W zależności od tego, pod wpływem którego archetypu znajduje się człowiek, diametralnie zmienia się jego język, zarówno pisany, jak i mówiony. My jednak ograniczymy się do analizy języka mówionego. W przeciwieństwie do języka pisanego, mowa charakteryzuje się silnymi akcentami logicznymi, które wyróżniają szczególnie znaczące dla człowieka słowa i pojęcia.
Znany z gramatyki podział zdania na podmiot, orzeczenie i dopełnienie bliższe, czyli działanie, podmiot działania, obiekt działania, łatwo tłumaczy się językiem yin i yang. Mianowicie: do modalności yang należą podmiot działania – kto, oraz czasownik – co robi; do modalności yin należą obiekt działania oraz jego charakterystyka. Na przykład w zdaniu: „Nikanor uważnie obejrzał nieznajome mu pomieszczenie”, do archetypu yang należy podmiot, czyli „Nikanor”, to, co robi – „obejrzał”, oraz charakterystyka tego czasownika, czyli „uważnie”; do archetypu yin należy obiekt czasownika, czyli „pomieszczenie”. Zatem „Nikanor uważnie obejrzał” to yangowa część zdania, „nieznajome mu pomieszczenie” – yinowa. Nie w każdym zdaniu występują yangowe lub yinowe składniki. Po pierwsze, zdarzają się zdania, zwłaszcza w mowie, w których nie ma żadnego obiektu. „Poszedłem” – to czysto yangowe wyrażenie. Odwrotnie: „Czas mi na coś” – to czysto yinowe, określa ono stan człowieka, podobnie jak nieokreślone zdania typu „świta”, „ściemniało”, „zmierzchało” – to typowe zdania bezpodmiotowe. Jednak nawet w pełnym zdaniu nie zawsze można wyróżnić yinowe i yangowe składniki. Na przykład w zdaniu: „W tym niewielkim pomieszczeniu pomieściło się jednocześnie kilka osób, które dziwnie się od siebie różniły zarówno wyglądem, jak i sposobem zachowania”, – praktycznie nie ma elementu yangowego. Czasownik „pomieścić się”, podobnie jak „przebywać”, „być” i niektóre inne, nie zawiera w sobie żadnego elementu yangowego, a całe to zdanie jest czysto opisowe i dlatego znajduje się pod wpływem archetypu yin.
Mimo to, jak dowodzi formalna analiza składniowa, świadczy ona o modalności. Znajdując się pod przeważnym wpływem archetypu yin lub yang, człowiek w mowie wyraźnie ujawnia ten archetyp, akcentując w języku słowa odnoszące się do yinowej lub yangowej modalności – innymi słowy, kładzie na nie logiczny nacisk. Natomiast słowa odnoszące się do przeciwnej modalności często po prostu pomija (jest to tak zwane elipsy), lub wymawia je niewyraźnie, nieczytelnie, cichszym głosem, jakby pokazując, że nie mają one istotnego znaczenia.
Jak na przykład żona może określić, w jakim nastroju, w jakiej modalności wychodzi z domu mąż? Wystarczy zapytać go: „Dokąd idziesz?” – i uważnie wysłuchać odpowiedzi, zwracając uwagę nie tylko na jej bezpośrednią treść, ale także na subtelności: akcent logiczny, intonację i wyrazistość wypowiadanych słów. „Idę… br-br-br…”. Co kryje się za tym niewyraźnym „br-br-br” – można dopytać lub domyślić się: napić się piwa, wstąpić do Tolika, pogrzebać się w garażu. Oczywiście, możliwe, że mąż kłamie, ukrywając najistotniejszy cel swojego wyjścia szybką mową, ale jeśli przyjąć, że zachowuje się szczerze i nie zniekształca niczego umyślnie, to jasne, że główny cel jego wyjścia martwi go mniej niż sam fakt działania: „Idę”. Być może, dopiero wychodząc, dokładnie określi kierunek i cel, teraz najważniejsze jest dla niego samo działanie, czyli wyjście z domu.
Jeśli natomiast pada odpowiedź: „Zajrzę do Tolika”, gdzie podmiot – zaimek „ja” – jest pominięty, a akcent logiczny pada na ostatnie słowo (co zresztą wynika także z treści zdania, ponieważ czasownik „zajrzeć” rzadko niesie główne znaczenie semantyczne), oznacza to, że wyjście jest pod wpływem modalności yin. Ale jeśli dalej następuje kontynuacja z wyraźnie yangową modalnością, na przykład: „Muszę mu coś przekazać” – z akcentem logicznym na słowie „przekazać”, to modalność wyjścia należy jednak uznać za yangową.
Ogólnie rzecz biorąc, dotycząc modalności, obowiązuje zasada: „Drugie słowo jest ważniejsze od pierwszego”, czyli jeśli człowiek wymawia kilka zdań w modalności yin, ale końcowe jest yangowe, oznacza to, że poprzednie zdania były jedynie przygotowaniem, a ogólny sens jego wypowiedzi jest yangowy. Możliwe jednak, że całkowicie yangowa konstrukcja zdania oznacza całkowicie yinowe zamiary człowieka – w takim przypadku należy patrzeć na istotę sprawy.
Zdanie: „Idę pospacerować, pochodzić, zaczerpnąć powietrza, rozejrzeć się” – z punktu widzenia filologii jest wyraźnie yangowe; z drugiej strony opisuje ono całkowicie yinowe zachowanie, czyli pasywnie-obserwacyjny nastrój człowieka, wyrażony jednak w formie yangowej. Jak bardzo to jest istotne? Jak wiemy, nic nie dzieje się bez powodu. Być może ten człowiek chce pokazać, że przynajmniej w takiej sytuacji, kiedy nie jest od nikogo zależny, ma prawo do samodzielnych działań.
Jeśli człowiek ma tendencję do włączania archetypu yin, może wyrazić się w intonacji, która w mowie jest niezwykle ważna i która również dość wyraźnie odróżnia zdania yinowe i yangowe. Zasadniczo, intonacja yinowa jest bardziej miękka, zawiera mniej nacisku, więcej kontemplacji, jakby przyjęcia przez człowieka rzeczywistości. Odwrotnie, w intonacji yangowej słychać wyraźny zamiar, działanie, być może nawet groźbę agresji, zniszczenia, bezpośredniej ingerencji. Po prostu twarda intonacja jest zatem zawsze yangowa, nawet jeśli pod względem treści i znaczenia leksykalnego zdanie brzmi yinowo.
„Zimno mi” – zdanie pod względem treści i składni yinowe, jednak wypowiedziane z dużym naciskiem nabiera wyraźnego yangowego odcienia, sugerując, że otoczenie powinno interweniować i jakoś pomóc człowiekowi, na przykład zaproponować mu ciepły koc lub gorącą herbatę, a może nawet nocleg.
Dla yinowej mowy charakterystyczna jest szczególna nieokreślona modalność, pośrednia między stwierdzeniem a pytaniem: „Czas mi do domu”. Jeśli to zdanie brzmi z wyraźną intonacją pytającą, jest ono w modalności yangowej, ponieważ zakłada od rozmówcy jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli brzmi w wyraźnie twierdzącym tonie, jego modalność jest yinowa, po pierwsze dlatego, że opisuje stan człowieka, a po drugie dlatego, że akcent logiczny pada na ostatnie słowo, na obiekt. Jeśli jednak to zdanie zostało wypowiedziane z charakterystyczną nieokreśloną intonacją półpytania-półstwierdzenia, jest ono wypowiadane równym tonem, na jednym oddechu, bez akcentu logicznego na żadnym ze słów, a na końcu czuje się jakby wielokropek – człowiek jakby nie jest pewny siebie i pozostawia partnerowi wybór modalności i samą treść odpowiedzi.
W takiej sytuacji gospodarz może złapać natrętnego gościa, który wyraźnie prosi się o odpowiedź: „Nie, skądże, jeszcze całkiem wcześnie, a nam tak miło z panem rozmawiać” – odpowiedź, która zakłada modalność pytania, czyli jego modalność yangową. Natomiast gospodarz może odpowiedzieć: „No cóż, czas to czas, bardzo miło było z panem porozmawiać” – mając na myśli, że zdanie zostało wypowiedziane w tonie twierdzącym, w modalności yinowej, i on odpowiada synchronicznie, czyli także w modalności yinowej.
Ogólnie rzecz biorąc, kwestia komplementarności modalności yin i yang jest bardzo istotna, a różni ludzie rozumieją ją zupełnie inaczej. yin i yang, i odwrotnie; w życiu jednak ludzie kierują się podświadomą myślą, że zachowaniem komplementarnym jest zachowanie synchroniczne, mianowicie że na yang należy odpowiadać w stylu yang, a na yin – w stylu yin, i w wielu przypadkach (choć nie zawsze) takie zachowanie będzie komplementarne.
Odwrotnie, zachowaniem charakteryzującym się wyraźną wieloznacznością lub nieokreślonością pod względem modalności często odznaczają się profesjonalni manipulatorzy, oszuści, ludzie, którzy osiągają swoje cele, celowo zniekształcając sens swoich słów i treść swojego zachowania, wprowadzając w ten sposób partnera lub przeciwnika w błąd, tak że później okazuje się: „Miałem na myśli coś zupełnie innego” – w sytuacji, kiedy będzie już za późno. Takie zachowanie nazywa się ekwowikacją.
To jest zabieg, kiedy człowiek, wypowiadając pewne słowa, za pomocą specjalnych środków wyrazu wywiera na partnera wrażenie, że chce powiedzieć coś zupełnie innego, a partner podąża za tą drugą treścią, by później usłyszeć: „Ale przecież mówiłem ci coś zupełnie innego, sam jesteś winien, że mnie źle zrozumiałeś”. Ekiwoki związane z celowym zniekształcaniem modalności są chyba najpowszechniejsze ze wszystkich. Żona mówi mężowi: „Wiesz, dziś wieczorem czuję się tak nieszczęśliwa”. Mąż współczuje: „No to może dzisiaj wieczorem się rozerwiemy? Pójdziemy na spacer albo wpadniemy do znajomych…”. Żona: „Nie prosiłam cię o to, ale skoro tak nalegasz, to niech będzie. A tak w ogóle, kupiłam dzisiaj niezwykle piękny kapelusz i chciałabym poznać twoją opinię”. Czytelnik może powiedzieć: „Cóż w tym złego? Zwykłe drobne kobiece sztuczki, tym bardziej że oboje doskonale rozumieją, o co chodzi i co tak naprawdę się dzieje”. W tym przypadku, być może, tak. Jednak zarówno w rodzinach, jak i w kontaktach służbowych bardzo powszechny jest typ zachowania, kiedy człowiek systematycznie zniekształca modalności, mówiąc jedno, a intonacyjnie drugie, i wykorzystuje to w swoich korzyściach, a ludzie cierpiący z tego powodu nie mogą nic zrobić, gdyż nie istnieje społeczne pojęcie piętnujące człowieka za zniekształcanie modalności. Możesz powiedzieć o kimś inaczej: „Okłamał mnie”, a społeczeństwo go potępi. Ale nie możesz powiedzieć: „Wytworzył we mnie fałszywe wrażenie”, społeczeństwo wzruszy ramionami i powie: „No cóż, sam jesteś winien, kochany, jakie wrażenie o ludziach i sytuacjach sam sobie tworzysz”. Chociaż w rzeczywistości tworzenie fałszywego wrażenia i nadużywanie modalności to grzech nie mniejszy niż bezpośrednie oszustwo.
Wracamy do tematu modalności języka. Zasadniczo każde wypowiedzenie zawiera w sobie trzy poziomy: sens psychologiczny, czyli to, co człowiek ma na myśli, znaczenie społeczne lub treść, czyli sens, jaki w jego kręgu społecznym mają wypowiedziane przez niego słowa, i trzeci poziom – to intonacja. Każdy z tych trzech poziomów ma swoją modalność, przy czym mogą one być łączone w najbardziej niezwykły sposób. Rozważmy, na przykład, najprostszy przypadek: człowiek żegna się z gościem i chce wyrazić mu życzenie, aby ten jeszcze przychodził. Wewnętrzna treść może być janska, a mianowicie zawierać zamiar przekazania gościowi rozkazu, aby ten przychodził, lub jin, czyli przekazanie gościowi informacji, że człowiek bez niego się nudzi. Jednak fraza, która jest wypowiadana, i intonacja, z jaką jest wypowiadana, mogą mieć zarówno janski, jak i jin dźwięk. Fraza janska brzmi tak: „Przychodź w gości”. Jin: „Bez ciebie się nudzę”. Na razie nie zwracaliśmy uwagi na intonację, a fraza była powiedziana każda w całości wyraźnej modalności: pierwsza – w janskiej, druga – w jin.
Teraz rozważmy zachowanie człowieka, który uwzględnia jeszcze jeden czynnik – intonację. Fraza wypowiedziana w modalności janskiej-janskiej, czyli bezpośredniego rozkazu, brzmi tak: „Przychodź jutro, mówię ci!” (wypowiadana z mocnym naciskiem). Fraza w modalności janskiej-jińskiej – bezpośrednia prośba lub zaproszenie: „Przychodź jutro, jeśli ci to odpowiada”. Tutaj intonacja jest miękka, uprzejma, zwłaszcza w drugiej części frazy. Zaproszenie do modalności jin-janskiej: aktywna skarga, narzucanie partnerowi swojego stanu. „Tak bardzo chciałbym, żebyś jutro przyszedł” (wypowiadane z naciskiem). Na poziomie społecznym człowiek przekazuje swój stan, ale same słowa, które wzmacniają, podkreślają stan „tak bardzo chciałbym” – nie „chciałbym”, a „tak bardzo chciałbym” – i intensywna, napięta, natarczywa intonacja tworzą janski wydźwięk. I wreszcie, fraza w modalności jin-jińskiej – pośrednia prośba, zakamuflowane zaproszenie. Wypowiadana w miękkiej, być może trochę żałosnej manierze: „Jeśli masz ochotę wpaść, będę bardzo rada”. Przy tym „masz ochotę” i „będę” są często pomijane, tak że pozostaje czysto jin składnik samej frazy: „Jeśli ochota wpaść, będę bardzo rada”.
Pytania do czytelnika. Przemyśl ostatnią rozważaną sytuację – zaproszenie w gości – odnosząc się do siebie. Która z czterech opisanych powyżej modalności (janskiej-janskiej, janskiej-jińskiej, jin-janskiej, jin-jińskiej) jest dla ciebie organiczna lub naturalna? Którą kategorycznie odrzucasz dla siebie? Którą najtrudniej byłoby ci odegrać w aktorskim etudzie? Teraz postaw się na miejscu gościa. Na które zaproszenie z czterech opisanych typów odpowiesz najprawdopodobniej? Które, przeciwnie, odrzuci cię zdecydowanie i nie przyjdziesz więcej w gości? Pomyśl o przyczynach takich reakcji. Za nimi, zapewne, stoją całkiem określone życiowe nastawienia, które być może warto przejrzeć, poszerzyć lub uzupełnić. Na jakie słowa zwracasz maksymalną uwagę, słuchając ludzi? Znajdują się w jin czy janskiej części wypowiedzianych przez nich fraz? Którą część tekstów, które słyszysz, zapamiętujesz lepiej – jin czy janską? Zwróć uwagę na swoje elipsy, czyli pominięcia. Co częściej pomijasz – podmiot, orzeczenie czy dopełnienie? Czy lubisz kolorowe opisy czy uważasz za lepsze akcentowanie w swojej mowie działaczy i działań? To samo pytanie odnosząc się do książek, które czytasz. Na co zwracasz większą uwagę – na aktywne działania czy na statyczne opisy? Jakiego rodzaju zarzuty przyjmujesz trudniej – te odnoszące się do tego, że zrobiłeś coś nie tak, czy te, które mają sens, że jesteś kimś nieodpowiednim? Zwróć uwagę, jak sam krytykujesz otoczenie, w szczególności swoje dzieci – w jin czy janskiej modalności: wysuwając im pretensje z powodu ich działań czy stanów?
Czy umiesz miękko, uprzejmie, w jin modalności, wypowiadać janskie słowa? Czy umiesz naciskać intonacją, opisując swoje niedomagania? Na przykład powiedzieć: „Źle się czuję” takim tonem, aby cała rodzina zaczęła wokół ciebie skakać?
Czary
Każdy człowiek ma swoje wyobrażenie o tym, czym jest czar, jaka jest jego własna osobista czarowność i jaka czarowność go pociąga. Ocena modalności swojej i cudzej czarowności pozwala wiele zrozumieć zarówno o sobie, jak i o innych. W szczególności większość ludzi swoją własną osobistą czarowność ma tendencję bardzo zawężać, ujawniając ją w całkiem określonych okolicznościach związanych z inicjowaniem całkiem określonych modalności, podczas gdy każdemu połączeniu modalności odpowiada swój typ czarowności, który można opanować i z powodzeniem wykorzystywać.
Czary jin to czar delikatnego uśmiechu zapraszającego, miękkości, uległości, taktownej rozmowności, milczenia, gotowości do usługi, głębi i subtelności percepcji. Nie należy myśleć, że takiego rodzaju czarowności są obdarzone jedynie pojedyncze jednostki ludzkiego rodu. W rzeczywistości wszystkie te cechy ujawnia absolutnie każdy człowiek w określonych okolicznościach, z określonym partnerem, być może bardzo rzadko, ale to nie znaczy, że pracując nad sobą, nie można wykształcić w sobie czarów jin. Najczęściej człowiek po prostu nie uważa tego za konieczne lub zadaje sobie zasadne dla siebie, ale nieprzekonujące dla partnera pytanie: „Po co to komu potrzebne?”. Autor ma jednak nadzieję, że czytelnik, który dotarł do tej strony książki, takiego pytania nie zadaje.
Czary janskie to czar czystości intencji, przemyślanych planów, adekwatnej energiczności, dobrej siły, królewskiej wielkości, mocy, prawdziwego autorytetu, odpowiedzialności za to, co człowiek planuje robić i robi.
Pytania do czytelnika. Jaki typ czarów bardziej ci się podoba u twoich znajomych? U krewnych? Na ekranie telewizora? W książkach? Jaki typ czarów, twoim zdaniem, jest ci bliższy osobiście? Czy jesteś w stanie okazać czary w przeciwnej modalności? Czy uważasz, że warto to robić? Jeśli nie, to dlaczego? Czy uważasz czary za ważną część twojego życia? Czy w twoim życiu jest wiele sytuacji, w których wyraźnie ich brakuje, ale jakaś siła nie pozwala ci ich włączyć lub po prostu nie umiesz tego zrobić? Pomyśl o modalności tych sytuacji i o tym, w jakiej modalności w nich występujesz.
Przyjmowanie prezentów
Po tym, jak ludzie obdarowują i przyjmują prezenty, można wiele zrozumieć o modalnościach, które kierują ich zachowaniem w wielu innych sytuacjach.Z reguły, dając i przyjmując prezenty, ludzie są względnie rozluźnieni, nawet jeśli to ma miejsce w sytuacji oficjalnej, i tutaj archetypy, które kierują psychiką, czasem manifestują się bardziej niż otwarcie. U wielu ludzi istnieje absolutnie precyzyjne wyobrażenie o tym, jak należy dawać prezenty, jak ich należy odpowiednio przyjmować, i co powinna robić osoba.otrzymuje prezent. Jeśli zachowanie obdarowanego odpowiada temu, jak powinno według oczekiwań darczyńcy, często dochodzi do bardzo nieprzyjemnej, napiętej sceny. Aby jej uniknąć, przyjrzyjmy się temu zagadnieniu z punktu widzenia modalności diadycznego archetypu.
Jankowy punkt widzenia na proces dawania prezentów polega na tym, że jest to proces, działanie. Osoba, która otrzymuje prezent, jest obiektem wpływu i powinna zareagować w określony sposób. Przede wszystkim powinna być otwarta na sam proces dawania. Oznacza to na przykład, że jej uwaga powinna być skierowana przede wszystkim nie na prezent, ale na osobę, która go daje, na jej słowa, emocje. Innymi słowy, człowiek kierujący się jankowym archetypem mówi: „OD MNIE DOSTAJESZ prezent”, a akcent logiczny powinien padać na pierwsze cztery słowa, a sam prezent ma dla niego mniejsze znaczenie.
Przyjmując prezent w duchu jankim, człowiek uważa za swój główny obowiązek wyrazić wdzięczność i radość z jego otrzymania, niejako oddać energię, którą darczyńca włożył w prezent, w postaci podziękowań, słów zachwytu itp. Samemu prezentowi może zostać poświęcona niewielka uwaga.
Inny jest inijski stosunek do prezentu ze strony osoby, która go otrzymuje. Polega on na asymilacji prezentu — taka osoba może, nie zwracając uwagi na darczyńcę, chwycić prezent i, nawet nie rozwijając go, szybko go zabrać, aby później, gdy goście się rozejdą, dokładnie go obejrzeć i „przyswoić”, czyli określić jego miejsce w swoim życiu. Człowiek kierujący się inijskim archetypem, otrzymując prezent, może go rozwinąć, a następnie niejako zlać się z nim w jedno: przycisnąć go do serca, na jego twarzy pojawi się radosny uśmiech, a jego stan psychiczny wyraźnie się zmieni. Niekoniecznie jednak uzna, że powinien w jakiś sposób zewnętrznie okazać swoją wdzięczność — na przykład podziękować darczyńcy w sposób wyraźny. Z jego punktu widzenia ważne jest, aby prezent mu się spodobał, a podziękowanie może być zapisane na jego twarzy, ale trzeba je odczytać — jest wyrażone pośrednio, na przykład zadowolonym kształtem ust lub szybkim, ale wieloznacznym spojrzeniem.
Bardzo interesująca jest obserwacja osoby, która pod wpływem inijskiego archetypu sama staje się przedłużeniem prezentu, czyli wnosi wraz z nim pewien stan, który stara się przekazać obdarowanemu. Tak zwykle daruje się kwiaty i inne symboliczne prezenty, które niosą w sobie pewną energię samego darczyńcy. Inijskie prezenty często nie mają na celu bezpośredniego wpływu na obdarowanego — może on nimi dysponować według własnego uznania, na przykład mogą to być przedmioty, którymi ozdobi swoje mieszkanie według własnego gustu, przyprawy kulinarne, których użyje przygotowując różne potrawy itp.
Jankowe prezenty są natomiast znacznie bardziej konkretne i celowe. Jeśli jest to bukiet kwiatów, to kryje się za nim chęć zadziwienia obdarowanego, skłonienia go do określonego typu zachowania, a jeśli się to nie udaje, darczyńca czuje się, jakby przegrał w starciu: próbował, miał na uwadze realizację swoich celów, jednak jego prezent, jego broń, jego narzędzie okazało się nieskuteczne. Przy podejściu inijskim nie ma czegoś takiego i nie ma takiego oczekiwania. Tutaj człowiek nie planuje żadnego konkretnego rezultatu, oddając prezent, i zadowala się reakcją w rodzaju „spodobało się — nie spodobało się”.
W ogóle w tej sytuacji bardzo wyraźnie ujawnia się komplementarność in i jan — człowiek, który pod wpływem jankiego archetypu daje prezent, zwykle oczekuje inijskiej reakcji obdarowanego i odwrotnie. Z reguły zachowanie synchroniczne, czyli jan na jan lub in na in, w tej sytuacji nie jest komplementarne.
Pytania do czytelnika. Czy lubisz otrzymywać podziękowania za swoje prezenty, czy dla ciebie najważniejsze jest, aby prezent zrobił wrażenie na obdarowanym? Według jakiego typu reagujesz na prezenty — inijskiego czy jankiego? Czy starasz się od razu przystosować prezent do siebie lub swojego mieszkania? Czy zwracasz specjalną uwagę na podziękowanie darczyńcy? Jakiego typu prezenty lubisz: jankowe, które wpływają na ciebie bezpośrednio, czy inijskie, które wpływają na twoje otoczenie i oddziałują na ciebie jedynie pośrednio? Czy lubisz, aby prezent miał jednoznacznie określony sposób użycia, czy wolisz mieć wybór co do tego, jak go wykorzystasz? Czy może cenisz sobie tani prezent? Jak często w twoim życiu otrzymujesz takie prezenty?
EMOCJE
Emocje ze względu na swój typ dość wyraźnie dzielą się na dwie kategorie — inijskie i jankie, które mają na celu wpływanie na człowieka i sytuację lub, przeciwnie, podlegają relaksacji wewnątrz samego człowieka. Jednak i tutaj, jak się mówi, możliwe są warianty i należy pamiętać, że w ramach modalności istnieją jeszcze submodalności. Poza tym często pod tą samą nazwą emocji różni ludzie rozumieją zupełnie różne rzeczy, dlatego aby lepiej się rozumieć, należy zwracać szczególną uwagę na modalności, które są stosowane lub mają być stosowane.
Ludzie generalnie dość tolerancyjnie odnoszą się do stanu emocjonalnego siebie nawzajem, czyli pozwalają sobie i swoim bliskim szeroki zakres emocji. Tolerancja ta jednak natychmiast zanika, gdy mowa o wyrażaniu emocji. Większość ludzi skłonna jest akceptować wyrażanie emocji jedynie w pewnych modalnościach, które często nie są zgodne z modalnościami samych emocji. Innymi słowy, jesteśmy skłonni uznawać za adekwatne wyrażanie emocji w pewnych formach i odrzucać je w innych.
Dlaczego tak jest — to osobne pytanie, jednak uświadomienie sobie tej okoliczności sprawia, że człowiek staje się znacznie bardziej elastyczny i tolerancyjny. Miłość jest jednym z najtrudniejszych pojęć, z którymi styka się człowiek, a pozorna prostota jej znaczenia, dostępność nawet dla dziecka, wprowadza w błąd ludzi podczas komunikacji i używania tego słowa, nadając mu zupełnie różną treść. Różnice w modalnościach jej rozumienia są tu bardzo istotne.
Miłość — to stan czy zajęcie, tło czy treść, bycie czy cel? Inijski punkt widzenia na miłość rozumie ją jako pewien stan, swoistego rodzaju oświecenie boskimi promieniami, szczególnego rodzaju łaskę, która spada na człowieka i przenika całą jego istotę. Czasami zdarzają się także zewnętrzne sytuacje, w których panuje miłość, i w nich odczuwa się łagodną, życzliwą obecność Boga. Miłość w jej inijskim rozumieniu można jakoś zasłużyć, można na nią czekać; niektórzy uważają, że jest ona aktem Bożej łaski i w żaden sposób nie wiąże się z ludzkim postępowaniem, inni sądzą, że pewne wewnętrzne oczyszczenie, kształtowanie cnót, wykorzenianie wad zwiększają szanse człowieka na tę łaskę, jeszcze inni przypisują główną rolę wierze — ale znowu wierze w rozumieniu inijskim, której zdobycie poprzez celowe wysiłki jest bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe.
Jankowy punkt widzenia na miłość to coś zupełnie innego. Miłość to szczególny entuzjazm, szczególne, inspirujące zabarwienie działań, które podejmuje człowiek. Źródłem tego zabarwienia może być czynnik osobisty, może być niejasne, skąd się ono bierze, lub źródłem inspiracji może być obiekt miłości, ale w każdym razie w centrum uwagi człowieka znajduje się określone działanie skierowane na zewnętrzny względem niego obiekt. Może to być obiekt miłości, ale równie dobrze może to być zupełnie inny obiekt, który w tym ostatnim przypadku zostanie niejako „oświetlony” miłością człowieka w trakcie pracy lub innej interakcji z nim. Samo to działanie, ta interakcja nie mają jednak bezpośredniego związku z miłością — jedynie ją uwydatniają. Tak więc mężczyzna zakochany w duchu jankim może poświęcić ukochanej setkę kilometrów biegu, i dla niego będzie to całkowicie adekwatny wyraz jego miłości do niej — przebiegnie te sto kilometrów z jej imieniem na ustach, a fakt, że ona w tym momencie będzie znajdować się w innym mieście, wcale go nie zmartwi.
Jan może rozumieć miłość jako stan, ale dla niego jest to stan, który koniecznie musi się przejawić w działaniu, inaczej człowiek przyznaje się do jego fałszywości lub swojej nieudolności.Na przykład, w ujęciu jinowym słowa „kocham swoją rodzinę” może całkowicie oznaczać, że mężczyzna lubi w niej przebywać. Lubi przychodzić, zanurzać się w atmosferze rodziny, pobawić się z dziećmi, zjeść wspólny posiłek, może nawet coś przygotować lub zrobić półkę, ale te ostatnie czynności nie są dla niego typowe — najważniejsze, że istnieją w ramach ogólnego tła jego stanu. Dla mężczyzny, który kocha swoją rodzinę w typie yangowym, jego stan w momencie przebywania w rodzinie nie ma zasadniczego znaczenia. On rozumie miłość jako szczególne uczucie, które inspiruje go do zajmowania się tą rodziną — w jej własnych ramach (na przykład wychowywanie dzieci, ucząc ich różnych umiejętności, ubieranie żony, budowanie z nią relacji) lub wspieranie istnienia rodziny w świecie zewnętrznym, zarabiając na nowy dom, samochód, podróż. Przy tym miłość w typie yangowym i jinowym wcale nie muszą się nawzajem uzupełniać, czyli na przykład mężczyzna może kochać swoją rodzinę w typie yangowym, znajdując w tym duże samowyrażenie i zadowolenie, i robić to z radością, ale przebywając poza rodziną. Są sytuacje, kiedy on, w teorii, mógłby skorzystać z efektów swojej pracy i poczuć korzystny dla siebie klimat rodziny, ale z jakiegoś powodu nie przyciąga go to i nie przynosi mu żadnej radości — czyli miłość w typie jinowym wcale nie jest przez niego odczuwana. (Jak wygląda przeciwna sytuacja, czytelnik może sobie wyobrazić sam).
Analogicznie, miłość do muzyki może być rozumiana w modlanościach jinowej i yangowej, i są to zupełnie różne rzeczy. Dla miłośnika-melomana miłość do muzyki jest pragnieniem jej odbioru, czyli pragnieniem przebywania w środowisku, gdzie rozbrzmiewa ulubiona muzyka. On czuje się dobrze w takiej sytuacji i nie potrzebuje niczego więcej. Przy tym myśl o tym, by samemu stworzyć jakąś melodię — głosem lub na instrumencie — nawet mu nie przychodzi do głowy, i nie uważa tego za dla siebie ważne czy potrzebne. Odwrotnie, czysto yangowa miłość do muzyki jest charakterystyczna dla zawodowych muzyków, którzy stawiają sobie za cel opanowanie instrumentu muzycznego, wykonanie na nim ulubionych utworów w taki sposób, w jaki jeszcze nigdy nie brzmiały, i jeśli im się to udaje i osiągnięte brzmienie ich satysfakcjonuje — to jest najwyższym przejawem jego miłości. Przy tym muzyk-zawodowiec może kochać bardzo ograniczony zakres wykonawców, uważając resztę za amatorów lub po prostu nie przywiązując w swoim życiu szczególnej wagi do samego stanu słuchania muzyki. Oczywiście, on jest zdolny odebrać cudzą muzykę, ale całkiem możliwe, że naprawdę satysfakcjonuje go tylko jego własna, i nie taka, którą odtwarza na instrumencie, ale taka, którą słyszy wewnętrznym słuchem. Czasem wydaje mu się, że on jeden wie, jak powinna naprawdę zabrzmieć ta muzyka, a jego największe szczęście to odtworzenie jej własnymi rękami lub ustami.
Oczywiście, miłość-działanie i miłość-stan są nierozdzielne; jednak u każdego człowieka występuje pewna ich akcentacja, czasem bardzo silna, i dla niego słowo „miłość” nabiera wyraźnie jinowego lub yangowego odcienia. W różnych sferach życia ten odcień może się zmieniać, i obserwując jego zmianę, można wiele zrozumieć o swoich wewnętrznych cechach i problemach.
Pytania do czytelnika.
Kiedy kochasz człowieka, czy odczuwasz ostrą potrzebę zrobienia dla niego czegoś?
Czy boisz się miłości bez wzajemności: a) swojej własnej, b) do siebie?
Czy wierzysz w bezinteresowną miłość?
Czy bliska jest ci myśl, że Bóg nie tylko kocha człowieka, ale i uczy go, i w tym przejawia się Jego miłość?
Czy uważasz, że relacje z ludźmi, które nie są naznaczone miłością, są puste?
Jak sądzisz, czy można efektywnie pracować, nie odczuwając miłości do swojej pracy?
Przypomnij sobie ludzi, których miłość jest dla ciebie całkowicie niezrozumiała.
Pomyśl, w jakiej modlaności oni ją przeżywają?
Pomyśl, w jakiej modlaności skierowana jest do ciebie miłość twoich bliskich, i spróbuj zmienić modlaność jin na yang, a yang na jin.
Jakie będą rezultaty?
Jak sądzisz, miłość zakłada troskę?
Czy miłość i strach są ze sobą zgodne?
Gniew
Zasadniczo, gniew ma sam w sobie wyraźnie yangową modlaność, czyli zakłada obiekt i proces, podczas którego wyraża się oburzenie wobec tego obiektu. Często ten obiekt znajduje się w moim świecie wewnętrznym, wtedy jedna moja część, z którą się utożsamiam, oburza się z powodu drugiej części, którą tymczasowo uważam za jakby obcą i z nią się utożsamiam. Istnieją jednak modyfikacje gniewu, takie, które skierowane są do wewnątrz człowieka i przy tym on wcale się nie dzieli na części — to na przykład bezsilny gniew lub jinowa wersja gniewu, uczucie rozdrażnienia, czyli odczucie samozniszczenia pod wpływem jakiejś patologicznej lub szkodliwej dla psychiki przyczyny.
W rzeczywistości jednak spotyka się jinową wersję gniewu, która postrzegana jest właśnie jako stan związany z jakąkolwiek czynnością. Wówczas mówi się, że on zaślepia oczy człowiekowi, i ten już nie wybiera ani obiektu gniewu, ani sposobu wyrażenia tego gniewu, a całkowicie jest zniewolony emocją, która odcina wszystkie połączenia ze światem zewnętrznym. Umiejętność przełożenia gniewu z modlaności jinowej na yangową — to ważna sztuka, której, niestety, nie uczą w nowoczesnych szkołach. Nie mniej ważne jest jednak znalezienie adekwatnych form wyrażenia gniewu na zewnątrz, zarówno w jego jinowej, jak i yangowej postaci.
Kulturalną wersją jinowego gniewu jest stłumiony, potencjalny gniew, kiedy widać, że człowiek znajduje się w stanie gniewu, ale powstrzymuje się i póki co nie wybrał sposobu realizacji tej emocji. On zasadniczo jest w tym wolny, być może, pokona swój gniew i w ten lub inny sposób rozpuści go w swojej psychice, być może, wyprze, tworząc tam głęboko ukrytą bombę, a być może, zrealizuje go, ale w formach, które sam wybierze, i w momencie, który również sam określi.
Odwrotnie, aktualny, yangowy gniew może przybierać najróżniejsze formy, poczynając od symbolicznych. Tak na przykład słowo „opała” pochodzi od zwyczaju, przyjętego wśród rosyjskich carów, którzy niechętnym im bojarom wręczali drogocenny kamień „opał”, i symbolizowało to niezadowolenie oraz rozkaz na pewien czas usunięcia się z oczu władcy. Często gniew wyraża się w formie słownej, używając różnego rodzaju wyzwisk i groźnych epitetów, a także w postaci gestykulacji, przy czym z charakteru fraz i ruchów ciała często można dostrzec, że prawdziwa modlaność gniewu wcale nie jest taka, jaką człowiek stara się imitować i która jest konieczna w danej sytuacji. Jeśli analiza składniowa gniewnego tekstu wyraźnie wskazuje na archetyp jinowy, oznacza to, że w rzeczywistości człowiek nie zdołał zrealizować swojego gniewu, przełożyć go z modlaności jinowej na yangową, i emocja nadal pozostaje w nim, a człowiek w ogóle nie planuje jej zrealizować.
Szczególnie wyraźnie modlaność widać w gestykulacji. Jeśli ruchy ciała, ruchy rąk i głowy człowieka skierowane są do przodu, jakby zadawał on ciosy, to jest to wskazówka na yangową modlaność gniewu. Jeśli zaś jego gesty raczej odsuwają go od partnera i skierowane są do samego siebie, to wskazuje to na jinową modlaność gniewu, porównując jego niewinność dla adresata.
Pytania do czytelnika.
Jaki typ gniewu jest ci właściwy?
Czy bywa, że płaczesz ze złości?
Czy znasz uczucie bezsilnego gniewu?
Czy otoczenie boi się twojego gniewu?
Czy jest on dla ciebie narzędziem wobec nich?
Czy w twoim otoczeniu są ludzie, których gniewu się boisz?
Ludzie, których gniew z jakiegoś powodu wcale cię nie dotyka?
Oceń modlaność ich gniewnych przejawów.
Jakie przejawy gniewu lub wściekłości uważasz za akceptowalne dla siebie?
Dla otoczenia?
Pomyśl o ich modlanościach.
Spróbuj w standardowej dla ciebie sytuacji gniewu zmienić jego modlaność na przeciwną. Jeśli była yangowa, przedstaw otoczeniu swój stan gniewu, w żaden sposób nie wskazując na adresata, jeśli była jinowa — przeciwnie, wypowiedz kilka nieprzychylnych słów i gróźb pod adresem osoby, która wywołała twój gniew. Dokładnie prześledź jej reakcję i jej modlaność.
Ciekawość i zainteresowanie
Ciekawość różni się od zainteresowania swoją modlanością. Ciekawość to przeważnie stan człowieka, czyli należy do archetypu jin.
Tutaj obiekt zainteresowania istnieje, ale zajmuje w wyobraźni człowieka bardzo abstrakcyjne miejsce, czyli człowiek nie dąży do sprecyzowania swojego zainteresowania tym obiektem. Wydaje mu się on interesujący w każdej swojej postaci, w każdym aspekcie, w każdym przejawie. „Poczekajmy, zobaczymy, co będzie dalej” — taka postawa ciekawości. Z kolei zainteresowanie, zwłaszcza trwałe, głębokie zainteresowanie, jest bardziej zabarwione archetypem yang. To emocja skierowana na obiekt, ale człowiek przedstawia ją sobie znacznie lepiej i znacznie dokładniej wie, co go interesuje. Co więcej, wyraźnie i aktywnie kieruje swoją energię, swoją działalność na obiekt, który go fascynuje. Idzie do niego, podchodzi do niego z odpowiedniej strony, wnika w niego, bada go, a jego badania są przesycone emocją zainteresowania.
Popularny artysta, wychodząc na scenę wieczoru autorskiego, bardzo wyraźnie odróżnia ciekawość publiczności lub dziennikarza przeprowadzającego wywiad od treściowego, celowego, aktywnego zainteresowania, które wyraża się między innymi w mądrych i interesujących dla niego samego pytaniach. Z kolei ciekawość charakteryzuje się powierzchownym traktowaniem i zadawaniem pytań standardowego typu, na które nie sposób odpowiedzieć w sposób ciekawy i treściwy, i które są zadawane niejako dla formalności, czyli pytania, które nie interesują się odpowiedzią na nie, ale stanowią jedynie pretekst, aby zmusić obiekt zainteresowania do jakoś się ujawnienia — jak dokładnie, to już nie ma znaczenia.
Można zatem powiedzieć, że yinowska ciekawość jest fazą poprzedzającą celowe yangowe zainteresowanie. I choć czasem sprawia nieprzyjemne wrażenie, to chyba nie da się bez niej obejść. Ważne jest jedynie, aby w porę zrozumieć, że nastąpiła zmiana faz, zmiana modalności.
Pytanie do czytelnika. Jak odnosicie się do spacerowiczów na ulicy, którzy bez celu się przewracają? Czy chętnie dołączacie do ich grona? Czy uważacie, że próżna ciekawość jest normalnym stanem człowieka, czy też sądzicie, że zawsze lepiej ustąpić miejsca celowemu zainteresowaniu? Na ile szeroki jest krąg waszych nieprofesjonalnych zainteresowań? Jak często zadajecie pytania, na które odpowiedzi was nie interesują? Kto z waszych znajomych dokucza wam tym, że zadaje pytania i nie słucha odpowiedzi na nie?
Niepokój i lęk
Zasadniczo obie emocje — niepokój i lęk — są yinowskie, gdyż charakteryzują stan człowieka, jednak tutaj ważne są submodalności. Yinowski niepokój i lęk nie są związane z żadnym zewnętrznym obiektem. Są one stanami człowieka, z którymi ten musi jakoś sobie radzić, nie wyjaśniając ich przyczyn. Może je w sobie łagodzić, równoważyć, wypierać lub przekształcać w inne stany.
Yangowskie rozumienie niepokoju i lęku jest zupełnie inne. Są to emocje, które barwią określoną działalność człowieka: „W lęku biegał z jednego końca pokoju na drugi, przeskakiwał od okna do telefonu, nie mogąc ani na chwilę znaleźć dla siebie miejsca”. Wewnętrzny lęk może towarzyszyć poszukiwaniom źródła napięcia i sposobu pokonania niebezpiecznej lub nieprzyjemnej przyszłej sytuacji. Jedna część jest źródłem napięcia, możliwych dróg rozwiązania sytuacji, a druga jest źródłem niebezpieczeństwa i lęku, i to źródło należy odnaleźć i zneutralizować lub jakoś zrozumieć i przekształcić.
Człowiek mówi: „Martwi mnie moje rozpraszanie się”. Yangowe podejście polega na tym, że martwi go jego rozpraszanie się i w związku z tym podejmuje lub być może już podejmuje konkretne działania mające na celu wzmocnienie wewnętrznej i zewnętrznej dyscypliny. Działania te będą przesycone jego niepokojem z powodu niedoskonałości. Z kolei, jeśli okaże się on wystarczająco silny, następuje przełączenie na yang.
w Twoim życiu – zarówno w drobnych, jak i istotnych okolicznościach – zewnętrznych i wewnętrznych. Jaką zmianę modalności dostrzegasz? Jaka jest modalność lęku i niepokoju, które przejawiają Twoi bliscy na co dzień, w sytuacjach krytycznych? Na które modalności reagujesz szczególnie silnie, w jakiej modalności najczęściej reagujesz?
Radość Ta emocja jest szczególnie ważna, gdyż bez niej ludzkie życie byłoby zupełnie niepełne. Jednak wielu ludzi odczuwa i przeżywa radość zupełnie inaczej, niż tego oczekują od nich otoczenie, co prowadzi do licznych nieporozumień, wzajemnego niezrozumienia i poważnego pogorszenia relacji między ludźmi w ogóle, a zwłaszcza bliskimi.
Radość typu jin to przede wszystkim stan. Człowiekowi jest dobrze, cieszy się, przeżywa swoją radość i wcale nie myśli o tym, że powinien ją jakoś na zewnątrz wyrazić, coś z nią zrobić. Jego oczy błyszczą, na twarzy pojawia się uśmiech, słychać jego śmiech, czuje się lekko i swobodnie. Najprawdopodobniej nie myśli o tym, że coś komuś jest winien, czymś jest zobowiązany i powinien jakoś regulować swoje zachowanie zewnętrzne.
Jangowe nasilenie radości oznacza, że człowiek jest zatroskany jej adekwatnym wyrażeniem na zewnątrz. Jego radość, jak się mówi, go przepełnia, chce się nią podzielić z otoczeniem, pragnie ją jakoś wyrazić lub podjąć działania, które będą nią
materializacją w świecie zewnętrznym. Wtedy wybucha zaraźliwym śmiechem, kierując go do otoczenia, zaczyna radośnie opowiadać coś, pozdrawiać, obdarowywać prezentami, pragnąc poprawić także nastrój innych. W życiu oczywiście nie zawsze można z taką precyzją przeprowadzić linię między radością yin a yang. U zwykłego człowieka są one zmieszane, jednak u wielu ludzi występuje tak silna akcentacja na yinowskiej lub yangowskiej składowej radości, że nawet w najlepszych momentach ich życia znacznie utrudnia to życie im samym i ich otoczeniu. Radość yangowskiego typu, która idzie na zewnątrz, ale nie jest podgrzana wewnętrznym stanem, wygląda na wymuszoną i sztuczną. Z kolei radość czysto yinowskiego typu, gdy człowiek jest przepełniony swoimi odczuciami i nie zauważa otaczającego świata, także sprawia ciężkie wrażenie, a w wielu przypadkach to nie wystarcza, czyli otoczenie oczekuje od człowieka, że podzieli się swoją radością, jednak nawet nie przychodzi mu do głowy, że to jest możliwe i konieczne. Są z kolei ludzie, którzy w ogóle nie są skłonni jakoś przeżywać swojej radości, na przykład uważają to za nieetyczne lub nie na miejscu wobec Boga, albo za ciężkie następstwo, które pociągnie za sobą w najbliższej przyszłości, dlatego starają się albo od razu wyrazić ją na zewnątrz, nie przeżywszy jej samej, albo w ogóle ten stan zignorować, stłumić, zalać.
Pytania do czytelnika. Czyja radość jest dla ciebie ważniejsza – własna czy twoich bliskich? Jaki rodzaj radości od nich wolisz: yinowski czy yangowski, czyli kiedy oni ją przeżywają sami, czy kiedy zwracają ją do ciebie? Czy jesteś skłonny cieszyć się życiem samemu w sobie? Czy jesteś skłonny dzielić się swoją radością? Czy miałeś negatywne doświadczenie, kiedy próbowałeś dzielić się swoją radością z bliskimi lub obcymi ludźmi, a ich reakcja była niezrozumieniem lub negatywem? Czy uważasz za normalne przeżywanie radości i dzielenie się nią z innymi?
Żal i współczucie
Z tymi emocjami także mogą być związane dwie modalności, które barwią je w różny sposób. Żal to przede wszystkim stan duszy człowieka, czyli znajduje się pod archetypem yin. Z drugiej strony, żal zawsze jest żalem do kogoś, i nawet jeśli człowiek żałuje samego siebie, to wewnętrznie dzieli podmiot, który żałuje, i przedmiot, na który skierowany jest jego żal. Dlatego element yangowski lub submodalność w żalu także występuje, i to samo dotyczy współczucia. Tutaj, jak zawsze, ważne są akcenty. Żal yinowski może być scharakteryzowany jako całkowity stan człowieka, kiedy jego uwaga odrywa się od przedmiotu żalu, i człowiek całkowicie koncentruje się na swoim stanie: jest mu żal. Już zapomniał, kogo lub czego żałuje, skupia się na przeżywaniu tego uczucia. Żal, podobnie jak gniew, może całkowicie zaślepić oczy. Przez pewien czas wszystkie siły człowieka pójdą na to, aby uporać się z tym przeżyciem lub całkowicie zanurzyć się w jego falach. Jednak to, z czym człowiek wynurzy się z tych fal, to już kolejne pytanie.
Żal yangowski nie jest całkowitym emocjonalnym przeżyciem. To emocja, która barwi tę lub inną czynność. Wtedy człowiek zwykle mówi: „Zrobiłem to z żalu. Żal mi było tej kobiety i wyciągnąłem ją z rzeki. Żal mi było syna i pozwoliłem mu położyć się pół godziny później niż zwykle, dając mu obejrzeć ulubiony program”. Analogicznie, współczucie w modalności yangowskiej to czynna działalność skierowana na przedmiot współczucia.
Pytania do czytelnika. Jaki żal jest ci bardziej właściwy – aktywny czy pasywny? Czy zauważasz przejścia żalu od modalności yin do modalności yang i z powrotem u siebie, u swoich bliskich? Jakie uczucie przychodzi do ciebie pierwsze, czy zmienia ono z czasem swój charakter? Czy oczekujesz od otoczenia żalu i współczucia, i jeśli tak, to w jakiej modalności? Żal w jakiej modalności jest dla ciebie nie do przyjęcia? Dlaczego? Spróbuj przypomnieć sobie swoje pierwsze przeżycia ostrego żalu i współczucia – swoje własne i skierowane do ciebie. Oceń ich modalność.
Smutek i żałoba
Smutek to stan, czyli z natury znajduje się pod archetypem yin. To stan człowieka, który nie przewiduje żadnej zewnętrznej aktywności, bierny, być może podświadomy żal, ciche przygnębienie, zwątpienie, wyrażające się w swoistej chmurze, która otacza człowieka i wypełnia znaczną część jego życia, jeśli nie całe. Na wydarzenia smutek rzuca ciemny odblask, w życiu wewnętrznym może być głównym czynnikiem, który przesiąka go całkowicie. Smutek może trwać pewien czas, ale jeśli sam nie przemija, zaczyna zatruwać psychikę, i środkiem do jego pozbycia się jest żałoba yangowsko zabarwiona, czyli stan duszy skierowany na konkretne działania. Te działania, z jednej strony, zewnętrzne, na przykład noszenie ubrań w odpowiednich tonacjach lub pewne ograniczenia aktywności człowieka, ale głównym celem żałoby jest praca żałoby, czyli pewna praca w przestrzeni wewnętrznej, której celem jest zamknięcie dawnych wątków i odnowienie psychiki dla przyszłego życia. Kiedy człowiek mówi: „Tęsknię”, ma na myśli, że nie tylko znajduje się w smutku, ale także podejmuje pewne czynne działania, na przykład oddaje hołd, wdzięczność i miłość tym ludziom i okolicznościom, którym nie zdążył tego oddać wtedy, kiedy było to jeszcze możliwe. Żałoba, w ten sposób, ma odcień yangowski, submodalność yangowską, chociaż zasadniczo ten stan człowieka, czyli znajduje się pod archetypem yin.
Pytania do czytelnika. Jak się zachowujesz w smutku? Czy wolisz, żeby cię pozostawiono w spokoju, czy dążysz do tego, aby rozprzestrzenić swój stan na otoczenie, zademonstrować im, jak bardzo jest ci źle? Czy ma dla ciebie sens wyrażenie „praca żałoby”? Czy uważasz, że po żałobie możliwe jest odnowienie człowieka i pojawienie się w jego życiu nowych wątków? Czy wierzysz, że pracując nad sobą lub w świecie zewnętrznym, człowiek może zmniejszyć swój smutek, skrócić terminy żałoby?
CIAŁO FIZYCZNE I JEGO PERCEPCJA
Odczucia cielesne
Pod archetypem yin idą wszelkie cielesne odczucia człowieka, które są przez niego postrzegane jako takie. Gdzieś go ukłuło, gdzieś ścisnęło, gdzieś rozluźniło, pojawił się skurcz, rozeszła się fala ciepła, pojawiła się wibracja. Jeśli człowiek nie ma na celu kierowania swoim ciałem i jakoś modyfikowania tych cielesnych odczuć, a jedynie biernie się do nich przysłuchuje, starając się do nich dostosować, jeśli w przypadku, kiedy coś go boli, szuka pozycji, w której ból jest minimalizowany itp., całkowicie znajduje się pod wpływem archetypu yin. To samo dotyczy odczuć pochodzących ze świata zewnętrznego, kiedy człowiek biernie się do nich dostosowuje: znosi ból od uderzeń, idzie, starając się nie natrafiać na przeszkody i dostosowując swój chód do rzeźby otoczenia, wspina się na drzewo, nie stawiając sobie tego za cel, ale jakby w zabawę – wszystko to odbywa się pod wpływem archetypu yin.
Archetyp yangowski zakłada pewien pomysł, pewne celowe wysiłki, na przykład kiedy człowiek nie poddaje się bólowi, dostosowując się do niego, ale przeciwstawia mu swoje zasoby psychiczne, jakby z nim walczy, mówi mu: „Aha, chcesz mnie złamać? Nie, nie poddam się!”. Kiedy człowiek, podobnie jak jogini, zaczyna kierować swoimi wewnętrznymi odczuciami, na przykład uprawia gimnastykę, pracuje z przyrządami, celowo wpływa na te lub inne grupy mięśni, rozciąga więzadła, słowem, oddziałuje na swoje ciało tak, jakby ono nie było jego, a ono jest wobec niego czymś zewnętrznym – archetyp yangowski.
Pytania do czytelnika. Czy wolisz aktywny czy bierny wypoczynek? Co bardziej lubisz – opalać się na plaży czy chodzić w górską wędrówkę? Czego potrzebujesz do relaksu – odpowiedniego skupienia uwagi, braku zewnętrznych bodźców, odpowiedniej muzyki, zapachów itp., czy intensywnego napięcia, pokonywania trudnych przeszkód, obciążeń, które nagle się kończą, pozostawiając cię na chwilę sam na sam ze swoim ciałem, a potem powracają? Czy czasem odczuwasz swoje ciało jako coś, co posiada niezależną od ciebie wolę i świadomość? Czy rozróżniasz części swojego ciała według stopnia ich podatności na twoją wolę? Czy lubisz, kiedy cię głaskano, masowano, chodzono po tobie nogami? Czy umiesz dostosować się do niektórych rodzajów bólu, przekształcać ich przeżywanie w sobie? Czy wierzysz, że do zimnej wody, na przykład do kąpieli w przerębli, można się przyzwyczaić i nie odczuwać przy tym negatywnych uczuć?
JEDZENIE
Ze zwyczajów żywieniowych i ogólnie całej kultury, która ją otacza, można wiele zrozumieć na temat akcentuacji archetypów w podświadomości człowieka. Prawdopodobnie każdy problem psychologiczny w mniejszym lub większym stopniu zniekształca skłonności żywieniowe i dietę danej osoby, dlatego też problemy z korekcją sylwetki i wagi w ogóle nie mogą zostać rozwiązane bez subtelnej i szczegółowej analizy psychologicznej oraz zmiany psychologii, etyki i postrzegania świata danej osoby. Mówi się, że wewnątrz grubego człowieka żyje wrażliwa i płacząca istota — ale dlaczego ona płacze? Odpowiedź na to pytanie nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.
Jogini twierdzą, że jedzenie należy pić, a płyny jeść (chodzi o to, że należy przeżuwać pokarm tak dokładnie, aby mieszając się ze śliną, stał się praktycznie płynny, natomiast wodę należy pić małymi łyczkami, jakby odgryzając po niewielkim jej kawałku). Dlaczego takie, na pierwszy rzut oka, dziwne zalecenia? Oczywiście, chodzi tu o dążenie do równowagi między yin a yang.
Otóż, według głównej idei, przeżuwanie jest procesem yang. Ma ono konkretny cel, którym jest przekształcenie pokarmu z formy, w jakiej leży na talerzu, w formę odpowiednią dla żołądka. Natomiast picie ma wyraźnie yinowy charakter — kiedy człowiek pije, niejako zlewa się z napojem, a jego stan ulega zmianie, przynajmniej nie ma tu celu transformacyjnego. Innymi słowy, kiedy człowiek pije, przyjmuje dany obiekt do siebie i zaczyna go asymilować. Przeżuwanie natomiast jest procesem przygotowującym do asymilacji przez organizm.
Nie będziemy jednak tak bardzo fizjologiczni, zwróćmy się raczej do bardziej romantycznego pytania. Jak człowiek postrzega sam proces jedzenia? Czysto psychologicznie, różni ludzie odnoszą się do niego zupełnie inaczej. Dla niektórych jedzenie to nie więcej niż narzędzie, środek do utrzymania organizmu w stanie energii, a sam proces jedzenia nie jest bardziej romantyczny i emocjonalnie zabarwiony niż tankowanie samochodu benzyną, a nawet, być może, znacznie mniej romantyczny — jeśli mówić o miłośnikach motoryzacji.
Tak więc yangowe spojrzenie na jedzenie to postrzeganie go jako celowego procesu z konkretnym celem — nasyceniem, z określonymi środkami przygotowania kulinarnego, przeżuwaniem, trawieniem itd. Yinowe myślenie o jedzeniu polega natomiast na tym, że jest to proces, rytuał, który pochłania człowieka całkowicie. To rytuał, który zaczyna się wraz z rozpoczęciem przygotowywania posiłku, a nawet wcześniej, i praktycznie nigdy się nie kończy, ponieważ po zjedzeniu posiłku zaczyna się przygotowywanie następnego. Z punktu widzenia yinu, jedzenie to szczególna ceremonia, w której człowiek przechodzi przez określone fazy: przygotowuje jedzenie, stawia je na stole, sam siada do stołu lub zaprasza swoich przyjaciół, wchodzi w intymny kontakt ze strawnymi daniami, kiedy jeszcze leżą na talerzach — ogląda je, wącha, łączy je z sobą osobiście, przenosząc je na swój talerz, a następnie jeszcze bardziej je internalizuje, łącząc się z nimi w ekstatycznym porywie pochłaniania, i wreszcie pokarm trafia do jego żołądka, a on zaczyna przeżywać proces jego trawienia, sytości i zaspokojenia pragnienia.
Jednocześnie, pozostając w modalności yin, człowiek wcale nie postrzega tego, co się dzieje, jako celowego procesu wymagającego jego wysiłków — postrzega jedzenie jako część życia, która ma naturalny bieg i do której powinien, lepiej lub gorzej, dostosować się, na przykład, siadając bliżej pysznego ciasta, które ma się trawić. W takim stanie jego wysiłki są jedynie drobnymi szczegółami, natomiast główny jego stan to zanurzenie w procesie odżywiania.
Pytania do czytelnika.
Czy lubisz gotować? Czy odczuwasz, jak proces gotowania pochłania cię całkowicie, podporządkowując sobie twoją wolę, czy też całkowicie nim kierujesz swoją wolą? Jakiej żywności dajesz pierwszeństwo — jednorodnej, czy składającej się z kawałków, które można rozróżnić smakowo? Czy wierzysz, że odpowiednim odżywianiem można znacząco wpływać na swoje zdrowie? Czy stosujesz zasady zdrowego żywienia? Czy pomagają ci one realnie? Czy odczuwasz, że niektóre rodzaje pożywienia szkodzą twojemu zdrowiu? Czy starasz się unikać takiego jedzenia? Czy udaje ci się to? Kiedy jesz pokarm przygotowany nie przez ciebie, czy niepokoi cię nieznajomość jego receptury, brak znajomości z kucharzem? Czy umiesz za pomocą jedzenia wpływać na nastrój i wolę twoich bliskich?
Ciało fizyczne i jego ruch
Yinowe podejście do ciała polega na tym, że je przeżywa. Nie robi się z nim nic i nie stawia się tego za cel, ale w wariancie negatywnym martwi się na przykład z powodu krzywizny nóg, grubości lub chudości brzucha, nieprawidłowego kształtu i umiejscowienia piersi itd. Yangowe podejście, przeciwnie, postrzega ciało jako obiekt, do którego przykłada się wysiłek, jako formę, którą należy udoskonalać i doprowadzać do pożądanego wyglądu. Osoba prowadzona przez yangowy archetyp chodzi na siłownię, do kosmetyczki, masażysty, a czasem nawet do chirurga, stosuje surową dietę, je zdrowe jedzenie itd.
Yinowe spojrzenie na ciało postrzega je natomiast jako źródło przyjemności. Taka osoba woli wygrzewać się na plaży, opalać się w solarium, wygodnie urządzić się na kanapie, zwracać dużą uwagę na pościel, na której śpi, i na wygodę ubrania, w którym chodzi. Natomiast yangowe spojrzenie na ciało traktuje je jako narzędzie istnienia w świecie. Za pomocą ciała można wiele zdziałać. Na przykład nogi mogą przenieść cię w inne miejsce przestrzeni, rękami można chwycić klamkę drzwi i je otworzyć, tymi samymi rękami można uderzyć swojego wroga lub objąć ukochaną kobietę. Osoba prowadzona przez yinowy archetyp zwraca większą uwagę na odczucia w swoim ciele i na ciało jako takie; osoba prowadzona przez yangowy archetyp zwraca uwagę na pracę, którą wykonuje ciało — niesie plecak — i na efekty tej pracy.
Subtelne pytanie dotyczy przejawów archetypów yin i yang w samym ciele fizycznym. Tradycyjny pogląd dzieli ciało na część przednią i tylną. Twarz, piersi, brzuch i przednią część ud kieruje yang, natomiast tył — potylicę, szyję, plecy, pośladki, tylną część nóg — yin. Z punktu widzenia wewnętrznej budowy, ja znajduję się nad narządami, które kierują procesami w organizmie: mózgiem, gruczołami dokrewnymi wydzielającymi hormony, mięśniami poprzecznie prążkowanymi (tymi, które pozwalają człowiekowi poruszać się w otaczającej przestrzeni). Yin kieruje tkankami jako takimi, które podlegają wpływowi hormonów i sygnałów nerwowych. Nerwy, jak wiadomo, dzielą się na eferentne i aferentne, czyli przekazujące sygnały sterujące z mózgu — głównego i rdzeniowego — oraz odbierające bodźce zewnętrzne i przekazujące odpowiednie sygnały do mózgu. Pierwsze odnoszą się do archetypu yang, drugie — do yinu.
W ustach, żołądku i jelicie grubym zachodzi intensywna transformacja pokarmu, dlatego narządy te należą do yangowego archetypu, natomiast w jelicie cienkim zachodzi wchłanianie i asymilacja soku żołądkowego, dlatego mogą one być zaliczone do archetypu yin. Krew sama w sobie należy do archetypu yin, ale różne aktywne substancje krążące w niej — hormony, limfocyty, leukocyty — znajdują się pod protekcją yang. Limfa i tłuszcz same w sobie należą do yinu, natomiast węzły chłonne — do yang.
Czytelnik obeznany z anatomią i fizjologią może kontynuować to opis samodzielnie, ewentualnie korygując i uściślając amatorskie sądy autora na ten temat.
Ruchy ciała również dość wyraźnie dzielą się na yin i yang. Ruchy yinowe niejako ograniczają ciało do pewnego kręgu, na przykład kiedy człowiek broni się, zakłada ręce na piersi — typowo yinowy gest, składa kolana razem — również typowo yinowa pozycja. Natomiast ruchy otwarte, które odsłaniają pierś człowieka, unoszenie głowy, gesty skierowane do przodu i w górę, mają wyraźnie yangowy charakter. Kiedy człowiek zamyka lub przymyka oczy, aktywizuje archetyp yin; przeciwnie, kiedy oczy ma szeroko otwarte i, jak się mówi, płoną ogniem, kiedy wysuwa głowę do przodu, a gesty skierowane są w stronę собеседника, ewidentnie aktywny jest yang.
Aktywność archetypu yin lub yang widać także po ułożeniu dłoni: jeśli dłonie są rozluźnione i ustawione względem przedramion pod kątem dziewięćdziesięciu stopni, to najprawdopodobniej oznacza to aktywność yinu. Jeśli natomiast dłonie są napięte i stanowią przedłużenie przedramion, aktywny jest yang.
Na koniec dotknijmy tematu ubrania.
Jinijski strój jest luźny, opadający, nieopięty, w którym człowiekowi wygodnie przebywać, a być może nie jest zbyt komfortowy do pracy. To długie suknie, luźne wschodnie szlafroty z szerokimi, długimi rękawami, których tkanina generalnie obfituje w fałdy. Strój jinijski może być bardzo piękny, można się nim długo zachwycać, stanowi on wraz z noszącą go osobą niejako jedyny obraz, który wydaje się dopełniony, czasem nawet zamknięty w ramie, tak że myśl o tym, że może on zacząć działać, nawet nie przychodzi człowiekowi do głowy. Z kolei yangijski strój jest zwykle bardziej oszczędny, przylegający do ciała i zakłada gotowość do określonych działań. Jest mniej piękny, za to bardziej funkcjonalny. Jeśli wziąć przykład średniowiecznego rycerza, to kolczuga i tarcza należą do jin, natomiast miecz należy do yang. Strój w planie jinijskim tworzy pewną ochronę, pewną granicę ciała fizycznego, która oddziela je od otoczenia, a w obrębie tej granicy ciału jest dobrze i wygodnie przebywać.
Ubranie w stylu yang jest z kolei funkcjonalne, zakłada, że ma się nim zachwycać, ale powinno spełniać ściśle określoną rolę — pomagać człowiekowi realizować jego plany. To ubiór profesjonalnych pracowników społecznych, a także oczywiście gwiazd estrady, których strój, harmonizując z wystrojem sceny, pomaga piosenkarkom wywrzeć należyte wrażenie na publiczności, współdziałając z ich głosem, akcentując ruchy i sens piosenki.
Pytania do czytelnika. Czy lubisz swoje ciało fizyczne? Czy masz skłonność do zachwycania się nim lub jego częściami? Czy są ludzie, którym się ono podoba? Czy wierzysz im? Jak wyraziste są twoje ruchy? Czy świadomie korzystasz z ciała, aby wywrzeć wrażenie na przyjaciołach i partnerach? Czy zwracasz uwagę na ruchy i mimikę osób wokół ciebie? Czy robią na tobie jakieś wrażenie? Czy uważasz mimikę za ważną część komunikacji i kontaktu? Czy lubisz wymuszone uśmiechy na twarzach twoich przyjaciół? Jak bardzo jesteś zależny od ubrania w sytuacjach napiętych? W sytuacjach odpowiedzialnych? W sytuacjach krytycznych? Czy odczuwasz swój ubiór jako ozdobę, czy też jest on dla ciebie narzędziem wpływu na ludzi? Czy uważasz, że moda znacząco wpływa na zbiorową podświadomość?





