<p>zalogować się/zarejestrować</p>
<p>zalogować się/zarejestrować</p>
Astro Way Logo Astro Way Logo

WYŻSZE ARCHETYPY: DOŚWIADCZENIE BADAŃ PSYCHOLOGICZNYCH :: 1. Część 1 – HOLISTYCZNY ARCHETYP Część 2

Globalna modalność daje znacznie szerszą i subtelniejszą interpretację wolności niż lokalna. Tutaj wolność, nawet w jej codziennym rozumieniu, brzmi już w znacznym stopniu jak abstrakcyjna, niemal filozoficzna kategoria; człowiek rozważa cały wachlarz możliwych wariantów swojego postępowania i ocenia go pod względem jego bogactwa i szerokości możliwości, nie ograniczając się często do swojego aktualnego zamiaru i bezpośrednich konsekwencji jego realizacji, lecz rozpatrując kwestię w całości i znacznie szerzej. W tym kontekście mogą go niepokoić nie lokalne ograniczenia, ale ograniczoność wyboru w ogóle: „Niech dziś jestem przywiązana do niemowlęcia i nie mogę wyjść z domu — to mnie nie martwi; ale jutro ono dorośnie — i dokąd będę mogła pójść?” Typowy nierozwiązywalny w globalnym rozumieniu wolności problem polega na jego retrospektywnym rozpatrzeniu: „Wczoraj popełniłem błąd. Czy byłem wolny w swoim wyborze? Jaki był rzeczywisty zakres możliwych wariantów mojego postępowania? W jakim stopniu kierowała mną podświadomość? Przeznaczenie? Wola egrorga lub czarnego maga?”. Ten zestaw pytań można ciągnąć bardzo długo, ale zadowalającej odpowiedzi człowiek najprawdopodobniej i tak nie znajdzie, gdyż samo pojęcie wolności jest ujmowane jedynie w niektórych modalnościach czasu, a do przeszłości może być stosowane jedynie w ograniczonym zakresie i z dużymi uproszczeniami. Tak więc wolność w rozumieniu lokalnym i globalnym to zupełnie różne pojęcia, a ludzie, dla których jest ona ważna w modalności lokalnej, często zupełnie nie rozumieją pretensji swoich partnerów, którzy wolność postrzegają przede wszystkim globalnie.

— Ograniczasz mnie.
— Zawsze pozostawiam ci możliwość realizowania swoich pragnień!
— Ale ograniczasz mnie w ogóle.
— A co to za różnica?
— ??!!!! To jedyne, co się liczy!

Ta rozmowa, jak rozumie czytelnik, jest całkowicie niekomplementarna, a szanse na porozumienie między partnerami nie istnieją, dopóki jeden z nich nie zmieni modalności, a ściślej — dopóki nie zrozumie, że dla partnera istotna jest zupełnie inna modalność wolności niż dla niego samego.

Pytania do czytelnika. Czy czujesz się wolny, znajdując się w samotności? Czy rozumiesz wolność jako brak odczuwalnych ograniczeń? Czy wiążesz pojęcia wolności i natchnienia? Czy trudno ci przestrzegać zewnętrznego reżimu? Czy przychodzisz na czas do pracy? Czy masz skłonność do szukania przeszkód wewnątrz siebie, w zewnętrznych okolicznościach, w konkretnych wrogach czy w złej doli? Czy twoją wolność ograniczają ogólne ramy społeczne, czy raczej konkretne okoliczności? Czy wierzysz, że ludzie mogą wpływać na swoje przeznaczenie, czy uważasz takie postawienie sprawy za bezsensowne?

Samooceń i zarozumiałość

Są ludzie nieznośnie zarozumiali, a są niewyobrażalnie skromni, i choć drugie podejście jest przez otoczenie łatwiej znoszone, w każdym razie ważne jest zrozumienie wewnętrznego charakteru samooceny człowieka oraz specyfiki jej zewnętrznego przejawu — w szczególności, umiejętność dostrzeżenia lub odgadnięcia odpowiednich modalności.

Lokalna zarozumiałość jest z reguły bardzo ruchliwa i, co ważniejsze, bezpośrednio związana z aktualnym stanem psychicznym człowieka oraz jego sukcesami w danej chwili. „Jestem okropny! Niczego nie potrafię!” — taka samoocena, wyrażona w uniesieniu z powodu drobnej porażki, jest całkowicie adekwatna, jeśli dodać do niej uściślające określenie „dzisiaj”; jednak sam człowiek ma to na myśli i nie ma potrzeby takiego doprecyzowania, tym bardziej, że podświadomie doskonale wie, że za pół godziny, z powodu innego, bynajmniej nie większego powodu, wykrzyknie: „Jestem naprawdę wielki! Jestem świetny!” — i tak dalej.

Lokalna samoocena odnosi się albo do fragmentu rzeczywistości, albo do fragmentu osobowości, i należy to dobrze rozumieć. Stwierdzenie: „Byłem dobry wtedy-to” lub „takie cechy mojej osobowości mnie zupełnie nie satysfakcjonują” nie oznacza dla człowieka posługującego się modalnością lokalną dalszego uogólnienia na całe jego życie lub osobę, choćby nawet z bezpośredniego sensu jego słów mogło się tak wydawać — jednak on tego nie ma na myśli.

Dla doświadczonego obserwatora nie umknie jednak aktywność lokalnego archetypu — pod nim słowa brzmią lżej i konkretniej, a intonacje nie zawierają licznych pauz, symbolizujących wielokropek lub metaforyczne uogólnienie, co jest charakterystyczne dla archetypu globalnego.

Lokalny archetyp w swoich przejawach jest podkreślnie jednostronny — i kiedy brzmi w samoocenie, może mocno drażnić, jeśli nie rozumieć go właściwie, a jeśli mylić go z globalnym.

Globalna samoocena to coś bardzo poważnego, i jeśli jest wypowiadana z należytym patosem, może dosłownie roztrzaskać rozmówcę. Zdanie: „Niczego nie potrafię!” — wypowiedziane w modalności globalnej, sprawi, że na chwilę uwierzycie, iż człowiek nie spełnił się w żadnym aspekcie swojego bytu i ponadto jest poważnie chory na nieuleczalną chorobę, tak że dni jego są policzone, a na skromny grób nikt nie przyjdzie ze łzami w oczach — tylko kruki zakraczą nad nim.

Tak samo zabójczo działa globalna pozytywna samoocena: „Przeżyłem wielkie, ciekawe, godne życie, spełniłem się jako rodzinny i obywatel, zasłużyłem na mnóstwo wysokich nagród, jestem znany na poziomie regionu i w noosferze” — usłyszawszy podobną samocharakterystykę, rozmówcy zachce się ześlizgnąć z psiarskiej miski.

Globalna samoocena nie musi być jednak rozbudowana: w mowie wystarczy ją rozpocząć, a resztę dopełni intonacja (uroczysto-poważna), odpowiedzialno-powściągliwy wyraz twarzy, postawa (cezara lub żebraka na progu) oraz gestykulacja obejmująca całe ciało.

Z człowiekiem, którego samoocena jest sterowana holistycznym archetypem na chaotycznym (pierwszym) etapie przetwarzania, bardzo trudno mieć do czynienia. Miesza on modalności lokalną i globalną w sposób najbardziej nieprzyjemny dla partnera: na przykład prywatną krytykę pod swoim adresem („źle zawiązałeś sznurówki w butach”) odbiera jako globalnie upokarzającą ocenę („nigdzie się nie nadajesz w niczym”) i reaguje odpowiednio — śmiertelnie się obraża, długo nosi urazę. Odwrotnie, uwagi o charakterze ogólnym, nieprzyjemne i niekorzystne dla niego w swoim dosłownym znaczeniu („twoja moralna postawa, szczerze mówiąc, kuleje”) sprytnie przyjmuje w modalności lokalnej i przeprasza odpowiednio, jak gdyby nigdy nic: „Przepraszam, wczoraj nieudolnie zażartowałem”, a partner gromadzi nagromadzone przez lata urazy.

Trudnościami w korekcji takiego rodzaju zachowania są złożoność jego uświadomienia i sformułowania zwykłym językiem, gdyż modalności lokalna i globalna są bardzo abstrakcyjne i z reguły nie są rejestrowane przez świadomość, a przynajmniej nie wydają się człowiekowi czymś istotnym — rzecz jasna, dopóki nie opanuje on materiału tej części.

Pytania do czytelnika. Czy uważasz pytania o samoocenę za szkodliwe lub bezsensowne? Za co cenisz siebie najbardziej? Co w sobie potępiasz w najostrzejszy sposób? Jeśli jesteś niezadowolony z innego człowieka, jak wyrażasz swoją opinię o jego osobie? Lokalnie czy globalnie? Jak często czujesz się osobowością? Co kryje się dla ciebie za tym pojęciem? Spróbuj odpowiedzieć na ostatnie pytanie pisemnie i określ modalność swojej odpowiedzi.

Słabe punkty i lęki

Każdy człowiek ma swoje słabe punkty — nie lubi ich, obawia się, stara się unikać w miarę możliwości i w każdej sytuacji wypiera do podświadomości. Do pracy nad sobą słabe punkty stanowią jednak poważne wyzwanie: czasem udaje się je zrekompensować lub obejść, a czasem nie — i wówczas trzeba zająć się nimi bezpośrednio. To bardzo trudna i bolesna operacja, a wielką pomoc w niej może stanowić właściwe wykorzystanie modalności, na przykład eliminacja występujących u człowieka silnych przechyleń w korzystaniu z modalności, czyli wyraźnej, a nawet niekomplementarnej sprzeczności, która krzyczy w komunikacji, także z samym sobą.

Dlatego uważna uwaga do stosowanych przez człowieka modalności jest szczególnie ważna i pouczająca, kiedy mowa o jego słabościach, strefach neurotycznych i fobicznych.

W modalności lokalnej słabe punkty człowieka są zawsze konkretne i określone; mogą być oczywiście powiązane z jakimiś innymi okolicznościami jego życia (na przykład być następstwem ciężkiego przeżycia z dzieciństwa), ale z reguły są przedstawiane jako takie.

Innymi słowy, człowiek niejako mówi: tutaj czuję się źle, tu nie jestem pewny siebie, więc nie dotykajcie tego miejsca lub pomóżcie, jeśli potraficie, ale tylko, na litość boską, bądźcie ostrożniejsi — boli. Jednak chore miejsce w lokalnej modalności nie jest odizolowane od reszty: można tam niejako podać pomocną dłoń, przekazać jod, opaskę uciskową i bandaż oraz niezbędne pożywienie. Globalna modalność rozpatrywania słabych miejsc człowieka zakłada przede wszystkim ich izolację od otaczającej przestrzeni. Najczęściej człowiek otacza obszar wokół bolącego miejsca wysokim płotem, na którym widnieje napis: „Nie podchodź!” — przy czym ten obszar obejmuje się dużym zapasem, tak że trafiają do niego także całkowicie zdrowe części, które jednak otrzymują status chorych.

„Oparzywszy się na mleku, na wodę dmucha” — mówi o takich sytuacjach przysłowie, i to jest typowe dla globalnego podejścia do słabości na niskim poziomie opracowania globalnego archetypu. Nie należy jednak sądzić, że globalne rozpatrywanie słabości jest pozbawione zalet — przeciwnie, jedynie globalny punkt widzenia pozwala powiązać to słabe miejsce z resztą psychiki człowieka i określić przyczyny słabości, jej bliskie i odległe skutki oraz skuteczne sposoby jej wzmocnienia lub kompensacji.

Mówiąc o lękach, lokalny punkt widzenia koncentruje się na pytaniu: „Czego się boję?”, natomiast globalny — na pytaniu: „Jakiego rodzaju sytuacji się boję?”, przy czym w pierwszym przypadku człowiek zwykle potrafi całkiem dokładnie powiedzieć, co strasznego może go spotkać, podczas gdy w drugim taka konkretyzacja jest wyraźnie niemożliwa. Rozważmy jako przykład lęk przed wystąpieniami publicznymi (wariant — egzaminami). Lokalny punkt widzenia

konkretny obraz sytuacji, której się boi: na początku wystąpienia ma ściśnięte gardło, traci głos, z głowy ulatują mu wszystkie myśli, kartki z konspektem wykładu porywa podmuch wiatru przez uchyloną okiennicę, a slajdy nie mieszczą się w rzutniku. Widząc to wszystko, publiczność wybucha homerycznym śmiechem i obrzuca nieudanego prelegenta zgniłymi pomidorami, uprzednio nabywanymi na najbliższym targu. Globalne spojrzenie ograniczy się do ogólnego strachu przed samą sytuacją, w żaden sposób nie konkretyzując możliwych wąskich gardeł ani nie czynią tego w taki sposób, by cokolwiek konkretnego można było zrobić z wyprzedzeniem: „Coś strasznego się wydarzy, nie wiem co. Może zadadzą pytanie, na które nie będę umiał odpowiedzieć — i hańba, hańba, hańba!”. Przy tym, z reguły, akcentacja archetypów na fobicznych sytuacjach jest bardzo trwała, czyli nie udaje się przenieść człowieka ze spojrzenia lokalnego na globalne (lub odwrotnie), albo człowiek traci zainteresowanie takim zwrotem tematu, uznając go za bezsensowny lub nieefektywny.

„Stracha trzeba się uczyć konkretnie! — uważa lokalny archetyp. — Szczegół za szczegółem, szczegół za szczegółem, aż włosy na głowie posiwieją od przeżytego strachu!” — „Nie, strach jest ciekawy i treściwy tylko w ogóle i całości, w nim musi być nieokreśloność, niespodzianka i tajemnica!” — zaprzecza mu globalny archetyp, a ten spór trwa wiecznie.

Pytania do czytelnika. Po której stronie archetypu się znajdujesz? A twoi znajomi i krewni? Jakich lęków jest u ciebie więcej: lokalnych czy globalnych? Które z nich są bardziej dokuczliwe i które przynoszą więcej zewnętrznych i wewnętrznych nieprzyjemności? Których chciałbyś się pozbyć w pierwszej kolejności? Czy pomaga ci coś zrozumieć zmiana modalności rozpatrywania?

Subiektywna modalność czasu — to moment, na który psycholog powinien zwracać znaczną uwagę. Tylko dla fizyki i astronomii czas podlega dokładnemu pomiarowi i jest całkowicie obiektywny (i to zależy od układu odniesienia); dla człowieka istnieje mnóstwo różnych typów postrzegania czasu, a całe funkcjonowanie jego psychiki zmienia się podczas przechodzenia od jednego takiego do drugiego.

Lokalna modalność postrzegania czasu aktywizuje się, na przykład, kiedy człowiek wybiera jakiś konkretny moment czasu i koncentruje na nim swoją uwagę. Co teraz robi czytelnik? Siedzi (autor ma nadzieję) na czymś miękkim; czyta pierwszą część interesującej książki Avesałoma Podwodnego; ma nadzieję, że druga część okaże się nie gorsza od pierwszej… Inna opcja lokalnego spojrzenia na jakiś czas to utrwalenie uwagi na określonej jego cesze lub cechach z wielkiej listy możliwych: „Czas był wtedy ciekawy, ale głodny i niebezpieczny”. Częstym objawem lokalnej modalności czasu jest dokładne określenie roku, pory roku, daty lub innych precyzyjnych okoliczności: „Pamiętam wiosnę 1990 roku na Kaukazie…”. Akcentując lokalną modalność czasu, człowiek używa takich słów jak „zdarzyło się”, „pewnego razu”, „pamiętam, kiedy”.

Globalna modalność czasu nieodmiennie obejmuje pewien okres, który posiada jednolite (dla danej osoby) cechy; zestaw tych cech najczęściej nie jest przypadkowy i tworzy zamknięty system. „Okres”, „odcinek czasu”, „interwał”: „W swoim „błękitnym” okresie młody Picasso stworzył wiele swoich słynnych obrazów”.

Wiele słów, które określają modalność czasu, robią to w niedostatecznym stopniu, co może stwarzać powody do wielkich nieporozumień, zwłaszcza kiedy ludzie nie dążą do precyzji w komunikacji, a także do precyzji w komunikacji. Wszystkich słów, wszystko jest poprawnie rozumiane — gdyby to było tak! Modalność czasu, z reguły, daleko nie jest przypadkowa — w podświadomości istnieje mnóstwo ważnych (dla niego) powodów do używania właśnie tej, a nie innej modalności.

Co teraz robisz (wtedy robiłeś)? W lokalnej modalności i niepostrzeżenie tłumaczysz ją na globalną — tak odpowiadać jest dużo bezpieczniej: „Wtedy, w sobotę zeszłego tygodnia, ja, jak zawsze, ssałem łapę w swojej norze” (W ostatniej odpowiedzi widać starania człowieka, by użyć lokalny archetyp, jak tego wymaga pytanie, ale w istotnej części wyrażenie „jak zawsze”).

Jeszcze jedno interesujące pytanie — stosunek używanych przez człowieka lokalnych i globalnych modalności czasu z modalnościami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Czy jest w tym względzie u ciebie coś charakterystycznego? Czy swobodnie łączysz lokalne i globalne modalności teraźniejszości, przeszłości i przyszłości? Czy są u ciebie konkretne wydarzenia, które wpłynęły na całe twoje życie?

Człowiek ma ulubione od dzieciństwa baśniowe lub mitologiczne wątki, bohaterów książek i jasne obrazy, które towarzyszą mu przez życie. Z psychologicznego punktu widzenia ich wybór daleki jest od przypadku — odzwierciedla on głębokie formy i akcenty podświadomości, które w głównej mierze określają cały życiowy scenariusz człowieka. Dlatego bardzo pouczającym podczas analizy psychiki jest rozpatrywanie modalności, które człowiek używa podczas opisu swoich ulubionych wątków i obrazów.

Globalny archetyp przejawia się w miłości człowieka do zamkniętych wątków, do morału, do szczęśliwego zakończenia bajki, które wszystko stawia na swoim miejscu, tak jakby rozdawało kolczyki siostrom, które nimi władają. Globalne spojrzenie intuicyjnie zatrzymuje się na bohaterze, który ma zamknięty charakter — czy to wcielone dobro, czy nawet czasem zło. Urok baśni Kiplinga o Mauli w dużej mierze związany jest z jedynym obrazem Dżungli jako zamkniętego, odizolowanego od świata świata, rządzonego Jedynym Prawem, w którego podstawie leży zasada wspólnoty krwi i zrównoważonego współistnienia, zdawałoby się, nie do pogodzenia gatunków. Ludzie, prowadzeni globalnym archetypem, w dzieciństwie często wolą zamknięte w sobie epopeje, w ramach których można wbudować swoje życie — takie „Władca Pierścieni” J.R.R. Tolkiena, mitologia starożytnych Greków i Indusów. Przy tym dla człowieka często nie jest tak ważne, z którym właśnie bohaterem ulubionego cyklu przekazów się utożsamia — ważniejszy dla niego jest sam fakt swojej psychologicznej integracji w zamknięty i ukończony wątek.

Lokalny archetyp zwykle wybiera poszczególne rysy, detale psychologii lub elementy wątku, z którymi człowiek się utożsamia — ale nie całość, a jakąś część swojej psychiki i przyszłego losu. „Dekameron” Boccaccia, bajki o Kubusiu Puchatku, Karlsonie, Cziberaszce, Alicji w Krainie Czarów, Mary Poppins pociągają jaskrawością poszczególnych epizodów, a nie zamkniętością ogólnego obrazu i, z reguły, nie wywołują pragnienia, by ułożyć swoje życie w ramach stworzonej przez autorów rzeczywistości. Dla człowieka, prowadzonego lokalnym archetypem, bardzo ważne są cechy konkretnego bohatera, z którym się (częściowo) identyfikuje, a te cechy i epizody książek, które najbardziej zapadły mu w pamięć, towarzyszą człowiekowi przez całe jego życie — często w formie szczególnie zapamiętanych cytatów. Dla Anglika i Amerykanina ich niewyczerpanym źródłem jest Szekspir, dla Hindusa — Bhagawadgita, dla rosyjskiego inteligenta, który dojrzał w czasach socjalizmu — książki Ilfa i Pietrowa. „Grzmot i błyskawica — wchodzą trzy wiedźmy”; „Jestem Jedynym Ja, światowym Ja”; „Syn tureckiego poddanego” — takiego rodzaju odwołania, które weszły bez żadnego kontynuowania w ciało i krew jednostki, zdradzają jego mocny związek z lokalnym archetypem.

Pytania do czytelnika. W jakiej modalności zwykle postrzegasz swoje ulubione obrazy i wątki? Czy pamiętasz najjaśniejsze ich detale czy przede wszystkim kanwę fabularną ulubionych książek (filmów, przedstawień)? Czy lubisz, by do końca historii wszystkie wątki fabularne zostały zamknięte? By na koniec bajki była jasna jej morał? By można było potem przypomnieć ją w detalach i barwach? Jak łatwiej zapamiętujesz historię, która ci się spodobała — opierając się na jej fabule czy na jaskrawych rysach i czynach jej bohaterów? Czy uważasz się za jednego z wielu równych uczestników Dramy Życia, czy też odczuwasz, że ono, na ile starcza twego wzroku, kręci się wokół ciebie i twoich idei?

Talenty i twórczość

Lokalne spojrzenie na talent nie stawia pytania o miejsce talentu w życiu człowieka — tu aktualne są tematy rozwoju talentu, jego kształtowania się i realizacji na tym czy innym materiale życiowym i zawodowym: „Kiedy dorosnę, będę śpiewał dla radości ludzi, wszędzie i ciągle: w gościach, w elektryczce, na postojach”.

Przy tym ludzie oddani swojej pracy, podlegający lokalnemu archetypowi, nie są skłonni poświęcać reszty swojego życia dla realizacji swojego talentu — zbyt łatwo przenoszą swoją uwagę, a ograniczenie swojego daru do wąskiej dziedziny życia przychodzi im naturalnie. Jeśli jest to dar dowcipu, lokalny archetyp nie pozwoli mu ograniczyć się do pisania humoresek — taka osoba będzie śmiać się w każdym towarzystwie, znajdując nieoczekiwane zwroty tematu dosłownie na każdym kroku. (Globalny archetyp może natomiast stworzyć zawodowego dowcipnisia, autora komedii, niezwykle milczącego i ponurego w życiu prywatnym i towarzyskim.) Podobnie, twórczość w modalności lokalnej rozumiana jest jako niestandardowe, nieoczekiwane rozwiązanie, wybór niezwykłej drogi, po prostu oryginalne odkrycie w każdej konkretnej sytuacji i na każdym materiale. Czegoś nie było lub nikomu nie przyszło do głowy, a mnie jakoś przyszło — oto i cała twórczość w jej lokalnym rozumieniu. W tym sensie znane hasło: „W życiu zawsze jest miejsce na twórczość” ma niewątpliwie lokalną modalność, podczas gdy z globalnego punktu widzenia jest ono pozbawione sensu lub przynajmniej zbyt lekkie.

Globalne spojrzenie na talent w wąskim ujęciu wyodrębnia go z ludzkiej psychiki i losu, traktując go niejako oddzielnie od nich — pogląd równie powszechny, co antyhumanitarny. Profesjonalna samorealizacja jest niewątpliwie ważną częścią życia człowieka, ale oderwanie jej od innych sfer jego życia przemienia mikrokosmos w detal społecznego mechanizmu, przy czym pierwszy jest upokarzany, a drugi profanowany. Poza tym istnieją nie tylko oczywiście społecznie potrzebne talenty (takie jak talent rolnika, murarza, inżyniera górnictwa czy administratora): istnieją także talenty poety, artysty, filozofa, które mają bardzo ograniczoną przydatność społeczną, a także talenty o czysto osobistym charakterze, na przykład dary dobroci, gościnności, hojności, miłosierdzia, zdolności do zrozumienia obcych kultur, które same w sobie, czyli jako takie, nie mogą znaleźć adekwatnej realizacji w postaci zawodu społecznego (choć oczywiście mogą w nim znacznie pomagać). Próby zastosowania wąskiego globalnego podejścia do takich talentów zwykle okazują się nieskuteczne — tutaj znacznie bardziej odpowiedni jest lokalny lub inny, szerszy globalny punkt widzenia.

Znacznie bardziej humanitarny jest szeroki globalny pogląd na talent, który rozpatruje go w kontekście całego życia człowieka. Innymi słowy, jeśli realizacja talentu człowieka pod wpływem globalnego archetypu w jego wąskim rozumieniu (talent jako taki) często oznacza ignorowanie reszty jego życia, to pod wpływem globalnego archetypu nałożonego na jego życie jako całość, człowiek stara się świadomie łączyć swój talent z innymi programami życiowymi — na przykład służyć nim innym celom życiowym. Globalne spojrzenie najczęściej zmusza człowieka do myślenia o ogólnej liczbie jego talentów, o poziomie ich realizacji, utraconych wielkich możliwościach i globalnych perspektywach rozwoju jego darów. Jednocześnie stara się on znaleźć sposoby ich wzajemnego połączenia i wspólnego rozwoju — konkurencyjnego lub symbiotycznego. Trudno jest łączyć realizację rodzinnej i zawodowej, dogłębną pracę twórczą z popularyzacją, budowę domu z dalekimi podróżami, ale przemyślany globalny punkt widzenia pomaga człowiekowi znaleźć charakterystyczne dla niego połączenie talentów i główne ścieżki ich realizacji.

Twórczość w globalnym rozumieniu to bynajmniej nie skoki czy żarty.

Klaun na arenie cyrkowej to coś znacznie poważniejszego i donioślejszego. Z globalnego punktu widzenia istnieją dziedziny, które są ogólnie twórcze, i takie, które są schematycznie rutynowe, gdzie prawdziwej twórczości nie ma i nie może być; podobny podział globalny pogląd stosuje również do zbiorowości ludzkich, począwszy od rodziny, a skończywszy na grupach etnicznych. Pomimo niezgrabności i wręcz absurdalności takich spojrzeń z lokalnej perspektywy („Jak można odmówić całemu narodowi pierwiastka twórczego!”), one nie tylko trwale istnieją w świadomości (i podświadomości) człowieka, ale są wierne swojemu podejściu.

Pytania do czytelnika. Jak rozumiecie twórczość ludową? Czy możecie przedstawić listę swoich talentów? Zrealizowanych (nawet częściowo) talentów? Talentów, które bardzo chcielibyście zrealizować? Czy znacie osoby, których pierwiastek twórczy przejawia się codziennie? Czy słyszeliście o takich ludziach? Czy wierzycie w opowieści o nich? Czy uważacie, że można twórczo posprzątać podłogę? Przyjść do pracy? Przeżyć życie?

Inicjatywa i wola
Wola jest nieodłączną częścią życia każdej istoty ludzkiej. Jednak u jednych ludzi jest jej bardzo dużo i nie do końca jasne jest źródło jej pochodzenia, u innych — przeciwnie, jest jej mało, a u jeszcze innych pojawia się spontanicznie i znika z niewiadomych przyczyn. Aby zgłębić tajemnicę tego procesu, może pomóc uważna obserwacja modalności ludzkich przejawów woli i inicjatywy. Ponadto, postrzegając i oceniając cudzą wolę, bardzo ważne jest zrozumienie, w jakiej modalności się ona wyraża. Również człowiek, który wyraża swoją wolę w jednej modalności, ryzykuje znaleźć się w sytuacji całkowitego niezrozumienia ze strony rozmówcy lub partnera, jeśli ten odbierze jego wolę w innej modalności.

Rozważmy te sytuacje na przykładach modalności holistycznego archetypu.

Inicjatywa lokalna wyróżnia się przede wszystkim tym, że nie zakłada niczego poza bezpośrednim wyrażeniem przez człowieka jego woli. Innymi słowy, nie przewiduje żadnych komplikacji, efektów ubocznych, nie zastanawia się, do czego doprowadzi ta inicjatywa i jakie działania będą z nią związane; proponuje — i tyle. Możliwe, że liczy się na to, że partnerzy, przyjmując jego propozycję jako punkt wyjścia, rozwiną ją, uzupełnią, rozszerzą, rozważą wszelkie szczegóły i aspekty, o których on nie uważa za konieczne się zastanawiać i uwzględniać, i w ten sposób, zmieniając modalność na globalną, przekształcą jego prywatną inicjatywę. Z drugiej strony, człowiek może wcale tego nie mieć na myśli, zakładając, że jego rozmówca, na przykład, odrzuci jego inicjatywę lub zaproponuje coś własnego, co zapoczątkuje proces dyskusji, który ostatecznie doprowadzi do jakiegoś konkretnego wniosku, ale nie zakłada, że jego propozycja jest już gotowym, uformowanym i zakończonym aktem.

Dla inicjatywy lokalnej charakterystyczne są — choć niekoniecznie — spontaniczność, niespodziewany zwrot, zmiana tematu, zmiana perspektywy, widoczne lekceważenie konsekwencji.

Inicjatywa globalna wygląda na coś znacznie poważniejszego niż lokalna. Tutaj człowiek zakłada pewną zamkniętą, zakończoną sytuację, do której wkracza i ma zamiar w określony sposób ją zmienić, a ponadto bierze odpowiedzialność zarówno za charakter swojego wpływu, jak i za jego konsekwencje oraz ostateczny rezultat tej interwencji — przynajmniej tak zakłada. To nie oznacza, że inicjatywa globalna musi być długa i wszechstronna; człowiek może ją nakreślić w kilku ogólnych słowach, ale zakładać, że ma ona rozbudowany i przemyślany plan działania. Oczywiście, lekkomyślny człowiek również może przejawiać globalną inicjatywę, okazywać globalną wolę — nie będzie ona tak szczegółowo rozbudowana, ale przynajmniej będzie dotyczyć obiektu jako całości i zakładać jego globalną transformację.

Nie mniej ważnym aspektem jest postrzeganie cudzej woli lub inicjatywy przez człowieka. Lokalną wolę skierowaną pod jego adresem człowiek może odebrać bardzo ostro, na przykład, bardzo negatywnie, i jeśli mu ona nie odpowiada, może kategorycznie się jej sprzeciwić, ale jednocześnie jego nieprzychylność lub oburzenie również będą miały charakter lokalny i najprawdopodobniej nie wyciągnie z nich zbyt daleko idących wniosków.

Całkiem inna reakcja pojawia się u człowieka, który odbiera cudzą wolę skierowaną do niego w modalności globalnej. Wówczas od razu pojawia się nieprzyjemna myśl o możliwości zniewolenia, całkowitej kontroli ze strony drugiej osoby nade mną, konieczności budowania wobec niej znacznie większego dystansu i innych nieprzyjemnych myśli. Oczywiście, zdarzają się ludzie, którzy przeciwnie, nie dążą do niezależności, lecz szukają dla siebie postaci autorytetu. Taka osoba odbierze wskazówki przekazane w modalności lokalnej globalnie, co może prowadzić do bardzo poważnych nieporozumień, trudnych do rozwikłania.

W ogóle w relacjach międzyludzkich rozgraniczenie wymiany informacyjnej i wpływów wolitywnych jest niezwykle ważne. Mój partner coś do mnie mówi; mówi mi to po prostu tak, dla zabawy lub przekazując mi jakąś dla mnie istotną informację, ale nie mając przy tym na myśli niczego więcej, czy też bezpośrednio lub pośrednio narzuca mi swoją wolę? Pytanie jest bardzo istotne, a błędy w takich ocenach kosztują rozmówców drogo.

Czasami za lokalnym sformułowaniem treści kryje się lokalna wola, która dokładnie odpowiada treści przekazu. Czasami za globalnym sformułowaniem kryje się globalna wola, która również dokładnie odpowiada treści przekazu. Ale takie sytuacje są niezwykle rzadkie. Z reguły to, co mówimy, nie odpowiada temu, czego oczekujemy od naszych partnerów, i to nie tylko dlatego, że słabo umiemy wyrażać swoje myśli i zamiary, ale także dlatego, że do tego wyrażenia wkracza nasza podświadomość, która może mieć zupełnie inne intencje. Jednym z najskuteczniejszych sposobów działania podświadomości jest zmiana modalności.

„Chcę, żebyś mnie zawsze słuchała” — oświadcza młody mężczyzna swojej żonie. Czy to lokalna, czy globalna wola? Tak, jak została wyrażona — bez wątpienia globalna. Ale jednocześnie żona najprawdopodobniej odbierze ją lokalnie, czyli potraktuje jego słowa jako życzenie, aby słuchała go w konkretnych sytuacjach. Na przykład, wykonywała te jego prośby, które padły wczoraj. On zaś, ze swojej strony, prawdopodobnie również ma na myśli nie globalne żądanie podporządkowania jej swojej woli, lecz czysto lokalne, polegające na tym, aby dziś wieczorem, kiedy on chce posiedzieć w domu i obejrzeć telewizję, ona nie ciągnęła go do koleżanki na imprezę.

Pytania do czytelnika. W jakiej modalności odbieracie obietnice polityków podczas kampanii wyborczej? Jak często czujecie się marionetką losu? Co bardziej wyprowadza Was z równowagi: prywatne prośby domowników czy ich wspólne życzenia dotyczące Waszego postępowania? Czy skłonni jesteście rozważać konsekwencje swoich inicjatyw? Czy interesują Was skutki uboczne Waszych działań, kiedy je planujecie? Czy ma dla Was jakiś sens wyrażenie „wola ludu”?

Rozwój
Temat rozwoju, czyli ewolucji, jest jednym z najważniejszych w ludzkim życiu. Świadomie czy nie, człowiek zawsze ma pewne poglądy na ten temat oraz pewne akcenty, które tkwią w jego podświadomości, brzmią i ujawniają się w jego działalności, gdy tylko mowa dotyczy rozwoju — czy to w kontekście jego własnego rozwoju osobistego lub społecznego, czy rozwoju jakiegoś obiektu w świecie zewnętrznym lub świata jako całości.

Symbolicznie obiekt rozwijający się można przedstawić w postaci krzewu, w którym widoczne są korzenie, które schodzą pod ziemię i stanowią platformę lub fundament — stosunkowo stabilną część rozwijającego się obiektu, oraz jego gałęzie i liście, które są ruchomą, bardziej zmienną częścią, symbolizującą kierunek rozwoju.

Interesujące jest to, że zwracając się do korzeni lub liści, człowiek może posługiwać się zupełnie różnymi modalnościami, a obserwacja ich ujawnia się bardzo pouczająca. Globalne podejście do korzeni, czyli do bazy rozwijającego się obiektu, wyraża się często w tym, że człowiek je generalnie akceptuje lub odrzuca, podobają mu się lub nie. Może uważać, że można na nich polegać, lub że nie można, że są już zgniłe i należy je oczyścić lub całkiem przesadzić obiekt na inny grunt, wyrzucając stare korzenie.

Paradoksalnym sposobem taki globalny pogląd na korzenie często idzie w parze z lokalnym podejściem do gałęzi, czyli ta sama osoba może bardzo selektywnie, szczegółowo i dokładnie rozważać możliwe kierunki rozwoju danego obiektu, różnicując je, porównując ze sobą i starannie dobierając te, które jej odpowiadają, oraz te, które jej zupełnie nie odpowiadają. Tak więc, myśląc o przyszłości swojego dziecka, ojciec może długo i starannie rozważać możliwe warianty jego przyszłego losu, zawodu, sposobów nauki, opcji socjalizacji, ale jednocześnie uwzględniając podstawowe cechy charakteru i skłonności swojego syna, które są oczywiste i już wiadomo, że się nie zmienią, ojcu trudno jest je ocenić. Może on oszacować ten psychiczny fundament dziecka, który już się ukształtował, jedynie w całości, ale zupełnie nie interesuje go zagłębianie się w szczegóły.

Lokalny pogląd na korzenie oznacza natomiast skłonność człowieka do szczegółowego i wnikliwego analizowania ich nomenklatury, ich cech, połączeń, przywiązując dużą wagę do najbardziej jaskrawych, wyrazistych i efektownych. Taka osoba lubi grzebać w historii danego obiektu, dostrzegając w niej coraz to nowe szczegóły, które ją interesują, i nigdy się od nich nie męcząc. Przy tym jej pogląd na dalsze perspektywy rozwoju obiektu może być całkiem globalny, czyli może je oceniać ogólnie, ale rozumieć się na szczegółach i

Obliczać warianty nie będzie mu w smak. Ojciec takiego typu z przyjemnością będzie rozważać cechy charakteru swojego dziecka, które pojawiły się wcześnie, wspominać charakterystyczne epizody z jego dzieciństwa, relacje z krewnymi, przyjaźń z kolegami, uważając, że to wszystko jest właśnie tym fundamentem, który utrzyma go przez całe życie. Jednak przyszłość ten ojciec, całkiem prawdopodobnie, będzie rozpatrywać z kolei ogólnie, schematycznie, nie rozwijając szczegółowo możliwych wariantów rozwoju swojego dziecka, jego losu i uznając to za bezsensowne i nieciekawe, a może nawet szkodliwe.

Pytanie do czytelnika. W jakiej modalności postrzegacie swoje dzieciństwo: w lokalnej czy globalnej? Co w nim bardziej was interesuje: konkretne epizody czy ogólny charakter, który ukształtował się w ciągu waszych lat dziecięcych i młodzieńczych? Czy wierzycie, że niektóre fragmenty przyszłości można przewidzieć dokładnie? Czy wierzycie, że charakter człowieka ogólnie określa jego los? Czy interesowaliście się swoim drzewem genealogicznym? Podejmując nową pracę, czy interesujecie się szczegółami historii firmy? Czy w tej sytuacji bardziej zajmują was jej konkretne perspektywy, czy jesteście bardziej zainteresowani ogólnymi kierunkami jej rozwoju? Czy uważacie, że w historii najcenniejsze są fakty czy ich uogólnienia?

Energia

Energia – główna waluta współczesności. Pewnie lepiej byłoby, gdyby była to mądrość, ale na ten poziom ludzkość jeszcze nie dorosła. Jednak różni ludzie odbierają i przekazują energię zupełnie inaczej.

Lokalne spojrzenie na energię wyróżnia w niej zupełnie określone aspekty i zdolność wpływania na ten czy inny obiekt, wywołując w nim konkretne zmiany. Siła uderzenia dwadzieścia ton – taka charakterystyka z lokalnego punktu widzenia nic nie znaczy. Kto zadał uderzenie? Z jakiego przedmiotu? Co stało się z tym przedmiotem? Rozleciał się czy pozostał nienaruszony? Oto typowe szczegóły, które zajmują lokalne spojrzenie.

Globalne spojrzenie z kolei interesuje się ogólnymi charakterystykami przepływu energetycznego czy wpływu energetycznego, a szczegóły albo zajmują je, albo wydają się mało istotne. Typowe globalne uwagi:

Energiczna osoba. Udało mu się, i to wszystko. Zasoby jego energii wydawały się niewyczerpane.

Wysokim działaczom państwowym potrzebna jest charyzma, inaczej szybko stają się dyktatorami.

A oto lokalne wypowiedzi:

Tak uderzyłem w piłkę, że wyleciała z boiska i potoczyła się prosto na bruk.

Wystarczy spojrzeć na tę kobietę, by poczuć w sobie niezwykłe siły. Ale przede wszystkim chce się uciekać.

Pytanie do czytelnika. Czy słowo „huragan o sile ośmiu stopni” coś wam mówi? Czy staje się dla was zrozumiałe, kiedy widzicie drzewa, które nim powyrywało? Czy pojęcie „energia psychiczna” jest dla was sensowne? Czy zdarza się, że nacisk sytuacji odczuwacie fizycznie? Jak uważacie, co bardziej porusza ludźmi – abstrakcyjne idee czy konkretne cele?

Punkty zaczepienia

Punkt zaczepienia to termin współczesnej psychologii oznaczający miejsce, w którym statek psychiki człowieka zrobił postój i którego on pragnie. Innymi słowy, doświadczenie zakotwiczenia to takie doświadczenie, do którego człowiek w trakcie swojego życia tak czy inaczej często wraca i które wprowadza jego psychikę w określony stan – czasem negatywny, czasem pozytywny.

Takimi na przykład są niektóre nasze wspomnienia, które pojawiają się w głowie częściej niż inne, kojarząc się z różnymi okolicznościami naszego obecnego życia, ale za każdym razem wprowadzają nas w zupełnie określony stan psychiczny, a w szczególności emocjonalny.

Punkty zaczepienia są zwykle mocno zabarwione emocjonalnie – albo pozytywnie, albo negatywnie. Jeśli u człowieka są silne i trwałe negatywne punkty zaczepienia, to zwykle nazywa się go neurotykiem, czyli osobą, w której życiu istnieje natrętna potrzeba wciąż i wciąż, bez szczególnego powodu, wracać do stabilnych trudnych stanów emocjonalnych, z których potem bardzo trudno się wydostać. Z kolei o ludziach z silnymi pozytywnymi punktami zaczepienia mówi się, że mają dobry charakter, niewyczerpane źródła dobrego nastroju, życzliwości, miłości do ludzi i radości życia.

Pytanie, w jakiej modalności znajdują się punkty zaczepienia właściwe tej osobie, ma ważne znaczenie zarówno dla niej samej, jak i dla ludzi, którzy chcą nawiązać z nią nieformalne relacje psychologiczne.

Lokalny punkt zaczepienia to wydarzenie lub wspomnienie zupełnie konkretnego rodzaju. Oczywiście, w momencie, kiedy dochodzi do tego wydarzenia, które głęboko zapada w pamięć emocjonalną człowieka i do którego on wraca raz po raz, nawet wbrew swojej woli, człowiek znajdował się w szczególnie wrażliwym stanie świadomości.

Pytanie, dlaczego te czy inne wydarzenia stają się punktami zaczepienia, stanowi jedną z najgłębszych tajemnic psychologii osobowości. Jasne jest, że silne traumatyczne wydarzenia często stają się punktami zaczepienia, ale u wielu ludzi rolę taką pełnią także wydarzenia, które z pozoru są nieznaczne i związane z silnymi emocjonalnymi przeżyciami.

Globalny punkt zaczepienia zwykle wiąże wyobraźnię człowieka nie z konkretnym wydarzeniem czy sytuacją, a z pewnym okresem jego życia lub z dużą grupą wydarzeń, połączonych przez jego wyobraźnię w pewną całość. Ten okres lub ta grupa wydarzeń może być symbolizowana przez pewien abstrakcyjny symbol, który wystąpi w roli punktu zaczepienia, ale nie konkretnym wydarzeniem czy przeżyciem.

Tak więc dla człowieka, który przeżył szczęśliwe dzieciństwo lub postrzegał swoje dzieciństwo jako szczęśliwe samo w sobie, słowo „dzieciństwo” lub wyrażenie „szczęśliwe dzieciństwo” będzie mocnym punktem zaczepienia, który wprowadza go w określony, ogólnie pozytywny i konstruktywny stan świadomości.

Inny wariant – udany romans, który trwał przez kilka lat, ale składał się z rozproszonych spotkań, które wszystkie razem połączyły się w jedno szczęśliwe przeżycie, które dla tej osoby staje się na przykład symbolem ogólnie szczęśliwych, harmonijnych relacji z drugą osobą i tym samym występuje w roli takiego pozytywnego punktu zaczepienia.

Pytanie do czytelnika. Odwołując się do najjaśniejszych epizodów lub momentów waszej przeszłości, czy postrzegacie je jako migawkowe zdjęcia, czy jako całe okresy życia, czy jako jego zakończone scenariusze? Czy pamiętacie okoliczności pierwszych spotkań z ludźmi, którzy później odegrali ważną rolę w waszym życiu? Zastanawiając się nad swoim dzieciństwem, czy przypominacie sobie konkretne epizody, czy ogólny stan emocjonalny? Oceniając swoje relacje, które zakończyły się w przeszłości z drugą osobą, czy zwracacie większą uwagę na momenty poznania, czy na koniec relacji? Czy zawsze, rozstając się z kimś, staracie się zrozumieć sens waszych relacji dla siebie? Dla niego? Jak do waszego życia przychodzi szczęście – jako chwila, czy jako okresy, nawet krótkie? Wracając myślami do swoich niepowodzeń i porażek, czy przeżywacie je jako takie, czy staracie się także znaleźć ich przyczyny?

Utrwalanie się

Utrwalanie się to temat bliski punktom zaczepienia, ale jednak różniący się od nich. Każdy człowiek ma tematy, momenty, sytuacje, w których zatrzymuje się myślą, a także życiowymi scenariuszami dłużej, niż by chciał i niż miałoby to sens. Utrwalanie się jest, oczywiście, oznaką pewnej rysy w psychice lub niedoskonałości mechanizmu psychicznego, i dla psychologa niezwykle ważne jest zrozumienie charakteru i przyczyn takiego rodzaju utrwalenia. Przy tym dużą rolę odgrywają ich modalności: często utrwalamy się nie z konkretnych powodów, a z pewnych towarzyszących jakościowych okoliczności, które towarzyszą tym powodom.

Lokalne utrwalanie się to wymuszona fiksacja ludzkiego myślenia lub zachowania w jakimś momencie, w którym zatrzymuje się i z jakiegoś powodu nie może ruszyć dalej. Są na przykład ludzie, którzy zupełnie nie są w stanie zakończyć rozmowy lub wyjść z gości. Znajdując się w sytuacji, kiedy delikatna tkanka komunikacji powinna zostać stanowczo przerwana, oni okazują się niezdolni do tego i zachowują się w taki sposób, że nie dają możliwości zrobienia tego także partnerowi, zwłaszcza jeśli on ma choćby odrobinę uprzejmości. Są ludzie, których magicznie przyciąga jakiś temat rozmowy i przechodząc do niego, już żadnymi siłami i w żaden sposób nie mogą dobrowolnie oderwać się od tej tematyki. Partnerowi trzeba dość grubo ich przerywać lub w inny sposób odwracać ich uwagę, aby wyprowadzić ich z tej fiksacji. Przy czym ten temat, prawdopodobnie, jest znaczący dla podświadomości, dla świadomości człowieka może nie być już tak ważny.

Są rodzinne pary, które znalazły porozumienie i zgodę we wszystkich kwestiach oprócz jednej, ale w tej jednej kwestii każde z nich zajmuje własne stanowisko, które wyklucza stanowisko partnera, i z jakiegoś powodu nie są w stanie ruszyć z martwego punktu, pomimo wszelkich starań. Globalne zakleszczenie to zakleszczenie się w określonej tematyce lub, na przykład, w konkretnej pracy, którą dana osoba powinna wykonać, ale nie może do niej nawet przystąpić – lub, przystąpiwszy, odczuwa tak silne negatywne emocje, że natychmiast przerywa jej wykonywanie, albo jej wysiłki okazują się całkowicie nieskuteczne. Jeśli zaś zaczyna sięgać po ten nieprzezwyciężalny problem, to ów problem pochłania człowieka całkowicie i okazuje się on niezdolny ani do wykonania tej pracy, ani do przejścia do innej historii.

Takie relacje wielu ludzi wiążą na przykład z tematem ciała fizycznego i zdrowia fizycznego. Niewielu jest w pełni zadowolonych ze swojego ciała fizycznego, uważa je za idealnie piękne lub przynajmniej wystarczająco doskonałe dla siebie osobiście. Są jednak ludzie, dla których ta tematyka nie ma istotnego znaczenia. Nie mniej liczna grupa ludzi, jednak, nieustannie niezadowolona jest ze swojego ciała fizycznego, przekraczając granicę młodości – już nie w kwestii urody, a w kwestii zdrowia, na przykład nadmiernej wagi. Zakleszczenie w tematyce otyłości lub, szerzej, nieprawidłowego odżywiania się i nieprawidłowego trybu życia jest właściwe, jak się wydaje, znacznej części społeczeństwa krajów zachodniego świata. Jednak rozwiązać ten problem wielu ludzi wcale nie jest w stanie i zakleszcza się w nim na długie lata, praktycznie do śmierci. Mówimy nie o ludziach chorych, dla których zakleszczenie w chorobach może wydawać się naturalne, choć zasadniczo nieobowiązkowe, a właśnie o ludziach zdrowych, ale całkowicie niezdolnych uporać się z programem swojego uzdrowienia i beznadziejnie pogrążających się w nim.

Pytania do czytelnika. Pomyślcie o różnych swoich znajomych. Jak u was dochodzi do zakleszczenia w relacjach z nimi? Czy zakleszczacie się w pojedynczych przyjemnych lub nieprzyjemnych wydarzeniach lub w pewnych zamkniętych historiach relacji? Co jest dla was bardziej nieprzyjemne: zakleszczenie w jakiejś konkretnej myśli lub sytuacji, czy zakleszczenie w określonej historii, kręcąc się w niej jak wiercipięta?

Czy lubicie rytuały? Czy trudno wam przezwyciężać rytuały, które wam się znudziły, i jak to robicie: natychmiast czy długimi, nieśpiesznymi wysiłkami, niczym rozplątywanie skomplikowanego węzła? Czy podoba wam się idea rozcinania gordyjskiego węzła?

Działalność
Wpływ archetypów jest niezwykle ważny przy rozumieniu działalności człowieka. W rzeczywistości, aby normalnie pracować nad czymś i osiągać sukcesy w swojej działalności oraz czerpać z niej głębokie zadowolenie emocjonalne, każdemu człowiekowi potrzebne są jego określone warunki i jego własne rozmieszczenie modalności. Ta sama praca, wykonywana przy prawidłowym, organicznym dla człowieka połączeniu modalności, może przynosić mu radość i zadowolenie, a przy nieudanym, nienaturalnym dla niego połączeniu modalności, przeciwnie, odczuwana być może jako straszny psychologiczny ucisk, przy czym powód tego ucisku może być dla niego całkowicie niezrozumiały. Z drugiej strony, życie wymaga od człowieka opanowania wszystkich istniejących modalności, dlatego upór przy jednej z nich kosztem alternatywnych również nie może być uważany za wzór prawidłowego postępowania.

Rozważmy teraz tę tematykę bardziej konkretnie, na przykładzie takiej działalności, jak sprzątanie mieszkania.

Podejście lokalne bywa nazywane metodą małych spraw. Polega ono na tym, że człowiek przychodzi, na przykład, do kuchni i zaczyna porządkować, sprzątać i zmywać naczynia, nie korzystając przy tym z żadnego specjalnego systemu, a za każdym razem zajmując się tym przedmiotem, który rzucił mu się w oczy. Na przykład widzi na stole brudną filiżankę, bierze ją, zmywa i odkłada do szafki na naczynia. Następnie jego wzrok pada na brudną podłogę, bierze miotłę i zamiata podłogę; później jego uwagę przyciągają okruszki na obrusie, zajmuje się nimi i tak dalej.

Podejście globalne wygląda zupełnie inaczej. Człowiek dzieli całą pracę na wyraźnie określony szereg aspektów, które razem ją wyczerpują. Na przykład w mieszkaniu należy a) doprowadzić do czystości oraz b) doprowadzić do porządku. W ramach każdego aspektu działalności ustala on wyraźne sfery działalności, które w sumie wyczerpują dany aspekt, na przykład doprowadzenie do porządku należy wykonać w kuchni, pokojach i korytarzu. Zabrawszy się za zmywanie naczyń, najpierw umyje wszystkie łyżki, następnie wszystkie widelce, potem wszystkie filiżanki, potem wszystkie małe talerze, potem wszystkie głębokie talerze, po czym ułoży je w szafce w tej samej kolejności.

Nie należy sądzić, że jeden z tych sposobów jest w czymś lepszy lub gorszy od drugiego, i w każdej sytuacji może się okazać, że jeden jest całkowicie odpowiedni, a drugi całkowicie nieodpowiedni. Na przykład wojownik w boju nie może sobie pozwolić na to, by skupiać swoją uwagę na przeciwnikach według określonego systemu, powiedzmy, najpierw oglądać ich uzbrojenie, potem ciała, potem wyraz twarzy i tak dalej: w każdej chwili musi maksymalną uwagę poświęcić temu przeciwnikowi, który go właśnie atakuje, zerkając jednocześnie na zachowanie wszystkich pozostałych. Z drugiej strony, doprowadzanie do porządku w życiu finansowym organizacji metodą małych spraw wydaje się zajęciem całkowicie bezperspektywicznym i skazanym na niepowodzenie. Doświadczony główny księgowy nigdy tak nie postąpi.

Pytania do czytelnika. Czy zawsze w działalności, którą się zajmujecie, istnieje wyraźny cel, który ją scala? Czy ufacie swojej intuicji co do tego, czym właśnie powinniście się zająć w tej chwili, czy uważacie, że to pytanie należy rozwiązać, koniecznie ogarniając myślą swoją sytuację w całości? Czy uważacie, że ludzie z wolnym harmonogramem i ludzie wolnych zawodów są zasadniczo leniwi? Czy jesteście w stanie przestrzegać choćby jakiegoś harmonogramu? Czy lubicie, gdy otoczenie lub życie wzywa was do porządku? Czy stosujecie ten porządek? Czy jest on wam potrzebny w waszej pracy? Czy męczy was chaos?

W ŚRODOWISKU SPOŁECZNYM

Teraz rozważymy ważną tematykę przejawiania się modalności holistycznego archetypu w bezpośrednim zachowaniu człowieka, w środowisku społecznym, gdzie analiza modalności ma zasadnicze znaczenie, po pierwsze, dla zrozumienia przez człowieka samego siebie i swoich problemów oraz poszerzenia kręgu swoich możliwości, a po drugie, dla umiejętności współżycia. Autor musi zauważyć, że nie stawia znaku równości między dwoma ostatnimi pojęciami; co więcej, w niektórych przypadkach adekwatne zachowanie będzie niekomplementarne, jednak tę niekomplementarność należy uświadomić sobie i wykorzystać ją jako ostry instrument, który powinien zostać zastosowany dokładnie w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu.

Szef
Lokalny archetyp zmusza szefa do zagłębiania się w drobiazgi i szczegóły spraw swojego zespołu. Zasadniczo nie jest to źle, jednak czyha na niego pokusa zajmowania się sprawami przez głowy swoich współpracowników, to znaczy ingerowania w działalność, którą powierzył któremuś ze swoich podwładnych i już na niego przerzucił odpowiedzialność za nią. Ponadto lokalny archetyp kusi szefa do zajmowania się sprawami metodą łatania najbardziej jaskrawego dziurawego miejsca. Ma on tendencję do rzucania w nie wszystkimi siłami swojego zespołu, zapominając w tym czasie o reszcie jego członków i ich zadaniach.

Na pierwszym miejscu będzie go interesować globalna równowaga w zespole, dla niego istotne będą integralne, całościowe cechy grupy. Będzie dążył do tego, aby każdy pracownik i każdy dział zajmowały określone miejsce, odpowiadające jego wyobrażeniom. Będzie skłonny organizować różnorodne hierarchie, klasyfikować rodzaje pracy pracowników, przywiązywać dużą wagę do podsumowań i wszelkiego rodzaju zebrań podsumowujących, konferencji itp. W interakcjach z podwładnymi dąży do doskonałej klarowności: wydaje polecenie — podwładny po określonym czasie składa raport. Co i jak podwładny robi w tym czasie, niekoniecznie go interesuje, ale nie jest skłonny w to wnikać. Ogólnie rzecz biorąc, lubi podwładnych nie tyle inicjatywnych, co odpowiedzialnych i przewidywalnych, na których może polegać w kwestiach, które go interesują.

Natomiast szefowi, kierowanemu lokalnym archetypem, podobają się podwładni błyskotliwi, inicjatywni, czasem nawet krnąbrni, których praca jest dla niego nieoczekiwana i w pewnym sensie nieprzewidywalna.

Pytania do czytelnika.

Czy lubisz zaglądać komuś przez ramię, gdy coś pisze?
Czy dasz radę gospodyni, która gotuje w kuchni?
Czy uważasz, że uważna kontrola pracowników w trakcie ich pracy jest podstawą sukcesu każdej firmy?
Czy uważasz, że struktura firmy ma decydujące znaczenie dla jej efektywności?
Jak odnosisz się do idei elastycznego grafiku dla swoich podwładnych?
Czy uważasz, że ludzie pracujący zdalnie to głównie lenie?
Czy podobają ci się wojskowe parady, piękne mundury?
Czy lubisz ludowe zabawy podczas świąt?

Podwładny lokalnego archetypu może okazać większą zależność od uwagi swojego szefa. Jeśli czuje tę uwagę, wydaje mu się, że otrzymuje od szefa wystarczająco dużo energii i konkretnych wskazówek. Taka osoba może pracować z niezwykłą produktywnością, entuzjazmem i silną kreatywnością, jednak dla niego bardzo ważne jest, aby jego praca była, jeśli nie głównym punktem zainteresowania, to przynajmniej istotnym elementem pracy zespołu. Dla niego kluczowe jest poczucie samopotwierdzenia w zespole, a sytuacja, w której uwaga grupy skupiona jest na kimś lub czymś innym, przeżywa on niezwykle boleśnie. Dochodzi do wniosku, że jest nikomu niepotrzebny, a to, czy coś zrobi, czy nie, ma niewielkie znaczenie. Jasne, jak to odbija się na jego produktywności.

Jeśli chodzi o samą pracę, taka osoba jest skłonna do chaotycznego błądzenia, często trudno jej zorganizować sobie front robót i kolejność ich wykonywania. Lepiej, jeśli zrobi to za nią szef lub będzie miała sztywny harmonogram regulujący jej działalność; być może będzie ten harmonogram łamać, w głębi duszy go nienawidzić, ale bez niego szanse na wykonanie pracy na czas i bez istotnych braków pozostają niewielkie. W każdym razie osobie kierowanej lokalnym archetypem potrzebna jest stała, choć nie nachalna, kontrola oraz jakaś forma raportowania, która zmobilizuje ją do zajęcia się tymi częściami pracy, które obecnie mocno odstają.

Dla tej osoby typowe są opóźnienia. Zwykle nie udaje jej się wykonać zadania w terminie i z różnych powodów odwleka jego wykonanie. Do jej pozytywnych cech należy umiejętność skoncentrowania się na trudnym fragmencie pracy i przez jakiś czas bardzo szybkiego i efektywnego radzenia sobie z pojawiającymi się tam trudnościami — jednak co robić dalej, zwykle nie wie. Okresową uważną uwagę szefa, pod warunkiem że będzie życzliwa i skuteczna, przyjmie z dużą wdzięcznością, być może nawet bardziej, niż należałoby. Ogólnie będzie skłonny zwracać się do szefa z istotnymi lub nieistotnymi pytaniami i z czasem przerzucać na niego swoją odpowiedzialność. Odpowiedzialności jako takiej w ogóle nie lubi, jego ulubione motto: „jestem małym człowieczkiem”.

Globalny archetyp, przeciwnie, daje podwładnemu silną chęć, aby wziąwszy swoją pracę, zniknąć z oczu szefa i samodzielnie się nią zająć. Lubi, gdy wyznaczane są mu ramy czasowe, gdy postawione zadanie jest jasno określone, a następnie pozostawia się go samemu sobie. Bierze odpowiedzialność za swoją pracę, starannie ją planuje, układa ją w logiczną hierarchię i wykonuje w takim stylu. Ustalając priorytety dla różnych części swojego zadania, nie skłania się do absolutyzowania ważniejszych części i ignorowania mniej istotnych — wszystkie te części są dla niego w pewnym stopniu ważne, a ich równowagę starannie utrzymuje. Ogólnie równowaga to jedno z jego ulubionych pojęć. Nie lubi, gdy szef ingeruje w jego działalność, z wyjątkiem wcześniej uzgodnionych momentów, i uważa, że zasadniczo po wydaniu polecenia szef już nie może mu pomóc — musi wszystko zrobić sam. Jeśli nie radzi sobie z podjętymi zobowiązaniami, poprosi o pomoc w ogólnym sensie, ale nie o konkretną interwencję szefa w szczegóły swojej pracy.

Podsumowując i składając raport, wyróżni to, co uważa za główne, i żadne nieistotne szczegóły nie pojawią się w jego sprawozdaniu. To jego różnica w stosunku do podwładnego kierowanego lokalnym archetypem, który może dosłownie zasypać szefa nieistotnymi szczegółami i detalami przedstawianymi jako wyniki jego pracy.

Pytania do czytelnika.

Jakich szefów bardziej lubisz — przewidywalnych czy nieprzewidywalnych?
Czy lubisz podporządkowywać swoją pracę harmonogramowi?
Czy planujesz ją z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc?
Czy łatwo wprowadzasz zmiany w swoim planie prac?
Jak często odwołujesz spotkania służbowe? Czy jest to dla ciebie trudne?
Gdzie wolisz rozmawiać ze szefem — w swoim miejscu pracy czy w jego gabinecie?
Co byś wolał: aby premia miesięczna zależała od dziennych wysiłków, czy średni poziom twojej pensji?
Czy jesteś skłonny dawać konkretne rady swoim współpracownikom?

Ważną częścią życia stanowi dla niego komunikacja w grupie równych sobie, w zespole, kompanii przyjaciół, podczas przyjęcia, w sytuacji, gdy odpoczywa i nie ma przed sobą istotnych obowiązków wobec osób wyższych rangą. Okazuje się, że aby czuć się naprawdę komfortowo, każdej osobie potrzebny jest pewien podział modalności, a gdy sytuacja układa się w taki sposób, że modalności okazują się inne, czuje się ona niekomfortowo lub wręcz dyskomfortowo. Można to częściowo kontrolować, opanowując modalności, które dana osoba podświadomie uważa za niemożliwe i nieakceptowalne. Jednak w pewnym stopniu nasze wrodzone preferencje okazują się silniejsze.

Przyjrzyjmy się zatem modalnościom podczas komunikacji w grupie równych sobie.

Lokalny archetyp wyróżnia w kompanii jedną-dwie osoby, które przyciągają ogólną uwagę, i to z punktu widzenia osoby kierowanej lokalnym archetypem jest zupełnie normalne. Może on sam być w centrum uwagi, wówczas czuje potrzebę, aby coś dla kompanii zrobić, pokazać się lub zabawić ją w inny sposób; może nie być w centrum tej uwagi, ale wówczas ktoś inny całkowicie ją przyciągnie, i to również będzie dla niego naturalne. Prawdę mówiąc, po dziesięciu minutach może to być już inna osoba lub inny wątek. Trudno jest długo utrzymać uwagę osoby kierowanej lokalnym archetypem.

W kompanii nie skłania się do samotności lub tworzenia zamkniętego kręgu z kimś jednym. Dla niego całkowicie naturalne jest, że czymkolwiek by się nie zajmował i z kimkolwiek by nie rozmawiał, w każdej chwili ktoś może podejść, przerwać jego rozmowę z obecnym partnerem, wtrącić się, oderwać go itp. On sam pozwala sobie na podobne zachowanie, które czasem może wydawać się bezceremonialne; jednak nie będzie nalegał i jeśli da mu się do zrozumienia, że jego ingerencja jest w tej chwili niepożądana, najprawdopodobniej odejdzie na bok.

Dla niego naturalne jest, że zespół nie stanowi trwałych struktur, a jeśli takowe istnieją, on o nich nie myśli. Dla niego naturalne jest błądzenie, ciągła zmiana akcentów uwagi i kalejdoskop wydarzeń, które nieustannie rozgrywają się w różnych miejscach i przyciągają, a następnie puszczają jego uwagę — to go wcale nie męczy.

Jeśli chodzi o samoekspresję, to w pewnych momentach odczuwa, że musi znaleźć się w centrum uwagi i dla niego ważne jest, aby go teraz słuchano i doceniano; w innych momentach ten temat go nie zajmuje, podobnie jak kwestia jedności grupy. Globalny archetyp daje zupełnie inne postrzeganie i samopoczucie człowieka w ramach grupy równych sobie. Przede wszystkim, dla niego to nie jest grupa, a kolektyw. Co więcej, kolektyw, który posiada określoną strukturę, hierarchię, ważniejszych i mniej ważnych członków, i dla człowieka niezwykle istotne jest, do której kategorii sam należy. Ważne są dla niego idee, które zjednoczyły ten kolektyw, sens działań lub przedsięwzięć, które w nim są przeprowadzane i które go łączą. Lubi mówić o historii tego kolektywu, przy czym nie w szczegółach, a niejako łącząc całą jego historię od początku jego powstania aż do obecnego momentu, a być może nawet obejmując dalsze perspektywy. Lubi mówić w imieniu kolektywu jako całości, oceniać jego stan teraz – „dobrze nam się powodzi”. Jeśli w kolektywie pojawia się nowa osoba, to człowiek kierowany globalnym archetypem przejmie się tym, jak można tę nową osobę optymalnie włączyć do kolektywu. Być może weźmie nad nią opiekę, przedstawi ją należycie, zada kilka pytań i ogólnie zorganizuje sytuację tak, że osoba ta dość szybko znajdzie swoje miejsce i poczuje się na nim komfortowo. Globalny archetyp pozwala człowiekowi dobrze wyczuwać ogólną atmosferę w kolektywie i subtelnie nią manipulować w dowolnym pożądanym kierunku. Do wad tej postawy należy zaliczyć pewną władczość oraz utożsamianie się z kolektywem; jednak przyjaciele mogą to łatwo wybaczać, uznając za oznakę oddania.

Pytania do czytelnika.

Czy lubicie podkreślane rytualne momenty życia kolektywu?
Czy podobają się wam ludzie, którzy nadają ton w kolektywie, i chcielibyście częściej być na ich miejscu?
Co bardziej jednoczy przyjaciół – przeszłość czy teraźniejszość?
Kiedy u was zaczyna się romans, czy dążycie do tego, aby jak najszybciej wprowadzić waszego wybranka (wybrankę) do kręgu waszych przyjaciół, czy też zwlekacie z tym przez jakiś czas, aż relacje nie ułożą się mniej więcej poważnie?
Czy obawiacie się, że wasz przyjaciel/przyjaciółka odbierze wam ukochaną/ukochanego?
Czy zdarzyło się to w waszym życiu?

Rodzina

Dla większości ludzi rodzina jest najwyższą wartością. Jednak zachowanie człowieka w rodzinie regulowane jest często niewidzialnymi i niewyczuwalnymi przez niego prawami zarówno samego wewnątrzrodzinnego życia, jak i jego własnej psychiki, a obserwacja modalności może rzucić światło na tajemnicze i ukryte przyczyny, które uniemożliwiają rozwiązanie wieloletnich, aktualnych problemów rodzinnych i osobistych.

Globalny archetyp proponuje człowiekowi patrzeć i postrzegać rodzinę jako całość, dobierając i określając w niej swoje miejsce, nawet kosztem konfliktu z innymi członkami rodziny. Jednocześnie człowiekowi bardzo trudno jest pogodzić się z tym, że w pewnych momentach, choćby na krótko, jego rola staje się inna. Takie naruszenia ogólnej dyspozycji przynoszą mu uczucie niepokoju, zaniepokojenia, bólu duchowego, i z niecierpliwością oczekuje on przywrócenia normalnego, jego zdaniem, stanu rzeczy. Dla globalnej modalności postrzegania przez człowieka swojej rodziny charakterystyczne są takie wypowiedzi i życiowe pozycje jak: „mój dom – moja twierdza”, „ja w domu gospodarzem”, „mąż pieniądze zarabia – ja je wydaję”, „każdy szewc niech siedzi w swojej chacie”. Dziecko znajdujące się pod wpływem globalnego archetypu instynktownie określa granice swojego miejsca w rodzinie zarówno geograficzne, w obrębie pokoju, jak i psychologiczne, dążąc do dominacji i narzucania swojej woli w sytuacjach, które uważa za swoje, ignorując wszystkie pozostałe. Kiedy dorasta, liczba sytuacji rodzinnych, które muszą być przez niego postrzegane osobiście, wzrasta, i jeśli dziecko, pragnąc zachować swoją infantylną bezkarność, nadal ogranicza krąg swojej uwagi w ramach rodziny do tych samych granic, które były mu właściwe pięć lat temu, to postrzegane jest jako nadzwyczajny egocentryk, a przezwyciężenie takiego stanu rzeczy należało uczynić znacznie wcześniej.

Lokalny archetyp daje zupełnie inny pogląd na rodzinę i relacje rodzinne. Dziecko dorastające pod przeważającym wpływem lokalnego archetypu jest często żywe, niespokojne, nie zwraca uwagi na ustalone ramy w rodzinie i łatwo je narusza, na przykład bezceremonialnie wpada do gabinetu do ojca, kiedy ten pracuje, czego nie pozwalają sobie ani żona, ani inne dzieci.

W ten sposób, choć ignoruje wiele ram, generalnie ich nie narusza, i sprawia wrażenie, że są one dla niego przezroczyste. Żona pod lokalnym archetypem raczej nie będzie prowadzić systematycznych zapisów swoich wydatków ani planować zakupów z wyprzedzeniem, w tym dużych. Jeśli ma kilka dzieci, to skupi maksymalną uwagę na tym, które w danej chwili, jej zdaniem, tego potrzebuje, często zapominając o potrzebach innych. Dzieci dobrze wiedzą, że aby zwrócić na siebie jej uwagę, wystarczy podejść i pociągnąć ją za suknię lub głośno zapłakać — wówczas dziecko może liczyć na jej zainteresowanie. Jeszcze bardziej radykalnym środkiem jest powiedzenie, że jest się głodnym, chorym lub nieszczęśliwym. Jednak gdy ból ustępuje, żołądek się napełnia, a łzy są wycierane, zainteresowanie matki dzieckiem gwałtownie spada i pośpiesznie zajmuje się następną pilną sprawą. Wszystko to może prowadzić do pewnego nieładu, ale może też oznaczać niezwykle łagodny charakter, gdy człowiek w najtrudniejszych okolicznościach nie zatrzymuje swojej uwagi na ogólnym tragizmie tego, co się dzieje, a zawsze potrafi znaleźć jakiś jasny moment i uśmiech na jego ustach nie znika na długo.

Ważne jest, aby rozumieć, że lokalny archetyp nie wyklucza pojęcia odpowiedzialności rodzinnej — po prostu ta odpowiedzialność jest rozumiana lokalnie, czyli człowiek skupia całą swoją uwagę na obszarze, który postrzega jako aktualnie najbardziej istotny i pilnie wymagający jego uwagi. Nie należy jednak oczekiwać, że jest on w stanie objąć myślą sytuację w całości i podjąć adekwatne działania, na przykład w zakresie jej globalnej, długoterminowej stabilizacji. Samoocenę pod lokalnym archetypem również jest istotna, ale wygląda zupełnie inaczej niż pod globalnym. Tutaj dokonuje się ona w jednej chwili, czyli w sytuacjach, gdy człowiek czuje, że w danej chwili robi coś niezwykle istotnego dla rodziny, i za to jest nagradzany jej uwagą, oklaskami i radosnymi okrzykami dzieci, na przykład przy pojawieniu się na stole tortu urodzinowego. Takie sytuacje, przy odpowiednim ich akcentowaniu w rodzinie, są znacznie ważniejsze dla samooceny i samorealizacji członka rodziny żyjącego pod lokalnym archetypem niż uświadomienie sobie swojej roli w rodzinie w oderwaniu od konkretnych sytuacji. To ostatnie ma sens i znaczenie jedynie pod światowym archetypem.

Pytania do czytelnika.
Jak wyraźnie są rozdzielone role i obowiązki w twojej rodzinie?
Czy odczuwasz, jakie miejsce zajmujesz osobiście w rodzinie?
Czy zastanawiasz się nad tym, że każdy z członków twojej rodziny ma swoją „terytorium” zarówno w wymiarze fizycznym, jak i psychicznym?
Czy uważasz, że rodzice powinni precyzyjnie regulować obowiązki wszystkich dzieci w rodzinie?
Jak bardzo twoja działalność w obrębie rodziny jest przez ciebie planowana?
Jak bardzo jest planowana przez innych członków rodziny?
Jak ważne są dla ciebie rodzinne rytuały?

Para

Zachowanie człowieka w samotności z drugim człowiekiem, czyli zachowanie w parze, jest jednym z najważniejszych momentów socjalizacji. Tutaj osobowość człowieka wchodzi w najściślejszą interakcję Kosmosu z osobowością drugiego człowieka, i tutaj doskonalone są i realizowane najsubtelniejsze i najbardziej wyrafinowane umiejętności społeczne. Nie sposób przecenić roli prawidłowo dobranej i prawidłowo odbieranej modalności w relacjach interpersonalnych w izolowanej parze. Nawet samo pojęcie dialogu jest prawdopodobnie związane z umiejętnością jednej osoby usłyszenia i przyjęcia punktu widzenia drugiej. Pojęcie „punktu widzenia” również niewątpliwie obejmuje niewidzialne, często niesłyszalne i nieuświadomione, ale bardzo wyraźnie odczuwane modalności.

Przy zmianie modalności sytuacja w parze zmienia się jakościowo: czasem para rozpada się, czasem para, przeciwnie, odczuwa niezwykłą jedność, której przyczyną najczęściej jest zgodność nie tyle treści, czyli punktów widzenia rozmówców, ile ich sposobów postrzegania danej sytuacji w pewnym abstrakcyjnym sensie, innymi słowy — zgodność abstrakcyjnych modalności, współzależność abstrakcyjnych modalności.

Na przykład rozważmy różnicę w użyciu lokalnego i globalnego archetypu w komunikacji w parze. Lokalny punkt widzenia na parę najczęściej oznacza, że człowiek trzyma się punktu widzenia, iż w parze w danej chwili jest jedna osoba — albo on, albo jego partner — i uwaga obu członków pary jest w ten sposób skupiona na jednym z nich. Innymi słowy, człowiek pod lokalnym archetypem milcząco zakłada, że w każdej chwili uwaga obu członków pary jest skupiona, na przykład, na tym, kto mówi. Ten, kto mówi, powinien myśleć, że mówi, a ten, kto słucha, powinien uważnie słuchać i w pełni, i w miarę możliwości bezkrytycznie przyjmować to, co mówi osoba mówiąca. Następnie możliwa jest zmiana ról — ten, kto mówił, zaczyna słuchać, a ten, kto słuchał, wyraża swoją opinię na temat tego, co się dzieje, całkowicie zapominając o partnerze i skupiając się na sobie i swoich myślach.

Dla lokalnego punktu widzenia trudno jest pomyśleć o parze jako o całości, przynajmniej w sytuacji, gdy jest ona izolowana od środowiska społecznego. Na przykład w sytuacji, gdy dwie osoby, pozostając w samotności, rozmawiają o czymś, lokalny punkt widzenia uznaje albo jednego partnera, albo drugiego partnera. Zgodność z lokalnego punktu widzenia jest postrzegana głównie jako tożsamość stanowisk i poglądów, a pojęcie komplementarności często jest utożsamiane z synchronicznością, czyli tożsamością modalności.

W ogóle lokalnemu punktowi widzenia trudno sobie wyobrazić, że możliwa jest adekwatna komunikacja między istotnie różnymi ludźmi, lub postrzega ją jako mistrzowską przemianę — dlatego jeśli mój partner bardzo różni się ode mnie, to komunikując się z nim, muszę przywdziać na siebie kostium bardzo podobny do jego, lub on musi przywdziać kostium bardzo podobny do mojego, i dopiero wtedy możliwa jest między nami adekwatna komunikacja.

Globalny punkt widzenia ma przede wszystkim tę cechę, że nigdy nie zapomina o istnieniu obu partnerów. Na przykład, jeśli w globalnym punkcie widzenia wyrażam swoją opinię partnerowi, to kątem oka koniecznie obserwuję jego i jego reakcję, i w tym momencie mam szybką i precyzyjną informację zwrotną — na przykład zawsze zauważę, że mój partner słucha mnie nieuważnie. W lokalnym punkcie widzenia ta okoliczność często umyka uwadze aktywnego członka pary. Dla globalnego punktu widzenia charakterystyczny jest zaimek „my”: „Uzgodniliśmy”, „Dajmy, że my z tobą spróbujemy rozdzielić role”. To ostatnie sformułowanie jest typowe dla globalnego archetypu.

Globalny punkt widzenia wcale nie zawsze postrzega komplementarność jako tożsamość; przeciwnie, jest skłonny rozdzielać role, na przykład przypisując jedną z przeciwieństw jednemu z partnerów, a drugą — drugiemu. Na przykład sytuacje, w których jeden z partnerów znajduje się w pozycji yang, drugi w yin, jeden reprezentuje globalny punkt widzenia, drugi lokalny; globalny archetyp potrafi dobrze łączyć takie akcenty, integrując partnerów w jedną całość. Co prawda, ma trudności z tym, aby po pewnym czasie pozwolić partnerom na spontaniczne zmiany ról — na przykład, jeśli w parze jeden z partnerów zawsze znajduje się w męskiej roli, a drugi w żeńskiej, lub jeśli jeden zawsze jest prawy, a drugi zawsze winny, to globalnemu archetypowi bardzo trudno pozwolić im na zmianę ról. Przewiduje on trwałe rozdzielenie ról, a jego naruszenie postrzega jako katastrofę — bardzo nieprzyjemne zjawisko — i dąży do jak najszybszego przywrócenia zwyczajnego podziału. Na przykład w parze, w której jeden z partnerów zawsze krzywdzi drugiego, a drugi na niego obraża się i obwinia, sytuacja, w której pierwszy partner nagle obrazi się na drugiego i obwini go, w mgnieniu oka stanie się niezwykle niewygodna dla obu — oczywiście pod warunkiem, że nad sytuacją czuwa globalny archetyp. Obaj poczują się zakłopotani i spróbują szybko przywrócić zwyczajny stan rzeczy. Z zewnątrz będzie to wyglądało tak: drugi partner zrobi obrażoną minę, powstanie długa pauza, i obaj z ulgą westchną, powracając do swojej zwyczajnej dyspozycji.

Dla globalnego archetypu charakterystyczna jest odpowiedzialność człowieka za parę jako całość, odbiera ją jako jedność i uważa, że swoim zachowaniem może prowokować partnera do niewłaściwych postępków; innymi słowy, projekcja winy na drugą osobę nie jest tu typowa ani rytualna. Przy podejściu lokalnym zwykle wina przypisywana jest albo sobie, albo partnerowi, albo obojgu, natomiast nie bierze się pod uwagę winy wynikającej z niespójności ról.

Globalny punkt widzenia na parę często wydaje się lokalnemu powierzchowny, zbyt uogólniający, a w czymś nawet, być może, obojętny. Lokalny punkt widzenia jest globalnemu zbyt tendencyjny i ignorujący bardzo ważne aspekty interakcji, w szczególności rolę nieakcentowanego członka pary.

Pytania do czytelnika.

Czy odczuwasz, że twoja uwaga pomaga czy, przeciwnie, przeszkadza twojemu rozmówcy w mówieniu? Czy zapominasz podczas monologu o obecności swojego partnera? Czy często, rozmawiając z partnerem, używasz zaimka „my”? Czy wyprowadza cię z równowagi, gdy rozmówca ci przerywa? Czy wierzysz w to, że w miłości jeden całuje, a drugi podtyka policzek? Wyobraź sobie, że wraz z partnerem wyruszacie na niewielką przejażdżkę łodzią. Jak wolisz z nim usiąść: twarzą w twarz, plecami do pleców, patrząc w jedną stronę, on przy wiosłach, ty nie, ty przy wiosłach, on odpoczywa, każde z własnym wiosłem, w pewien sposób zmieniając te role, nieokreślonym sposobem wymieniając się rolami? Czy uważasz, że małżonkowie powinni wypracowywać wspólne stanowisko w każdej sprawie, że nie powinno być między nimi żadnych tajemnic?

Zapoznanie

Kontynuujemy temat społecznego zachowania człowieka. Niezwykle ważne informacje o nim zawierają, wydawałoby się, zrytualizowane sytuacje, takie jak zapoznanie, pożegnanie, przedstawianie. Jednak w nich, nawet znajdując się ściśle w ramach rytuału, człowiek zwykle wybiera całkiem określone modalności zarówno w wyrażaniu siebie, jak i w odbiorze, które wiele mogą powiedzieć o ukształtowaniu jego podświadomości.

Zatem zapoznajesz się z nową dla ciebie osobą. Jak na nią patrzysz, jakie pytania jej zadasz? Jak on patrzy na ciebie, czym interesuje się przede wszystkim?

Globalny punkt widzenia nowo poznanej osoby odczujesz od razu. On dosłownie omiata cię wzrokiem od głowy do stóp, i poczujesz, że jego zainteresowanie tobą nie ma przypadkowego charakteru. Już od pierwszych pytań poczujesz, że on stara się umieścić cię na jednej z półek swojego wewnętrznego świata. Będzie zadawał pytania, które pomogą mu cię zaklasyfikować podobnie do tego, jak doświadczony entomolog klasyfikuje świeżo złowione owady. Czy masz czułki? Ile masz nóżek? Jaki jest kolor twojego ciałka? Oczywiście, większość informacji człowiek ten czerpie z ciebie, nie zadając żadnych pytań – wzrokowo i intuicyjnie odgaduje bardzo wiele. Ale z tych pytań, które zada, od razu zrozumiesz, że jego zachowaniem kieruje globalny archetyp:

Z jakiej jesteś rodziny? Jakie jest twoje wykształcenie, zawód? Czy lubisz muzykę, podróże? Jaki jest mniej więcej poziom twoich dochodów? Czy znasz język angielski? Czy jesteś krewnym twojego sławnego homonima?

Lokalny punkt widzenia odbierzesz przede wszystkim dosłownie. Człowiek wbija wzrok w jakąś część twojego ciała lub stroju i przez jakiś czas wyraźnie nie może oderwać go od twoich kolczyków, guzika czy diamentowej zapinki do krawata, albo zgięcia biodra. Następnie jego wzrok, z widocznym wysiłkiem, oderwie się od tego obiektu i przyklei się do następnego. Wreszcie, zwracając się do słuchu, twój nowo poznany znajomy zada ci pytania takiego rodzaju:

Jakim zdrobniałym imieniem nazywano cię w dzieciństwie? Jak nazywała się ulica, na której spędziłeś pierwsze lata swojego życia? Czym dokładnie zajmujesz się w swojej pracy? Jak ma na imię twoja matka? Ile ma teraz lat? Ile masz dzieci i w jakim są wieku oraz płci? Jakie są ich imiona? Gdzie kupiłeś tak wspaniałą tusz do rzęs?

Pytania do czytelnika.

Czy możesz odtworzyć w pamięci odcień koloru oczu nowo poznanego znajomego po tym, jak się z nim rozstałeś? Kształt jego nosa? Gęstość brwi? Dokładnie odtworzyć najwyrazistsze cechy jego wyglądu? Przypomnieć sobie jego intonacje czy użyte przez niego słówka, które zrobiły na tobie największe wrażenie? Co bardziej zapada w twojej pamięci: kolor włosów nowo poznanego znajomego czy jego fizyczna budowa, kształt nosa czy postawa? Czy odczuwasz niezadowolenie, jeśli nie udało ci się uzyskać odpowiedzi na pytania, które cię interesowały, dotyczące twojego nowo poznanego znajomego? Czy niepokoją cię poszczególne detale, które nie wpisują się w ogólny obraz osoby, jaki ukształtował się u ciebie w wyniku zapoznania? Czy martwisz się o spójność obrazu, jaki u twojego nowo poznanego znajomego kształtuje się o tobie?

Pożegnanie

Kolejny charakterystyczny dla człowieka rytualny moment to pożegnanie. Wszyscy ludzie żegnają się inaczej i zwracają przy tym uwagę na różne rzeczy.

Lokalny archetyp, zarówno psychologicznie, jak i energetycznie, umniejsza sytuacje, które się kończą, na przykład sytuację komunikacji. Uwaga człowieka przenosi się na inne tematy, myślami jest już gdzieś daleko, dlatego może niedbale rzucić nawet w połowie zdania, swojego lub rozmówcy: „No, ja idę” – i odejść, pozostawiając go w szczerej konsternacji – „Jak to można?”. Albo, w bardziej kurtuazyjnej wersji, człowiek może odejść, zaznaczając przyszły kontakt, na przykład słowami: „No, do zobaczenia, do następnego razu, zadzwonimy, zadzwonię do ciebie jutro wieczorem”.

Przy pożegnaniu według lokalnego archetypu człowiek zawęża kontakt z partnerem lub z sytuacją ogółem do jednego najważniejszego momentu, i ten moment ją wyczerpuje. Na przykład, może spojrzeć swojemu rozmówcy w oczy, a potem opuścić wzrok w dół i kontakt dla niego zostanie zerwany. Inna opcja to mocny uścisk dłoni, którego sens polega na przerwaniu bieżącej więzi.

Globalny archetyp wymaga znacznie szerszego programu zwijania sytuacji komunikacyjnej. Człowiek czuje się niejako związany z sytuacją lub z partnerem wieloma nićmi, z których każda musi zostać przecięta lub przedłużona w przyszłość. Tak gospodarz, wyjeżdżając z domu na dłuższy czas, sprawdza, czy są zamknięte okna we wszystkich pokojach, czy jest odcięta woda, czy nie pracują urządzenia elektryczne, czy są zamknięte niezbędne drzwi i zamki itd. Żegnając się z partnerem, człowiek pod globalnym archetypem wypowie niejako sam do siebie tekst w takim stylu: „No, to my z tobą omówiliśmy, to my z tobą pogadaliśmy, o tym umówimy się następnym razem, pozdrów żonę, dziś wyglądałeś bardzo dobrze, spodobało mi się, jak z tobą rozmawialiśmy, tak – spotkamy się wokół tych tematów”. Przy tym widać, że choć człowiek fizycznie odchodzi z sytuacji lub żegna się z partnerem, to dzieje się to tylko na poziomie fizycznym, natomiast w jego wnętrzu, w świecie wewnętrznym, sytuacja nadal trwa – mocno tam wbudowana – albo w niektórych przypadkach, przeciwnie, zostaje stamtąd całkowicie wykreślona, co oznacza ostateczne zerwanie.

Pod lokalnym archetypem człowiek odchodzi tak, jakby wyrzucał sytuację ze swojego świata wewnętrznego całkowicie – jednak może w każdej chwili do niej powrócić.

Pytania do czytelnika.

Czy trudno ci jest pożegnać się z kimś? Ile czasu to u ciebie zwykle zajmuje? Czy obrażasz się na ludzi, którzy mogą łatwo i szybko przerwać z tobą kontakt? Czy przeżywasz taką ich postawę? Rozstając się z kimś, czy umawiasz się zwykle na następne spotkanie, czy nie? Rozstawszy się z kimś, czy kontynuujesz w wyobraźni rozmowę z nim, czy to dla ciebie nietypowe?

Kompimenty i reakcje na nie

Doświadczenie pokazuje, że nawet w najbardziej oficjalnych i zrytualizowanych sytuacjach, kiedy komplementy wypowiadane są w ścisłej zgodności z określonym etykietem, ich modalność odgrywa dużą rolę. W szczególności, niektórzy ludzie nie akceptują niektórych modalności w komplementach, które ignorują lub, przeciwnie, przyjmują, inni posługują się zupełnie innymi modalnościami.

Globalna modalność komplementu obejmuje człowieka jako całość lub sięga nawet szerzej niż on sam, na przykład jego rolę w danej sytuacji. Lokalna modalność, przeciwnie, wyróżnia określony izolowany aspekt lub część ludzkiego charakteru, zachowania czy wyglądu i akcentuje go.

Ależ bardziej znacząca może się wydawać reakcja człowieka na komplementy, które otrzymuje. W szczególności reakcja w lokalnej modalności najczęściej oznacza jego nieprzyjęcie komplementu lub niechęć do ich wysłuchiwania. Reakcja zaś w globalnej modalności jest z reguły bardziej społecznie akceptowalna i świadczy o stosunkowo życzliwym nastawieniu człowieka do tego, co mu się mówi.

Przykłady. „Wygląda Pani dziś wspaniale! Czuję, że jest Pani bardzo inteligentną kobietą, a do tego niezwykle piękną! Pani usta są bardzo zmysłowe! Ozdoba Pani sukni nie ma sobie równych! Pani paznokcie wyróżniają się niezwykłym pięknem! Najbardziej czarującym detalem Pani stroju jest odkryty pępek!”

Repliki w odpowiedzi: „Ach, ależ Pani za dobrze o mnie myśli! Czyżbym naprawdę była taka! Jest Pani bardzo dobra dla mnie! Chciałoby się wierzyć! A może moja bluzka jest kiepska? Wyglądam dobrze, ale czuję się okropnie! Usta mam rzeczywiście niezłe, ale uszy zupełnie do niczego się nie nadają!”

Skarży się i robi pretensje
W wielu sytuacjach, psychologicznie bardzo napiętych, człowiek zaczyna wyrażać swojemu partnerowi lub sytuacji swoje niezadowolenie. Ogromną rolę zarówno dla niego samego, jak i dla otoczenia odgrywają modalności, w których wyraża swoje myśli i uczucia w związku z tym. Dążąc do jasności, czasem trzeba bezpośrednio zapytać o to, czy jego pretensje mają charakter lokalny czy globalny, a takie pytanie czasem zmusza człowieka do gruntownej rewizji ich charakteru.

Globalny archetyp ujawnia swoją aktywność poprzez uogólniające słowa „w ogóle”, „zawsze”, „z reguły”, po których następuje pretensja, lub poprzez systematyczne ich wyliczanie.

„Mam do Ciebie kilka pretensji. Część z nich dotyczy Twojego zachowania wobec mnie, część — Twojego podejścia do dzieci, a część — Twojego zachowania w pracy”.

Globalna modalność bywa często stosowana jako podsumowująca, czyli człowiek gromadzi swoje negatywne uczucia i myśli przez długi czas, następnie uogólnia je i przedstawia swojemu partnerowi lub oponentowi.

„Od pewnego czasu Twoje zachowanie w ogóle się poprawiło, jednak… trzecie… i wreszcie…”

Przy tym człowiek wyrażający skargi i pretensje w globalnej modalności często okazuje się zupełnie nieprzygotowany do zmiany modalności na lokalną. Jeśli zapytać go: „No, a powiedz konkretnie, podaj przykład, co dokładnie masz na myśli?” — może zupełnie stracić orientację i nie być w stanie niczego odpowiedzieć, tak że jego słowa tracą całkowicie na wadze, choć mogą być w rzeczywistości słuszne. Tego rodzaju gwałtowna zmiana archetypu całkowicie odbiera mu pewność siebie i zdolność do kontynuowania myśli.

Z reguły bywają one skojarzeniowe i czasem uderzają trafnością, a w niektórych przypadkach — całkowitą nierealnością swoich żądań.

„Twój uśmiech mnie obraził! Ostatnią swoją wypowiedzią mnie obraziłeś i teraz musisz prosić na kolanach o wybaczenie! Mało mnie sobotami obchodzisz!”

Większość ludzi nie lubi, kiedy im się robi wyrzuty i kiedy na coś się skarżą. Czy konkretne zarzuty nigdy nie prowadzą do niczego dobrego? Co zaś tyczy się ogólnych wyrzutów? Wolicie tu podejście twórcze, spontaniczne?

Język

Kolejnym bardzo ważnym punktem naszych rozważań jest ludzka mowa. Ujawnia się ona w elipsach, czyli w tych słowach, które człowiek pomija, jakby miał na myśli, ale ich nie wymawia, a także w logicznych akcentach, intonacji, a także w niektórych szczególnych cechach konkretnego użycia słów, na przykład w tym, jak człowiek używa lub pomija imiona własne oraz zaimki osobowe.

Globalny archetyp daje wiele językowych cech, na które czytelnik z pewnością zwrócił uwagę. To używanie różnego rodzaju uogólniających słów, takich jak „ogółem”, „wszędzie”, „wszechstronne spostrzeżenie”, „wszechstronny pogląd”, używanie pojęć abstrakcyjnych, abstrakcyjnych uogólniających jakości, dążenie do długich fraz zawierających dość nieokreślone słowa i wypowiedzi bez istotnej ich konkretyzacji. Jeśli człowiek i formułuje jakieś konkretne stwierdzenie, to globalny archetyp zmusza go do rozszerzenia jego znaczenia lub dodania do niego jeszcze kilku innych konkretnych stwierdzeń, które następnie w wypowiedzi muszą zostać połączone słowami „w ten sposób”, „w rezultacie”, „w rezultacie” składa się całościowa wizja następującej treści.

„Obejrzawszy górę Synaj z północy i południa, wschodu i zachodu, obiegając jej podnóże i wspinając się na szczyt, Pan uznał ją za godną, by objawić na niej swoje Słowo swojemu ludowi”.

Dla wypowiedzi w globalnym archetypie elipsy, czyli skróty, nie są typowe, przeciwnie, charakterystyczne są dla niej rozbudowane zwroty. Jeśli nawet w niej występują elipsy, to dotyczą one z reguły nieistotnych, według człowieka, cech, szczegółów, detali. Na przykład, chcąc powiedzieć — „Na targu sprzedaje się świeże, pachnące truskawki” — człowiek kierowany globalnym archetypem z trudem ułoży zdanie w rodzaju „Ja byłem… eee… sprzedawane… eee… jagody”.

Aby wydobyć z niego konkretną informację, trzeba go wypytywać, zadając pytania uszczegóławiające „jaki? jaka? gdzie? w jaki sposób?”, na które odpowiada niechętnie lub wcale, albo tak, że jego odpowiedź w gruncie rzeczy nią nie jest, gdyż aby odpowiedzieć rzeczowo, musiałby zmienić modalność.

Lokalny archetyp daje zupełnie inny typ mowy i zupełnie inny typ logicznych akcentów. Człowiek ten używa z reguły słów oznaczających konkretne cechy odnoszące się do konkretnych osób lub przedmiotów i unika uogólniających słów, milcząco zakładając, że uogólnienie w razie potrzeby uczyni jego rozmówca. W lokalnej modalności człowiek chętnie wymawia imiona konkretnych osób, jakby przyklejając je do ich właścicieli. W globalnej modalności imiona niejako oddzielają się od ludzi i w pewnym stopniu stają się abstrakcyjnymi kategoriami. Na przykład dla cudzoziemca słowo Iwan oznacza każdego Rosjanina, podobnie jak podczas wojny ze słowem Fritz określano każdego Niemca. Kiedy człowiek w lokalnym archetypie wymawia „on” lub „oni”, zawsze jest jasne, o kogo chodzi. Odwrotnie, wypowiedziane w globalnym archetypie, te słowa najczęściej mają jakieś rozmyte znaczenie. To samo dotyczy zaimka „tutaj”. W lokalnym użyciu oznacza konkretne miejsce, kąt pokoju, na przykład.

Użyte pod światowym archetypem może oznaczać, na przykład, planetę Ziemię. Logiczny nacisk lokalnego archetypu kładzie się na najbardziej konkretnym, najbardziej przedmiotowym elemencie zdania. Na przykład w prostym zdaniu „Nikanor szybko szedł drogą” logiczny nacisk pod lokalnym archetypem padnie albo na słowo „szybko”, albo na słowo „droga”. Globalny zaś archetyp, najprawdopodobniej, uczyni nacisk na słowie „szedł” lub nie uczyni go wcale, niejako zrównując znaczenie wszystkich słów i akcentując ogólną treść zdania, tak że pod względem abstrakcji zdanie to zostanie odebrane mniej więcej tak samo, jak fraza „Całe życie Nikanor pragnął ciszy”.

Pytanie do czytelnika. Czy potraficie tłumaczyć teksty z modalności lokalnej na globalną? Stwórzcie króciutki liścik miłosny w modalności lokalnej, a następnie przetłumaczcie go na język globalny. Spójrzcie, która z tych dwóch wersji bardziej wpłynie na adresata. Pomyślcie, w jakich słowach podziękujecie za prezenty i usługi, które otrzymujecie od bliskich osób. Czy potraficie wyrazić swoje uczucia w przeciwnej modalności? Czy wyjdzie to od was szczerze? Przypomnijcie sobie, jak oburzają się wasi przyjaciele i znajomi; jeśli nie pamiętacie, obserwujcie ich w chwili, gdy wyrażają negatywne uczucia. Poproście ich, by zmienili modalności i zobaczcie, jak zmieni się ich zachowanie. Spróbujcie przypomnieć sobie wasz ostatni dialog — lepiej zapiszcie go na papierze. W jakiej modalności on się zapamiętał?

EMOCJE

Ta dziedzina ludzkiego życia słabo poddaje się racjonalnej analizie i przemyśleniu, choć jej rola w życiu człowieka jest trudna do przecenienia. Emocje to główna treść życia. To one nadają mu sens lub, przeciwnie, czynią je puste, radosne lub smutne, pełne niepokoju lub spokoju, treściwe lub pozbawione znaczenia, nasycone ukrytym sensem lub go pozbawione. Wszystko to przeżywane jest bardzo intensywnie, czasem jaskrawo dla człowieka, a wyrażane — jak Bóg na duszy położy, w najlepszym razie, a w najgorszym — przy aktywnym udziale cechy, która zniekształca i ukrywa to, co człowiek chciałby przekazać dokładnie i w pełni.

Jednakże, oprócz tego, że większość ludzi nie umie adekwatnie wyrażać swoich emocji, prawie nikt nie potrafi prawidłowo odbierać cudzych emocji, nakładając na nie filtry własnej podświadomości, uwarunkowane określoną akcentacją modalności. Aby tego uniknąć, należy zrozumieć, jak ogromny i różnorodny jest zakres możliwych przejawów każdej emocji, i w tym pomoże nam szczegółowe rozpatrzenie tych emocji pod kątem modalności wyższych archetypów.

Przy tym bardzo ważne jest zrozumienie, że to, jak człowiek przeżywa emocję, i to, jak ją wyraża w słowach i czynach, to w wielu przypadkach zupełnie różne rzeczy, i doświadczony obserwator, dobry psycholog, potrafi dostrzec tę różnicę i zrozumieć człowieka czasem głębiej, niż on sam siebie rozumie.

Ogólnie rzecz biorąc, mówiąc o emocjach, należy mieć na uwadze, że lepiej je odbierać i wyrażać bezpośrednio, niż odwoływać się wyłącznie do słów. Słowa wyrażające uczucia w znacznie większym stopniu wprowadzają w błąd, niż pomagają je zrozumieć, i to, co napisano poniżej, może być ilustracją do ostatniej tezy.

MIŁOŚĆ

Nic nie może być bardziej zwodnicze niż pytanie: „Czy mnie kochasz?” — zarówno w odpowiedzi pozytywnej, jak i negatywnej. Co właściwie jest rozumiane? W zależności od tego, w jakich modalnościach brzmi i jest rozumiane pytanie, a także jak brzmi i jest rozumiana odpowiedź, sens obu może być zupełnie różny.

Globalne rozumienie miłości oznacza dla człowieka, po pierwsze, coś więcej niż emocję, a po drugie — jeśli mówić o płaszczyźnie emocjonalnej — uczucie miłości obejmuje całkowicie i rozciąga się na wszystkie przejawy ukochanej istoty. „Kocham cię” w globalnym rozumieniu oznacza pełne przyjęcie ciebie, pełne wybaczenie, pełne zrozumienie, wszechogarniającą litość, a być może także całkowitą ofiarę z mojej strony — jeśli będzie to konieczne.

Będąc pod władzą globalnego archetypu, człowiek, odczuwając miłość, przeżywa ją właśnie w ten sposób, ale nie jest skłonny wyrażać swoich uczuć w sposób jawny, czyli słowami, tak jak to czynione jest w tym tekście. On kocha, i to wszystko, żadne słowa, jego zdaniem, nie są tu potrzebne, i czy może być inaczej?

Lokalne rozumienie miłości nie ma jednak nic wspólnego z globalnym. Jest ono głęboko prywatne. Jakaś część mnie w pewnych chwilach kocha pewne przejawy lub jakiś aspekt przedmiotu mojej miłości. Po chwili ten przedmiot obróci się innym aspektem, a moja miłość albo zmieni swój charakter, albo może całkowicie zniknąć. Albo ja sam mogę się jakoś zmienić, zwrócić uwagę na coś innego, natychmiast zapomnieć o obiekcie miłości, a po chwili znów powrócić do niego swoją uwagą, i być może okaże się, że to będzie miłość, a może nie, albo wydarzy się coś jeszcze, czego nie potrafię sobie wyobrazić, i w żaden sposób nie mogę się w tym względzie określić.

Przy tym lokalna miłość w porównaniu z globalną może być znacznie bardziej uważna na obiekt miłości, dostrzegać w nim więcej szczegółów, znajdować w nim więcej czaru, wdzięku, niepowtarzalności. Globalna miłość, pomimo wszystkich swoich zalet, może być niezwykle nieuważna na obiekt miłości i być dla zakochanej osoby czymś w rodzaju miękkiego, przyjemnego tła, o którym on przeważnie zapomina, uznając je za coś oczywistego.

Lokalny archetyp czyni miłość znacznie bardziej intensywnym i nasyconym przeżyciem, które zmienia się od chwili do chwili, odsłaniając coraz to nowe rysy i szczegóły ukochanej istoty.

Pytanie do czytelnika. Czy uważacie stałość w miłości za cnotę? Jak rozumiecie tę stałość? Czy sądzicie, że kiedy kobieta z zainteresowaniem patrzy na innych mężczyzn, pozbawia tym czegoś swojego męża? Czy wierzycie, że przelotne uczucia zazdrości wzmacniają miłość? Czy uważacie, że miłość dzieci do rodziców powinna z wiekiem ulegać zmianom i nabierać jakościowo innych form? Czy utożsamiacie dla siebie pojęcia miłości i oddania? Czy spotkaliście się w swoim życiu z tak zwanym „efektem dwóch psów”, który mówi, że jeśli u gospodarza żyją dwa psy, to każdy z nich otrzymuje więcej miłości, niż gdyby żył u gospodarza samotnie? Czy wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Czy sądzicie, że lepiej, gdy relacje miłosne kształtują się przez istotny okres czasu? Czy uważacie, że w przypadku rozstania zawsze winny jest ten, kogo porzucono?

GNIEW

W naszych czasach to słowo używane jest niezbyt często, rzadziej niż słowa „oburzenie” lub „agresja”, ale samo emocjonalne przeżycie, rzecz jasna, nie staje się przez to rzadsze. Zatem uczucie gniewu. W wielu przypadkach nie jest to zbyt przyjemne, często społecznie potępiane, jednak obiektywnie istniejąca psychologiczna rzeczywistość każdego człowieka.

Jakim bywa gniew? Globalne przeżycie gniewu może oznaczać dwie różne rzeczy. Pierwsze polega na tym, że gniew całkowicie ogarnia samego człowieka, jak to się mówi, „zlepia mu oczy”. W tym momencie człowiek przeżywa emocję jako taką i zasadniczo nie może być w adekwatnej interakcji ze światem zewnętrznym. Przy tym uczucie gniewu może nie być zbyt silne, ale ogarnia ono człowieka całkowicie i barwi resztę jego emocji, całe jego postrzeganie świata i samowyrażanie. On — cały ten gniew lub jego różne modyfikacje. Wszystko, co się z nim dzieje, to wariacje na temat gniewu. Może gniewnie tupać nogami, gniewnie krzyczeć, gniewnie załamywać ręce, gniewnie wylewać łzy, gniewnie milczeć lub oddychać — istota pozostaje ta sama: to gniew.

Drugie rozumienie emocji globalnego gniewu polega na tym, że przedmiotem tej emocji staje się zewnętrzny obiekt, na który skierowany jest gniew człowieka, i gniew barwi ten obiekt całkowicie — wszystkie jego cechy, wszystkie przejawy, wszystkie szczegóły. Takiego rodzaju gniewu nie da się próbować zadowolić, przed nim nie można się usprawiedliwiać, można jedynie prosić człowieka o całkowitą zmianę swojego stanu, tak by, że tak powiem, „zmienić gniew w łaskę”. On może na to pójść, ale wszelkie lokalne przeprosiny tutaj nie pomogą. Jako adekwatną reakcję można uznać jedynie globalne uznanie przez obiekt gniewu swojej winy lub nikczemności.

Lokalny gniew, przeciwnie, nie ogarnia człowieka całkowicie.

Odczuwa tę emocję jako chwilową, a co ważniejsze, nie jedyną obecną w nim w danej chwili, co bardzo trudno zrozumieć osobie kierującej się globalnym archetypem. Jednakże, doświadczając lokalnego gniewu, człowiek albo nim rządzi, czyli czuje, że w każdej chwili może zmienić tę emocję na inną, albo wyraźnie uświadamia sobie, że gdzieś niedaleko, tuż obok, znajduje się inna emocja, która istnieje równolegle z tą daną — czyli obok siebie mają miejsce zarówno łaskawość, jak i współczucie, a gniew właśnie wyraża miłość. Dlatego przy lokalnym gniewie człowiek nie przywiązuje już tak zasadniczego znaczenia ani do swojego stanu, ani do ocen, które w tym stanie wydaje, ani do wniosków, do których w tej chwili pod wpływem emocji jest skłonny dochodzić. Odwrotnie, znajdując się w stanie globalnego gniewu, człowiek zwykle nadaje absolutne znaczenie swoim ocenom i wnioskom.

Odpowiednio, lokalny gniew skierowany na obiekt zwykle wybiera w tym obiekcie jakiś aspekt lub szczegół, a człowiek będący w takim stanie uświadamia sobie lub odczuwa podświadomie, że rozpatrywanie innej części lub innego aspektu danego obiektu wywołuje w nim zupełnie inne emocje. Dlatego lokalny gniew, podobnie jak lokalna krytyka, odbierany jest znacznie łatwiej.niż globalny, ale precyzja trafienia może być tu znacznie wyższa, dlatego podatność obiektu na lokalny gniew może być znacznie większa niż na gniew globalny. Jeśli gniew globalny można porównać do ulewnego deszczu, który niespodziewanie spada ci na głowę, to lokalny gniew przypomina strzałę, która nadlatuje i przeszywa określoną część twojego ciała.

Dążąc do opanowania swojego gniewu i uczynienia go sterowalnym, większość ludzi skłonna jest zmniejszać amplitudę tej emocji, podczas gdy znaczącą pomoc może stanowić zmiana modalności. Na przykład, odczuwając gniew globalny, warto zapytać siebie, co konkretnie mnie tak drażni, co w tym obiekcie wywołuje moje oburzenie i czy nie ma w nim innych aspektów lub stron, które budzą we mnie inne emocje. Natomiast, próbując przezwyciężyć gniew lokalny, warto spojrzeć na obiekt gniewu lub na siebie z ogólnej perspektywy, przyjrzeć się sytuacji z pewnego dystansu i ocenić ją z bardziej ogólnych pozycji, niż wydaje się to teraz.

Pytania do czytelnika.

Porównaj modalności uczucia gniewu, które odczuwasz w sobie, z tymi, których używasz, gdy wyrażasz go na zewnątrz. Czy adekwatnie przekazujesz modalność swojego gniewu? Wylewając swoje niezadowolenie na partnera, czy zwracasz uwagę na to, w jaki sposób on odbiera twoją modalność? Czy potrafisz to określić, sądząc po jego reakcjach?

Jakie cechy młodych ludzi wywołują u ciebie największe rozdrażnienie? Którzy konkretni ich przedstawiciele wydają ci się typowymi wzorcami ich grzechów, czy takich nie ma? Jaki charakter ma twoje niezadowolenie wobec członków rodziny — lokalny czy globalny?

Co budzi w tobie największe nieprzyjemne odczucia w polityce lokalnych władz? Czy umiesz przekształcać swój gniew z modalności lokalnej w globalną i odwrotnie? Spróbuj zrobić to pisemnie, opisując swoje niezadowolenie wobec domowników najpierw konkretnie, a następnie ogólnie. Czy lubisz w gniewie przytaczać przykłady, odwoływać się do konkretnych okoliczności, czy raczej odwołujesz się do ogólnych kategorii?

Żal — bardzo ważna emocja; bezpośrednio łączy człowieka ze światem, a w niektórych przypadkach także z samym sobą. Jednak, podobnie jak pozostałe emocje, w zależności od okoliczności i modalności, żal może być przeżywany i wyrażany zupełnie inaczej.

Globalny żal przeżywany jest zupełnie inaczej, w zależności od tego, gdzie położony jest jego akcent — na człowieku czy na obiekcie żalu. Jeśli akcent położony jest na samym człowieku, odczuwa on, że jedynym i całkowitym jego przeżyciem jest uczucie żalu. W tym momencie nie odczuwa on innych emocji, lub też są one obecne w psychice słabo i bardzo mocno zabarwione główną emocją, która go pochłonęła. Sam w sobie ten stan nie jest zbyt konstruktywny i świadczy o słabości człowieka, jednak jest on bardzo powszechny. Podświadomie

taki żal zawsze zawiera w sobie żal do samego siebie, któremu towarzyszy pasywna postawa, czyli niejako podświadome wołanie do otaczającego świata, wołanie o pomoc, współczucie, litość.

Całkowicie inaczej przeżywany jest globalny żal skierowany na obiekt. Wówczas sam człowiek znajduje się w silniejszej pozycji i zasadniczo odczuwa w sobie potencjał, możliwość pomocy obiektowi żalu, który jawi mu się jako nieszczęśliwy, cierpiący, strapiony — od razu we wszystkich aspektach, relacjach i detalach. Ale najważniejsze teraz nie są detale, najważniejsze jest ogólne nastawienie: obiektowi jest źle, jest mu przykro, należy mu pomóc, teraz nie czas na szczegóły, teraz ważny jest sam ten fakt. Tak patrzymy na płaczące dziecko, na bezdomnego psa marznącego na śniegu, na zubożały kraj cierpiący pod jarzmem dyktatora.

Lokalny żal ma zupełnie inny charakter. Lokalny żal jako emocja samego człowieka zakłada jego niepełne zaangażowanie w tę emocję i istnienie równolegle z nią lub obok niej innych, być może nawet całkowicie odmiennych. Na przykład, obok lokalnego żalu człowiek może odczuwać także osąd, oburzenie i zaprzeczenie. Jeśli zaś chodzi o obiekt żalu, lokalny archetyp wyodrębnia w nim oddzielną granicę, która właśnie wywołuje w człowieku uczucie żalu, natomiast do obiektu jako całości jego stosunek może być zupełnie inny, a inne jego części mogą budzić zupełnie inne emocje.

Wiele osób odbiera żal jako upokorzenie. Możliwe, że globalny żal można czasem odebrać jako upokorzenie, jednak odbieranie lokalnego żalu jako upokorzenia jest zawsze nieporozumieniem, ponieważ zasadniczo nie ma on nic wspólnego z globalnym przeżyciem obiektu. Na przykład, mogę pożałować psa, który skaleczył sobie łapę, opatrzyć ją, ale czy to oznacza, że upokorzyłem psa? Przecież może to być bardzo duży pies, na przykład bernardyn, i mogę odnosić się do niego z wielkim szacunkiem, co nie stoi w sprzeczności z lokalnym żalem do niego, choć być może jest nie do pogodzenia z globalnym żalem.

Lokalny żal jest bardziej konkretny, bardziej informatywny, czasem przeżywany przez człowieka znacznie ostrzej niż globalny, choć bywa i odwrotnie — to zależy od psychotypu człowieka. W ogóle, są ludzie, dla których lokalny żal nie jest przeżyciem, oni naprawdę przeżywają jedynie globalny, a są i tacy, którzy mają przeciwny mechanizm psychiczny. Tu dużo zależy od akcentuacji lokalnego i globalnego archetypu w ich psychice ogółem, a emocja żalu daje istotny klucz do zrozumienia tej sytuacji.

Pytania do czytelnika.

W jakiej modalności żałujesz członków swojej rodziny, dalekich krewnych, przyjaciół, kolegów z pracy, swojego kraju? Jak łatwiej obudzić w tobie uczucie żalu — opowiadając o swoich nieprzyjemnościach konkretnie, czy też dramatyzując swoją sytuację ogólnie?

Do których

Jakimi wyraźnymi metodami posługujecie się, starając się wzbudzić litość u otoczenia? Oceńcie te metody z punktu widzenia holistycznego archetypu. Spróbujcie wykonać te same działania, zmieniając modalność, czyli z globalnej na lokalną i odwrotnie. Zwróćcie uwagę na modalność reakcji waszego partnera.

Jakiego rodzaju litość jest dla was najsilniejszym wewnętrznym doświadczeniem, które popycha do konkretnych działań? Spróbujcie odpowiedzieć na to samo pytanie dotyczące waszych przyjaciół i znajomych.

Zaniepokojenie i trwoga

Stan zaniepokojenia, którego wysoki poziom nazywany jest trwogą, jest właściwy człowiekowi. Oczywiście, jest on konieczny do przetrwania w otaczającym środowisku pełnym niebezpieczeństw. Jednak, podobnie jak inne emocje, może być skierowany do wewnątrz lub na zewnątrz, może być postrzegany i ujawniany w różny sposób.

Globalne zaniepokojenie to emocja, która zwykle skupia uwagę człowieka na nim samym. To samo dotyczy trwogi. Innymi słowy, w tym momencie świat zewnętrzny niejako przestaje istnieć, a stan ogarnia człowieka całkowicie, izolując go od zewnętrznych bodźców, czyli sygnałów płynących z narządów zmysłów.

Mniejsza rama, obejmująca określony obszar życia zewnętrznego lub wewnętrznego człowieka, może wywołać zaniepokojenie dotyczące tej sfery, a to psychiczne nastawienie jest już mniej totalne, lecz samo w sobie rzadko bywa konstruktywne. Tego rodzaju tło zaniepokojenia dotyczące tej czy innej części życia, tego czy innego obiektu, jest chyba normalnym warunkiem funkcjonowania psychiki, jednak nie powinno ono wzrastać ponad pewną granicę, pozostając niezauważone. Jeśli poziom tego zaniepokojenia przekroczy pewną granicę, zaniepokojenie powinno zmienić swoją modalność, czyli człowiek powinien skierować konkretną uwagę na to, co go właśnie nurtuje.

Jednak zmiana modalności z globalnej na lokalną nie jest taka prosta, zwłaszcza gdy własny stan psychiczny nie jest przez człowieka uświadomiony.

Lokalne zaniepokojenie jest zwykle emocjonalną fazą poprzedzającą konkretne działanie. Wyodrębnia ono konkretny aspekt lub konkretną część obiektu, zwykle zewnętrzną, lecz czasami także wewnętrzną, i akcentuje ją. Psychologicznie ten akcent brzmi jak przygotowanie do finałowego akordu konkretnego działania. Jeśli takiego akcentu nie ma, można mówić o stanie neurotycznym.

Dla stanu neurotycznego, przeciwnie, charakterystyczne jest albo zaniepokojenie o charakterze globalnym, dotyczące tej czy innej sfery, ale nie konkretyzujące się w niej, albo lokalne zaniepokojenie, które przeskakuje z jednego elementu na drugi, z jednej części na drugą, lecz nie zatrzymuje się i nie rozwiązuje się w żadnym działaniu. Takie przeskoki z jednego elementu na drugi stanowią niedoskonały sposób psychologicznej obrony, jednak jest to chyba lepsze niż nic, niż bolesne skupienie uwagi na tym samym czynniku budzącym niepokój, którego nie udaje się w żaden sposób usunąć.

Pytania do czytelnika

Czy uważacie globalne zaniepokojenie za normalny dla siebie stan? Czy dążysz do jego pozbycia się, konkretyzując obiekt zaniepokojenia lub jego przyczynę?

Kiedy się martwicie, czy wasze myśli rozbiegają się w różne strony, czy przeciwnie, skupiają się?

Czy staracie się określić krąg waszych trosk, czy jest on dla was nieograniczony?

Czy skłonni jesteście martwić się o drobiazgi; z wyprzedzeniem; po tym, jak niebezpieczeństwo minęło?

Czy skłonni jesteście analizować przyszłość, rozważając możliwe warianty i je analizując?

Czy uważacie, że nadzieja umiera ostatnia?

Co was bardziej dręczy – realne nieprzyjemności, czy trwoga związana z ich ewentualnym pojawieniem się?

Radość

Autor wątpi w to, że czyjeś życie jest całkowicie beztroskie. Jeśli tacy ludzie istnieją, to książek z psychologii nie czytają. Autor nie ma jednak wątpliwości co do tego, że w życiu czytelnika zdarzają się także radosne chwile.

Czym jest radość? Różni ludzie przeżywają ją i odbierają w różny sposób, dlatego, aby ich lepiej zrozumieć, ważne jest zwrócenie uwagi na modalność tego stanu emocjonalnego. Nie oznacza to, że powinniśmy je stale i świadomie śledzić, jednak w niektórych przypadkach bardzo ważne jest ich prawidłowe zrozumienie.

Globalna radość, podobnie jak inne emocje, ogarnia człowieka całkowicie, barwiąc cały jego stan psychiczny i wszystkie jego przejawy życiowe: śmieje się radośnie, otwiera drzwi z radością, idzie z radością do sklepu, kładzie się spać z radością. To tło może być silniejsze lub słabsze, jednak istnieje kilka osób, u których radosne globalne tło jest normalnym stanem życia. Można się od nich wiele nauczyć jako uważny obserwator.

Globalna radość nie oznacza, że wszystko w życiu człowieka jest dobre, nie zakłada, że rozwiązane zostały wszystkie problemy, że osiągnięto oświecenie, że na świecie nie pozostało zło lub że to zło nie zwróciło się twarzą do tej osoby, jednak wszystko to nie przeszkadza w istnieniu jej radosnego tła.

Globalna radość skierowana na obiekt oznacza jego pozytywne przyjęcie przez człowieka w całości, jednak znowu nie zakłada, że w obiekcie nie ma żadnych negatywnych cech, które by go przyćmiewały.

Istnieją sytuacje społeczne, w których okazywanie radości jest niestosowne i nieakceptowalne, jednak nawet gdy człowiek będący w stanie globalnej radości po prostu przebywa w takich sytuacjach i nic nie mówi, a nawet się nie uśmiecha, i tak na nim spoczywa ciężar obecnych. Ich ciężki, ponury nastrój i smutek nieco łagodnieje.

Lokalna radość może wydawać się znacznie jaśniejsza. To promień, który wbija się w wewnętrzny świat człowieka lub wychodzi z niego w otaczającą przestrzeń, i to może być niemal promień lasera. Przez krótki czas całkowicie przekształca on pewien obszar wewnętrznego świata człowieka lub zewnętrzny obiekt. Jednak ta transformacja jest krótkotrwała, a uczucie radości przechodzi na inny obszar lub oświetla inny obiekt, natomiast stary pozostaje bez podświetlenia i czasami bardzo tęskni.

Do lokalnego archetypu należy ulotna radość. Jest ona często subtelniejsza, bardziej precyzyjna, być może jaśniejsza i z pewnością bardziej zmienna niż globalna. Nie rości sobie żadnych pretensji, jednak będąc regularnym towarzyszem człowieka, upiększa jego życie, być może nawet bardziej niż globalne radosne tło.

Pytania do czytelnika

Czy potraficie docenić ulotną radość? Czy umiecie się nią cieszyć, wiedząc, że jest ona czysto konkretna i nietrwała?

Czy łatwo uśmiechacie się do nieznajomych ludzi?

Czy odbieracie uśmiech losu jako dar, czy też jest on dla was jedynie zaliczką, za którą prędzej czy później przyjdzie się słono rozliczyć?

Wyobraźcie sobie koło szczęścia. Czy potraficie je zobaczyć i, jeśli tak, to po jakiej trajektorii porusza się ono w waszym kierunku?

Czy istnieją sfery życia, w których niezmiennie towarzyszy wam sukces?

Czy potraficie cieszyć się cudzym szczęściem?

Jak szczera jest wasza radość? Jak długo ona trwa?

Przechodzimy do kolejnego ważnego tematu, a mianowicie do sfery fizycznych odczuć człowieka, czyli tego, co w języku ezoterycznym nazywane jest życiem ciała eterycznego.

Samopoczucie

Pytanie: „Jak się czujesz?” – przez różnych ludzi jest rozumiane zupełnie inaczej, w zależności od modalności postrzegania swojego samopoczucia, do której są przyzwyczajeni i którą na ogół uważają za jedyną. Jednak u różnych ludzi modalności te mogą być różne.

Globalne postrzeganie swojego ciała, a ściślej mówiąc, odczuwanie swojego ciała, jest właściwe większości zdrowych ludzi – lub ludzi ciężko chorych, których choroba ma charakter ogólny, albo dany objaw lokalny nie jest zbyt silny w porównaniu z ogólnym ciężkim stanem. Dla tego archetypu typowe są wypowiedzi związane z ciężarem. Człowiek mówi o swoim niezwykłym lekkim lub, przeciwnie, ciężkim samopoczuciu, o ruchliwości lub ociężałości: „Lecę jak na skrzydłach” lub „ledwie nogi ciągnę” – wszystkie te wypowiedzi świadczą o globalnym postrzeganiu swojego ciała.

Lokalne spojrzenie, przeciwnie, wyodrębnia tę czy inną część ciała i koncentruje się na jej odczuciach. Jest to typowe na przykład wówczas, gdy dana część ciała boli. Jakby sama fizjologia podpowiada człowiekowi, by zwrócił szczególną uwagę na stłuczony palec lub groźnie wyglądający ropień. Jednak pozytywne rodzaje doświadczeń fizycznych także mogą mieć charakter lokalny. Takie na przykład są odczucia po masażu tej czy innej części ciała. Skóra cieszy się kąpielami powietrznymi i słonecznymi, kąpielami; poszczególne mięśnie i grupy mięśniowe pozytywnie reagują na odpowiednie obciążenie. Przyjemne sygnały może dawać odpowiednio wypełniony żołądek.

Pozytywne odczucia w narządach płciowych są znane, jak się wydaje, zdecydowanej większości ludzi. Pytanie do czytelnika. Czy znane jest wam uczucie, kiedy niemal fizycznie „rozpadacie się na kawałki”? Czy potraficie opisać swój przeciwny stan? Słuchając swojego wewnętrznego stanu, czy trudno jest określić źródło dyskomfortu? Czy on w jakiś niepojęty sposób usiłuje umknąć waszej uwadze? Czy lubicie narzekać na ból i dyskomfort w różnych częściach ciała? Czy skłonni jesteście oceniać swoje samopoczucie ogólnie? Dla siebie, dla innych? Czy pozdrowienie „Bądźcie zdrowi!” ma dla was jakieś znaczenie, poza czysto rytualnym? Objmując drugą osobę, czy ważne jest dla was, jak dokładnie ułożyć wokół niej swoje ręce? Czy ma dla was znaczenie, w które miejsce całują was i dokąd wy całujecie swoich ukochanych? Podczas seksualnie nacechowanych interakcji, czy ważne są dla was odczucia w częściach ciała innych niż strefy genitalne? Czy wierzycie, że strefy erogenne u każdego człowieka są indywidualne i że warto zwracać na nie uwagę w intymnych sytuacjach? Czy wasze ciało zachowuje pamięć o dotyku innych ludzi? Które części waszego ciała są najbardziej wrażliwe na nieodpowiedni dotyk? Czy ma dla was sens to ostatnie pytanie?

Odczucia świata zewnętrznego

Błędnym jest przekonanie o wspólności lub jednakowości postrzegania świata zewnętrznego przez ludzi, choć narządy zmysłów u wszystkich są mniej więcej jednakowo zbudowane. Jednakże, pomimo tego, wewnętrzne przeżycia reakcji ciała na różne

Podrażniki u różnych ludzi są zupełnie różne, i ta różnica jest większa, niż można sobie wyobrazić. Dlatego my, jak zawsze, rozpatrujemy nie tylko same cielesne odczucia człowieka od otaczającej przestrzeni, ale i modalność ich przeżywania przez człowieka. Globalny archetyp daje człowiekowi skłonność do integrowania otrzymanych od zewnętrznego świata cielesnych odczuć, postrzegając je w całości. Oceniając i charakteryzując swoje cielesne odczucia, taka osoba powie: „Czuję się dobrze. Jest mi wygodnie. Czuję przyjemność”. Albo odwrotnie: „Jest twardo, niewygodnie, nieprzytulnie”. W tym, jeśli mu jest niewygodnie, nie udaje, podając charakterystykę ogólnego planu. On naprawdę nie dostrzega tej konkretnej przyczyny, przez którą odczuwa dyskomfort. Jeśli przełączyć go na lokalny archetyp, mogą się wyjaśnić konkretne szczegóły. Na przykład, że uciska go but, albo że jest mu zimno, a konkretnie, że zmarzła mu szyja, gdyż źle ją osłania szalik, albo że przeszkadza mu dym papierosowy i cokolwiek innego, ale póki lokalny archetyp nie jest włączony, globalny integruje wszystkie te prywatne nieprzyjemności i przekazuje do świadomości człowieka jedynie globalną charakterystykę.

Lokalny archetyp, odwrotnie, przekazuje, czasem z nadzwyczajną dokładnością, miejsce i charakter odczuć od zewnętrznego świata, to znaczy człowiek może bardzo wyraźnie odczuwać wrażenia od swoich stóp, idąc po gorącym piasku, albo stając na kolana, z niezwykłą jasnością odczuć fakturę desek, którymi jest wyłożona podłoga, która pod stopami poruszy jego włosy, szczególnie pasmo przy prawej skroni, odczuć ból w oczach od zbyt jaskrawych odblasków na falach jeziora. Wszystkie te odczucia, które w różnych częściach ciała mogą być zupełnie różne, istnieją w nim jednocześnie i w żaden sposób w jego świadomości nie są integrowane. On nie ma ogólnego odczucia, właściwego globalnemu archetypowi. Podróżując swoją uwagą po różnych częściach ciała, może trafiać to w rajskie, to w piekielne okolice, nie umiejąc wypracować jakiegoś średniego, zrównoważonego postrzegania.

Pytania do czytelnika. Czy odczuwa pan/pani cielesny dyskomfort, zmieniając miejsce pobytu, na przykład wyjeżdżając na łono natury z miasta, wchodząc do wody, wychodząc z niej z powrotem? Czy często w pańskim/pani życiu zdarza się tak, że nie może pan/pani wyraźnie odpowiedzieć na pytanie, czy jest panu/pani wygodnie w otaczającym środowisku? Czy lubi pan/pani kontrastowe zabiegi (szybkie przemieszczanie się z zimna do ciepła, ze światła w cień itp.)? Czy ceni pan/pani stabilność swoich cielesnych odczuć? Czy trudno jest panu/pani pożegnać się z chorobą przewlekłą? Radykalnie zmieniać klimat otoczenia? Polecieć samolotem na dwa dni do innej strefy klimatycznej?

Jedzenie
Stosunek do jedzenia, nawyki żywieniowe, same produkty, które są spożywane, i to, jak człowiek do nich się odnosi — to nie tylko ważna część życia każdego człowieka, choć może on nie przywiązywać do niej istotnego znaczenia, ale i lustro archetypów, które panują w jego podświadomości. Zobaczmy więc, co człowiek je i jak do tego podchodzi.

Wszechświatowy archetyp przyjmuje proces jedzenia w całości. On wymaga od człowieka, co do zasady, wypracowania określonego reżimu żywieniowego i pewnego schematu odżywiania, opracowania jego różnych aspektów, takich jak kaloryczność, witaminy, sole mineralne, usuwanie żużli z organizmu. Do tematu jedzenia zwykle dołączają się oczyszczenia, dni odciążające, i wszystko to jest wpisywane w różnorodne uniwersalne schematy. Globalne podejście do procesu jedzenia, szerząc się wszerz, podporządkowuje całe życie człowieka procesowi odżywiania. Widać to z tymczasowych znaczników, którymi człowiek reguluje swoje życie. One z kolei wchodzą w potoczny język wszystkich ludzi, którzy jednak mogą nie nadawać im bezpośredniego znaczenia. Takie wyrażenia jak „pora obiadowa”, „popołudniowy odpoczynek”, „omówimy to przy kolacji” mówią same za siebie. To nic innego jak tryumf globalnego archetypu, nałożonego na proces jedzenia i przedłużonego na całe życie człowieka.

Lokalne podejście do procesu przyjmowania pokarmu jest znacznie bardziej demokratyczne i właściwe dzieciom, dla których jedzenie w żaden sposób nie jest wyodrębnione z ogólnego procesu ich życia i które są skłonne, jak mówią dorośli, „szpikować się”, to znaczy w każdej chwili czasu zakradać się do kuchni, chwytać smaczny kąsek, natychmiast go zjeść i kontynuować swoje zabawy. Według tego samego schematu żyje wielu dorosłych, rozumiejąc i uważając, że takie zachowanie jest niewłaściwe, ale nie będąc w stanie zmienić go na inne. I sprawa nie zawsze tkwi w słabości charakteru, czasem powodem są przyczyny fizjologiczne i psychologiczne. Właściwie autor nie uważa, że ściśle określony porządek w nawykach żywieniowych jest organicznie właściwy człowiekowi. Prawdopodobnie prawda jest bardzo indywidualna.

Lokalny archetyp skłania do wyboru tego produktu, który w danej chwili wydaje się człowiekowi najsmaczniejszy, i bez zastanowienia go zjadać. Prawdopodobnie smakosze w dużej mierze są znani właśnie lokalnym archetypem, to on daje człowiekowi subtelny smak, zdolność rozróżniania szczegółów swoich gastronomicznych odczuć i na wysokim poziomie — do tworzenia prawdziwych arcydzieł tej sztuki. Według lokalnego archetypu człowiek odżywia się i głoduje czasem z natchnienia, nie zastanawiając się nad kaloriami i połączeniem produktów. Pomysły żywienia rozdzielnego i systematycznego głodowania niewątpliwie odnoszą się do globalnego archetypu. Można powiedzieć, że podejście globalne jest bardziej systematyczne, a lokalne bardziej szczere, i nigdzie nie ujawnia się to tak wyraźnie, jak w nawykach i upodobaniach żywieniowych.

Pytania do czytelnika. Czy stosuje pan/pani rygorystyczny reżim żywieniowy, zarówno co do pory posiłków, jak i do produktów? Czy uważa pan/pani to za dla siebie pożyteczne, konieczne, pożądane, nieobowiązkowe? Opiszcie swoje zachowanie w sytuacji, kiedy z delegacji wraca mąż i przywozi ze sobą z południowych krajów dużo słodkich owoców. Opcje: natychmiast rzuca się pani/pan do nich i zaczyna je bezładnie pożerać; dzieli je na kilka dni i je w określonej porze; ignoruje fakt ich pojawienia się w domu, w żaden sposób nie zmieniając nawyków i racji swojego odżywiania. Jedząc sałatkę, czy dąży pan/pani do tego, by poczuć smak wszystkich jej składników osobno, czy zwraca pan/pani maksymalną uwagę na jej ogólny smak? Przez jakiś czas po jedzeniu wsłuchuje się pan/pani w odczucia swojego żołądka? Czy rozróżnia pan/pani odcienie uczucia głodu, kiedy organizm domaga się od pana/pani tego czy innego produktu? Czy zdarza się panu/pani tak, że jest pan/pani najedzony/a jednym rodzajem pożywienia, a jednocześnie głodny/a innymi? Czy skłania się pan/pani do rozdzielania procesów picia i jedzenia, czy też je łączy?

Wygląd zewnętrzny i ruch
Oczywiście, wiodące archetypy człowieka ujawniają się także w jego wyglądzie zewnętrznym, w sposobie, w jaki się porusza, jak się ubiera, jak jest postrzegany przez otoczenie. Jednak, aby konkretnie odczytać, dostrzec i odczuć wpływ konkretnego archetypu — to wysoka sztuka, która w dużej mierze jest intuicyjna i osiąga się ją poprzez długą i nieprzerwana praktykę. W jakim kluczu można prowadzić te obserwacje?

Globalny archetyp ujawnia się w tym, że ciało człowieka, zarówno w statyce, jak i w dynamice, wygląda jak jednolita całość, w której wszystko jest organicznie powiązane, nie ma niczego zbędnego, co odstaje, i nie ma niczego szczególnie przyciągającego uwagę. Nawet jeśli jakaś jego część rzuca się w oczy, to zaraz ujawnia się jej związek z innymi częściami i organiczna jedność przywraca postrzeganie ciała jako całości. To samo dotyczy ruchu. To ciało porusza się w taki sposób, że organicznie wplata się w otaczające środowisko, i żadna jego część przy ruchu nie wydaje się zbędna. Ta jakość, którą określa się słowami zręczność, zwinność, opanowanie, charakterystyczna jest dla sportowców-wielo-borców. Przy tym lokalne podejście może ujawnić defekty i niedostatki w każdym miejscu ciała człowieka, ale dziwnym sposobem one jakby nie rzucają się w oczy, nie wyglądają na istniejące same przez się, a wplatając się w ciało, jakby giną w nim.

W swoim ubiorze człowiek prowadzony przez globalny archetyp dba, przede wszystkim, o pewien ogólny styl, któremu będą podporządkowane jego wygląd zewnętrzny i ruchy. Ten ogólny styl dobiera on odpowiednio do tego środowiska, w którym się znajduje. Dla niego jest wielka różnica między ubiorem ulicznym, domowym, oficjalnym, świątecznym i ubiorem noszonym w uroczystych okazjach. Kiedy go zakłada, u niego zmienia się wszystko: i nastrój, i twarz, i chód, i gestykulacja.

Lokalny archetyp daje spojrzenie na ciało człowieka, które niby składa się z oddzielnych kawałków, przy czym niektóre z nich mogą być bardzo piękne, niektóre szkaradne, niektóre po prostu wyraziste, a niektórych jakby w ogóle nie przewiduje natura — przynajmniej wzrok na nie nie pada nigdy. Próba spojrzenia na to ciało z reguły kończy się fiaskiem. Tak wyraziste są jego poszczególne części, że wzrok obserwatora nieuchronnie pada na nie i zostaje porażony ich pięknem, szkaradnością lub swoistym charakterem, jednak całościowy obraz uporczywie nie chce się ułożyć. Kiedy ta osoba się porusza, uwaga obserwatora również zostaje przykuwana do poszczególnych części jej ciała lub pojedynczych gestów, obrotów głowy, ruchów nóg itd. Zrozumienie, jaki ogólnie ma chód, jest niezwykle trudne. Kiedy przemieszcza się w przestrzeni, obfitującej w różnorodne przedmioty — na przykład idzie lasem, przeciska się przez tłum — wyróżnia się w niej dość jaskrawo; przy tym rzadko wpisuje się w nią organicznie, a swoim ciałem wyraziście akcentuje te lub inne części otoczenia, na przykład wpadając na drzewo, potykając się o korzeń i upadając na nie w malowniczej pozie. W ubraniu ta osoba lubuje się w pewnej akcentacji, w detalach, jaskrawych elementach lub kolorach, które rzucają się w oczy. Jednocześnie nie jest w stanie ogarnąć wzrokiem całego swojego stroju, gdyż jego wysiłki skierowane są na dwa lub trzy momenty, które w danej chwili wydają mu się najważniejsze — na kapelusz, mankiety lub krawat — a reszta jakoś umyka jego uwadze. Jednak to, jak postrzegają go inni ludzie, często nie pokrywa się z tym, na co zwraca uwagę on sam, i choć oni również, najprawdopodobniej, patrzą na detale, to będą to zupełnie inne detale, dlatego zobaczą go zupełnie inaczej.

Lokalny sposób patrzenia jest typowy dla samooceny młodej osoby. Patrzy ona na nos lub brzuch, które zupełnie jej nie odpowiadają, ignorując to, że reszta ciała rzuca pewne światło na te wątpliwe części jej sylwetki. Tego rodzaju spojrzenie, zmieniając archetyp z lokalnego na globalny, udaje się przezwyciężyć dopiero w wieku, kiedy prymitywne samowyrażanie i samopotwierdzenie tracą na aktualności; czasem jednak pozostaje ono na całe życie.

Pytania do czytelnika.

Czy ogólnie zadowala pana/panią własne ciało fizyczne? Jakie ma pan/pani pretensje do poszczególnych jego części? Czy te pretensje są realne? Na co zwraca pan/pani uwagę, patrząc po raz pierwszy na nieznaną osobę? Jaki jest charakter pańskiej uwagi: czy ocenia pan/pani ją w całości, czy też szuka pan/pani najbardziej wyrazistych detali? Jakie to detale? Jakie cechy człowieka rzucają się panu/pani przede wszystkim w oczy? Czy posiada on jakieś inne cechy, które — przeciwnie — przeocza pan/pani przy pierwszym spotkaniu i które w ogóle są dla pana/pani nieistotne, ale istotne dla innych ludzi? Ile razy dziennie przebiera się pan/pani? Czy uważa pan/pani, że drobnych kalectw nie ma? Czy wierzy pan/pani, że ogólna harmonia i atrakcyjność wyglądu sylwetki to klucz do sukcesu kobiety? Czy uważa pan/pani, że piękno człowieka jest tożsame z pięknem jego twarzy? Jak ważne są dla pana/pani szczegóły ubioru: pańskiego, pańskich znajomych, przyjaciół, nieznajomych? Czy potrafi pan/pani, nie nudząc się, przyglądać się komuś przez dwadzieścia minut, stale odkrywając coś nowego na jego temat? Czy potrafi pan/pani ułożyć słowny portret swojej żony/męża, dzięki któremu dałoby się ją/jego odróżnić od innej osoby?

Zagłębcie się głębiej w astrologię

Darmowe kalkulatory, mapa urodzenia, Tarot online oraz inne narzędzia do samopoznania.

Udostępnij:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Updating
  • Brak produktów w koszyku.