich częstotliwość, jak się wydaje, także pozostaje w zależności od aktywności Słońca.
Ryc. 10. 1. Częstotliwość napadów epileptycznych i aktywność Słońca w latach 1919–1922. Czerwona krzywa – aktywność Słońca, linia przerywana – częstotliwość napadów (według R. i G. Mannów).
Wynika z tego, że częstotliwość napadów epileptycznych (górna krzywa) i aktywność elektryczna atmosfery (dolna krzywa) według G. Mahomeda pozostają w związku z aktywnością Słońca.
Różnorodność zjawisk patopsychologicznych, która już sama w sobie warunkuje wyższe czynności nerwowe – zachowanie w przypadku morderstwa lub samobójstwa, a także pewne patologiczne procesy nerwowe w przypadku napadu epilepsji.
plam i pochodni według danych Obserwatorium Greenwich. Dzięki uprzejmości Morrella mamy możliwość przedstawić w niniejszej książce materiał cyfrowy, którym posługiwał się Morrell, a także zbudować na jego podstawie krzywe (tab. 39, ryc. 99).
Porównanie krzywych pokazuje, że aktywność Słońca szybciej określa ogólny kierunek przebiegu innych krzywych, niż określa poziom tego kierunku, tj. stopień wzrostu lub spadku. W tym samym czasie nie ma żadnych podstaw, by uważać, że pewna zbieżność w przebiegu krzywych jest zjawiskiem przypadkowym. Tak więc współczynnik korelacji, obliczony przez Morrella metodą Galtona, dał dla częstotliwości samobójstw i aktywności Słońca w 1921 r. wartość równą +0,47, a w 1924 r. +0,54. Dalsze badania doprowadziły Morrella do pozytywnych wniosków. W tym samym czasie Morrell uważa, że stoimy przed niezwykle złożonym pytaniem: jakie mechanizmy wpływu procesów elektrycznych zachodzących na Słońcu na funkcje życiowe organizmu człowieka?
Wskazując na różnorodność promieniowań słonecznych, Morrell uważa, że wśród tej różnorodności istnieją pewne szczególne promieniowania, które mogą bezpośrednio wpływać na człowieka, tj. są jednym z głównych czynników określających ogólny kierunek zachowania. Oczywiście, te promieniowania słoneczne byłoby zupełnie bezsensowne uważać za winowajców takich czynów, jak morderstwo, samobójstwo, lub takich zjawisk, jak napady epileptyczne, jednak możliwe, że zmieniając napięcie nerwowo-psychiczne, mogą one skłonić organizm ludzki i jego psychikę, które znajdują się w stanie niestabilnym, do takich działań. Bez wątpienia, według Morrella, wpływ słoneczny pozostaje poza wszelkim związkiem z czynnikami klimatycznymi i sezonowymi i jest całkowicie samodzielnym czynnikiem pochodzenia kosmicznego, określającym napięcie ludzkiego zachowania, a zatem kontrolującym kardynalne funkcje życiowe.
Nowe badania przeprowadzone przez Morrella, jego zdaniem, dowodzą, że życie i wiele jego przejawów znajduje się pod silnym wpływem czynników słonecznych, a wpływ ten sięga znacznie głębiej, niż mogłoby się wydawać. Morrell twierdzi, że w niedalekiej przyszłości może pojawić się potrzeba praktycznego zastosowania odkryć poczynionych w tym kierunku w dziedzinie profilaktycznej medycyny, w sensie możliwości wcześniejszych przewidywań dla osób o niestabilnej psychice o zagrożeniu.
Praca Morrella interesuje nas jedynie dlatego, że porusza również kwestię śmiertelności. Jeśli zaś chodzi o sam problem związku między aktywnością Słońca z jednej strony, a morderstwami, samobójstwami i epilepsją — z drugiej, to problem ten został już wcześniej wyjaśniony w naszej pracy z 1927 roku „O związku między okresową działalnością Słońca a przestępczością” (Moskwa), w naszej pracy „O wpływie zaburzeń w środowisku zewnętrznym na pobudliwość” (Berlin) oraz w statystykach Ammanna i Kritzingera (rys. 101), w pracy Mahomeda (rys. 102).
Jeśli zaś chodzi o kwestię związku między częstotliwością napadów epileptycznych a procesami słonecznymi, to nie będzie zbędne wspomnieć tutaj o dawnych badaniach rosyjskich lekarzy Sokołowa i Orleańskiego na temat związku między epilepsją a ziemskim magnetyzmem, gdyż szereg zjawisk w ziemskim polu magnetycznym pozostaje w bezpośredniej zależności od aktywności Słońca. Obaj lekarze, niezależnie od siebie, doszli do tego samego wniosku: rozkład napadów epileptycznych w czasie stanowi 304 Rys. 10 3. Napięcie pola elektrycznego atmosfery oraz zjawiska fizjologiczne (za różne okresy i według różnych szeregów). Krzywe: 1 — śmiertelność, 2 — elektryczność atmosferyczna, 3 — menstruacje, 4 — urodzenia, 5 — elektryczność atmosferyczna, 6 — menstruacje, 7 — urodzenia, 8 — elektryczność atmosferyczna, 9 — liczba napadów epileptycznych, 10 — liczba epileptyków, 11 — liczba napadów epileptycznych, 12 — liczba epileptyków (według Sv. Arrheniusa) znaną analogię z zjawiskami ziemskiego magnetyzmu. Analogia ta widoczna jest w dobowym rozkładzie napadów i przejawia się w odwrotnej proporcjonalności ilości napadów do stopnia napięcia ziemskiego magnetyzmu (rys. 103). Wszystkie inne elementy meteorologiczne w tym kierunku wykazują wyniki negatywne. Sv. Arrhenius poddał zebrany przez Sokołowa materiał cyfrowy obróbce matematycznej, w wyniku której okazało się, że częstotliwość napadów epileptycznych pozostaje również w pewnym związku z przebiegiem elektryczności atmosferycznej.
Chociaż Sokołow w swojej pracy pisze, że „związek między zaburzeniami magnetycznymi (burzami) a rozwojem napadów, najwyraźniej, nie istnieje”, to jednak jego praca, jak również praca Orleańskiego, przedstawiają dla nas interes w tym względzie, że wskazują na związek między napadami ostrej choroby mózgu — epilepsji — a wahaniami w polu magnetycznym Ziemi lub polu elektrycznym atmosfery, których bezpośredni związek z zaburzeniami słonecznymi jest oczywisty.
W pracach Sokołowa i Orleańskiego mamy do czynienia jedynie z okresem dobowym. W badaniach nad związkiem między aktywnością Słońca a zjawiskami biologicznymi i fizjologicznymi na Ziemi brali udział: w 1915 r. — Czizewskij, w 1922 r. — Faure, Sardou i Vallot, w 1928 r. — Morrell i inni. Z całokształtu prac tych autorów można było wysnuć następujący główny wniosek: erupcyjna działalność Słońca poprzez pośrednictwo czynników X oddziałuje na organizm ludzki znajdujący się w stanie choroby, nadpobudliwości, starości itp., co może doprowadzić do śmierci, czyli czynnik kosmiczny nie warunkuje śmierci, ale przybliża do niej organizm będący w niestabilnej równowadze w danym zjawisku.
W przyszłości należało pogłębić i szczegółowo opracować to zagadnienie. W związku z tym zarówno my, jak i dr Faure wraz ze swoimi współpracownikami, jasno wypowiedzieliśmy się o konieczności badania wszystkich tych okresów, które ujawniają się w erupcyjnej i plamotwórczej działalności Słońca. Jak wiemy, aktywność Słońca, oprócz głównego okresu 11-letniego, posiada jeszcze wiele okresów o różnej długości. Tak czy inaczej, wiele z tych okresów można było wykryć na Ziemi w zjawiskach elektrycznych i magnetycznych w atmosferze oraz w skorupie ziemskiej. Szczególnie wyraźną zależność ziemskie zjawiska magnetyczno-elektryczne wykazują od synodycznego, widocznego obrotu Słońca, a ściślej — od przemieszczania się wraz z obracającym się Słońcem miejsc zaburzeń, centrów erupcyjnych i plam na Słońcu. Czas obrotu (synodyczny) Słońca wokół własnej osi wynosi 27 dni. Ten 27-dniowy okres jest bardzo dobrze i wyraźnie zaznaczony w przebiegu elementów magnetycznych ziemskiego magnetyzmu, w burzach magnetycznych, w zorzach polarnych itp. W naszych pracach wielokrotnie ujawniano 27-dniowy okres w tych lub innych zjawiskach biologicznych. Tak na przykład, wyraźnej obecności 27-dniowego okresu w czynnościach nerwowo-psychicznych poświęcona jest specjalnie praca z lat 1915–1917, której fragmenty można znaleźć w „Niemiecko-rosyjskim czasopiśmie medycznym” (t. 4, nr 8, s. 411 i 412, 83 aut.).
Ale sprawiedliwość wymaga wskazania, że ten sam 27-dniowy okres w funkcjach biologicznych został znacznie wcześniej odkryty przez innych badaczy. Svante Arrhenius w 1898 r. ustalił 27-dniowy okres dla menstruacji, napadów epileptycznych i innych zjawisk. Rosyjski fizjolog N. Ja. Perna (1925 r.) zebrał ogromny materiał statystyczny na temat różnych funkcji fizjologicznej i psychicznej działalności człowieka, częściowo prowadząc obserwacje nad samym sobą, i doszedł do wniosku o istnieniu wyraźnie zaznaczonego 27–28-dniowego okresu. Wreszcie, 27-dniowy okres został stwierdzony w 1920 r. w rozwoju epidemii grypy przez B. Spira (V. Spear). My wskazywaliśmy jeszcze w 1927 r., że podczas wodnych epidemii duru brzusznego ujawnia się taka sama okresowość. Nie będziemy przytaczać innych przykładów, których nie brakuje.




